środa, 3 września 2014

Gdzie zaprowadził nas górski szlak?



Orientacja w terenie nie jest moją dobrą stroną. Na szczęście istnieje język, istnieją też dobre dusze, które pomogą znaleźć to, czego szukamy. Gorzej gdy jesteśmy skazani tylko na siebie kilkaset metrów nad poziomem morza, wśród gęstych drzew, tuż obok sporego urwiska…

Wyruszyliśmy w góry. A właściwie na jedno wzniesienie niemające chyba nawet nazwy. Nie sam szczyt (to chyba wyolbrzymienie) był bowiem naszym celem, a to, co na nim pozostało. Najładniej ujmując, możemy stwierdzić, iż jest to zamek, rzeczywistość nie jest już tak ładna i właściwie to zaledwie strażnica. Bardzo jednak okazała, tylko obecnie bez wejścia… Wierzcie mi, obeszłam ją dookoła i żadnego większego otworu nie znalazłam…





Chciałam jednak na moment powrócić do samej drogi do zamku. Spytawszy wcześniej flisaka (tak, tego od zboczonych dowcipów), wiedzieliśmy mniej więcej jak dostać się do zamku. Prosta droga, można tam dojechać nawet samochodem. My jednak nasze autko zostawiliśmy na dole, a dalej wybraliśmy się pieszo. Minęliśmy pewne rozwidlenie, ale nie zwróciliśmy na nie większej uwagi – po co zbaczać z drogi? Po pewnym czasie nogi zaczęły nam odmawiać posłuszeństwa, a zamku jakoś nie widać… Niespodziewanie napotkaliśmy na naszej drodze zalążek cywilizacji – samochód zjeżdżający z góry. Zatrzymaliśmy go, a kierowca poinformował nas, że zamek już dawno za nami. Spytaliśmy w takim razie, gdzie udajemy się w obecnej chwili. Okazało się, że próbujemy zdobyć zupełnie inny szczyt, ale została nam jeszcze jakaś godzina spaceru pod górę, więc zrezygnowaliśmy. W końcu nie to było w planach, a naprawdę nie wiedzieliśmy, czy nasze nogi wytrzymałyby jeszcze godzinę marszu. Kierowca zachęcał nas do dalszego wejścia, wspominając o pierogach i baraninie czekającej na szczycie. Ale to chyba nie była wystarczająca zachęta. :) Zawróciliśmy i po pewnym czasie skręciliśmy, wybierając właściwą drogę, którą od zamku (strażnicy!) dzieliło zaledwie kilka kroków… 





Miejsce to okazało się przez nikogo niepilnowane, bez żadnych biletów, kasowania za wstęp (to takie niepolskie!) – z jednej strony to dobrze dla kieszeni turysty, z drugiej – czyżby nikt się murami nie zajmował, nie opiekował? Prawdopodobnie tak jest, bo nietrudno jest potknąć się o szklane butelki, podziwiając ruiny. Turystów nie spotkaliśmy zbyt wielu, mam wrażenie, że okolice Piwnicznej-Zdroju to rzadko odwiedzany rejon Polski. Ale zamek w Rytrze (nazwa być może pochodzi od słowa Ritter oznaczającego rycerza) jest jego główną atrakcją, więc hello, ktoś mógłby o to zadbać!  






O jedno na pewno dbać nie trzeba – widoki. Nieziemskie krajobrazy, góry, drobne domki, Poprad, którego woda tego dnia pięknie lśniła dzięki promykom słońca…

Dla mnie to był najwspanialszy wypad podczas naszego pobytu w górach, mimo że jak zwykle nie obyło się bez drobnych przygód i nieogarnięcia. :)

Jak widzicie, uwielbiam zamki, ostatni post, również z naszych sierpniowych wczasów, z zamkiem w tle znajdziecie tutaj.

A jak tam z Waszą orientacją w terenie, kochani :)?

Pozdrawiam!

Sara

15 komentarzy:

  1. You look amazing, such a lovely places

    http://abdelkhalekleblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia i cudowne widoki :)
    Orientacja w terenie u mnie wprost fenomenalna, nie chwaląc się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze jakos nie umiem sie przekonac do gor... widoki ladne i ciekawe miejsce ae mam awersje... jako dzieciak kazdy dlui weekend i wolne spedzalismy w gorach dlatego tak kocham morze teraz w w gory nie jezdze wcale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nad morzem się nudzi. Jeden dzień na plaży - w porządku, ale dwa to już nadmiar. Może jeszcze kiedyś znów przekonasz się do gór. Chociaż co za dużo to niezdrowo :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. świetne zdjęcia :) znajome tereny :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Orientacja w terenie?
    Ostatnio zamiast do biblioteki, trafiłam do centrum handlowego. PRZYPADEK? Nie sądzę. ;)
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, w sumie uwielbiam odwiedzać oba te miejsca, ale to na pewno nie był przypadek! Jak sobie coś kupiłaś, to na pewno było przeznaczenie. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. bardzo fajny, też zupełnie niestrzeżony i niepłatny zamek (a raczej resztki jego ruin) jest w Bobrownikach, tych po drugiej stronie Wisły w Nieszawie. polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękne widoki, zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. super :D ps. u mnie konkurs na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po zeszło rocznych wakacjach w Zakopanym ,razem z mężem stwierdziliśmy że góry są lepsze od morza ;)
    Co roku jezdziliśmy na urlop nad nasze polskie morze ;P
    Piękne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Orientacja w terenie? Na szczęście odziedziczona po tacie, dlatego kilka razy do roku zasuwam z mapą w ramach Marszy na Orientację organizowanych przez PTTK. Bardzo się w sumie cieszę, że nie mam z tym problemów i z łatwością odnajduję się w nowym miejscu. I dodatkowo to lubię - mapa w garść i w teren. Choć wiem, że wielu osobom orientacji brakuje niby od urodzenia, to uważam, że da się to w pewnym stopniu wyćwiczyć. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne okolice, z chęcią bym się tam wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow, ale ślicznie! Pochodzę z miejscowości położonej w górach i może z tego powodu mam do nich ogromny sentyment! Ja na swoją orientacje w terenie nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)