poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Instrukcja obsługi: Londyn

Jak przetrwać w miejskiej dżungli Londynie?


1. Jeśli nie lądujesz na słynnym i zatłoczonym Heathrow, a jedynie na Stansted pamiętaj, że jest ono położone spory kawałek od Londynu (co z tego, że nazywa się London Stansted?). Dojazd zajmie Ci trochę czasu i uszczupli Twój portfel.



2. Jeśli nie wiesz, gdzie mieszkać, pomyśl o 775 pokojach znajdujących się w Pałacu Buckingham. Któryś na pewno musi być wolny! Miej nadzieję, że królowa Cię przyjmie. A jeżeli sądzisz, że nie podołasz dworskiej etykiecie, mogę polecić Ci hostel, w którym ja przetrwałam 4 noce i żadne szczury ani karaluchy mnie nie dopadły. Rest Up to miejsce z pokojami przypominającymi cele więzienne zarówno wielkością, jak i wyposażeniem (czasami bywa gorzej niż w więzieniu), ale na czystość narzekać nie można. No i jest wifi, czego chcieć więcej? Tylko że złapać je można jedynie na korytarzu lub w stołówce. Albo w pokoju telewizyjnym z miękkimi pufami (nie wiem, dlaczego nie mogliśmy spać właśnie w tym pomieszczeniu).




3. Pamiętaj, że Londyn to miasto drogie, ale wiele obiektów można podziwiać za darmo… z zewnątrz. Wejścia są już płatne. Podobnie z muzeami -  wstęp jest darmowy, ale za część wystaw tymczasowych trzeba płacić.






4. Jeśli chcesz skorzystać z jak największej liczby londyńskich atrakcji, zwróć uwagę na ciekawe okazje pozwalające na pobyt w wielu imponujących miejscach w niższej cenie np. jeśli zapragniesz przytulić Elvisa w Madame Tussauds, postanowisz podziwiać widok z kapsuły na London Eye, to gdy kupisz także bilet na spotkanie z sumem w londyńskiego Akwarium, wyjdzie to korzystniej. Jeśli tylko masz czas, to baw się, ile możesz!






5. Jeśli Twoje nogi odmawiają Ci posłuszeństwa, możesz wybrać jedną z 12 linii metra. Pamiętaj jednak że kierujący metrem nie mogą być tak życzliwi jak niektórzy kierowcy polskich autobusów (podkreślam, niektórzy!) i wcale nie będą czekać w nieskończoność na dobiegającego. Metro to nie żarty – jeździ szybko, a drzwi są bezlitosne i jeśli się nie pospieszysz, to albo Cię przytną, albo zostaniesz na dworcu. W metrze można się… zgubić, co udowodniłam wraz z moimi koleżankami (pozdrawiam!). Można zapłacić 80 funtów za jazdę bez grupy, będąc w posiadaniu biletu grupowego… Tego na szczęście nie przetestowałam, ale szansa była. Trzymajcie torebki, bo metro to raj dla kieszonkowców.




6. Jeśli masz już dość miejskiego gwaru, a czujnik mierzący zanieczyszczenie powietrza znajdujący się w Twoim organizmie wyskoczył poza skalę, wiedz, że musisz udać się do jednego z londyńskich parków. Chcesz poczuć się po królewsku? Pragniesz nakarmić wiewiórki albo zostać pogryzionym przez gęsi? Wybierz St. James Park. Jeżeli czujesz, że po prostu musisz wygłosić swoje racje i przekonać innych do Twoich opinii, udaj się do zajmującego powierzchnię 142 hektarów Hyde Parku ze słynnym Speaker’s Corner, czyli miejscem, w którym możesz powiedzieć, co Ci na sercu leży (ale tylko w niedzielę).





7. Jeśli już będziecie musieli się czymś pożywić, to cheeseburger kosztuje 99 pensów. :)


Ja przetrwałam w Londynie, mam nadzieję, że Wy, kiedy się tam znajdziecie, także przeżyjecie. To niestety zapewne ostatni post z tego deszczowego miasta, ale fragmenty nagrań cały czas czekają na zmontowanie. Chyba do wakacji się z tym uwinę.

Buziaki!

Sara

3 komentarze:

  1. ja za londynem mimo wszystko nie przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja uwielbiam to miasto :)

    Nowy post! http://hiddenndreamms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. W Londynie każdy znajdzie coś dla siebie :)
    Jak powiedział Samuel Johnson: "jeżeli człowieka nuży Londyn to znaczy, że nuży go samo życie, bo w Londynie jest wszystko to, co ma ono do zaoferowania".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)