piątek, 14 lutego 2014

Pomiędzy Jęczydołem a Innym Wymysłem Ludzkim



Polska = ponad 52000 wsi + prawie 1000 miast. Liczby mówią same za siebie.  Niekiedy brakuje pomysłów, a ludzka kreatywność zanika…  Wtedy wystarczy rzut oka na najbliżej leżący przedmiot, na lecącego za oknem ptaka czy też najbardziej urodziwą część ciała naszej mamy/siostry/dziewczyny i nazwa gotowa. 



Czasami sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Nazwa, którą wymyśliliśmy, brzmi zbyt pospolicie. To może połączymy ją z innym, zupełnie niecodziennym słowem, napiszemy bez myślnika (albo wręcz przeciwnie – będzie trudniej zapamiętać!) i w ten sposób stworzymy nazwę?



Śmiesznych, zabawnych i szokujących nazw miejscowości w Polsce można znaleźć mnóstwo. W każdym województwie przynajmniej kilkanaście. Gdyby spróbować podzielić nazwy na kategorie, zapewne części i tak nie dałoby się sklasyfikować. Chyba że wrzuciłoby się je do grupy: nie wiem, co to znaczy, ale brzmi ciekawie.




Do worka Zwierzyniec można by wrzucić tradycyjnego Bociana, Kocury, Pieski, Kaczki i stos innych zwierząt zarówno domowych, jak i hodowlanych. Są też Suczki czy Psie Głowy (najwidoczniej pies to najbardziej rozchwytywane zwierzę). A na koniec coś zupełnie nie z tego świata (mam nadzieję, że małe dziewczynki tu nie zaglądają, nie chcę niszczyć im dzieciństwa, jeszcze nie!) – Jednorożec.



Czytając nazwy polskich miejscowości, możemy dostać niemałą lekcję anatomii. Są bowiem i Pupki, i Wielkie Oczy, i Cyców… 





Oczywiście wiemy, jak światowym państwem jest Polska, jak bardzo widoczna jest globalizacja… Dlaczego więc nie nazwać wsi czy miasteczek Wenecja, Ameryka czy Węgry?





Jęczydół, Pomyje, Niemyje-Ząbki, Nowiny Kasjerskie, Stare Niemyje… Same Kłopoty. A nawet Kłopoty Stanisławy.



Zdjęcie przy tabliczce z nazwą widniało na liście moich minimarzeń od dawna. Dwa zdjęcie – podwójnie spełnione marzenie. Ale cała sesja? To już bajka ;)

Wierzę, że FC Kobło już niebawem zagości w Ekstraklasie, ba, może i w Lidze Mistrzów zagrają?


Przygraniczne wioski są niewielkie i właściwie co rusz napotykałam na kolejną tabliczkę. Nazwy – różne. Żadna nie sprawiła, że śmiałam się na cały głos, ale wszystkie były nietypowe. Nie no... W sumie to FC Kobło rozśmieszyło mnie prawie do łez. :D




Przy granicy nie ma właściwie co zwiedzać. Moją rozrywką było więc między innymi jeżdżenie po pobliskich wsiach i pstrykanie zdjęć przy tabliczkach. Trzeba jakoś poznawać świat, prawda?

 


Przydałoby się zdjęcie przy tabliczce z nazwą Koniec. Może kiedyś się takiego dorobię.

Sara

4 komentarze:

  1. Mam takie zdjęcia z miejscowości Zgon - miny na zdjęciu adekwatne do miejsca przebywania. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. poraj niedaleko mnie, chyba ze inny xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam zdjęcie tabliczki miejscowości Tumidaj ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój mąż pochodzi z Hrubieszowa, czyli koło Zosina i Horodła. Nie dziwią go te nazwy, ale za to dziwią nasze, północne. Cekcyn? Wciąż mówi Cykcyn...
    Co kraj, to obyczaj :p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)