poniedziałek, 15 czerwca 2015

Dlaczego piszę listy?


Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone… - tak brzmi fragment piosenki Skaldów. Jakie listy piszę ja? I właściwie dlaczego to robię? Nawet mój tata zapytał, czy nie prościej byłoby wysłać mejla…


Prawdziwą erę pisania listów w moim życiu rozpoczęła Mari z Woroneża. Wylosowałam jej adres na stronie postcrossing.com, wysłałam kartkę, później tak jakoś się zgadałyśmy, że ona wysłała list, potem ja… I nasza znajomość trwa już 3 lata. W początkowych listach po prostu się poznawałyśmy, potem zaczęłyśmy się sobie zwierzać. Z czasem bieżące sprawy omawiałyśmy już na Facebooku, a listy stały się relacjami z naszych podróży i wydarzeń, w których uczestniczyłyśmy. Mari od początku pisała listy na kolorowych kartkach, używała papeterii, ozdabiała koperty… Ja sądziłam, że to nie ma znaczenia, ale gdy Postcrossing stał się moją prawdziwą pasją, zaczęłam zwracać uwagę na dekoracyjne aspekty wysyłek. Przyklejałam naklejki, rzadziej coś rysowałam, zainwestowałam w papeterię. Potem sama zaczęłam ją tworzyć w Wordzie (jednak tylko same kartki, bez kopert). Z czasem Mari zaczęła pisać listy na komputerze i drukować je… średnio mi się to podoba, bo przecież skoro już coś pisze na komputerze, to równie dobrze mogłaby to przesłać na FB. Z Mari wysyłamy do siebie listy dość często, czasami dołączamy je do paczek – urodzinowych, bożonarodzeniowych. Do koperty z listem Mari  wkłada również pocztówki, ulotki z kina, naklejki, wycinki z gazet. Ja zazwyczaj decyduję się na przesłanie herbatki i widokówki. Zastanawiam się, kiedy w końcu uda mi się spotkać z moją listową przyjaciółką.


Moją kolejną pen palką, tym razem z Polski, jest Ania, którą być może znacie z jej bloga. Wszystko zaczęło się od tego, że poprosiłam Anię o opis pewnej pracy… Od października przynajmniej raz w miesiącu w mojej skrzynce ląduje list od Ani. O ile z Mari jesteśmy w tym samym wieku, o tyle Ania jest ode mnie starsza. Mnie to nie przeszkadza, Ani chyba też nie wadzi korespondencja z małolatą (prawie dorosłą małolatą!). Z Anią na Facebooku raczej nie piszemy, chyba że informujemy o tym, że list dotarł bezpiecznie (z Pocztą Polską nigdy nic nie wiadomo). Podobnie jak Mari, moja polska pen palka zawsze wkłada do koperty jakąś niespodziankę – cukierka, herbatkę, kawę czy zakładkę (moja kochana korespondentka ma ich całkiem sporo, poza tym kocha czytać). :)
 

Kiedyś regularnie wysyłałam też przesyłki w zupełnie innym kierunku – do Serbii. Trudno nazwać Jelenę moją pen palką, bo jej listy były bardzo krótkie i wszystkie wyglądały podobnie. W naszej znajomości chodziło głownie o pocztówki. Z czasem ja zrezygnowałam z tej korespondencji, jednak nie zrobiłam tego po prostu nie odpowiadając na listy, ale napisałam do Jeleny na Facebooku. 
 

W zeszłym roku regularną korespondencję zaproponowała mi Ania spod Poznania. Jednak w którymś momencie nie odpowiedziała na list. Nasza znajomość trwała krótko, bardzo się różniłyśmy, ale i tak lubiłam otrzymywać od niej przesyłki. :)


Swoje listy trzymam w… torbie prezentowej, w szufladzie. Tak, to dość dziwne. Jednak torebka ta nie jest tylko przechowalnią listów, ale czasami w myślach nazywam ją torebką wspomnień, bowiem znajdują się tam też różne kwitki, papierki, liściki, kartki z podstawówki czy gimnazjum. 
 
Listy pisałam także w dość ważnych momentach mojego życia. Kiedy chciałam pogodzić się z moim wieloletnim przyjacielem, wysłałam do niego list. Kiedy chciałam poprosić rodziców o coś wówczas dla mnie ważnego, pisałam list. Czasami ktoś wysyłający mi pocztówki, dołączał krótki list. Mam takie listy z Polski, ale i z Uzbekistanu.





