czwartek, 14 maja 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 20



Jaki był miniony miesiąc? Męczący. A w szczególności jego pierwsza połowa. W związku z wizytą Amerykanki czas płynął dość szybko, ale nie tak szybko jakbym w tamtym momencie chciała. Na szczęście to już za mną! Czas powspominać i przeanalizować milsze wydarzenia. :)
C jak… creme brulle
Kiedy wraz z innymi osobami biorącymi udział w wymianie udaliśmy się do gdańskiej Pi Kawy, żałowałam, że nie wzięłam deseru znanego jako creme brulee. Lubię próbować nowych rzeczy, nie jestem zbyt wybredna, jeśli chodzi o jedzenie, więc sądziłam, że i ten francuski przysmak mógłby mi zasmakować. Okazja do spróbowania nadarzyła się (a raczej celowo ją sobie stworzyłam) podczas wypadu do Torunia z moją przyjaciółką. W toruńskim Lofcie zamówiłam właśnie deser z jaj, śmietany i cukru, z chrupiącą warstwą karmelu na wierzchu. Jakie są moje wrażenia? Eee, szczęka mi nie opadła po spróbowaniu, jadłam lepsze słodkości, ale cieszę się, że jestem bogatsza o to niewielkie, nowe doświadczenie.



H jak… handmade
Nie jestem ani staranna, ani nie mam talentu do rysowania, klejenia, wycinania, malowania. Zajęcia artystyczne nie były moim ulubionym przedmiotem. Zazdroszczę talentu Martynie, ale jednocześnie jestem jej ogromnie wdzięczna, że zechciała podzielić się ze mną efektami swojego twórczej pracy. Otrzymałam od niej ręcznie robioną kopertę i kartkę. Była to pierwsza przesyłka, jaką dostałam z InPostu. 

Polska. Dziękuję Martynie!  
G jak... graffiti
Szukałam tych z przesłaniem i tych, które szkoda byłoby usunąć z miejskich ścian. Znalazłam. Chociaż wiele z nich oszpecały napisy nabazgrane przez kibiców (kiboli) zafascynowanych albo piłką nożną, albo żużlem. Jakby nie mogli swoich upodobań wyrażać na stadionie…Więcej zdjęć toruńskich graffiti tutaj.


 


M jak… majówka
Nigdzie nie wyjechaliśmy, ale za to udaliśmy się na spacer. Samochodem. Nie, nie, żartuję, do Torunia dotarliśmy autem, jednak po parku na Bydgoskim przechadzaliśmy się już na własnych nogach. Miejsce to wygląda cudownie, spotkaliśmy i biegaczy, i rowerzystów, i wędkarzy, a nawet węża i dzięcioła. Miałam okazję zobaczyć schodki, na których moi rodzice wcielali się w gwiazdy hollywoodzkiego kina podczas kręcenia swojego ślubnego filmu. Ten spacer będzie kojarzył mi się też z małym wampirkiem, w którego zamieniłam się na jednym ze zdjęć. Światło dzienne i Internet jednak nigdy go nie ujrzy. ;)




P jak… pocztówki
Głównie z Postcard United, ale też z prywatnych wymian.

Niemcy od Pauli. Dziękuję!
Indonezja z PU
W jak… wymiana
 Na temat której już zapewne wszystko zostało powiedziane. Ale mam jeszcze trochę zdjęć i to je chciałabym Wam dziś pokazać.

 
Biskupin
Czas pożegnań, ostatnie, no może przedostatnie selfie.
A jak Wasze wspomnienia z minionych 30 dni? Gdzie spędziliście majówkę? Otrzymaliście pocztówki z nowych krajów? A może Wasze kubki smakowe mogły cieszyć się nowymi doznaniami?
Uściski
Sara

21 komentarzy:

  1. Nigdy nie próbowałam creme brulle. Nawet nie słyszałam o tym deserze i nawet nie wiesz, jakiej ochoty mi na to narobiłaś. Chyba wybiorę się jakiegoś dnia do jakiejś poznańskiej kawiarni i spróbuję sobie. :D
    Widzę, że nie tylko ja uświadczyłam talentu Martyny. Otrzymałaś naprawdę ładną papeterię z Alicją! Mi trafiły się cudowne Muminki na czarnym tle. :D
    U mnie majówka przeminęła całkiem miło. Wybrałam się nawet na jedną wycieczkę - do Nowego Tomyśla! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nie wiem, gdzie leży Nowy Tomyśl, co za ignorancja. :/ Zaraz to sprawdzę! :)
      Podobno bardzo łatwo jest samemu przyrządzić ten deser. Ja nie lubię ani piec, ani gotować, więc nie próbowałam. Ale to na pewno sposób na zaoszczędzenie. :)

