wtorek, 13 sierpnia 2013

Włoszczyzna, czyli co nieco o jedzeniu we Włoszech


1. Włoska pizza
Słyszałam, że włoska pizza jest… niesmaczna.  Nie mogę się zgodzić z tą opinią. Rzeczywiście, różni się ona od pizzy przyrządzanej w Polsce. Tam mozzarella jest na porządku dziennym, nie ma pizzy bez pysznej, ciągnącej się mozzarelli, u nas w Polsce z kolei spotkałam się z pizzą, na której był ser marki ser. W sosie pomidorowym z kolei czuć smak pomidorów, czyli zdecydowany plus. W Polsce różnie z tym bywa. I, co ważne, we Włoszech nie istnieje coś takiego jak sos do pizzy. Wiecie o czym mówię: czosnkowy, majonezowy, koperkowy, pomidorowy i Bóg wie, jaki jeszcze – tak jest w Polsce. We Włoszech śmieją się z nas, że pizzę polewamy sosem. U nich nie ma czegoś takiego, więc się nie zdziwcie.
Należy być ostrożnym, z jakimi dodatkami wybieramy pizzę. We Włoszech pizze są naprawdę ze wszystkim, począwszy od owoców morza, poprzez nutellę (!), kończąc na tajemniczych włoskich słowach, których nie mogłam zrozumieć, czytając menu :D Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wraz z przyjaciółmi, których serdecznie pozdrawiam, zdecydowaliśmy się zamówić trzy pizze: tradycyjną Margheritę, pizzę z sardynkami i z oliwkami. Najlepsza była… pierwsza. Druga stanowczo za słona, trzecia zaś, cóż… Zapewne nie wiedzieliśmy, jak wyglądają i smakują typowe włoskie oliwki, w dodatku czarne. Były bardzo gorzkie i bardzo duże. 
We Włoszech w wielu miejscach sprzedają pizze na kawałki, jeden kawałek to koszt kilku euro w zależności, czy jesteśmy np. na Sycylii (2 euro), czy w stolicy (4 euro). Taka pizza jest naprawdę smaczna i świeża.


      2. Lasagne i risotto
Próbowałam, próbowałam, ale nie umiem stwierdzić, czym różniły się od takich przyrządzanych w polskich restauracjach. Były jednak niewątpliwie bardzo smaczne.

      3. Kawa
Będąc we Włoszech, nie mogłam nie spróbować włoskiej kawy. Lubię ten napój, jednak najbardziej w wydaniu mało profesjonalnym – rozpuszczalną z mlekiem. Ktoś może powiedzieć: co ty wiesz o kawie i wcale się za to nie obrażę J Przypomniał mi się tekst znaleziony kiedyś w necie: Mówisz, że lubisz kawę, a pijesz rozpuszczalną z mlekiem i cukrem… Coś w tym jest :)  We Włoszech próbowałam Latte macchiato, czyli spienionego mleka, do którego powoli dolewa się espresso i kawy z lodami kawowymi i bitą śmietaną. Obie były pyszne. We Włoszech rodzajów kaw mają naprawdę multum, myślę, że prawdziwi kawosze mogliby zaryzykować spróbowania każdej. Mnie do prawdziwego kawosza daleko. :)

źródło: wikipedia.org


W naszym kraju często płaci się za kartonik do pizzy, jeśli chcemy ją wziąć na wynos. We Włoszech jest zupełnie na odwrót – kiedy chcemy zjeść na miejscu, możemy zobaczyć o wiele wyższą kwotę na rachunku, niż się spodziewaliśmy (wiem to niestety z autopsji…). Zwykle zostaje doliczone 1-2 euro za sztućce/talerze. Dlatego jeżeli macie taką możliwość – bierzcie na wynos.
Mam nadzieję, że po tym poście choć trochę zgłodnieliście haha.


2 komentarze:

  1. Zdecydowanie zgłodniałam, a za pozdrowienia dziękuję! :)
    Nie wiem z czyim sprzętem jest coś nie tak... (pewnie z moim :P), ale po niektórych zdaniach zamiast minki ":)" (wiem, bo skopiowałam i próbowałam tu wkleić, a zamiast tego pokazuje się ta minka )są ikonki laptop i słuchawka od telefonu.
    Może tylko ja tak mam?
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje :( Kiedy robię podgląd, wszystko jest w porządku, ale zerknę jeszcze na innych komputerach. Może to kwestia braku jakiejś wtyczki?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)