Jasne, łatwiej byłoby napisać coś na Facebooku, taniej, szybciej. Albo wysłać mejla. Ale ja naprawdę kocham pisać listy! Przelewać swoje myśli na papier, porządkować je, dzielić się wrażeniami. Uwielbiam również wypatrywać jakiegoś listu, czytać go łapczywie, w pośpiechu, a potem jeszcze raz, dokładnie. Nigdy nie mogę doczekać się chwili, kiedy spokojnie będę mogła na wiadomość odpisać. Ręka boli, ale moje listowe przyjaciółki są mi bardzo bliskie. I oby tak zostało.

Życzę Wam wspaniałych przyjaciół. Tych od listów i tych obecnych na co dzień. :)

Sara

27 komentarzy:

  1. Jakie ładne są te listy, ja również zaczęłam wysyłać listy do innych dziewczyn ;) Mam nadzieję, że uda nam się wymieniać korespondencją w taki fajny sposób jak tobie i twojej koleżance ;)
    http://przygody-mileny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam pisać i dostawać listy, ale to już pewnie wiesz :) Drukować listy i je wysyłać? Chyba mnie również nie pasowałaby taka forma... no rozumiem, że jak ktoś złamie rękę, albo w ogóle coś sobie w nią zrobi, to lepiej żeby wydrukował list i wysłał niż nagle przestał się odzywać. Te przesyłki, które pokazałaś są bardzo różnorodne i kolorowe, podobają mi się :) Fajnie jest mieć taką osobę/osoby, z którymi można porozmawiać, albo raczej popisać o wszystkim i o niczym. Ja właśnie dzisiejszy wieczór postanowiłam przeznaczyć na odpisywanie moim "przyjaciołom od pióra", także czeka mnie ból ręki jak nic. W takich momentach żałuję, że nie potrafię pisać dwiema rękami :D! Byłaby to przydatna umiejętność, bo gdyby jedna się zmęczyła, to druga by ją zastąpiła ;) Ja pisałam jeszcze listy do świętego Mikołaja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mari uzasadniała fakt drukowania listów tym, że były one po prostu długie, gdyby pisała je ręcznie pewnie wyszłoby z 6-7 stron...
      Ja też pisałam listy do św. Mikołaja! I stawiałam je w oknie w kuchni, aby mógł zobaczyć, haha.
      To życzę Ci mile spędzonego czasu podczas odpisywania na listy. :)

      Usuń
  3. Parzę na pierwsze zdjęcie i myślę sobie tak "o ktoś nakleił sowę na kopertę, podobnie jak ja, o ta koperta ze słonecznikiem- mam przecież takie same, o jedną kopertę ktoś ozdobił kwiatkami jak ja...." i dopiero po przeanalizowaniu wszystkich kopert doszłam do wniosku "wow, to korespondencja ode mnie" :D Muszę się przyznać, że zastanawiałam się skąd masz taką piękną papeterię :) Prosta i cudowna :)
    Pisanie listów ma w sobie coś magicznego. Przynajmniej dla mnie. A jeśli uzbiera się tych listów spora ilość można później niejako "cofnąć się w czasie".
    Mam nadzieję, że kiedyś będziemy świętować otrzymanie od siebie wzajemnie setnego listu (tylko gdzie my to będziemy trzymać?) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam Cię pominąć, pisząc taki post! Może kiedyś nauczę się robić koperty w wordzie, to też wyjdą ładne. :D
      Ja też mam taką nadzieję! Swoją drogą dziś wysłałam list. :)

