poniedziałek, 16 września 2013

Marzenia są do spełnienia!

Wszystkie opublikowane poniżej skany pochodzą z mojej kolekcji pocztówek :)


Na początku chciałam podziękować za wszystkie życzenia urodzinowe pod poprzednim postem! I wszystkie dzisiaj na Facebooku, w szkole, wszędzie! Żałuję, że nie mogłam Was, moich drogich czytelników poczęstować dzisiejszym ciastem czekoladowym :(
W dniu urodzin wiele osób życzy nam spełnienia marzeń. Najtrafniej byłoby jeszcze dodać do tego słówko „twoich”, bo wiadomo, że nie każdy ma takie same marzenia i to, co komuś przyniosłoby radość, innemu mogłoby być totalnie obojętne albo wręcz stać się kulą u nogi.
Urodziny to taki magiczny dzień. Dmuchamy świeczki na torcie (chociaż ja w tym roku raczej będę dmuchać na domowym cieście, bo jakoś nie przepadam za tortami), dostajemy prezenty, a czasami nawet nie jesteśmy pytani w szkole, bo w czasie święta nie wypada :) W dniu urodzin sporo myślimy o przeszłości, ale także  przyszłości. Analizujemy nasze pragnienia, marzenia. Nie wierzę w to, że o marzeniach nie powinno się nikomu mówić i skrywać je gdzieś głęboko, bo wtedy mają największe szanse, aby się spełnić. Wręcz przeciwnie – o naszym marzeniu powinniśmy mówić jak największej liczbie osób, jak najczęściej i najwięcej, bo da nam to szansę otrzymać wskazówki, jak dążyć do spełnienia naszych marzeń, znaleźć nowe drogi, nowe sposoby. To tak jak z problemem – o wiele lepiej jest się  nim z kimś podzielić, aby dowiedzieć się, co sądzi o tym druga strona (być może wydarzenie, które dla nas było niczym katastrofa nuklearna jest tak naprawdę błahostką, którą przy odrobinie wysiłku łatwo pokonać). Zaufane osoby mogą pomóc nam w rozkminieniu naszych kłopotów i dać dobre rady. W końcu człowiek to zwierzę społeczne -  jest stworzony do przebywania wśród ludzi i obcowania z nimi. Najważniejsza sprawa – nie bójmy się ludzi, nie bójmy się chwalić, żalić, dzielić, dziękować, prosić, przepraszać, ROZMAWIAĆ.
Ja marzeń mam mnóstwo. Z Wami postanowiłam się podzielić tymi podróżniczymi, pocztówkowymi, modowymi i blogowymi. 

            1) Lot samolotem. Tak, nie leciałam samolotem. Podobno jest to obecnie najbezpieczniejszy środek transportu, co więcej – piszą o nim nawet w podręczniku do geografii, gdyż w ostatnich latach obserwujemy zatrzęsienie tanich linii lotniczych i więcej osób korzysta z możliwości fruwania. Moim wzorem w kwestii wyszukiwania najtańszych połączeń jest Kuba Porada z TVNu, który potrafił polecieć do jednego miasta za kilkadziesiąt złotych. Obecnie subskrybuję strony z promocjami biletowymi, więc możliwe, że w końcu wypatrzę jakąś wspaniałą okazję, typu Londyn za 20 zł (w obie strony!). Dlaczego właściwie chcę polecieć samolotem? Bo nie leciałam , to chyba najważniejszy powód xd W Stanach Zjednoczonych samolot jest prawie jak samochód – chcesz wybrać się na wakacje do babci mieszkającej w tym samym kraju? Lecisz samolotem. Poza tym latanie to niestety sfera zupełnie obca człowiekowi, zabrakło nam skrzydeł, więc musimy radzić sobie w inny sposób. Chciałabym wreszcie zobaczyć jak to jest – wzbić się w powietrze i mieć chmury na wysokości swoich oczu. Może jestem idealistką i nadmierną optymistką, ale wierzę, że zniosę nawet wielogodzinne oczekiwanie na lotnisku – pewnie będę tak podekscytowana, że nie zauważę mijających godzin!

      2) Wielkie Jabłko. Mało oryginalne marzenie, bo Nowy Jork przyciąga do siebie jak magnes co drugą osobę. Nic w tym dziwnego – Stany Zjednoczone to obecnie największa potęga, wszystko jest tam większe i szybsze niż w Polsce. Chciałabym poczuć ten nowojorski klimat, móc podziwiać styl nowojorczyków nie tylko na zdjęciach. Przejść się ulicami Manhattanu, zobaczyć to, co tak często widuje się w telewizji, Internecie, filmach, to, o czym nierzadko mówią teksty piosenek. I muszę Wam powiedzieć, że to marzenie, jak również pierwsze może zostać spełnione już za dwa lata. Ale na razie nie pisnę ani słowa.


      3) Wszystkie europejskie stolice. Marzenie długoterminowe, dziecięce, ale… do spełnienia. Bo czemu by nie? Nie chodzi tutaj o poznanie wszystkich europejskich stolic od deski do deski. Nie mam na myśli również bycia na lotnisku w każdym z tych miejsc, bo to mija się z celem. Ale, słynne już w moim życiu, maratony po miastach w zupełności by wystarczyły. Do tej pory mam na swoim koncie cztery stolice. Często bywało tak, że odwiedzałam dany kraj, ale niestety nie docierałam do jego stolicy. Myślę, że za kilkanaście lat to marzenie może zostać zrealizowane. W przyszłym roku na pewno do listy dojdzie kolejna stolica, już ja się o to postaram! 









  
      4) Pocztówki ze wszystkich państw świata. Można by rzec – marzenie ściętej głowy. I o wiele bardziej długoterminowe niż poprzednie. Już wiem, że nie wszystkie kartki mogę zdobyć dzięki Postcrossingowi, gdyż z niektórych państw nie ma żadnych użytkowników, a czasami nawet jeśli są, to nie są zainteresowani wymianami prywatnymi. Jedynym wyjściem byłoby wylosowanie ich, a to jest niestety mało prawdopodobne. Zawsze można mieć nadzieję, że kiedyś na Postcrossingu pojawią się ludzie z tych właśnie krajów zainteresowani swapami. Oczywiście Postcrossing to nie jedyna forma wymiany pocztówek, zawsze można spróbować szukać w Internecie widokówek z danego kraju, a także… odwiedzać inne państwa. Ale najpierw trzeba by albo wygrać w totka, albo obrabować bank. Ewentualnie zostać drugą Martyną Wojciechowską. 

              5) Fashion Week, czyli Tydzień Mody. Wcale nie musi być od razu ten nowojorski, ba, nawet ten w Mediolanie może zaczekać. Wystarczy mi łódzki. Bilety na Fashion Week tanie nie są, jednak być może kiedyś zostanę na takie wydarzenie… zaproszona. Kto wie?  Sporo polskich blogerek było na tegorocznym łódzkim Fashion Weeku. Mnie od nich dzieli kilka warstw popularności, ale nauką i pracą ludzie się bogacą, więc czeka mnie dużo pracy na Sawatce.

            6) Rozwój bloga. Może to zbyt ogólnie nazwane marzenie, ale chciałabym, aby ten blog nie tylko trwał i był, ale także rozwijał się, udoskonalał, zdobywał nowych czytelników, poruszał różne tematy. Ważnym elementem bloga są jego czytelnicy - według Kominka nie istnieje coś takiego jak pisanie bloga dla siebie. W tym miejscu chciałabym Wam gorąco podziękować za to, że czytacie to, z czym postanawiam się z Wami dzielić, oglądacie zdjęcia, komentujecie. Cieszy mnie każde pojedyncze wejście, każde miłe słowo, a stwierdzenia, że zainspirowałam kogoś do czegoś już w ogóle sprawiają, że jestem w siódmym niebie. Dlatego dziękuję Wam z całego serduszka! Bądźcie dalej razem ze mną, a postaram się Was nie zawieść. Jeśli lubicie Sawatkę, możecie dodać mnie do obserwowanych czy też polubić na FB, wtedy na pewno będziecie na bieżąco :) CLICK

11 komentarzy:

  1. Zwierzę społeczne - a jednak coś z lekcji wos-u wyniosłyśmy :D
    Wszystkiego najlepszego again :)
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba :D Na teście diagnostycznym z WOSu to miałam też ;) Więc tak na świeżo jestem haha.
      Dziękuję :D :*

      Usuń
  2. Ja też do tej pory nie latałam samolotem ale w te wakacje miałam pierwszą okazję:)Skorzystałam właśnie z tanich lotów i naprawdę warto, pomimo, że przy jednym lądowaniu troszkę mnie zemdliło.
    Co do marzenia 3 i 4 to mam takie same, mam nadzieję, że kiedyś to osiągniemy;>
    A jeśli chodzi o rozwój bloga to chyba każdy blogger o tym marzy. A z Kominkiem się nie zgadzam. Można prowadzić bloga dla siebie, do tej pory mam mojego ukrytego bloga na którym piszę ale nikogo nie zapraszam. Jest to forma mojego pamiętnika i opisuję tam najgłębsze uczucia. W ogóle nie lubię jak ktoś stwierdza ogólnikowo, że coś nie istnieje, niestety ten ktoś nie jest wszech wiedzący i powinien dopuszczać taką opcję, bo jednak istnieje:))
    I życzę Ci spełnienia Twoich marzeń ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. a wiesz po ile chodza bilety na FW w Lodzi?

    czy moge miec do Ciebie prosbe? czy moglabys kliknac w baner sheinside na moim blogu? bede bardzo bardzo wdzieczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bilety na pokazy wahają się od 100 do 600 złotych, w zależności od liczby dni ;) Tutaj są szczegółowe informacje: http://www.fashionweek.pl/participant_information/tickets
      Kliknęłam!
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Spóźnione życzenia - spełnienia wszystkich marzeń :))
    Ja też mam marzenie o odwiedzeniu wszystkich europejskich stolic :D
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkiego najlepszego jeszcze raz!! warto mocno wierzyć w marzenia, bo niekiedy się spełniają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Każdy powinien mieć marzenia, nawet te najbardziej szalone, potrafią się spełnić ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jadę na FW do Łodzi i kupiłam bilet za 10 zł, niestety bez wstępu na pokazu (tu cena wynosiła 200 zł w sobotę 19 października), ale zawsze zobaczy się show roomy, targ i przede wszystkim ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałam o tych biletach, ale jakoś stwierdziłam, że najfajniej byłoby móc zobaczyć pokazy... Aczkolwiek show roomy i targi też mogą być warte odwiedzenia, w sumie już na wielu blogach czytałam relacje z tego typu wydarzeń i faktycznie, z tego co pamiętam, to nie tylko pokazy były tam atrakcją. Kawałek mam do Łodzi, ale rozważę może zakup tego biletu, jeśli nawet nie w tym roku, to w następnym :)
      Życzę dobrej zabawy w Łodzi i pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Masz tak jak ja, bo też jestem z Torunia :) Teraz najtańsza wejściówka, może za pół roku zaoszczędzę i kupię wejście na pokazy :) Dzięki, również pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)