środa, 28 maja 2014

Czego nigdy nie zrobiłaby blogerka?



Blogerka – wiadomo, pracuje niczym kombajn, jest człowiekiem renesansu, oświecenia, romantyzmu. Blogerka to już nie hobby, to nie praca, to status społeczny! Zamiast oddychania pojawia się blogowanie, je się tylko po to, aby pstrykać zdjęcia na Instagrama, a pije tylko w kubkach z napisem określającym sprawowaną przez nas funkcję (księżniczka) albo pokazującym, gdzie spędzamy czas przed pracą, w czasie pracy i po pracy (Starbucks). Czego za żadne skarby nie zrobiłaby rasowa blogerka? O dziwo, trudno jest znaleźć odpowiedź na to pytanie. Blogerki biorą udział w kampaniach związanych z OFE, porzucają pracę na rzecz… pracy (w końcu blogowanie to też praca), krytykują autorytety. Zebrałam dla Was kilka zupełnie nieblogerskich zdjęć z ostatnich dni. 


Blogerka nigdy nie robi zdjęć graffiti.  Kiedy zobaczy takie ohydztwo na murze, w trybie natychmiastowym napisze do producenta środków czyszczących z prośbą o sfinansowanie jej chwalebnego czynu czyszczenia ścian z wątpliwej twórczości. Oczywiście później zadzwoni do swojego fotografa (chyba że z nim mieszka) i oznajmi mu, jaki termin jest akurat wolny w jej napiętym grafiku. W końcu ktoś musi rejestrować jej pracę na rzecz ludu. Blogerka jest jak modelka – pragnie pokoju dla świata i… to by było na tyle jeśli chodzi o konkrety.





Blogerka nigdy nie wybrałaby jako swojego pupilka kozy. A wiecie, jak ważnym dodatkiem dla ludzi ze świata blogosfery jest ich zwierzątko? Nieważne, czy to kundelek, czy rasowy kot. Nieważne, czy nosi ubranka, czy marznie. Pupil musi być.  Tylko czy koza się do nich zalicza? Ma kapelusz, to już stylowy plus. Tylko ten łańcuch na szyi… Zapewne nie zadowoliłby blogerek, które aspirują do uzyskania miana obrońców praw zwierząt.





Blogerka nigdy nie zrobiłaby sobie zdjęcia na torach.

I dobrze, bo to niebezpieczne i gimbusiarskie. Nie ta epoka.

Jest nadzieja.




Poprzedni post opowiadający o blogerskich zwyczajach znajdziecie tutaj. Z przymrużeniem oka. :)

Pozdrawiam Was i życzę dużo dystansu do siebie :)

Sara

PS Zachęcam Was do polubienia Sawatki na FB

3 komentarze:

  1. Przegapiłem 30000... :'(

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha a moj anjnowszy post jest na... torach :D ale wiesz ja to inna liga blogerska :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A jednak blogerka zrobiła wszystkie te rzeczy, które nie powinna :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)