      Usuń
  4. listy mają dla mnie coś absolutnie rozczulającego w sobie. ale może to dlatego, że mniej więcej miesiąc temu znalazłam dwa listy, które przysłała do mnie przyjaciółka. zupełnie zapomniałam, że je mam, a to taka cudna pamiątka z gimnazjum ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja regularnie koresponduję z jedną osobą - z Madzią z Gdyni. Trwa to już 4 lata. Na początku była to tylko wymiana pocztówek, później jakieś przesyłki, a teraz piszemy do siebie listy i wysyłąmy prezenty na różne okazje, nawet na Walentynki ;) Także mamy stały kontakt na facebooku. Ostatnio także zaczęłyśmy się sobie zwierzać. Fajnie mieć taką dobrą duszyczkę, która wysłucha i doradzi :)
    Posiadam także listy od innych ludzi, ale jednak tamte znajomości były krótkotrwałe.
    Bardzo ładne są Twoje listy, takie zadbane :) Mam nawet taką papeterię akwarelową z Podkarpacia :)
    Drukować listy? Hmmm... Jak w jakimś urzędzie... Takie oficjalne... Nie podoba mi się takie coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 lata to nawet dłużej niż ja z Mari! I dzieli Was cała Polska. :)
      No, niby nadal są ładne, w ślicznych kopertach i dość osobiste, ale jednak to nie to samo. Wolałabym chyba dostać krótszy list, a napisany ręcznie.

      Usuń
    2. No lepszy krótki list, a odręczny... Drukowaie listów mija się z celem.
      Tak w ogóle to kiedyś pisałam jeszcze z dwoma koleżakami. Było to w podstawówce. Jedną poznałam w szpitalu, a że mieszkała w Rzeszowie, a ja w Przemyślu, to ciągle do siebie pisałyśmy. Trwało to ładnych parę lat...
      Druga koleżanka mieszkała w Przemyślu, ale wyprowadziła się jakieś 40 km dalej. Też ze sobą utrzymywałyśmy kontakt listowny. Wtedy nie było jeszcze komórek, ani internetu, także przez kilka lat pisałyśmy, ale później gdy pojawiły się pierwsze komórki, to utrzymywałyśmy kontakt przez telefon, ale bardzo sporadycznie. W końcu i ta znajomość się urwała...

      Usuń
  6. Ah, listy, uwielbiam je pisać! Kiedyś je już pisałam, w podstawówce. Były one króciutkie, ale zawsze sprawiały mi radość, gdy je otrzymywałam i je pisałam. Później przestałam na kilka lat, a dwa lata temu, na przełomie sierpnia i września powróciłam do tego i nie żałuję! Dzięki temu mogłam poznać wspaniałe osoby. Dodam, że z jedną osobą miałam okazję już się spotkać. :)
    Swoją drogą - czy mój list już dotarł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba w podstawówce jeszcze listów nie pisałam. Wcześnie zaczęłaś! Mam nadzieję, że kiedyś również spotkam się z moimi korespondentkami i magia nie zniknie. :)
      Jeszcze nie dotarł, ale codziennie zaglądam do skrzynki. :)

      Usuń
    2. Na dniach powinien dotrzeć. :) Do innej adresatki, do której list wrzucałam do skrzynki dokładnie w tym samym czasie co Twój już dotarło.
      No tak, listy uwielbiałam właściwie od zawsze! No i pisanie ręczne. :) Wszyscy pisali różne rzeczy na komputerze, a ja ręcznie!

