środa, 20 maja 2015

Prawie jak prezent gwiazdkowy



Naprawdę nienawidzę dzisiejszego dnia. Przez pogodę, przez osoby robiące problem z niczego, przez wezwanie do dyrektorki, przez absurdalne oskarżenia, przez deszcz, przez stres, przez hektolitry łez, przez totalne zignorowanie... Liczę tylko na to, że jutro będzie lepiej. Opowiem Wam dziś za to o czymś, co uczyniło zeszły wtorek pełnym radości dniem.

W zeszłym tygodniu po powrocie ze szkoły zastałam w domu ogromny karton. Nawet nie próbowałam go podnosić, ale wiem, że ważył ok. 23kg. Z tatą wyjmowaliśmy jego starannie zapakowaną zawartość chyba przez 10 minut. Wszystko było skrzętnie zabezpieczone i owinięte. Co znalazłam w paczce?

  • 6 powieści Nicholasa Sparksa po angielsku, jedyne książki tego autora, których jeszcze nie czytałam. Już jakiś czas temu nosiłam się z zamiarem sięgnięcia po jakąś powieść w języku angielskim. Okazało się, że książki w obcym języku, w Empiku, są nieprawdopodobnie drogie. Wymyśliłam sobie, że wspaniale byłoby przeczytać właśnie romantyczne i obyczajowe utwory Sparksa, bo nie są napisane zbyt trudnym językiem, pochłania się je w tempie ekspresowym i przede wszystkim wiem, że mi się spodobają. Spytałam więc Tomasza, czy byłaby możliwość, aby zdobył dla mnie jedną bądź dwie książki. Zdobył 6. Żadnej z nich jeszcze nie zaczęłam, bo obecnie czytam „Kobiety z Kabulu”, ale zapewne później sięgnę po Sparksa. 
Tak dużo książek, tak mało czasu, czyli marzenia vs. rzeczywistość.


  • Mnóstwo słodyczy. Mnie, łakomczucha, któremu trudno sobie wyobrazić dzień bez słodkości, czekolady, ciasteczka i inne przysmaki znalezione w przesyłkach ucieszyły niesamowicie mocno. Jeszcze nie spałaszowałam (oczywiście wraz z rodzinką, nie, żebym się nie dzieliła ;)) wszystkich słodyczy, ale już mogę Wam zdradzić, że maślane ciasteczka lawendowe są cudowne, a pierniczki z kolei dla mnie zbyt ostre, ale moim rodzicom smakują. Jednak te toruńskie lepsze, haha. Dostałam też coś a’la Toblerone, a u nas w domu ten przysmak kupuje się zazwyczaj tacie na urodziny, bo go uwielbia! Czekoladki z masłem orzechowym w środku moja przyjaciółka skwitowała słowami: "Jakieś słone te ich słodycze". Ale wszystkim te nietypowe przysmaki przypadły do gustu. W kolejce czekają na mnie jeszcze serduszka w białej czekoladzie i niespodzianki z Harrodsa, które aż szkoda otwierać.

Tyle pyszności na jednym zdjęciu!

Zjeść czy nie? #luksus

  • Herbatkę. To znaczy, tak mi się wydaje, że to właśnie napój do picia. Jest hermetycznie zamknięty, a na puszce nie ma ani słowa napisanego alfabetem łacińskim. Same krzaczki. Obstawiając, że to faktycznie herbata, już się cieszę, bo jestem wielką miłośniczką tego napoju (jeśli nie wiecie, co dołączyć do koperty, nie wahajcie się, pakujcie herbatę :D).

To sobie poczytałam. :D

  • Magazyny o modzie i podróżach. To właśnie przez nie paczka tyle ważyła. Różne tytuły, różne grubości, cudowne reklamy (z przyjaciółką spędziłyśmy kilka minut, oglądając zdjęcia projektów najsłynniejszych designerów), znane modelki. Nie wiem, kiedy przeczytam wszystkie czasopisma, chyba nigdy. W weekendy i wakacje na pewno będę je stopniowo przeglądać. Wierzcie mi, człowiek może się poczuć jak ktoś z wyższych sfer, wertując takie publikacje.
Widzicie tę grubość?
Starałam się wybrać najlepsze okładki...
...z najsłynniejszymi modelkami...
...i najpopularniejszymi markami

Niesamowity projekt Valentino!


  • Gadżety. Płócienne torby, zakreślacze, czyściki do ekranów (wiedzieliście, że coś takiego istnieje?), karteczki samoprzylepne, piłeczka antystresowa, notesy i wiele innych. Niektóre z tych rzeczy to tego typu przedmioty, na które szkoda pieniędzy, ale jak już je mamy, to się przydają i  z chęcią ich używamy. 
Śliczny notes, teatralny makijaż i zabawne zakreślacze.

Oglądałabym, słuchałabym, piszczałabym i skakałabym z radości
Właściwie trudno mi wyrazić radość, jaką okazałam po otwarciu tej przesyłki. Chociaż towarzyszyły mi także inne emocje – niedowierzanie i zaskoczenie. Cieszyłam się nawet z takich rzeczy jak reklamówki z Harrodsa!

Wyobrażacie sobie taką pocztówkę? Genialna. Tylko Polski brakuje... Może na następnym mundialu...

Nie wiem, jak dziękować Tomaszowi za tak fantastyczną paczkę. To prawie jak prezent gwiazdkowy.

Życzę Wam takich cudownych niespodzianek!

