czwartek, 5 marca 2015

Humanistka bawi się w Centrum Nauki Kopernik



Nawet humanistka, która miała szóstkę z fizyki, a teraz, będąc w drugiej klasie liceum, nosi do szkoły podręcznik od przyrody, może zachwycić się Centrum Nauki Kopernik. Skoro ja mogę, to każdy może. :D
Mimo tłoku i mimo tego, że nie wszystkie urządzenia działały, w Centrum Nauki Kopernik śmiałam się do rozpuku. Warto zarezerwować sobie na to miejsce sporo czasu, choć nas po kilku godzinach tak bardzo bolały nogi, że postanowiliśmy wracać do Torunia. Udało nam się jednak zobaczyć zdecydowaną większość wystaw.

Jeden z humanoidalnych robotów. W Koperniku są takie cztery, a wszystkie cytują Lema i najlepsze fragmenty z polskich komedii (to prawie jak moi rodzice).
Gdzie kołowrotek chomika, tam chomik Sara. Staje się jasne, dlaczego mój brat woła na mnie Chomik. Ale dlaczego Klopsik?
Nawet zdjęcia nie mogą w pełni zobrazować tego, ile można się dowiedzieć, jak bardzo naśmiać, w ilu dziedzinach sprawdzić, ile razy otworzyć usta ze zdziwienia podczas pobytu w centrum. Wystawy podzielone są na różne części – mnie najbardziej spodobała się ta, w której mogliśmy sprawdzić różne umiejętności np. naszą pamięć, wytrzymałość, szybkość, refleks. Chwaliłam centrum również za to, że niektóre maszyny pokazują nasze konkretne cechy, a zabawy stają się w jakiś sposób spersonalizowane. I tak np. mogliśmy zeskanować obraz naszego oka, a później spróbować znaleźć go na ekranie albo też przeczytać Litwo, ojczyzno moja, a później spośród wielu różnych głosów wychwycić nasz własny. Mieliśmy szansę wytwarzać energię naszym własnym ciałem czy też dowiedzieć się, ile wody znajduje się w naszym, nie w kolegi, taty czy przeciętnego człowieka, ale w naszym organizmie. 



Ćwiczę refleks, grając w Dobble, ale ta ściana w centrum zasugerowała mi, że jeszcze trochę muszę potrenować...
Kto ma długie nogi, ten ma trudniej!
Mam kilku faworytów, jeśli chodzi o eksponaty – to słowo nie bardzo tu pasuje, bowiem każdej rzeczy można dotknąć, a niektóre nawet… ugryźć! Tak było z metalową rurką, na którą należało założyć słomkę. Po ściśnięciu słomki zębami i zatkaniu uszu, słyszeliśmy… muzykę! 



To co, może na pizzę? #prawdaboli #demotywator
Nie grzeszę talentem muzycznym, ale okazało się, że świetnie mi idzie gra na harfie bez strun. No dobra, struny były, ale nie było ich widać. Dopiero po dotknięciu miejsca, w którym powinny być, okazywało się, że są to laserowe struny. Próbowałam również grać na gitarze. Przyznaję, przestaję mnie dziwić to, że nie jestem w żadnym muzycznym zespole.

Ten uśmiech mówi wszystko - udaję anielicę!

Jeśli ktoś chce, może zabawić się w lekarza i zrobić misiowi gastroskopię. Biedny miś. Ja tam go oszczędziłam.
Przeurocze były także miejsca i stanowiska związane z miłością. Jako romantyczka i dziewczyna w 99% przekonana, że jest disneyowską księżniczką, nie mogłam pominąć miejsca, w którym mogliśmy posłuchać bicia naszego serca czy też stanowiska do gry w Czar Par.

Trochę jak Alladyn.
Znajdzie się jakiś odważny matematyk lingwista? ;)

Z Dawidem przeżyliśmy trzęsienie ziemi - 5,5 w skali Richtera.

