wtorek, 14 kwietnia 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 19



Kolejny miesiąc za nami. Miesiąc oczekiwania, remontów, sprzątania, przygotowań, stresu, ale i zabawy oraz pierwszych wiosennych dni. To prawdopodobnie ostatni wpis przed lawiną postów dotyczących wymiany.
Zacznę tym razem od pocztówek. W marcu moja skrzynka chyba wzięła urlop, ponieważ była pusta przez ponad dwa tygodnie. Przed świętami nastąpił drobny wysyp kartek. Niestety, mimo że umówiłam się na mnóstwo swapów, większość z nich do mnie nie dotarło. Staram się jednak nie tracić nadziei.





Rosja
W marcu mój brat i ja dostaliśmy od babci dwa prawie że identyczne hiacynty. Jeden z nich zadomowił się w moim pokoju, drugi u Dawida. Podlewałam je regularnie, a czyj urósł pierwszy?



W tym roku Festiwal w Cannes wyjątkowo nie miał miejsca we Francji, chociaż nazwy nie zmienił. Gwiazdy jednak nie zgubiły się i licznie przybyły do IV LO w Toruniu. 
 
Mistrz drugiego planu...
Wspominałam  o remontach. W sypialni moich rodziców pojawiła się Marylin Monroe i Statua Wolności. Towarzyszą im także inne światowe sławy, ale… no właśnie. Jakie? Nie jestem pewna, może ktoś z Was mi pomoże? Moim rodzicom też udzielił się pocztówkowy i znaczkowy zawrót głowy.




W marcu również upadłam na głowę. Wyciągnęłam moją mamę do galerii i polowałam na sławną blogerkę modową. Podczas gdy inni z niecierpliwością czekali pod drzwiami garderoby na Maję Sablewską, która również odwiedziła Toruń, ja biegałam po galerii w poszukiwaniu Jessici Mercedes. I mimo że zdjęcie z nią jest prawdopodobnie najchętniej polubianym zdjęciem na moim Instagramie, co do samej blogerki mam mieszane uczucia. Maja Sablewska okazała się osobą ciepłą, serdeczną i otwartą, wychodziła do ludzi, aby zrobić sobie z nimi zdjęcia, a także doradzała tym, którzy o radę prosili. Od Mai otrzymałam zdjęcie z autografem. Jessica natomiast zachowywała się jak… celebrytka. Smutne.




Ciepłe dni pozwoliły mi wreszcie rozpocząć przygotowania do pewnego wpisu… Zaliczyłam pierwszą sesję zdjęciową, ale kolejne jeszcze przede mną. Mogę Wam jedynie zdradzić, że będzie bardzo kolorowo, a pierwsze skrzypce grać będzie mój ukochany Toruń.
 


Święta wielkanocne minęły zdecydowanie za szybko i niestety w stresie, bowiem B. przyjeżdżała już we wtorek po Lanym Poniedziałku. Udało mi się jednak zrobić dla Was trochę zdjęć.




Co czytałam w marcu? Nie ma się czym chwalić właściwie. Do półki Przeczytane dodałam bowiem jedynie Życie na drzwiach lodówki i powieść C. Ahern Gdybyś mnie teraz zobaczył. Pierwsza pozycja to powieść w notatkach. Pochłonęłam ją w 40 minut. Później pożyczyłam ją mamie i przyjaciółce, a nawet Dawidowi, który raczej stroni od książek. Mnie powieść ta bardzo poruszyła, sam koncept wydawał mi się genialny, ale już moja mama i brat mają zupełnie inne zdanie na ten temat. Powieść Ahern to z kolei romans z elementami fantasy, co mnie trochę drażniło. Wszystko kręci się wokół Niewidzialnego Przyjaciela.
A co Wy czytaliście, dostaliście, zmalowaliście w ciągu minionych trzydziestu dni? :)
Pozdrawiam
Sara

17 komentarzy:

  1. Marzec był dziwnym miesiącem. Szybko minął, przeczytałam tylko jedną książkę a inne męczyłam i męczyłam. Jedynie spotkanie autorskie było czymś co zapadło mi w pamięć. Mam nadzieję, że kwiecień to wynagrodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam na żadnym spotkaniu autorskim, a to musi być fajne przeżycie. Oby kwiecień był lepszy!

