piątek, 16 stycznia 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 16



Niemożliwe stałoby się możliwe. Prawie zapomniałam o podsumowaniu miesiąca. Och, w sumie to mam wymówkę – w końcu ostatnie pisałam ponad miesiąc temu.

Mam nadzieję, że już się przyzwyczailiście, iż podsumowania na tym blogu pojawiają się w połowie kolejnego miesiąca, a to wszystko po to, abyście nie byli znużeni podsumowaniami (widzicie, jak o Was dbam? ;)) – w końcu większość podsumowań autorzy publikują w okolicach 30,31 bądź 1 dnia danego miesiąca.

Były już podsumowania okraszone tytułami filmów, piosenek, nazwami miast, a także rozmaitymi metaforami. Zawsze staram się wymyślić co innego, aby wyróżnić każdy miesiąc. Przyszedł czas na literackie podsumowania miesiąca, a raczej minionych trzydziestu dni, w które wpisała się część grudnia i kawałek stycznia.

Opowieść wigilijna

A właściwie to świąteczna. Święta minęły jak zawsze za szybko, ktoś rzucił propozycję, że mogłyby trwać tydzień. Miałoby to jedną zaletę i jedną wadę, które paradoksalnie się ze sobą łączą. Żadne jedzenie nie wylądowałoby w koszu, ale my przestalibyśmy mieścić się w ulubionych dżinsach. 
Od świąt śpię na nowiutkim łóżku, może nie zmieniło to mojego niezwykłego szczęścia do nocnych koszmarów, ale przynajmniej moje plecy się nie skarżą.


Dziękuję za pocztówkę Marcie!

W 80 dni dookoła świata

Można by rzec, że w 30. Pocztówek i listów otrzymałam mnóstwo, każdy, jak powtarzam Wam za każdym razem, wywołał uśmiech na mojej twarzy. Dostałam paczkę od osoby, której nie znałam (a to mieszkaniec mojego rodzinnego miasta), od dobrej duszy… Były i niespodzianki i wyczekiwane przesyłki. Były zaskakujące propozycje i wiadomości. Co prawda żadnego listu w butelce nie znalazłam, ale może to dlatego, że nie mieszkam nad morzem.

Dziękuję za pocztówkę Andrzejowi!

Dziękuję za pocztówkę Marcinowi!
Wpadki i upadki

Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy sprawić sobie niezwykłą pamiątkę i skorzystać z budki postawionej w naszej szkole. Szkoda tylko że moje zdjęcie przeszło do historii jako fotografia kobiety w ciąży. Cała rodzina zanosiła się śmiechem, podejrzewam, że nie tylko moja, ale też mojej przyjaciółki. Ja mimo to zdjęcia nie wyrzuciłam, a powiesiłam je na tablicy korkowej. Mój brzuszek sprytnie i jakże subtelnie zakrywa kurka (dzieło wykonane własnymi, niezdolnymi do jakichkolwiek prac plastycznych rękoma). A, i wyjaśniam – nie spodziewam się dziecka, to jedynie sukienka z Londynu chce mi coś wmówić.




Na ratunek

W ciągu ostatniego miesiąca jeszcze bardziej niż zwykle cieszyłam się, że pomagam. Udało mi się zebrać ponad 450 złotych podczas finału WOŚP. Wiatr wiał wówczas tak mocno, że dziękowałam za to, iż puszka jest taka ciężka – to chyba ona trzymała mnie na ziemi i nie pozwoliła wichrowi mnie porwać.



Folwark zwierzęcy

W mojej szkole miał odbyć się karnawał zwierząt. Planowano organizację tej zabawy w sobotę podczas dnia, w którym odrabiamy inny, wolny od zajęć dzień. Niestety, pomysł nie został zrealizowany, co być może zmniejszyło frekwencję w szkole. Mam jednak nadzieję, że ktoś sobie przypomni o festiwalu, zanim karnawał się skończy. Byłaby to odskocznia od codziennych, żmudnych dni spędzonych w szkole. Maskę, a raczej czapkę już mam!

Korzystajcie z okazji, szerszego uśmiechu na tym blogu nie zobaczycie.

A co u Was ostatnio się wydarzyło? Może braliście udział w jakimś ciekawym wydarzeniu? Podzielcie się tym!

Sara


11 komentarzy:

  1. U mnie, ostatnio, mniej frajdy: gardło drapie i brzmię coś jakby Sędzia Dredd. I to chyba bardziej jak bym miał taki humor niż głos. ;)

    Ale spokojnie: Twój uśmiech jest tak zaraźliwy, że już mi lepiej. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      Ale, jak pisałem, przez te Twoje ostatnie dwa zdjęcia nie potrafię się nie uśmiechnąć. Choćbym i próbował. Naprawdę.
      A że najlepszym lekarstwem jest...

      Usuń
  2. Skąd bierzesz te nakrycia głowy ? ;p Pocztówki śliczne, a o zdjęciu z budki marzę :)
    Polecam tą instrukcję do menu http://forum.blogowicz.info/topics106/rozwijany-spis-tresci-na-blogu-vt5510.htm - na drugiej stronie jest łatwiejszy sposób ;)
    P.s. Bardzo dziękuję za pocztówkę z zamkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, akurat pożyczyłam od znajomej mojej mamy, której mąż prowadzi różne zabawy, imprezy i ma świetne przebrania :)
      W Toruniu budka stoi w jakimś centrum handlowym, może w Olsztynie też by się gdzieś znalazła?
      Dziękuję za ten link, dodam sobie do zakładek i mam nadzieję, że będę miała chwilę, by się tym zająć.
      Super, że kartka dotarła.

      Usuń
  3. ha taka budka jest swietna! my tez mielismy taka w biurowcu kiedy sie "przeprowadzilismy" firma - niezle jaja sobie robilysmy z koleznkami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tych książek przeczytałem tylko 2 pierwsze. Z Twego opisu wynika, że poprzednie łóżko to chyba było jakieś Madejowe Łoże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że nie sięgnąłeś po dwie kolejne, bo to raczej książki dla kobiet, za to "Folwark zwierzęcy" to lektura szkolna!
      Hehe, po prostu materac sprawiał, że się zapadałam. ;)

      Usuń
  5. Ciszę się że moja pocztówka się Tobie spodobała, już wysyłam następne ale to niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam tylko pierwszą z książek, więc chyba muszę nadrobić :p W Galerii Łódzkiej stoi budka i zawsze mam ochotę tam wejść, ale za każdym razem coś mi mówi: nie rób tego i jeszcze nie zrobiłam zdjęć ze znajomymi ;) Chociaż jest to na mojej liście marzeń :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga, wstydź się, trzy spośród tych książek to lektury, hehe. ;) "Na ratunek" to powieść Sparksa z kolei. Polecam wszystkie spośród tych książek, najmniej chyba "Wpadki i upadki", to jedna z tych nie najlepszych powieści dla młodzieży.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)