niedziela, 20 września 2015

Osiemnastka w domu też może być fajna



Konkurs! Pocztówki czekają. Zapraszam do wzięcia udziału. :)
Z komentarzy wywnioskowałam, że część z Was z wielką chęcią zobaczy wspomnianą przeze mnie najoryginalniejszą kartkę. Dlaczego najoryginalniejszą? Bo nigdy wcześniej nie dostałam takiej kartki. Co więcej nigdy nie dostałam kartki w takim rozmiarze (A4). Raz tylko zdarzyło mi się takową wysłać, ale nie była to kartka urodzinowa, ale toruńska widokówka. A raczej widokówa (tak, tak, wiem, że takie słowo nie istnieje, ale ja jestem jedną z mistrzyń słowotwórstwa).


Przesyłka ta nie zmieściła się do mojej skrzynki… Mimo że jakiś czas temu zamontowaliśmy nową, większą skrzynkę pocztową. Cóż, kolekcjonerom pocztówek/blogerkom przydałaby się jakaś skrzynia pocztowa, taka co ma potężne wieko. :D Kartka przywędrowała do mnie aż z Hrubieszowa, a wysłali ją moi dziadkowie. Już niedługo przyjadą świętować moje urodziny do nas, do Małej Nieszawki. :D Mówiłam Wam, że będę się bawić i celebrować osiemnastkę przez cały miesiąc!

Oprócz wyjątkowej karty chciałabym Wam dzisiaj pokazać, co dostałam od ukochanych kumpeli. Nie robiłam wielkiej imprezy, nie wynajmowałam klubu ani restauracji. Zaprosiłam kilka dziewczyn do domu. Bawiłyśmy się świetnie! Właśnie tak wyobrażałam sobie moją osiemnastkę.


Przyznaję, że stresowałam się przed tym spotkaniem. Chciałam, żeby wszystko wyszło super, żeby jedzenie smakowało, żeby dziewczyny, które wcześniej się nie znały, znalazły wspólny język. Okazało się, że moje obawy mogły się wypchać, bo urodziny udały się wspaniale.
Może jesteście ciekawi, co robiłyśmy? Co ciekawego można robić w domu w towarzystwie 6 dziewczyn? Naprawdę sporo. :D


Zaczęłyśmy od zjedzenia kiwi. I pięćdziesięciominutowego czekania na jedną z zaproszonych dziewczyn (ok, wybaczam!). W końcu po "Sto lat", torcie i szampanie przyszedł czas na jedną z zaplanowanych przeze mnie atrakcji. Krótka ale zabawna zgadywanka. Każda z dziewczyn losowała zdjęcie jakiejś postaci (wcześniej powycinałam twarze z gazet ;)) i próbowała zgadnąć, kogo ono przedstawia. Nie obyło się bez "Ja ją znam! Ale nie wiem, jak się nazywa!" albo "No to jest ta, eeee, no ta, eee, no wiem kto!”". Później przyszedł czas na granie w Buzza na Play Station. Jako że w sumie była nas siódemka, ja zrezygnowałam z gry i jedynie kibicowałam. Każda z dziewczyn wylosowała karteczkę i w ten sposób powstały 3 pary. Wiecie, na czym polega Buzz? To quiz, pytania są naprawdę różne, czasami liczy się dobry strzał, czasami refleks. Można rzucić w przeciwnika tortem albo podać mu bombę. Zabawa była świetna. :D


Gdy przyjechała pizza, przerwałyśmy na chwilę zabawę. Po pysznym jedzonku trochę pograłyśmy w tabu, i trochę… pośpiewałyśmy! Nagrałam bowiem kilka godzin karaoke, miałyśmy ponad 60 utworów do wyboru. :D Co poszło nam najlepiej? "Moves like Jagger"? :D


Grałyśmy też w Start the Party – to gra na Play Station, która wymaga ruszania się. :D Znowu było sporo śmiechu. 


Nie mogło zabraknąć zdjęć! Chciałam mieć jakąś pamiątkę z tego dnia. Jakąś nietypową pamiątkę. Zrezygnowałam więc ze zwyczajnych zdjęć. Każda z dziewczyn mogła wybrać sobie jakiś rekwizyt – a to uszy Myszki Mickey, a to bandankę pirata… Zdjęć Wam nie pokażę, bo chyba nie ma ani jednego takiego, na którym a) wszystkie mają otwarte oczy b) wszystkie wyglądają przyzwoicie xd


Dziewczyny wręczyły mi cudowne prezenty. Dostałam to, co chciałam. Trafne prezenty to wielka radość. :) Wśród podarków znalazły się trzy książki – „"Busem przez świat. Wyprawa pierwsza", "Slow Fashion. Modowa rewolucja." i "W domu Madame Chic". Dostałam mnóstwo pachnących świeczek, kosmetyków, smacznych herbat, a do tego piękną filiżankę ze spodkiem. Otrzymałam tez delikatne kolczyki i wisiorek, a poza tym trochę słodkości i kartki ze wspaniałymi życzeniami! 


