czwartek, 1 października 2015

Oj, działo się... - wrzesień 2015



Wrzesień pożegnałam w dość kiepskim humorze. Przeziębiona, przemęczona, zdenerwowana, zła. Nie mogę powiedzieć, że wrzesień był nieprzyjemnym miesiącem – wręcz przeciwnie, był pełen wrażeń i wydarzeń, momentami świetnie się bawiłam, nawet mimo zrzędzących o maturze nauczycieli. Wzbogaciłam się o nowe doświadczenia takie jak wypełnianie wizy i wzbogaciłam się też… dosłownie. Na urodziny dostałam trochę pieniążków, które przydadzą mi się w USA. :D Doświadczyłam ludzkiej życzliwości, ale i… nieludzkiego chamstwa. Wrzesień był pełen kontrastów. Chyba dobrze, że już się skończył. Dorosłość potrafi być naprawdę męcząca. ;) 
Mam osiemnaście lat. I co z tego? 
Dowodu nadal nie mam (nie miałam pojęcia, że tak długo się na niego czeka). W związku z tym nie dowiedziałam się  jeszcze, czy mogę oddać krew... Niektórzy nie przestali traktować mnie jak dziecko. Ale takie zupełnie małe, pięcioletnie dziecko.
Poduszka z oryginalnymi życzeniami na osiemnaste urodziny i nowy kosz na śmieci - urocza świnka. Mój stary śmietnik, kupiony jeszcze w Niemczech w specjalnym sklepie Diddla, niestety zardzewiał.
Listonosz: Jak zwykle mam paczkę do pani Sary! 
Pokazałam Wam już większość przesyłek, które otrzymałam z okazji osiemnastych urodzin. Jednak nie wszystkie. Część z nich poczta sobie trochę przetrzymała. 
Paczuszka od Madzi. Dziękuję ślicznie! :*
Moja pierwsza oficjalna kartka z PC z Norwegii z przemiłymi życzeniami urodzinowymi.
A to przesyłka od mojej pen palki z Rosji, Mari. W paczce znalazłam czekoladę, notesik, kartkę urodzinową, ręcznie robione kolczyki misiaczki i wyhaftowaną przez Mari pocztówkę ze starą Pragą. Cudo!


Radosny pokój 
Nikomu z Was nie udało się zgadnąć, jakiego koloru są obecnie moje ściany. Tajemnica rozwiana! Przy okazji możecie sobie zerknąć na mój azyl. :)
Mapa została! :)
Książki, gry planszowe, teczki, podręczniki, a także... trzy pudełka z pocztówkami. :)
Tak wygląda obecnie moja tablica korkowa. Musiałam zdjąć ze ściany serce ze zdjęć, w związku z tym kilka fotografii powiesiłam na tablicy. Poza tym nad moim biurkiem znalazły się legitymacje wolontariusza WOŚP i wszelkie niecodzienne opaski. :D
Misiaki pilnują książek.

Nie samymi urodzinami człowiek żyje 
We wrześniu moja skrzynka funkcjonowała tak, jakby tylko tortu jej brakowało, ale nie znaczy to, że znajdowałam w niej same urodzinowe przesyłki. :) Niektóre pocztówki wręczono mi od razu do ręki, skrzynka nie musiała ich przechowywać. Myślę o pocztówkach z miejscowości Borne Sulinowo (poczytajcie sobie o niezwykłej historii tego miasta, którego do niedawna nie było na mapach!), a także kartki z różnych nadmorskich miast od mojego dawno niewidzianego znajomego, który przez wiele tygodni sobie… pływał. Nie chodził do szkoły, tylko pływał. :)

Wyspa na Morzu Północnym należąca do Niemiec. Jak powiedział mi Marcin, Niemcy często udają się na tę wyspę po zakupy np. po alkohol, gdyż można tam kupić różne towary bez cła.
Archipelag brytyjski - Szetlandy.

Miasto-widmo, czyli Borne Sulinowo.

Za dwa tygodnie o tej porze będę już na drugim końcu świata. O ile dostanę wizę.
Jak Wam minął wrzesień? Powrót do pracy, szkoły…?
Pozdrawiam
Sara

17 komentarzy:

  1. Zawsze chciałam taki kosz na śmieci jak byłam mała. Mama zawsze mówiła, że jestem już za duża :( I wiesz co? Poszłam na studia i mam taki kosz! "Staruszki" z którymi mieszkam mają taki w łazience :D Wyhaftowana pocztówka? Cudo! Wrzesień? Nie był zły. Wczoraj miałam rozpoczęcie na moim wydziale, więc również początek roku dobrze przeżyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zakończyłam wrzesień niezbyt radośnie... Grypa! Ale przynajmniej mam tydzień wolnego, o zaległościach pomyślę później haha ;) Pocztówka z Szetlandów jest niesamowita! <3 Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyhawtowana kartka jest niesamowita! I kosz w kształcie świnki jest super :) Sama miałam podobny tylko że z żabą! Niestety później przestał pasować do koloru moich ścian...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dowód osobisty jest wydawany w ciągu 30 dni od daty złożenia wniosku, w szczególnie uzasadnionych przypadkach jeśli termin ten zostanie wydłużony, to wnioskodawca powinien zostać powiadomiony.
    Jeśli termin ten zostanie przekroczony, to możesz złożyć skargę na opieszałe załatwienie sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że w ciągu 30 dni, po prostu pani urzędniczka powiedziała mi, że czeka się około dwóch tygodni i mimo informacji na potwierdzeniu złożenia wniosku, że czeka się 30 dni, sądziłam, że odbiorę dowód wcześniej.

      Usuń
  5. o kurczę! to już za dwa tygodnie? jak ten czas szybko leci. trzymam kciuki za wizę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki wielkie! też jestem zszokowana, mam wrażenie, że w zeszłym tygodniu publikowałam post "Lecę do Ameryki!". a było to rok temu!

      Usuń
  6. Borne Sulinowo trzeba zobaczyć na własne oczy, a najlepiej posłuchać jeszcze opowieści kogoś, kto w czasach stacjonowania tam wojsk radzieckich mieszkał tuż obok. Zdecydowanie polecam wizytę w tym miejscu, a przy okazji zahaczenie o Wał Pomorski. Z podobnych miejscowości - poczytaj sobie o wsi Pstrąże i zobacz zdjęcia, też robi wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja siostra ma taki kosz tylko w kształcie żaby :D
    Piękne pocztówki <3

    OdpowiedzUsuń
  8. my też się zastanawiamy nad wyrobieniem sobie wizy, żeby pojechać w przyszłym roku do Stanów. :) ale to na razie takie plany dość odległe, bo najpierw zdecydowanie muszę sobie znaleźć pracę. ;) a ja na dowód czekałam miesiąc, chociaż pewnie i wcześniej mogłam go odebrać, ale nie spieszyło mi się. :) a krwi niestety oddawać nie mogę, ciągle brakuje mi jakiś dziesięciu kilogramów. ;)
    pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, wiza sporo kosztuje... :( Obecnie 600 złotych. Na pewno na blogu opublikuję osobny post o wizie.
      10kg? To bardzo dużo! Szczuplutka jesteś. Ale wiem, że niełatwo jest przytyć...
      Ja już czekam ponad 3 tygodnie na dowód, ale niby czeka się właśnie miesiąc.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Piękne pocztówki... fajny też ten kosz ;)
    Udanego wyjazdu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nigdy nie marzyłam o takim koszu, ale widziałam już tego typu żabkę i chyba pieska. Są urocze, ale zupełnie do mnie nie pasują. Mój pokój w domu rodzinnym jest fioletowy, a kiedyś był żółto-niebieski, a tablicę korkową uwielbiam i na swojej też mam przeróżne rzeczy! :)
    Jejku, ale szybko zleciał ten czas, pamiętam że niedawno pisałaś o tym, że lecisz do Stanów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa i Szetlandy są przepiękne! Bardzo podoba mi się ta kartka :)

      Usuń
  11. wrzesień minął zdecydowanie za szybko, zawody w Elblągu, urlop, który zleciał niepostrzeżenie... aż trudno uwierzyć, że aż dwa tygodnie temu byłam w Turcji... trochę pracy, trochę błogiego lenistwa i niestety zmiany w pracy, które mnie niepokoją, a które nadal nie są wyjaśnione. ale, jestem dobrej myśli co do października :)
    nawet nie wiem kiedy ten czas minął, to już dwa tygodnie zostały do Twojego wylotu... z niecierpliwością będę czekała na wieści stamtąd, bo sama myślę o podróży do Stanów i próbuję jakoś powoli ogarniać zarys kosztorysu takiego ewentualnego wypadu. Twoje relacje więc będą z pewnością bardzo pomocne (nawet jeśli do czasu mojego wyjazdu miałyby się zdezaktualizować :D)

    kosz-świnka świetny, zawsze taki chciałam mieć w domu rodzinnym, ale mama mówiła, że nie potrzebuję kosza w swoim pokoju. nigdy nie rozumiałam tego, ale w sumie do tej pory nie mam żadnego kosza poza kuchennym ;)
    i zakochałam się w pocztówce z Helgolandu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)