      Usuń
  7. Ja zaczęłam korespondować dokładnie 50 lat temu gdy miałam 13 lat i zaczęłam uczyć się j.rosyjskiego. Pierwsze moje korespondentki to były kuzynki Polki,która ok.1960 roku wróciła z matką do Polski z ZSRR. Ponieważ moja mama też była zza Buga więc nauka rosyjskiego nie sprawiała mi trudności bo moim pierwszym językiem był białoruski, tak jak babcia z mamą rozmawiała. Wymieniałyśmy się papierkami z cukierków :) to był wtedy hit kolekcjonerski :) Pisałam listy wiele lat, ale gdy poznałam komputer ok.1990 roku, to zaczęłam je drukować. A jak poznałam Skype.e-maile i Facebook to przestałam prawie pisać listy. Został mi teraz tylko postcrossing. A wiecie jak trudno spalić paczki z listami:) Po kilkunastu przeprowadzkach postanowiłam spalić listy, opaliły się brzegi a listy pofrunęły z wiatrem. Zostały mi tylko listy od mojej mamy (nieżyjącej) Muszę je jeszcze raz przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama korespondowała w dzieciństwie z osobami z ZSRR. :) Później zresztą studiowała filologię rosyjską. Ja za to tego języka kompletnie nie znam, z Mari piszemy po angielsku... Papierki od cukierków? Pierwsze słyszę :D Moja mama z kolei kolekcjonowała opakowania od czekolad. I tak dziwię się, że Pani spaliła listy... Chociaż może teraz trudno mi to zrozumieć, a za kilkadziesiąt lat postąpię tak samo... Ale na razie pisanie daje mi ogromną radość!
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  8. Och~! Ja od 8 lat koresponduje z moją przyjaciółką Olą, którą poznałam przez internet. Nie było wówczas mowy, żebyśmy się spotkały w realu. Pierwszy raz widziałyśmy się 2 miesiące temu i jest to naprawdę niesamowita chwila. ♥ Z listów jednak nie zrezygnowałyśmy i dalej się nimi wymieniamy. Z resztą ona nie była pierwszą osobą poznaną przez internet, która zachęciłam do tego typu aktywności. Takie pisanie naprawdę potrafi stworzyć niesamowite więzi między ludźmi. Przyjaźnie ... czasem nawet miłości.
    Z resztą choć z moim chłopakiem regularnie się spotykamy również piszemy listy, bardzo intymne i romantyczne refleksje, które tworzą nasz wspólny pamiętnik, dokumentując wszystkie Nasze chwile.
    Jeśli chodzi o typowych penpalsów to regularnie pisuję z moją imienniczką Madzią, z dziewczyną z Malezji oraz z chłopakiem z Rosji, który jest w moim wieku, jednak całkowicie dzielą nas zainteresowania i dlatego jest to tak bardzo inspirujące dla mnie.
    Nie mam zbyt wiele czasu na listy, ale staram się pisać je w wolnych chwilach, bo pozwalają na chwilę relaksu i dają radość dzielenia się sobą z innymi.
    Pozdrawiam Cię Saro bardzo cieplutko z sąsiedztwa! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci, że znalazłaś chłopaka, który chce pisać listy. :) Życzę Ci, Madziu, aby Twoje listowe znajomości trwały nadal! Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. świetna sprawa, szkoda tylko że teraz tak mało osób pisze do siebie listy

    OdpowiedzUsuń
  10. List to piękna rzecz, niestety nie czarujmy się - w końcu ludzie nie będą już do siebie pisać listów. To przykre ,ale niestety taka jest kolei rzeczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie tak się nie stanie. :) Bo właściwie to ludzie mogli przestać pisać listy, gdy pojawił się telefon komórkowy - nie zrobili tego, gdy pojawił się Internet - też nie zrezygnowali z listów. Oczywiście listy wysyła się rzadziej niż kiedyś, ale jednak są jeszcze tacy zapaleńcy. Ja na razie nie zamierzam rezygnować z wysyłania listów.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Mamy XXI wiek - więc wiadomo, mnóstwo udogodnień, aby szybko skontaktować się z drugą osobą. Ale właśnie! Czy to aby sprawia taką przyjemność, jak nakreślenie słów ulubionym długopisem, na odpowiednim papierze.... do maila nie dołączymy dodatków typu herbata. Kocham pisać listy, kiedyś rozpoczęłam nawet korespondencję z przyjacielem z Bydgoszczy, niestety teraz kontaktujemy się głównie telefonicznie, gdyż Maciek ma naprawdę mało czasu wolnego i nie ma tak naprawdę kiedy napisać. Póki listy regularnie wysyłam sobie z koleżanką z Zamościa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, to jest argument, którym pobiję tatę - do mejla nie dołączysz herbaty. :D :D Dziękuję Ci za te słowa. :D Mnie ten argument wystarcza!

      Usuń
  12. Listy mają swój klimat, ale tez jedną wadę, dość znaczącą przy mojej "sklerozie" :D Masz tylko czyjś list, a nie swoją odpowiedź, a ja bardzo szybko zapominam, o czym komuś pisalam (to straszne :D ) i muszę przyznac, że archiwum maila czy fb ratuje mi czasem "życie" ;). Ale za to uwielbiam tradycyjnie wysyłane pocztówki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią pisałabym listy, ale czasami nie wiem o czym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja piszę o wszystkim. :) Zupełnie jakby to była rozmowa. O książkach, o tym, co robiłam, co się wydarzyło, co lubię, co czuję, opowiadam o moich przyjaciołach, rodzinie, pasjach. :)

      Usuń
  14. To bardzo fajna pasja! Ja ostatni raz napisałam list mając chyba z 8 lat :p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)