      Usuń
    2. Nowy Tomyśl to niewielkie miasto na południowy zachód od Poznania, jakieś 60 km. :)
      W takim razie muszę poszukać przepisu na ten deser! Mam nadzieję, że mi wyjdzie. ;)

      Usuń
  2. Creme brulle jadłam kilka lat temu i nawet mi smakowało, ale i tak wolę zwykłą czekoladę ;) Jak minął ostatni miesiąc? Uzbierało się sporo pocztówek, a ogólnie to czytałam, wreszcie po angielsku i chyba tyle. W weekendy co rusz były jakieś rodzinne uroczystości a tak czas spędzałam przygotowując się mentalnie na wymianę, haha w końcu to też jakieś zajęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada to chyba najlepszy rodzaj słodyczy. :D Ja nie dalej jak przedwczoraj dostałam kilka książek po angielsku, mam nadzieję, że dobrze będzie mi szło czytanie. :D

      Usuń
    2. Ooo a jakie tytuły? :D Zobaczysz, jak się wkręcisz, to książka po polsku będzie czymś dziwnym ;)

      Usuń
    3. Same powieści Sparksa, których jeszcze nie czytałam. Bardzo lubię jego książki, chociaż nie są zbyt ambitne. ;) Chciałam zacząć czytanie po angielsku właśnie od jego powieści, bo wydaje mi się, że nie są napisane jakimś wielce skomplikowanym językiem.
      Wierzę Ci na słowo! :)

      Usuń
    4. Sparksa czytałam tylko "Anioła Stróża" i widziałam kilka filmów. Może jeszcze kiedyś coś przeczytam :D

      Usuń
  3. Nigdy nie próbowałam tego deseru... Kartki handmade są świetne!
    U mnie ostatnie 30 dni brzmiały: remont, remont, remont, czasem rower i znów remont. Czyli lietra R wzięła górę ;)
    Kolejne 30 dni pewnie nadal będą remontowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edi, dobrze, że chociaż gdzieś pomiędzy ten remont wkradło się coś o wiele przyjemniejszego, czyli rower. :)

      Usuń
  4. Chętnie zjadłabym kiedyś taki deser :-) Jak narazie w końcu spróbowałam lodów u Lenkiewicza. Może nie uwierzysz, ale dotąd nie miałam ku temu okazji. Z nowych doświadczeń - byłam razem z koleżanką w salonie sukien ślubnych i wybierałyśmy sukienkę dla niej na październikowy ślub. Ostatnie 30 dni to u mnie głównie STUDIA, CHOROBY i SZUKANIE PRACY. I niestety kolejne zapowiadają się bardzo podobnie (no mam nadzieję, że oprócz chorób).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Lenkiewicz to klasyka! :D I smakowały Ci?
      Oo, ja jeszcze z nikim nie wybierałam sukienki ślubnej.
      Nie daj się choróbskom! I powodzenia w szukaniu pracy, Beata. :)

      Usuń
    2. No słyszałam, że Lenkiewicz to najlepsze lody w mieście, ale jakoś nie było sposobności. Smakowały baardzooo !!! Nie dość, że pyszne to duże ;) Mam nadzieję, że limit chorób wyczerpałam na jakiś czas. Nie dziękuję ;-)

      Usuń
  5. Świetne inspiracje, zarazem wspomnienia! Piękne fotki:) Co powiesz na wspólną obserwację?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No jak to tak? Od grudnia raz miałam słodycze w ustach... i jakoś mnie nie kusiło do póki nie zaczęłam czytać Twoje wpisu. Potrzeba mi coś słodkiego...! Mam ochotę an gofry z sosem toffee :)
    Bardzo lubię Alicję w krainie Czarów, a koperta wpadła mi w oko, może sama coś podobnego zrobię :)
    Majówka nie była za ciekawa, jednak kilka nowych pocztówek zrekompensowało nudę oraz nowe przygody kulinarne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wampira faktycznie lepiej nie naświetlać. ;)

    Co do nowości dla kubków smakowych, to rozumiem że testowanie gdzie w pracy jest najlepsza wyciskarka do kawy się nie liczy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog oraz świetny płaszczyk :)
    Obserwujemy ? :)
    http://bedifferent-ania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kwiecień upłynął bardzo szybko i w sumie nawet nie wiem kiedy przemknął mi przez palce ;) Majówkę spędziłam w Łodzi, czyli nigdzie się nie ruszyłam, bo w sumie to większość dni spędziłam w mieszkaniu. Co do pocztówek z nowych krajów, to otrzymałam Watykan, z którego ogromnie jestem zadowolona :) Czy jakieś nowe doznania smakowe ? Hmm... z tego co pamiętam, to chyba nie, jednak chętnie spróbowałabym czegoś nowego, co na długo zapadłoby mi w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)