      Usuń
  2. czytałam "Anna i pocałunek w Paryżu", ale niestety matura i "moja nauka" nie pozwoliły mi na skończenie ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po maturze czekają Cię długie wakacje, Aniu, dasz radę i wytrwasz. ;)

      Usuń
  3. U mnie marzec również nie obfitował w wiele pocztówek - zaledwie 2 wielkanocne i po kilka z PC i swapów. Książki nie przeczytałam żadnej (oprócz Karty Pracy Nauczyciela, statutów SOSW oraz kilku fragmentów książek do mgr).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę tego czasu, gdy jedyną książką, którą czytam, jest podręcznik od historii! Mam nadzieję, że niebawem znajdziesz trochę czasu, aby przeczytać coś dla siebie i z własnej woli, Beata. :)

      Usuń
  4. Z czytadeł to brnę przez "potop". Nic nie zmalowałem. :)

    Czekam na ukochany Toruń! Jeszcze trochę to tak zatęsknię, że wezmę urlop żeby pozwiedzać rodzinne miasto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie sporo Torunia w najbliższych tygodniach. :) Zamierzam opisać wymianę, a jednak trochę miasta Amerykanom pokazaliśmy.
      I jak Ci idzie to brnięcie przez "Potop"? Ja chyba nigdy nie porwę się na tę książkę. Historyczna i gruba.

      Usuń
    2. To dobrze jak gruba - więcej frajdy! :)
      Idzie wolno, bo czytam właściwie tylko jadąc polskim busem. Ale podoba mi się: jest epicko, patriotycznie, przygodowo i z Zagłobą. Jednak rozumiem, że nie każdemu taka mieszanka w starszym języku pisana podpasuje.

      Usuń
  5. Czyli już wszystkich zaraziłaś w domu postcrossingiem! Motyw idealny! :)
    Ostatnio z ciekawości zajrzałam na bloga tej niejakiej Jessiki (ja blogów modowych nie oglądam i za bardzo nie czaję, po co to takie jest i kto to ogląda, ale pewnie niektórzy się zastanawiają, po co zbierać pocztówki :D) i... mam mieszane uczucia co do niej. Widać, że bardzo się zmieniła " na przestrzeni swojego bloga" i jest strasznie pewna siebie i swojej wiedzy na temat mody. Hmm... Chyba jej nie lubię jednak :D Ale się jeszcze zastanawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Jessica jest zbyt pewna siebie, a musi się jeszcze wiele nauczyć... Mnie się wydaje, że trochę jej woda sodowa uderzyła do głowy.
      Ja blogi modowe kiedyś przeglądałam codziennie, lubiłam po prostu patrzeć na zdjęcia, na ładne ubrania, czasami coś podpatrzyłam i mnie zainspirowało. :) A na niektórych blogach modowych można też znaleźć fajne notki. Teraz głównie odwiedzam blogi pocztówkowe. :D
      O tak, u mnie w domu wszyscy cieszą się, gdy dostaję nowe pocztówki!