Mogłam spędzić urodziny z osobami, z którymi lubię spędzać czas, w których towarzystwie dobrze się czuję. Nie było drętwo ani sztywno – wręcz przeciwnie, trochę się naśmiałam, trochę dowiedziałam, trochę pośpiewałam i trochę nagadałam. I to jest dla mnie idealnym prezentem. :D


Jak Wy wspominacie swoje osiemnaste urodziny? Albo jakieś wyjątkowe przyjęcia urodzinowe?

Trzymajcie się! Udanego tygodnia. :)

Sara

7 komentarzy:

  1. Takie urodziny są najlepsze. W gronie osób, z którymi dobrze się czujesz. Nie rozumiem idei zapraszania mnóstwa ludzi i to w większości obcych i siedzenia sztywno przez cały czas. Urodziny są po to, aby dobrze się bawić! :D Ja zawsze urodziny wyprawiam w domu chociaż niestety 18 będą inne. Może jednak nie będą złe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne prezenty. :) ja z okazji swoich osiemnastych urodzin miałam dwie imprezy w domu - jedną z rodziną, a drugą z moimi przyjaciółkami i też doskonale się bawiłyśmy. :) nie trzeba wynajmować klubu ani robić żadnych wymyślnych imprez, żeby się dobrze bawić w naprawdę zgranym gronie. :) a takie wielkie kartki urodzinowe właśnie na osiemnastki sobie dawałyśmy, kiedyś koleżance wypisywałam taką drobnym maczkiem przez kilka naprawdę ładnych godzin. :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej 18 kiedy to było :) chciało by sie wrócić do tej liczby:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super prezenty :) Podejrzewam, że kosmetyki z The Body Shop pachną cudnownie - tak samo jak wosk z Yankee Candle (uwielbiam je :) chociaż Twojego zapachu jeszcze nie miałam)
    Jak ja spędziłam swoje 18ste urodziny? W sumie to z 2 innymi osobami wynajmowałam klub i było mnóstwo osób (bo w końcu każdy z nas miał inne grono znajomych). W sumie nie wiem czemu akurat tam, ponieważ ogólnie to nie lubię takich miejsc (od tamtego czasu (4 lata) to chyba w żadnym klubie nie byłam :D ). Oczywiście było świetnie i nigdy tego nie zapomne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gdybym nagle cofnęła się w czasie do mojej osiemnastki, to pewnie też wyprawiłabym małe, kameralne przyjęcie, takie którym sama mogłabym się cieszyć, zamiast martwić się, czy wszyscy goście są zadowoleni. moi rodzice stwierdzili, że skoro ja byłam zapraszana w tyle miejsc, to wypada się zrewanżować i zaprosić spore grono znajomych bliższych i dalszych do klubu. pewnie mieli rację, ale przez to swoich urodzin nie wspominam najlepiej. ot, stres. choć, przyznać trzeba, miałam okazję do odstrzelenia się i wyglądania naprawdę super no i do usłyszenia tony komplementów :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas osiemnastek był czasem wielkich imprez w moim wykonaniu :p Do tej pory mam wszystkie zaproszenia na osiemnastki na których byłam, a było ich naprawdę sporo, ale wszystkie były wyjątkowe i z każdej mam mnóstwo nadal niewywołanych zdjęć... Co do mojej osiemnastki to zrobiłam przyjęcie w lokalu z muzyką i tańcami dla rodziny i znajomych. Sama się zdziwiłam, że aż tak dobrze to wypadło i byłam dumna z siebie, z rodziny i ze znajomych, bo naprawdę zdziwiłam się gdy koleżanki tańczyły z moimi wujami, a koledzy porywali do tańca moje kuzynki i ciocie :D Był tort, głupie prezenty, normalne prezenty, kwiaty i sporo innych pamiątek, ale z tego co pamiętam to każda rzecz była wspaniała i wszystkie prezenty okazały się trafione :) Najbardziej pamiętam właśnie filiżanki, taką ozdobę z osiemnastu słoników i wielką kartkę urodzinową od przyjaciół. Jest ona formatu nie A4 tylko hmm... chyba A1 albo A2 :P w każdym razie mega duża :)
    Ja na osiemnastkę idę w sobotę więc mam nadzieję dobrze się bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne prezenty :). Widzę Yankee :D!!! Filiżanka super, oczywiście obecność herbat też by mnie zadowoliła :D. Fajny pomysł z tą zgadywanką, tak myślałam, że wymyślisz coś kreatywnego! Czytając Twoją relację czuję się, jakbym sama tam była i się z wami świetnie bawiła :). Tak mnie nakręciłaś, że postanowiłam, iż przy dobrych okolicznościach zorganizuję swoje 25 urodziny :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę.
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism.