piątek, 17 stycznia 2014

Tamtej Warszawy już nie ma...



Zamknij oczy. Nie podglądaj. Ukucnij. Spróbuj się poruszyć. Trzymaj ręce blisko siebie. Pociągasz nosem. Do Twoich nozdrzy z gwałtowną szybkością dociera odór. Smród ścieków, ale też niepewności i strachu.

Teraz otwórz oczy. Nadal nic nie widzisz. Nie wiesz, gdzie iść, ale głos odwagi w głowie podpowiada Ci: Przed siebie. Wiesz, że musisz żyć. Nie możesz się poddać.

Ukrywanie się i drukowanie, drukowanie, drukowanie… Trzeba ich wesprzeć! Trzeba pomóc! Trzeba dodać otuchy! Trzeba informować!

Oni – więcej czołgów, więcej broni, więcej żołnierzy.

My – więcej determinacji, więcej honoru, więcej odwagi.

Trzeba było to wszystko przeżyć, aby zrozumieć, że Warszawa nie mogła się nie bić!








Nie było mnie tam. Wydarzenia z sierpnia i września 1944 nie dotknęły ani mnie, ani moich rodziców, ba, nawet babć i dziadków. Ale Muzeum Powstania Warszawskiego nie pozwala zapomnieć. Sprawia, że przenosimy się do czasów II wojny światowej. Wchodzimy do kanału, widzimy ciała na ulicach, prowizoryczne cmentarze zamiast domów. Słyszymy okrzyki zagrzewające do walki. Nasz wzrok napotyka na swej drodze pojazdy, ubrania, naczynia. Tylko… czy jesteśmy w stanie to znieść? 










Muzeum Powstania Warszawskiego stanęło na wysokości zadania. Kiedy penetrujemy wszystkie jego zakamarki, pokonujemy schody, zaglądamy do pomieszczeń, uświadamiamy sobie nie tylko istotę powstania, jego powody i skutki. Dociera do nas także ogrom pracy włożonej w doprowadzenie muzeum do obecnego stanu. To jedno z nielicznych muzeów, które poza treścią, zachęca do odwiedzin rozmaitymi technikami użytymi przy jego tworzeniu. Tutaj nie tylko oglądamy eksponaty – dotykamy ich, słuchamy relacji, możemy nawet przyłożyć ucho do ściany wydającej dźwięki podobne do bicia ludzkiego serca… Z jednej strony napis, z drugiej zdjęcie. W jednej sali kino, w innej drukarnia z czasów wojennych. Obrazki wydrukowane na płótnach lub też wyświetlane na ekranach. W kilkudziesięciu miejscach swego rodzaju notatki z lekcji, które możemy zbierać i zabrać do domu. Muzeum Powstania Warszawskiego w niczym nie przypomina tradycyjnego muzeum, po którym poruszamy się zgodnie z wyznaczonym nam przez kogoś rytmem i kierunkiem. Myślę, że dzięki temu pozwala nam ono poznać dzieje powstańców jeszcze lepiej. Możemy ich zrozumieć, a przynajmniej spróbować to zrobić.











Po przyjeździe z Warszawy stwierdziłam, że Muzeum Powstania Warszawskiego należy odwiedzić 3 lub nawet 4 razy. Dlaczego? Sama byłam w tym muzeum dwukrotnie, pierwszy raz zwiedzałam je wraz z przewodnikiem, który opowiadał o powstaniu z takim ożywieniem i pasją, że po powrocie otrzymał od nas list z podziękowaniami. Jednak zwiedzanie z przewodnikiem ma ten minus, iż nie przy każdym elemencie możesz zatrzymać się tak długo, jakbyś sobie tego życzył. Poznasz za to najważniejsze fakty na temat powstania. Drugi pobyt w muzeum polegał na zajrzeniu do wszystkich miejsc, jednak niezbyt dokładnie, na trzeci natomiast należałoby poświęcić najwięcej czasu i skupić się na przeczytaniu tego, co postanowili przekazać nam na rozmaitych tablicach twórcy muzeum. 




 




Czy warto?

Powstańcy nie zadawali sobie takiego pytania.

Sara


6 komentarzy:

  1. Suuper foty;)
    crazy-life-by-angelika.blogspot.com | zapraaaszam ♥ proszę kliknij w baner sheinside na moim blogu;3

    OdpowiedzUsuń
  2. cóż, tak właściwie wielu powstańców prawdopodobnie zadawało sobie właśnie takie pytanie, bo widziało bezcelowość powstania warszawskiego... jak się do tego ustosunkujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że takie pytanie "czy powstanie warszawskie miało sens?" zadajemy sobie w obecnych czasach dość często i w sumie to jest wiele za i przeciw. Zginęły tysiące, Warszawa została doszczętnie zniszczona, no ale... mieliśmy się poddać? Polacy już wiele razy pokazali, że potrafią walczyć o swoją wolność, o honor, zrobili to też podczas powstania warszawskiego. Dlatego mnie się wydaje, że powstanie było jednak ważne i wcale nie było bezcelowe.

      Usuń
    2. bez wątpienia możesz mieć własną opinię - powstanie warszawskie z całą pewnością "było ważne" - zaznaczam tylko, że spór o słuszność powstania nie jest domeną obecnych czasów; już przed powstaniem przewidywano (słusznie) jego makabryczne skutki; powstańcy często byli żołnierzami, wypełniali rozkazy, myślę, że czasem czuli się w obowiązku walczyć, ale to nie znaczy, że nie zadawali sobie pytania o słuszność tego zrywu...

      Usuń
  3. Byłem w Muzeum Powstania Warszawskiego. Naprawdę super muzeum! Ale niestety byłem tam tylko z klasą na wycieczce szkolnej, a żeby dojechać na czas do Bydgoszczy (muzeum to było ostatnim punktem naszej wycieczki) przeszliśmy je w takim tempie, że wiele nie pamiętam. Karteczki z kalendarza mam wszystkie. Ale niestety nie byłem w tych "genialnych" kanałach :(. Była taka kolejka, że wychowawczyni stwierdziła, że nie wchodzimy.

    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do czytania cyklu "Pocztówka z Włoch" na moim blogu! ;D
    MIKI :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja od wczoraj chodzé ulicá i spiewam 'Warszawo ma..'

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)