sobota, 7 września 2013

Berlin na pocztówce 24h na dobę



Chyba troszkę przesadziłam z tym „ostatnim berlińskim postem”. Tak naprawdę mam Wam jeszcze co nieco do opowiedzenia i, co równie ważne, sporo do pokazania! Obiecywałam, że na blogu pojawi się jeszcze mnóstwo wpisów o tematyce Postcrossingu czy pocztówek. Skoro już kupuję pocztówki w każdym możliwym miejscu, jakie uda mi się odwiedzić, to postaram się po każdej mojej podróży, nawet tej najmniejszej, zamieszczać post z wybranymi i najładniejszymi według mnie pocztówkami. Co Wy na to?


Tyle pisałam o tym, jaki Berlin jest wspaniały, ale również jak bardzo męczące było zwiedzanie go. Nie napisałam jednak, gdzie tak właściwie byłam i co widziałam – to mogliście podziwiać tylko na zdjęciach. A musicie wiedzieć, że oprócz wspaniałego Muzeum Nowego, o którym rozwodziłam się już kilkakrotnie (i nie bez powodu, bo to gratka dla miłośników Egiptu, ale także wszystkich, którzy marzą o dalekich podróżach, nawet tych w czasie :)). Czas zatem na Berlin godzina po godzinie. Być może komuś z Was ten wpis pomoże w planowaniu przyszłej wycieczki do Berlina?
3.00 – wyjeżdżamy z Torunia. Jest środek nocy, ale lepiej mieć zapas czasu, w razie korków, wahadłówek czy UFO.
7.00 – jesteśmy w Szczecinie, znowu ze sporym zapasem. Jest zimno, a my w krótkich rękawkach… Jaka pogoda w Berlinie? Jak się ubrać? Ryzykujemy.
8.40 – wyjeżdżamy ze Szczecina czystymi i w sumie wygodnymi liniami Deutsche Bahn. Nie wiem, jak jest teraz w polskich pociągach, bo przyznaję się bez bicia, że już kilka lat takowymi nie jechałam, ale w niemieckich z głośników płyną na pewno wielce interesujące i potrzebne wiadomości, których my niestety nie rozumieliśmy. Ale na pewno były przydatne dla tych, co rozumieli. :D Udało nam się wychwycić nazwy stacji czy godziny, więc jeśli ktoś zna niemiecki, to niestraszne mu przespanie przystanki, gdyż za każdym razem przed wjazdem na stację słychać informację o jej nazwie.
9.40 - Przesiadka w Angermünde. Ok, było trochę strasznie, ale tylko trochę. Tak naprawdę drugi pociąg czeka na pierwszy, więc nie ma możliwości, że minimalna obsuwa pierwszego pociągu, zaważy na tym, że nie dotrzemy do Berlina. Jedyną niedogodnością było przejście w nieco inne miejsce, ale na szczęście zawsze można było się popisać genialną znajomością języka naszych sąsiadów i wykrzykiwanie „Nach Berlin, nach Berlin?!”

10.30 Taaak, wreszcie jesteśmy! Wielopiętrowy, nowoczesny i naprawdę przestronny dworzec jest chyba jedną z atrakcji Berlina. Znajduje się tam wiele sklepów, zarówno z ubraniami, jak i kosmetykami, książkami, jedzeniem. Wszędzie są strzałki, wskazówki, oznaczenia, więc niech nie przerażają Was te cztery czy trzy piętra. I są schody ruchome! Pamiętam, jak jeszcze dobrych kilka lat temu takie schody były w Toruniu zaledwie w dwóch miejscach… Wtedy dla mnie, kilkuletniej dziewczynki, nawet salon z meblami nie był już nudny, bo były tam ruchome schody!

11:00 – a nawet wcześniej. Docieramy U-Bahnem jadącym wprost z Dworca Głównego (Hauptbahnhof) do słynnej na cały świat Bramy Branderburskiej. Mimo średniej pogody (było dość pochmurno i niezbyt ciepło) przed bramą były setki turystów, z różnych krajów. Brama Brandenburska na żywo wydaje się,… węższa. Ale mimo wszystko robi wrażenie. Niedaleko jej jest Reichstag, jednak udało nam się go zobaczyć tylko z jednej strony z powodu jakichś robót, krat, ogrodzeń itp.


