niedziela, 19 kwietnia 2015

Jak wygląda szkolna wymiana? - wymiana #2



Pewnie część z Was zastanawia się, jak w ogóle wygląda wymiana szkolna.  Zapewne w każdej szkole inaczej, różne są zasady, różna organizacja (w naszym liceum niestety nie najlepsza). Zdradzę Wam tę tajemnicę i przybliżę nieco plan tegorocznej wymiany między uczniami z filadelfijskich szkół Swenson Arts and Technology High School i Abraham Lincoln High School a toruńskim IV LO. 


Ilu uczniów przyleciało do Polski?

15 – 9 dziewczyn, 6 chłopaków. Za to przyjmujących było więcej, chyba aż 21. 12 Polek przyjmowało swoje Amerykanki na spółę, tzn. przez kilka dni gość mieszkał u jednej dziewczyny, kilka u drugiej. Ja przyjmowałam sama i było to niezależne ode mnie. 


Czy amerykańscy nauczyciele również odwiedzili Polskę?

Tak! Było ich prawie tak dużo jak uczniów. Nauczyciele, dyrektorzy, a nawet kobieta, która zajmuje się innowacjami w szkolnictwie. Mieszkali oni u naszych polskich nauczycieli. 


Czy Amerykanie chodzili z nami na lekcje?

I tak, i nie. Podczas pobytu byli może na trzech, czterech lekcjach wraz z Polakami. Gdy już znaleźli się na jakieś lekcji, po prostu siedzieli i nic nie robili, jedynie na angielskim mogli się jakoś wykazać.


Co Amerykanie robili w Toruniu?

Odwiedzili między innymi planetarium, Muzeum Piernika, spotkali się z prezydentem…


Piękne, ale twarde jak skała pierniki

Czy mieliśmy zaplanowany każdy dzień?

Właściwie tak, oprócz niedzieli. Na samym początku otrzymaliśmy harmonogram, a w nim można było znaleźć miejsca, które odwiedzimy. Niektóre punkty były zaplanowane co do minuty. Niedziela była w całości do zagospodarowania przez nas – wtedy moi rodzice, B., jej nauczycielka i ja pojechaliśmy do Biskupina, a po południu graliśmy w gry planszowe i na Play Station. 


Co robiłam z B. popołudniami?

Hmm, B. niestety nie wykazywała wielkiego entuzjazmu, jeśli chodzi o robienie czegokolwiek, a już szczególnie w większej grupie. Raz wybrałyśmy się do galerii handlowej, innym razem do zoo. Obejrzałyśmy Harry’ego Pottera, spacerowałyśmy po lesie. 

B. porównała te zwierzęta do szczurów, ale i tak ją zachwyciły.



Czy mogłam wagarować ;)?

Bywały takie dni, że Amerykanie szli gdzieś tylko ze swoimi opiekunami, my wtedy mogliśmy, a nawet powinniśmy uczestniczyć w normalnych lekcjach. Jeden z takich dni zupełnie olałam, bo ledwo mogłam zwlec się z łóżka, takie choróbsko mnie dopadło. Ale np. innego dnia, kiedy goście pojechali na zakupy, ja udałam się na lekcje. Koniec końców i tak mam mnóstwo zaległości i nadal nie wiem, jak się z tym uporam.


Jakie inne miasta zwiedzali goście zza oceanu?

Malbork, Chełmno, Gdańsk – można było jechać razem z nimi. Ja uczestniczyłam w każdej wycieczce, mimo bólu gardła i dręczącego kataru. Stwierdziłam po prostu, że tak będzie i grzeczniej, i że skoro już kogoś przyjmuję, to nie będę mojego gościa olewać, nieważne, jak bardzo by mnie denerwował. Były takie osoby, które zupełnie ignorowały wycieczki i inne zaplanowane atrakcje, po prostu zostawiły swoich Amerykanów. Goście zwiedzili również Warszawę, bo stamtąd lecieli do domu (z przesiadką w Londynie).

Zdjęcie z cyklu: Akurat nie słucham przewodniczki, bo robię zdjęcie. :D

Czeka na Was mnóstwo zdjęć z wycieczek, ale także z Torunia. Pokażę je w najbliższych postach. :)

Dziękuję za wszystkie pokrzepiające słowa pod poprzednim wpisem.

Uściski

Sara

19 komentarzy:

  1. Fajna taka wymiana, szkoda ze nie mogli uczestniczyc w lekcjach, byloby ciekawiej, gdyby np kilka zorganizowac po angielsku, zeby mogli zrozumiec!

