piątek, 13 lutego 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 17




Zastanawiam się nad wagą słów. Nad tym, jak jedno zdanie, a nawet jedno słowo potrafi wywołać radość albo rozpacz. Jak jedno słowo może trwale coś zmienić. Jedno słowo.

Zaczęłam tak bardzo głęboko, a właściwie to mnie w tym momencie uszczęśliwiają bardzo przyziemne rzeczy i jedno zwyczajne słowo: ferie. Właśnie je rozpoczęłam i już poczułam, jak bardzo potrzebowałam tej wolności. W szczególności wolności myśli – nie muszę przypominać sobie, na co to trzeba się jeszcze nauczyć i co jeszcze trzeba zrobić…

Pierwszy tydzień ferii spędzę u dziadków z Zosinie (woj. lubelskie), po drodze zahaczając o Warszawę (jednak to ona wygrała w pojedynku z Łodzią). Drugi tydzień na pewno poświęcę blogowi (co nie znaczy, że pierwszy nie!) – chcę wprowadzić kilka zmian. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Jak widzicie, nie mam bardzo wygórowanych celów i zadań, tak jak to miało miejsce np. w wakacje, kiedy stworzyłam listę kilkudziesięciu punktów, które chcę zrealizować. Tym razem chcę odpocząć – naprawdę tego relaksu potrzebuję.

A co się działo przez ostatnie tygodnie? Bo chyba nadszedł czas na podsumowanie, czyż nie? :)

Smak tremy

Jak smakuje trema? Właściwie to nie smakuje, bo gdy zjada nas stres, zazwyczaj w naszych ustach pojawia się niesmak. Nie ukrywam, że denerwowałam się przed nagraniem dla Was filmiku – nie chciałam, aby wyszedł sztucznie. Poczyniłam jednak progres, bo o ile w poprzednim nagraniu, wyginałam ręce i gestykulowałam niczym rodowita Włoszka, to tym razem udało mi się mówić z sensem, w miarę poprawną polszczyzną i bez nadmiernych ruchów dłońmi. :D 
 



Smak wsparcia

A to dopiero słodki smak! Świadomość, że ludzie o mnie pamiętają, co więcej – że podoba im się to, co tworzę i wierzą we mnie mogłabym jeść miskami. ;) Dziękuję Wam za wszystkie oddane głosy w konkursie Blog Roku, za każde miłe słowo – ostatecznie udało się zdobyć 67 głosów, co pozwoliło mi uplasować się w pierwszej trzydziestce (na jakieś 400 blogów!). Uważam, że to świetny wynik jak na blog, który istnieje półtora roku i jest prowadzony przez nastolatkę.
 



Smak podróży

Pocztówki sprawiają, że można posmakować czegoś więcej niż tylko kleju na znaczku. W styczniu otrzymałam kartki z naszej Ojczyzny, ale też z zupełnie nowych krajów. Wysłałam także swoją pierwszą pocztówkę A4 wypisaną drobnym maczkiem do Martyny.

Pocztówka A4. Dostaliście kiedyś taką?
Dziękuję, Pawle!
Dziękuję, Edyto!

Smak zwycięstwa i zabawy

O karnawałowym szaleństwie opowiem Wam nieco więcej w najbliższych dniach. Jak diablice mogły zostać królowymi balu? Ile zajmuje zjedzenie trzech pączków? Już niebawem post o niemieckim karnawale!






Smak śniegu

Śnieg jest brudny i nie warto go jeść. Ale można na nim pisać, rzucać się nim, lepić z niego najróżniejsze figury albo po prostu położyć się i zrobić aniołka. :) Mniej odważnym na pewno wystarczą zimowe widoki.





Smak pączków

Straciłam rachubę i nie wiem, ile pączków trafiło w Tłusty Czwartek do mojego brzucha. Lepiej nie myśleć, ile wczoraj zjadłam kalorii. Wiem jedno – wszystko było pyszne! :D




A jak Wam minął styczeń? Spróbowaliście jakichś nowych smaków :)?

Sara

PS Już jutro wyjeżdżam, mam jednak nadzieję, że uda mi się do Was zajrzeć!




17 komentarzy:

  1. Saro w przedszkolu mam dzieciątko, które uwielbia jeść śnieg! Wychodzę sobie ostatnio z przedszkola a Borys kuca nad śniegiem i pakuje go do buzi. Zrobiłam przerażoną minę, a dziecko na to "pani cesz?" :) Jego mama mówi, że Borys wręcz uwielbi lód z zamrażalnika, natomiast tych pysznych owocowych nie znosi :) Wiele się można dowiedzieć pracując w przedszkolu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pani nie chciała :)?
      Ja będąc dzieckiem, chyba śniegu nie jadłam... Nadal nie jem :D

      Usuń
  2. "Śnieg jest brudny i nie warto go jeść." - muszę zapamiętać to zdanie. :D

    Wygląda że miałem rację co do przebrania: uśmiechasz się zbyt radośnie, jak na diablicę. Choć niekoniecznie jestem odpowiednią osobą do wyrażania takiej oceny; nie miałem przyjemności (?) przebywać z diablicami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę się nie nabijać z formułowanych przeze mnie zdań. :)
      Mój brat twierdzi, że jestem "chodzącym szczęściem" i ciągle się uśmiecham.

      Usuń
    2. Dobrze - już nie będę...

      Oczywiście uśmiechanie się to nic złego. Tak po prostu mi się wydaje, że "wredna kusicielka" uśmiecha się inaczej niż "chodzące szczęście". :)

      Usuń
  3. Nie wszędzie śnieg jest brudny. Nadal są miejsca na świecie gdzie można go spokojnie jeść, zwłaszcza świeży bo jest puszysty jak wata cukrowa. Zdarzało mi się samemu posmakować.
    Nowe smaki w tym roku. Miałem okazję sprobować kilkunastu nowych.
    #1 stycznia - pikantna zupa z Luizjany (Voo Doo Soup)
    #1 lutego - herbatniki maślane o smaku lawendowym; bezkonkurencyjne!
    We wtorek czeka nas naleśnikowe szaleństwo bo w UK w ostatni dzień karnawału jest obchodzony Narodowy Dzień Naleśnika (National Pancake Day). W niektórych miejscowościach obchody obejmują również zawody w rzucie naleśnikiem :-)

    Udanego wyjazdu na ferie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki naleśnikowy dzień też by mi pasował, bo naleśniki uwielbiam (choć pączkami też nie pogardzę ;))
      Tych herbatników też z chęcią bym posmakowała.
      Jak śnieg leżący na ulicy może być czysty :O?
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. Za kołem polarnym. Jedyne źródło nie zamarzniętej wody.
      Próbowałem i w Szwecji i na Syberii.
      Ulicznego śniegu bym nie spróbował.

      Usuń
    3. Chyba że tak! To takiego może też bym spróbowała. :)

      Usuń
  4. A mi mówili, że tylko żółtego śniegu nie wolno jeść :)
    Udanych ferii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Żółtego chyba w szczególności, hehe.

      Usuń
  5. Pączki wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie widziałam takich pączków ;p Ja chyba kiedyś śnieg spróbowałam zjeść, ale jakoś tak hmm... nic specjalnego ;p Wolę jednak inne smaki poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, moja ciocia kupiła je u siebie na stacji benzynowej (!) i były pyszne :)
      Hehe, też chyba wolę poznawać inne smaki.

      Usuń
  7. Przez ten post zatęskniłam za śniegiem... gdzie jest moja zima?!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)