Później znów wracamy do bramy, na Pariser Platz i rozpoczynamy spacer słynną Unter den Linden. Najpopularniejsza ulica w Berlinie (coś jak Szeroka w Toruniu xd?), to przy niej znajduje się muzeum figur woskowych Madame Tussauds. Sprzedaje się na niej również bardzo smaczne obwarzanki, z serem lub bez :)



W pewnym momencie zbaczamy z Unter den Linden, aby zrobić sobie zdjęcie z przepiękną Katedrą Berlińską i udać się w kierunku Wyspy Muzeów.



12 :00– już w muzeum! Cały pobyt opisałam dokładnie we wcześniejszych postach, więc odsyłam Was do nich :)
Moda antyczna CLICK
Sama elita CLICK
Wehikuł czasu CLICK
14:00 – wreszcie na Alexander Platz! Zwiedzanie muzeum zajęło nam niecałe dwie godzinki, następnie chwilę odpoczęliśmy, przeszliśmy kilkaset metrów i S-Bahnem przejechaliśmy dwa przystanki, aby znaleźć się na popularnym Alexander Platz z ogromną, ponad trzystu metrową Wieżą Telewizyjną, przepiękną Fontanną Neptuna  i zegarem światowym. Muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam międzynarodowe akcenty w miastach – czy to flagi, czy właśnie zegary, które pokazują godzinę w innym miejscu na ziemi. Można poczuć się trochę bardziej światowo. Na Alexander Platz coś tam przekąsiliśmy, kupiliśmy bilety na wieżę i obeszliśmy wszystkie pobliskie, warte zobaczenia miejsca ( oprócz wyżej wymienionych atrakcji zobaczyliśmy także czerwony ratusz). 


17 :00– wjeżdżamy, yeah, jedziemy windą, taki wypas. W dodatku z windziarzem!  Był miły, mimo że mówił po niemiecku. Chyba sporo muszą im płacić w tych Niemczech, skoro nawet taki windziarz uśmiecha się, jest bardzo uprzejmy i grzeczny. Z wieży rozciąga się widok na cały Berlin, który momentami przypomina nawet Nowy Jork, serio! Nigdy w nim nie byłam, ale wydaje mi się, że oba te miasta łączy duża liczba szarych drapaczy chmur. A, i lepiej najedzcie się, zanim wjedziecie na górę, bo restauracja jest tam naprawdę droga, szkoda euro.
17.40 – powrót na dworzec.
18.30 – odjeżdżamy i żegnamy się z, może nie pięknym, zabytkowym, ale na pewno ciekawym, intrygującym i nowoczesnym miastem – Berlinem. Do zobaczenia niebawem :)
21:00 – wyjeżdżamy ze Szczecina…
24:30 – wreszcie w domu!

Nie mogę powiedzieć, że udało nam się zobaczyć Berlin, w znaczeniu poznać go i zwiedzić w całości. Tak naprawdę nie zobaczyliśmy nawet 1/3 Berlina, ale chociaż uszczknęliśmy co nieco berlińskiego klimatu. W naszym planie był jeszcze Potsdamer Platz z Sony Center na czele, fragmenty muru berlińskiego, Checkpoint Charlie (przejście między Berlinem Wschodnim a Zachodnim) czy Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. W ogóle na naszej cudownej liście nie mieliśmy Tiergarten czy  Pałacu Chartlottenburg. Wychodzi na to, że Berlin na nas czeka i chętnie przyjmie nas kolejny raz, a my na pewno nie będziemy się nudzić.



Like Sawatka on Facebook CLICK

4 komentarze:

  1. Very interesting :). Mari.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że można było zostać na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pierwszy Berlin powalił mnie na kolana!
    PS. fajna wycieczka ^^!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)