      Usuń
  6. Jak minął poprzedni miesiąc? Myślę, że zbyt szybko to dobra odpowiedź. Szczerze powiedziawszy nawet nie wiem kiedy te wszystkie dni gdzieś mi po prostu uciekły między palcami...
    Jeśli chodzi o swapy i w ogóle działanie poczty w marcu, to mam bardzo mieszane uczucia, bo w sumie do mnie nie dotarło tyle kartek, ile dotrzeć miało, więc chyba przedświąteczny miesiąc nie jest dobrym rozwiązaniem na umawianie się na wymiany :/
    Czyżby hiacynt szybciej urósł w pokoju Twojego brata? ;) Pasuje do Ciebie czerwony dywan, kto wie, może odbierzesz kiedyś nagrodę za najlepszego bloga roku i po takim przejdziesz :D Kto wie! Tapeta u Twoich rodziców jest świetna, choć byłam pewna, że jest w Twoim pokoju, a tu ooo, zdziwienie :) Moim okiem stwierdzam, że jest tam kowboj z Dzikiego Zachodu, James Bond oraz hmm... niejaki Johnny Rivers (choć pewna zupełnie nie jestem).
    Czekam na wpisy dotyczące Twojego gościa (albo raczej gości, skoro nocowała także nauczycielka) i wpis o Toruniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, hiacynt urósł o wiele szybciej w pokoju Dawida, ale mój też już powoli się wybija. :)
      Do mnie też wiele swapów nie dotarło, nie wiem, czy to zależy od naszej poczty, czy po prostu zostałam oszukana, były to głównie wymiany z osobami z zagranicy...
      Teraz będą same wpisy o wymianie! :)

      Usuń
  7. Ja już dawno jakąś książkę czytałam... Odjakiegoś czasu nic, tylko rozmawiało się o remoncie, więc niedługo coś zmaluję ;) Dokładnie 2 pokoje pomalujemy :) Pocztówek te za wiele nie dostałam. Przed Świętami miałam duży wysyp, a ogólnie coś przychodziło sporadycznie, no ale otrzymałam w końcu pocztówkę z Grenlandii! Wcześniej nie posiada łam tego terytorium u siebie w kolekcji :)
    Co do tapety u Twoich rodziców to myślę, że jest tam James Bond i Audrey Hepburn.
    Blogów modowych w ogóle nie czytam, bo mnie to nie interesuje, ale te blogerki kojarzę.
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na wpisy dotyczące wymiany :) Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, remont potrafi zmęczyć człowieka, ale jak się skończy, to jest wielka satysfakcja i zadowolenie. :) No i remontu nie przeprowadza się co miesiąc, więc jak teraz coś zmalujecie, to potem długo będziecie mogli się cieszyć nowym wyglądem domku. :)
      Też udało mi się otrzymać kartkę z Grenlandii! :)

      Usuń
  8. Kiedy zobaczyłam kartkę z napisem BIŁGORAJ oczy zaświeciły mi się jak najmocniejsze żarówki :D. Zazdroszczę i baaaardzo chciałabym otrzymać karteczkę z tego miejsca. Zazdroszczę czasu na czytanie... tak jak jakiś czas temu opisywałam Ci w jednym z komentarzy to, że czytam "Życie mimo wszystko", tak cały czas jestem na tej samej stronie i nie mam kiedy wrócić do tej książki.
    W kwestii mojego minionego miesiąca, to sama nie wiem co powiedzieć. Wszystko dzieje się tak szybko, że powoli się gubię, co było wczoraj, a co tydzień temu - a zawsze dziwiłam się, kiedy mój chłopak nie wiedział, co robił np. przedwczoraj. Może w skrócie - zaliczyłam pierwszy w tym semestrze egzamin (ale oczywiście ocena jest niesprawiedliwa w porównaniu do tego, co napisałam i nie jestem jedyną osobą, która ma te same odczucia), odbyłam kolejną wizytę u dentystki (oczywiście nie ostatnią...), powoli kończę układać 1500 puzzli i mam ogromnego lenia w związku z przeładowaniem mnie obowiązkami w ostatnim czasie :D. Dziś zrobiłam sobie wolne, oby tylko nie było listy na wykładzie... Pozdrawiam i czekam na relację z wizyty nowej koleżanki :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1500 puzzli?! Ale super! Chociaż ja nie mam cierpliwości do puzzli, pewnie układałabym je miesiącami...
      Wiesz co, ocenianie egzaminów, testów, sprawdzianów nie zawsze bywa sprawiedliwe. :/ Ale co zrobić? :(
      Życzę Ci, abyś znalazła trochę czasu na czytanie! :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)