czwartek, 26 września 2013

Sąd ponadczasowy



Jak już pewnie zauważyliście, słowo podróż jest odmieniane na tym blogu przez wszystkie możliwe przypadki, jest używane przy każdej możliwej okazji, a podróżą jest nie tylko wyjazd do odległego kraju, ale także wyjście do muzeum czy na festiwal. Powszechne są również na tej stronie podróże w czasie. (swoją drogą słowa: Czas to Kronos zrobiły niemałą karierę na jednej z moich lekcji…. Nie, nie historii, nie polskiego… matematyki. ).

 
2007 rok

Dzisiaj chciałabym Was zabrać w kolejną podróż w czasie. Myślałam, aby pokazać Wam ten post w okolicach urodzin, ale w końcu publikuję go dopiero dzisiaj. Dlaczego w czasie urodzin? Bo wpis ten brzmi trochę jak zrzędzenie starego, niewdzięcznego narzekadła, a to przecież urodziny często sprawiają, że nagle przypominamy sobie, ile mamy lat, nie możemy uwierzyć, że to już tyle i zastanawiamy się nad upływem czasu ... No właśnie: Czas. Mnie ten podstępny drań przecieka ostatnio przez palce, nie daje się poskromić. Dawniej był częstym gościem, nie brakowało go wcale. Czasami, choć nie za często, występował w nadmiarze i zapraszał wtedy swoją znajomą Nudę. Teraz jakimś cudem… znika. Co jest tego przyczyną? Czy Czas mógł się na mnie obrazić? A może, wręcz przeciwnie, chce mi pokazać, jak ciekawe, pełne wrażeń i niebanalnych zajęć jest moje życie? 
Chyba czas wydać wyrok. Jakie zarzuty? Kradzież i porwanie Czasu. Oskarżeni?

2008 rok

Jesień – znienawidzona przeze mnie pora roku, która zajmuje miejsce mojego ukochanego lata, kradnie słońce, chowa ciepło i… ukrywa godziny. Nagle doba jest o wiele za krótka. Noc zaczyna się w środku dnia i trwa tyle, ile chce, nie liczy się z nikim. Budzę się – jest ciemno, idę spać – jest ciemno, wracam do domu – jest ciemno. Jedyną jasną porą dnia jest pora lekcji. Światło zapalałam dotychczas tylko późnym wieczorem – teraz atakuję włącznik już po godzinie 17. Cały dzień skurczył się do minimum. Oprócz ciemności, jesień daje nam prawie że mroźne poranki, porywisty wiatr i coraz mniej słońca… Jak można tak karać ludzi?!

 
2009 rok

Liceum – Taki przeskok. Nagle nauczyciele zaczynają Cię traktować jak osobę dorosłą, a nie jak dziecko. Nagle masz więcej lekcji, więcej zajęć. Słowo matura jest jakoś nad wyraz często używane, co irytuje niemiłosiernie. Wychodzi na to, że popołudnia mogłabym spędzać w szkole, skoro i tak w domu siedzę nad lekcjami, niby starannymi, ale często chaotycznymi notatkami i podręcznikami, które nota bene ważą tyle, że moje plecy strajkują.

2010 rok

Blog – To jeden z typów, który pochłania czas, ale… Nie gniewam się na niego. Przyznaję, że nie spodziewałam się, że jedno magiczne słowo: blog może się wiązać z tak ogromną liczbą czynności. Czytałam wielokrotnie, jak to znane i popularne blogerki mówią, że blog stał się dla nich sposobem na życie, a czasami nawet i życiem. Niektóre z nich zrezygnowały z pracy, aby zająć się tylko i wyłącznie swoją stroną. Ja raczej nie porzucę szkoły, więc staram się znaleźć czas na wszystko. Blog to cała kompilacja różnych rzeczy, w sumie coś dobrego dla ludzi renesansu – musisz być jednocześnie fotografem, pisarzem, informatykiem, grafikiem, stylistą. Poza tym mieć szybki Internet, czego mi czasami brakuje. Słowa wypowiedziane przez mojego brata: Sara, lagi są u mnie na porządku dziennym. Jednak blog stał się moją pasją. I nie zamierzam go porzucić.

 
2011 rok

Jaki będzie wyrok? Właściwie to nie mogę ukarać żadnego z podejrzanych – wszyscy są po trochu winni. Jesień muszę przetrwać, starać się znaleźć w niej jakiekolwiek plusy, nie dać się rozłożyć żadnemu choróbsku, bo jesień rozdaje przeziębienia z łatwością, a przyznajcie sami, że to niechciany prezent. Będę wyczekiwać ciepłych dni i zaopatrywać się w grube swetry i kubki z gorącą herbatą  :)

 
2012 rok

Liceum? Niby tak się narzeka, ale tak naprawdę ogólnie pojęta szkoła to lwia część młodości. Trzeba więc wykorzystać to, co nam oferuje. I nie chodzi tu tylko o możliwość nauczenia się nowych i czasami ciekawych rzeczy, ale także świetne wyjazdy, akcje i poznawanie nowych ludzi. 

 
2013 rok

Blog… Już mówiłam, że on uniknie kary. Uwielbiam te minuty spędzone na pisaniu, na czytaniu Waszych komentarzy, obserwowaniu, jak zmienia się licznik wyświetleń. 
A podobno czas, który marnujemy, wykonując czynność bardzo przez nas lubianą, nie jest zmarnowanym czasem. :)

Polub Sawatkę na Facebooku CLICK 
PS. Jeśli już lubisz Sawatkę na Facebooku, to najedź myszką na "Lubisz to!", następnie kliknij "Ustawienia" i wybierz "Wszystkie wydarzenia". :)

8 komentarzy:

  1. Pozostaje tylko odliczać dni do wakacji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100% co do opisu jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie lubię mijającego czasu, chyba nawet mam fobię jeśli o to chodzi, często panicznie boję się tego że czas leci do przodu, a ja nie mogę go zatrzymać. Coraz częściej przerasta mnie ta myśl. A co do liceum i matury to będąc na studiach bym wolała pisać milion matur. Ktoś powiedział, że studia to najlepszy okres w życiu, ja chyba źle trafiłam bo szczerze są to moje najgorsze lata jakie do tej pory przeżyłam. Życzę Ci abyś Ty wybrała dobrze! Urocze zdjęcia! A blog niby faktycznie zajmuje czas, ale to jest inny świat, uwielbiam tu uciekać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest tu duzo prawdy,... ale ja akurat jesien lubie :) wedlug mnie takie miesiace sa bardzo potrzebne. Jesien jest pora uspienia, refleksji. Czas sie "spowalnia" . Jesienia mamy chocby tak niesamowite swieto jak Wszystkich Swietych. W Polsce jest to tak niesamowicie obchodzone. Tyle ludzi przy grobach. Gdzie indziej - niespotykalne. Te swiatelka noca :) no a nastepna pora roku , zima, ba :) , jeszcze piekniejsza pora. Chyba nie musze tlumaczyc dlaczego ;) Mimo wszystko, trzymaj sie cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale się zmieniłaś :) śliczna!


    Pozdrawiam,
    Confassion,
    www.confassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. marzy mi się więcej wątków o modzie nie tylko o podrózach ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenie spełnione, zapraszam na nowy wpis :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Najładniejsza Sarcia z 2009-10 i obecnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)