poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Legalna blondynka na Festiwalu w Cannes



Myślałam, że trudne, wręcz niemożliwe będzie spotkanie Charliego Chaplina i bohaterki Igrzysk śmierci w jednym miejscu. Z kilku oczywistych powodów: 
a) nie jestem celebrytką (jeszcze),
b) nie bywam na tych samych przyjęciach co wyżej wymienione gwiazdy,
c) mistrz w meloniku nie żyje od prawie 40 lat,
d) Jennifer Lawrence nie chodzi na co dzień z łukiem. Ani kuszą.

Cuda spełniają się jednak w mojej szkole. Nie tylko takie jak 5 z historii. Prawie dwa tygodnie temu pojawiłam się na Festiwalu w Cannes, który jakimś cudem miał miejsce w moim liceum. Piłam szampana, który udawał oranżadę (albo na odwrót), stąpałam po czerwonym dywanie, a przede wszystkim widziałam ich wszystkich. Lorda Vadera, Audrey Hepburn… Zastanawiacie się pewnie, kim jestem bądź też kim byłam, że udało mi się ich spotkać (a nawet zapozować do tego samego zdjęcia!). Przecież to ja, Elle Woods z Legalnej blondynki, nie poznajecie? Chociaż mylono mnie z Sharpay z High School Musical i Paris Hilton. Hej, ale one przecież nie studiowały prawa!

Gwiazdy w komplecie (fot. Maciej Kieruzal)
Zdjęcie a'la Dawid Woliński musi być

W tym szczególnym dniu, Dniu Frankofonii, ubrałam się tak, aby nikt mnie nie przeoczył. Możliwe, że trochę raziłam w oczy, ale róż to przecież najpiękniejszy kolor na świecie. Sukienka, żakiet, buty (wyjątkowo nie na szpilkach – nie chciałam aż tak się wywyższć), torebka, a w niej oczywiście mój kochany, nieoceniony Brysiu. Machał do kamery, nie bał się paparazzich. 

Czerwony dywan jest, ale ścianki nie widziałam...
Na czerwonym dywanie czuję się jak ryba w wodzie! Tylko Katniss jakaś nie w humorze... Pewnie dlatego że nie może strzelać... (fot. Maciej Kieruzal)

Zapewne nie zdajecie sobie sprawy, jakie wspaniały atrakcje pojawiają się na Festiwalu w Cannes! Przede wszystkim – jedzenie. Łatwiej wymienić to, czego nie można było skonsumować w tamtym dniu niż to, co pojawiło się na stołach. Francuskie naleśniki, grzanki, gofry, tosty… Nie mogło zabraknąć croissantów i sera najlepszego gatunku. Do tego bagietka, a na deser tort, sernik albo babeczka. Nie mogłam sobie pozwolić w tym dniu na obżarstwo, ponieważ nie chciałam, aby po czerwonym dywanie mnie turlano. Posmakowałam więc wybornego, trójkolorowego tortu oraz babeczki.

Tost z wodą? Nie znałam tego specjału. (fot. Maciej Kieruzal)



Skoro Francja, to jest i kankan. Miałam zbyt krótką sukienkę, aby móc dołączyć do tancerek, poza tym nie wiedziałam, jak Bryś by to zniósł. Nie obdarzono mnie też głosem Edith Piaf, więc tylko z podziwem słuchałam tych, którzy zdecydowali się zaśpiewać jej piosenkę. A tuż przed powrotem do USA obserwowałam zmagania odważnych w Konkursie Wiedzy o Francji. Sama nie wiem, skąd w mojej głowie pojawiły się nazwy trzech marek francuskich samochodów… Bardziej na miejscu byliby projektanci.
 


Mimo że to nie mój strój został uznany za kreację wieczoru – wygrał bowiem Charlie, wyprzedzając o włos Bagietki i Gwiazdę – nie żałuję, że pojawiłam się w Cannes. Nie mogłam tam praktykować moich umiejętności prawniczych, ale przecież wszędzie można szerzyć dobro i zmieniać świat. Nawet w Cannes. Nawet w różowych ciuchach.




Mokrego poniedziałku. :)

Sara vel Elle Woods
PS Festiwal w Cannes trwał przez całą noc! Oglądano wówczas takie hity filmowe jak Boyhood czy Whiplash. Niestety, moje przyjaciółki wolały spać (aby zadbać o cerę), więc i ja nie pojawiłam się na Nocy Filmowej. Może następnym razem. :)

14 komentarzy:

  1. Niesamowite atrakcje macie w tej szkole! :D Szkoda, że moje liceum jest takie nudne... ;_;
    Wyglądałaś oczywiście zjawiskowo, Dawid Woliński byłby dumny (i z kreacji, i z selfie)! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest niesamowite, sama chętnie wzięłabym w tym udział :)
    Czas zgłosić się do samorządu szkolnego z nowym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w szkole dużo się dzieje i to jest jej plus. Mieliśmy już Dzień Języka Niemieckiego, Halloween, a teraz właśnie Dzień Frankofonii. Te święta powtarzają się co roku. :D

      Usuń
  3. Świetny pomysł. Pozazdrościć takiej szkoły, w której tyle się dzieje :) Swoją drogą Saro powinni Ci płacić za reklamowanie szkoły :) to jest coś takiego jak lokowanie produktu na stronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no, Sara vel Elle Woods nie do przeoczenia. Tylko piesek chyba przytył. :P
    Na prawie jest łacina, nie? Podobno nie banalne do zdania.

    OdpowiedzUsuń
  5. kurcze, świetna impreza w szkole :D u mnie też organizowano różne ciekawe akcje tematyczne, ale bez porównania - wygrywasz! pamiętam, że kiedyś nasz wyluzowany wychowawca (najlepszy ever pod tym względem) na nasza prośbę rozmawiał z dyrektorką (buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu reżim reżim reżim) o ewentualnej nocy w szkole, jaka nasza klasa mogłaby spędzić, spać na materacach w sali gimnastycznej i w ogóle... no i odpowiedzieć należała do tych negatywnych - NIE! nic tylko pozazdrościć Ci Twojej szkoły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :D Wydaje mi się, że tutaj muszą zadziałać i uczniowie (dobry, pomysłowy samorząd), i opiekun samorządu, i właśnie dyrekcja. W mojej starej szkole była prawdziwa noc w szkole - z grami planszowymi, komputerowymi, Play Station, xboxem, tostami, koncertem szkolnego zespołu... Było świetnie, chciałabym to powtórzyć!
      Wiesz, co jest smutne? Fakt, że niewiele osób bierze udział w takich akcjach, ludzie tego nie doceniają. :(

      Usuń
  6. Strasznie Ci zazdroszczę takich fajnych szkolnych imprez. U mnie w szkole średniej było nudno, nic się nie działo, nie były organizowane żadne zabawy i imprezy, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  7. kurcze jaka swietna sprawa ! zazdroszczę :)

    http://sniadanielejdis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe rzeczy dzieją się w twojej szkole :)

    OdpowiedzUsuń
  9. w takim rozu Sara na pewno nikt Cie nie przeoczyl :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie fajne rzeczy się dzieją w Twojej szkole! Gratuluję inwencji pomysłodawcom!
    W mim liceum mieliśmy przebieraniowy dzień wiosny. Lord Vader też wpadał (widocznie nie miał wtedy zaproszenia do Was;)), a szczególnie zapamiętałam trzy dziewczyny przebrane za trójgłowego smoka, moich kolegów grających w curling czajnikiem z Tesco oraz chłopaka przebranego za eksibicjonistę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)