poniedziałek, 8 grudnia 2014

Czy ktoś widział Mikołaja?



Mikołajki to całkiem sprytnie skonstruowana nazwa i doskonałe zdrobnienie, a przynajmniej idealnie wpasowujące się w niedzielny klimat panujący w Mieście Pachnącym Piernikami. Mikołajków było bowiem dużo. Niee, to stanowczo niedopowiedzenie. Mikołajki zajmowały cały Stary Rynek i jeszcze trochę. Było ich kilka tysięcy – wyobrażacie to sobie? Ponad 3000 czerwonych czapek w jednym miejscu. Szkoda, że nie mogłam zobaczyć tego z góry. :) Paralotniarze mogliby się nieźle zdziwić, widząc mnóstwo intensywnie czerwonych kropeczek. Półmaraton Świętych Mikołajów za nami. Mimo niesprzyjającej pogody, mimo tego że słońce tego dnia było zdecydowanie towarem deficytowym, humory dopisywały, a niektórzy Mikołaje pozazdrościli rogów reniferom bądź też stwierdzili, że mają dość swojego grubego, czerwonego wdzianka i postanowili wystartować bez ubrań.
Tuż przed startem prawie 4000 toruńskich biegaczy w ramach rozgrzewki podskakiwało robiąc "pajacyki", bijąc tym samym rekord ustanowiony przez Japończyków, których było zaledwie 1200!

Tak wielu Mikołajów, a gdzie prezenty?
Ruszyli!
Bezcenne wsparcie...

I na mojej głowie nie zabrakło czerwonej czapki z białym pomponem, noszonej na zmianę z nieśmiertelną pandą (nie wiem, który sezon już ją noszę, ale nadal wydaje mi się równie urocza). Włożyłam ją dopiero po wystartowaniu biegaczy. Chyba obawiałam się, że ktoś może mnie wepchnąć przed linię startu i kazać biec 22 kilometry. Nie wróciłabym z tego. A na pewno nie żywa. Nie da się opisać mojego podziwu dla tych, którzy wzięli udział w biegu – sama swego czasu trochę ćwiczyłam, ale nigdy nie trenowałam biegania. Moje jedyne wspomnienie związane z bieganiem, które za nic nie chce rozpłynąć się we mgle, to 1. czy 2. klasa gimnazjum i omdlenie w czasie długodystansowego biegu na czas. Jednak w niedzielnym półmaratonie wystartowali nie tylko profesjonaliści trenujący od wielu lat, widziałam też moich znajomych, którzy po prostu są w dobrej kondycji i zdecydowali się napisać, a raczej wybiec ten niełatwy sprawdzian. Mój szacunek dla nich.

A ci chyba zrezygnowali...
Osiołek też chciał poczuć świąteczny klimat
Niektórzy tak szybko biegli, że trudno było uchwycić ich poczynania

Niedziela tuż po mikołajkach była doskonałym terminem do rzucenia okiem na choinkę na Starówce i świąteczne ozdoby, którymi zostało udekorowane miasto – co prawda najlepiej prezentują się one wieczorem (a właściwie już w okolicach godziny 16, bo wtedy zaczynamy się zastanawiać, czy powinniśmy jeszcze powiedzieć dzień dobry czy może już dobry wieczór; w końcu niebo jest już wówczas czarne jak smoła). Obiecuję, że jeszcze przed świętami zapewnię Wam dawkę świątecznych ozdób. Nie wiem, jak Was, ale mnie przy życiu obecnie trzymają tylko nadchodzące święta. W miniony weekend oficjalnie rozpoczęłam słuchanie piosenek o bombkach, kartki z choinkami i reniferkami wysyłam już od ponad tygodnia.

 
Bez świecących się lampek choinka też jest piękna
Jadłabym

Czy Wy też już czujecie święta? A może zaczęliście świąteczne porządki? Pochwalcie się mikołajkowymi prezentami!

Pozdrawiam ciepło choć grudniowo :)

Sara

7 komentarzy:

  1. musiał być ciekawy dzień :)

    ______________________________________
    fashionblogger,styling&makeupArtist
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLGOSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie byłam grzeczna, bo nie otrzymałam żadnego mikołajkowego prezentu :( Mikołaj o mnie zapomniał, chłopak wyjechał, a z rodzicami będę się widziała dopiero na święta, a na kota nie ma co liczyć w tej kwestii :p Świąt na razie nie czuję, ale dzisiaj kupiłam małe ozdoby na choinkę i też postanowiłam zrobić jakiś świąteczny post, ale jak będę wypisywała kartki do rodziny ;)
    a taki bieg Mikołajów -świetna sprawa :) ciekawe ilu z nich miało na imię Mikołaj :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile Mikołajów! Ja widziałam w tym roku tylko jednego, no w sumie dwa. Tyle, że ten drugi nie miał nic czerwonego na sobie, ani brody, ani worka, ale prezent dla mnie miał :p
    U mnie w nocy spadł śnieg, więc zaczynam czuć święta. Tylko czy on dotrwa do wieczora? Hmmm.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy tekst i zdjęcia. Ja dostałam dziś paczkę, co prawda nie na Mikołaja, ale w ramach wymianki świątecznej organizowanej na pewnym blogu. Niebawem opiszę o tym na swoim :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Chciałabym tyle Mikołajów zobaczyć na żywo :)
    U mnie na razie trwają remonty, których szczerze mam już dość, ale jak tylko się skończą, to pewnie poczuje się bardziej atmosferę Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. w szkole czuć już święta. Uczniowie wykorzystują to jako pretekst pod tytułem "Proszę pani porozmawiajmy o świętach", a czas na poprawę ocen ucieka nieubłaganie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie imprezy! Gdyby to było w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, na pewno "pajacowałabym" i biegła z resztą :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)