Centrum Nauki Kopernik motywuje, przeraża, pokazuje, udowadnia, bawi, uczy. Nieważne, czy jesteś obcokrajowcem, romantykiem, boidudkiem, kobietą, nastolatkiem, dzieckiem, homofobem, fizykiem, historykiem czy studentem. Centrum Nauki Kopernik zostało skonstruowane w taki sposób, aby zaciekawiło wszystkich - nawet jeśli nie wszystkim, to i tak lwią częścią eksponatów.
 
Dla historyków też się coś znalazło! Radio na przestrzeni lat. Wystarczy przekręcić, aby wysłuchać audycji z poprzednich dekad.

Minusy? Moją kwaśną minę powodowały braki. Np. brak odpowiedniej kulki (ukradziona?) przez co nie mogłam użyć jakiejś maszyny. Niektóre urządzenia nie działały, jednak pracownicy zapewniają, że naprawiają wszystko, jak najszybciej się da. Nieliczne urządzenia, mimo instrukcji, nadal pozostawały dla nas czarną magią. 

Ogromna bańka mydlana.
Wyobraźcie sobie, że widzicie obrzydliwego, wielkiego potwora, takiego jak na zdjęciu, a potem ktoś Wam każe włożyć rękę do dziury. Czego się spodziewacie?

Centrum jednak polecam. Zaopatrzcie się w duże pokłady energii i przede wszystkim zróbcie wszystko, aby było Wam wygodnie - nie za ciepło, abyście mogli biegać (tak!), skakać, ćwiczyć, zwijać się ze śmiechu, a to wszystko w atmosferze nauki, która nie przeraża nawet w ferie. ;)
Pozdrawiam
Sara


15 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie bym się tam wybrała, bo wygląda na to, że jest tam ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znajdzie się jakiś odważny matematyk lingwista? ;)

    Oto wynik dodawania: ٢٤٢٥
    ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Ciebie zawsze można liczyć Tomaszu :)
      Tylko co to za liczby? :D

      Usuń
    2. Arabowie pisza od prawej do lewej strony (przejęli z hebrajskiego),
      ale cyfry zapisują tak ja my tzn. zaczynają z lewej strony.

      Usuń
  3. pozytywnie spędzony dzień :)

    _____________________
    wygraj nagrodę marzeń
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  4. Roboty cytujące Lema? Muszę nadrobić!

    Co to jest gra "czar par"?

    Przy pająku bym się spodziewał pajęczyny z jajkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czar par to taka gra dla zakochanych. W centrum akurat zagrali w nią moi rodzice. Odpowiadali na pytania, aby sprawdzić, jak wiele o sobie wiedzą. ;)
      W pudełku z pająkiem była chyba maskotka. ;)

      Usuń
  5. Jest to na mojej liście "must wizyt" skoro już zostałem Warszawiakiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. kurcze swietna sprawa ! :)

    http://sniadanielejdis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak kiedyś zawitam do Warszawy, to Centrum Nauki Kopernik będzie pierwszym miejscem jakie odwiedzę :p
    Wszystko je super, ale ręki bym nie włożyła do tej dziury. Na samą myśl co się może tam znajdować skaczę na krześle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam tam kilka lat temu i z chęcią bym wróciła, bo było świetnie. Nudzić to się tam nie da :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo gdzieś mi prześmignął ten post. Kurde, świetna sprawa z tymi wszystkimi urządzeniami - chętnie bym się wybrała do takiego miejsca :) Sama nie wiem, czy zdecydowałabym się na włożenie ręki do tej dziury widząc takiego! pająka. Chyba bardziej od pająków nie lubię tylko dentystów :D Ooo gra czar par ciekawa alternatywa dla kogoś, kto wybiera się tam z drugą połówką. Mam słabość do baniek mydlanych, więc to byłaby dla mnie świetna atrakcja - taaaaaaaka duża bańka! a mój kot jakby się cieszył jakby taką zobaczył...
    Chciałabym na pewno przeżyć trzęsienie ziemi! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. marzę o wizycie w CNK! do tej pory testowałam jedynie stoiska w Gdyni w PNT, no i się oczywiście zakochałam! dobrze, że istnieją takie miejsca, gdzie można ciekawie i w sumie pożytecznie spędzić czas, z uśmiechem na twarzy oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)