poniedziałek, 12 stycznia 2015

Siła pomagania


Okazuje się, że w okolicach świąt nasze serca zwiększają swoją objętość.
Nie wiem, jak to się dzieje, czy to te świąteczne piosenki sączące się z głośników w supermarketach wprawiają nas w taki nastrój, czy fakt, że jest zimno i chcielibyśmy się do kogoś przytulić – nieważne, czy to będzie mama, matematyczka, pies, chomik czy pluszowy miś. A może to, iż święta to taki radosny czas, w którym większość z nas, ale niestety nie wszyscy, znajduje pod choinką podarki, a także chce wręczyć innym kawałek swojego serducha. Nieważna przyczyna, ważne, że pomagamy, że decydujemy się zrobić coś, za co nie dostaniemy pieniędzy i nie awansujemy. Dostaniemy jednak coś znacznie cenniejszego. Świadomość, że komuś pomogliśmy, że dzięki nam komuś po prostu może żyć się lepiej, łatwiej, przyjemniej, że przede wszystkim będzie mógł żyć, a może i na jego twarzy zagości uśmiech.

W ostatnim czasie, zarówno przed świętami, jak i po nich zdecydowałam się pomóc. Jedno słowo, a tyle znaczy.

Pierwszym akcentem był zakup misia z Fundacji TVN "nie jesteś sam". Był to kolejny rok, podczas którego oglądałam reklamy w telewizji i po raz kolejny pojawiła się w głowie myśl: A może by kupić? Niee, 50 złotych, może w przyszłym roku. Jednak moja mama postawiła wszystko na jedną kartę słowami: Co roku tak mówimy. Kilka dni później kupiliśmy miśka. Sądzę, że było to jedno z najlepiej wydanych 50 złotych w naszym rodzinnym życiu. Miś, a właściwie misiowa Beti jest prześliczna, mięciutka, a przy okazji bardzo elegancko i szykownie ubrana (strój zaprojektował duet BOHOBOCO!). Obserwuje ona nasze codzienne perypetie, siedząc na komodzie. A my za każdym razem jak na nią zerkamy, tańczymy z nią (to chyba tylko ja) albo ściskamy, przypominamy sobie, że dzięki nam jakieś dziecko będzie mogło być leczone w profesjonalnych warunków. I dzięki temu, miejmy nadzieję, przeżyje.




Często decydujemy się na pomoc ludziom, ale zapominamy, że na świecie są jeszcze inne istotki – zwierzęta. One o pomoc nie proszą, nie apelują i my, ludzie, jedyni, którzy możemy ich wesprzeć, nierzadko o nich zapominamy. A czemu są winne psiaki ze schroniska? Dlaczego mają być głodne i marznąć? Jeśli możemy im pomóc, to dlaczego nie mamy tego robić? Gdy dowiedziałam się z bloga Kasi Tusk o akcji realizowanej przez karmimypsiaki.pl, nie wahałam się ani chwili. Wystarczy zrobić sobie zdjęcie z napisem karma wraca i umieścić je na Facebooku, Twitterze bądź Instagramie i odpowiednio otamować. Ja wrzuciłam zdjęcia na wszystkie te portale, a sponsor zafundował posiłek jednemu pieskowi ze schroniska. Poświęciłam kilkanaście, może kilkadziesiąt minut na przygotowanie ładnego napisu (choć wcale nie musiał być kolorowy), nie kosztowało mnie to wiele, prawie że nic, a mogłam pomóc. No grzechem byłoby nie wesprzeć akcji, wiedząc o niej. :) Pomożecie? :)




A wczoraj kulminacja pomagania, najpiękniejsza niedziela roku – finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Już drugi raz byłam wolontariuszką, tym razem z moją mamą. Ubrałyśmy się jak na Syberię i ruszyłyśmy z puszkami w miasto. Odwiedziłyśmy wiele dzielnic, spotkałyśmy się z pozytywnymi reakcjami, co cieszy niezmiernie, bo odnoszę wrażenie, że z każdym rokiem przybywa osób wspierających orkiestrę, a tych gderających sceptyków jest coraz mniej. To ogromnie cieszy i motywuje. Widać co robi orkiestra, widać efekty ich pracy. 


 



Wielu przechodniów było przygotowanych na wolontariuszy – dzieciaki miały swoje własne portfeliki, z których po grosiku wrzucały do puszek. Oczy same się cieszyły, gdy po południu prawie każdy spacerujący (mimo tego uprzykrzającego życia wiatru) miał przyklejone do ubrania czerwone serduszko. Gdy wróciłam do domu, zmęczona i zmarznięta, kipiałam energią. Paradoks? Nie, to siła pomagania.

Ściskam

Sara

12 komentarzy:

  1. te misiaki są słodkie !


    _______________________________
    Fashion style !
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomaganie jest fajne :-) Coś o tym wiem, bo jestem wolontariuszką w Fundacji Światło i Fundacji Feniks.
    A misiowa przesłodka i nosi moją ksywkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, to życzę dużo wytrwałości w byciu wolontariuszką :)
      pozdrawiam ciepło

      Usuń
  3. Łał! Nawet liczyłaś potem te pieniądze. Ja tylko raz pomagałem: łaziłem z puszką. I też usłyszałem jaki to Owsiak zły i niedobry... Nigdy nie mogłem zrozumieć takiego gadania - nie chce, to niech nie da.
    A serduszko mi się słabo kurtki trzyma - pewnie jutro odpadnie. Choć będę przyklepywał: czasami i z tydzień się trzymało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam pieniądze z mojej puszki ;) W przyszłym roku idę znów! Wiesz co, wydaje mi się, że serduszko lepiej się trzyma czapki, przetestowane. Z kurtek niestety czasami odpada.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No jak to? Na co dzień chodzę bez serca, to mogę na tydzień mieć. A głowę mam od czego innego. ;)

      Usuń
  4. Ja wrzuciłam pieniążki do puszki :) Zawsze wspieram WOŚP :) cieszę się, że mogę w jakiś sposób pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też byłam przez pewien czas wolontariuszką w projekcie Uniwersytet Łódzki dla Dzieci i bardzo miło wspominam te niedziele :) Twój misiak jest słodki, słyszę co roku o akcji w tv, jednak w Rosmannie, który mam obok misiów nie ma, bo kilka osób już o to pytało... Zwierzaki też potrzebują pomocy, dużo jest akcji, że gdy się wejdzie i kliknie to sponsorzy zapewniają jeden posiłek, co jest bardzo łatwe do zrobienia i sporo osób klika ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też kiedyś zbierałam na wośp :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A chciałabym pomóc Tobie i prosić, abyś zgłosiła swojego bloga do konkursu Blog Roku 2014 - http://www.blogroku.pl/2014/zasady/zasady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację, przemyślę to, możliwe, iż się zgłoszę - warto próbować, warto się pokazać. :) Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)