    http://pearlinfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze! przegapiłam jednego posta, a tu takie dramaty! kiedy wspominałaś na blogu, że z wymiany nie jesteś szczególnie zadowolona nie spodziewałam się aż takich historii. ale dobrze, że masz już wszystko za sobą. pech straszny, ale pomyśl, że czegoś udało ci się nauczyć i w dodatku teraz jesteś bardziej odporna na paskudny los. już mniej rzeczy cię zdziwi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka wymiana to musi być naprawdę świetna sprawa. Szkoda, że Ty trafiłaś akurat na taką osobę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Troszeczkę mnie zdziwiłaś faktem, że chodziłaś na lekcję, my na szczęście mam nadzieję, że okaże się na szczęście będziemy cały czas z Holendrami. Też mieliśmy jechać do Muzeum Piernika, ale że wszystkie terminy już zarezerwowane, to zostało nam się muzeum mydła w Bydgoszczy ;p
    PS. Piękne te zdjęcie z Gdańska!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy harmonogram żeście mieli. Można było wiele fajnych miejsc zwiedzić. No, jakbym to ja była na tej wymianie to cieszyłabym się jak dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Plan wycieczek fajny, ciekawa jestem jak osobom z wymiany spodobało się w Polsce :) Szkoda, że na niektórych lekcjach tylko siedzieli i biedni nie rozumieli ani słowa... No cóż, czekam na dalsze relacje z wymiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas od września jest na wymianie dziewczyna z USA i musi uczęszczać na wszystkie lekcje. Wyobraź sobie, jak ona musiała się wynudzić, bo na początku nie znała ani słowa po polsku!
      Z tego co pytałam B. to jej bardzo podobała się plaża w Sopocie, a na przykład okropnie wynudziło ją zwiedzenie biblioteki uniwersyteckiej.

      Usuń
    2. Plaża w Sopocie średnio mi się podoba, choć tak żeby spacerować tylko to jest nawet w miarę :) ale kąpiel tam wśród tyyyylu ludzi to już niezbyt.

      Usuń
  7. Szkoda, że jak ja chodziłam do szkoły to nie było czegoś takiego :( Bardzo fajny plan wycieczek mieliście. Ja to bym chciała do Biskupina pojechać, bo ciągnie mnie tam od zawsze, a nie miałam możliwości jeszcze odwiedzenia tego miejsca...
    Co do B. to ona nie widziała w życiu surykatki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nawet orkę widziała! A ja nie. :(
      Do Biskupina to trzeba jechać jak jest trochę cieplej, bo wtedy można też stateczkiem się przepłynąć, a my niestety nie mogliśmy. Ja już tam byłam dwa razy i chyba mi wystarczy.

      Usuń
    2. Orki nie widziałaś? Ja widziałam...w filmie "Uwolnić orkę" ;) hihihi

      Usuń
  8. w swoim życiu byłam na trzech wymianach, tylko w moim przypadku było to coś takiego, że spaliśmy razem z Niemcami w moim przypadku w jakimś pensjonacie albo czymś takim. W tym roku u nas w szkole planowali zrobić podobną wymianę do Twojej, jednak nie wypaliło to i sami nauczyciele podobno polecieli do Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja brałam raz udział w takiej wymianie. Ale nie ze szkoły zwykłej tylko ze szkoły tańca RYTMIX w Konienie (mój drugi dom dawniej :) ). Była to dziewczyna z Niemiec. Niestety jakoś fajnego kontaktu z nią nie złapałam bo niestety wystąpiła bariera językowa.. ona tylko po niemiecku umiała.. Ale w przyszłości może dane mi będzie wymienić się z kimś z Hiszpanii, USA lub UK :) Fajnie by było. Jestem już na studiach więc w sumie może być ciężko.. A Ty zaległościami się nie przejmuj dasz sobie z nimi radę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zawsze chciałam uczestniczyć w wymianie ;) ale u mnie w mieście niestety nie było i pewnie nie jest to takie popularne.. chociaż.. nie - są wymiany w szkole zawodowej.. do Niemiec,Ukrainy i nie wiem gdzie jeszcze.. ale na pewno nie USA ;P takie rzeczy to tylko w większych miastach;)

    Czekam na dalsze relację;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak czekałam na te wpisy ze szkolną wymianą aż się pochorowałam ... Ale już zdecydowanie lepiej i mogę nadrabiać zaległości :) Podobał mi się plan zwiedzania, to bardzo fajne miejsca. Co do wymiany - ja osobiście nigdy nie brałam w niej udziału. Za to mój kolega w swoim liceum (V LO w Toruniu) miał okazję spróbować. Trafił mu się świetny chłopak z USA. Nawet reszta paczki go poznała i polubiła :) Potem mój kolega pojechał do niego, ale już poza wymianą. I tak nie wraca od ponad 5 lat :) Tam zaczął studia, rozwija się sportowo i znalazł miłość. Czasami wymiany są fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wymiany są zawsze ciekawe :) ja bym chętnie gdzieś pojechała, ale niestety już za późno ;)

    Konkursy internetowe

    OdpowiedzUsuń
  13. Od kilku dni mam problemy z internetem, właściwie to w ogóle go nie mam! Ale co tam, żeby nadrobić tak długo oczekiwane wpisy z wymiany, pociągnę na tym w telefonu hehe :D. Kocham surykatki!!! Kiedyś nawet namiętnie oglądałam Rezydencję Surykatek na Animal Planet. Jakie zoo odwiedziłyście? Szkoda, że w Gdańsku trochę ponuro było, słońce zdecydowanie dodaje uroku temu miastu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Gdańsku będę jeszcze pisać, ale byłam w tym mieście już kilka razy, no i... nie potrafię się w nim zakochać!
      Byliśmy w toruńskim zoo, a właściwie ogrodzie zoobotaniczym. :)

      Usuń
    2. I znowu zaskoczenie, bo nie wiedziałam, że w Toruniu jest zoo :D! Ja też nie potrafię zakochać się w Gdańsku... rzekłabym,że go bardzo nie lubię. Średnio mi się w nim mieszka, starówka jest nudna... no, ma coś ładnego w sobie, ale ile... :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)