Sara

24 komentarze:

  1. Przy sześciu książkach w języku angielskim zastanawiałam jak sobie poradzisz, ale chińska gazeta to już prawdziwe wyzwanie :P Mi udało się zdobyć "Anioł Stróż" Nicholas'a Sparks'a! Po zawodowych egzaminach biorę się za nią :) U mnie na półce stoi jakieś 20 książek do przeczytania i nie wiem czy przez całe wakacje uda mi się je przeczytać :P Ja już z mamą wszystkie wszystkie słodycze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę chińską gazetę to chyba powinnam oddać do tłumaczenia, haha. Książki będę sobie powolutku czytać, ewentualnie ze słownikiem pod ręką, ale chyba nie będzie tragicznie. :D
      "Anioła Stróża" czytałam, bardzo dobra powieść!
      Powodzenia na egzaminach. :)

      Usuń
  2. super paczka, opowiadaj co się dzisiaj stało, wyżal się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, długo by opowiadać. Chodziło o jeden kwitek, którego nie chciano wydać mi w sekretariacie, mimo że to nie był żaden problem. Mnie poniosły nerwy, sekretarki mnie wkurzyły i potem trafiłam do dyrektorki, która przypisała mi takie cechy, jakich nikt w życiu by mi nie przypisał. :/ Byłam okropnie zdenerwowana, na szczęście obyło się bez konsekwencji, a kwitek w końcu dostałam.
      Poza tym złapał mnie wczoraj deszcz i gdy wróciłam do domu, dosłownie ściekała ze mnie woda.

      Usuń
  3. Tomasz to chyba św.Mikołaj ;-) Już tyle blogów obdarował prezentami że szokkk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też cały czas mnie to pozytywnie szokuje. :D

      Usuń
  4. ohh, bardzo zazdroszczę Love, zawsze przeglądam w empiku i zastanawiam się kiedy będę mogła sobie pozwolić na kupno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekaw jestem ile LOVE kosztuje w Empiku?

      Usuń
    2. Muszę sprawdzić, obstawiam, że koło 50-60 złotych, skoro 6 funtów kosztuje w UK, Empik doliczy sobie marżę itd... Vogue, którego kupiłam ze trzy lata temu, kosztował około 60zł.

      Usuń
  5. Jutro na pewno będzie lepiej! :) A przesyłka od Tomasza jest naprawdę cudowna! Mogę powiedzieć, że aż zazdroszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. :O
    Fantastyczna paczka! Jak napisałaś o książkach i słodyczach - już byłam w szoku! A jak zaczęłam czytać dalej... no, nieźle! :) (tak tylko btw. - bardzo lubię takie zakreślacze trzy/pięć w jednym - zawsze poluję na nie na dniach pracy lub kariery na mojej uczelni ;))
    Mam nadzieję, że już masz lepszy humor - to przykre, że coś niefajnego się zdarza tak pozytywnej osobie jak Ty :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś jest trochę lepiej, po prostu wczoraj chyba wszystko obróciło się przeciwko mnie, ech.
      Ja wcześniej takich zakreślaczy nie widziałam. :D

      Usuń
  7. Zielona puszka to zielona herbata przywieziona prosto z Chin.
    Chińczycy parzą tę samą porcję trzy razy:
    1-szy aby zaspokoić pragnienie
    2-gi dla smaku
    3-ci dla przyjemności
    Takie chińskie 3 w 1 :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dobry plan, bo ja jeden kubek herbaty wypijam w tempie ekspresowym i jakoś zawsze napój podejrzanie szybko się kończy. ;)

      Usuń
  8. Cudna paczka :) Ja od Tomasza także otrzymałam przesyłkę w tym tygodniu i niedługo pokażę ją na blogu. Jest całkiem inna niż Twoja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej paczki. :D

      Usuń
  9. Ja bym powiedziała, że to nawet lepsze niż prezent gwiazdkowy!

    OdpowiedzUsuń
  10. jaka cudna paczka, faktycznie jakby św. Mikołaj wcześniej przyszedł. :) i mam podobne odczucia jak Ty w stosunku do herbaty, też uwielbiam ją dostawać w prezencie, chociaż jeszcze niewiele osób wpadło na taki pomysł. a te książki po angielsku też są fantastycznym pomysłem, chociaż ja pewnie miałabym z nimi mały problem, biorąc pod uwagę moją znajomość tego języka. :)
    pozdrawiam cieplutko z deszczowego dziś Krakowa! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co otrzymałaś! Nawet w najskrytszych marzeniach nie pojawiła się nigdy u mnie taka paczuszka jak Twoja :D. Coś pięknego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! :D
    Aż prawie zazdroszczę: bo zawartości pudełka to ani trochę, a szczęśliwy to jestem i bez paczek. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale świetna paczka! Oczywiście najbardziej zazdroszczę książek, bo chyba na razie na słodycze patrzeć nie będę mogła haha :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna paczka! Tomasz wie jak komuś sprawić przyjemność;) Najbardziej zazdroszczę Ci tych smakołyków ;p a jakie ciekawe zakreślacze, nigdy takich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow! Ile tego wszystkiego otrzymałaś! Piękną niespodziankę zrobił Ci Tomasz :) Książki ucieszyłyby mnie najbardziej, choć i słodyczy chętnie bym spróbowała. Świetne są te zakreślacze, nie widziałam jeszcze takich.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę.
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism.