wtorek, 24 listopada 2015

Co kupiłam w USA? Co przywiozłam do Polski? - USA #13



W przeciwieństwie do lwiej części uczestników wymiany nie wybrałam się do Stanów Zjednoczonych na zakupy. Koniec końców na miejscu kupiłam dużo… jedzenia, spory plik pocztówek i trochę prezentów dla najbliższych. :)
1. Skoro Filadelfia (ale i Nowy Jork!) słynną z precli, to nie mogłam pominąć tych słodkości (a może powinnam napisać "słoności" :D?) podczas moich zakupów. Zakochałam się w preclach w czekoladzie - wierzcie mi, połączenie czekolady ze słonym preclem jest idealne. 
2. Kupiłam również halloweenowe korzenne ciasteczka z marmoladą.
1. Batoniki a'la musli dostawaliśmy dość często jako prowiant. Można było spróbować różnych smaków - z migdałami, z masłem orzechowym albo z miodem. Te żelki po prawej również dostaliśmy w autokarze, ale że ja staram się nie jeść żelków (w końcu to sam cukier!), to zostawiłam je dla brata.
2. Czekolady z nazwami miast były dla mnie strzałem w dziesiątkę, bo mogłam je sprezentować babci czy cioci... Natomiast czekolady Hershey's kojarzą mi się z... pechem. Tę po prawej w całości zjadł mój tata, więc nie zdążyłam jej posmakować, natomiast ta po lewej miała okropnie brzydki zapach. :/
1. Wrócić ze Stanów i nie przywieźć syropu klonowego, który u nas, w Polsce, jest potwornie drogi? To by było bardzo duże niedopatrzenie! Tym bardziej że nigdy wcześniej syropu klonowego nie próbowałam. Gdy mieszkałam u Sarayny, po raz pierwszy mi go zaproponowano i... polubiłam ten słodki ulepek. :D Przywiozłam też dwa pudełka herbaty - waniliowo-korzenną i ziołową o smaku brzoskwini. Pakowane oddzielnie, co bardzo się przydaje, jeśli chcemy dorzucić do koperty coś oprócz listu do pen pala. ;) 
2. Mówiono nam, że Filadelfia słynie z Tastykake. Wobec tego kupiłam te pyszne ciacha. Nie żałuję.
3. Sklep Bath&Body Works mnie skusił. Zazwyczaj nie wydaję zbyt wiele pieniędzy na kosmetyki i kupuję tylko to, czego potrzebuję. Jednak w USA promocje w Body Shopie w stylu "kup dwa, trzeci gratis" albo "kup 5, 5 gratis" sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać. I wyszło na to, że kupiłam 3 niewielkie balsamy i żel pod prysznic o zapachu dyni. Wszystkie wcześniej powąchałam i każdy z nich pachniał niebiańsko. Natomiast w Claire's (dlaczego tego sklepu nie ma w Polsce?!) kupiłam żel antybakteryjny dla mojej przyjaciółki, która tak mocno kocha sowy, że rysuje je w zeszycie od polskiego.



1. Kooocham masło orzechowe i żałuję, że nie przywiozłam więcej ciasteczek i słodyczy z tym składnikiem. :( 
2. Mój brat chciał coś markowego. Jest teraz w takim wieku, że ma parcie na marki (chociaż ja nigdy takiego fioła na punkcie metki nie miałam). Jako że Dawid interesuje się piłką nożną, wynalazłam mu getry. Poza tym standardowo przywiozłam kubek - tym razem znalazłam taki z minami Lorda Vadera. 
3. Pomyśleć, że musiałam lecieć aż do Ameryki, aby przywieźć sobie szalik w szkocką kratę... Od miesięcy marzyłam o takim szaliku. Kupiłam go niedaleko Times Square. Puchate rękawiczki to kolejny łup z Claire's.
4. Gdy była u mnie Breanna, od czasu do czasu pożyczałam sobie jej wykreślanki. Wydawało mi się, że to świetny i przyjemny sposób na naukę słówek. Te amerykańskie wykreślanki to mój najtańszy zakup - 1,08$. 
1. Pocztówek przywiozłam ponad 50 - nie dam rady Wam pokazać ich nawet w dwóch postach. Dziś tylko mała zajawka. 
2. W Wielkiej Brytanii, na lotnisku Heathrow też zrobiłam małe zakupy. 
3. i 4. Nowojorski T-shirt i pocztówka. :)
A Wy co byście kupili w USA?
Pozdrawiam serdecznie
Sara
PS Dowiedziałam się, że Claire's jest w Polsce (dzięki Kasiu, dzięki Marto! :D). Tylko że jak zwykle nie w Toruniu... :/

19 komentarzy:

  1. Ależ Claire's jest w Polsce i to już od dłuższego czasu! :D Mnie ten sklep kojarzy się przede wszystkim z natrętnymi paniami, które chcą wręczać wszystkim koszyczki, mnóóóóóóóóóstwem kolczyków i fioletem/różem w cukierkowym odcieniu. c: W Poznaniu są trzy sklepy tej sieci, jeszcze jeden jest w podpoznańskim Luboniu. ;)
    Ja w Stanach z pewnością kupiłam te cudowne słone precle w słodkiej czekoladzie... Zakochałam się! :D I jeszcze raz Ci dziękuję, że miałam okazji ich spróbować! <3 Te wszystkie słodycze wyglądają smakowicie! Ja bym chciała jeszcze w USA spróbować tych słynnych donutów, którymi się amerykańscy policjanci na filmach tak zajadają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest? :O To w Toruniu nie ma na pewno... Toruń niestety zawsze do tyłu, jeśli chodzi o sklepy. :/ Mnie w Claire's się bardzo podobało, bo uwielbiam wszelkie dodatki typu opaski, kolczyki, bandanki itp. Kurde, ale mnie zaskoczyłaś z tym Claire's.
      Donuty jadłam w Dunkini Donuts i w sumie.... to w Biedronce można kupić takie same xd Szału nie ma.

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc - nie próbowałam jeszcze tych Biedronkowych, trzeba nadrobić! :D
      Claire's... Może w Bydgoszczy będzie?

      Usuń
    3. W Bydgoszczy jest, sprawdziłam. :) Może przy okazji się tam wybiorę. :)
      W Biedronce niedawno wprowadzili takie donuty, tj. pączki z dziurką z nadzieniem, lukrem i kolorową posypką. :D

      Usuń
  2. Właśnie, Claire's jest i u nas i to już od kilku lat :D A do szalików w kratę mam słabość i w tym roku powiększyłam już kolekcję o dwa nabytki haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle mam słabość do kraty! :D Ten szalik jest jeszcze taki cudownie mięciutki, według metki 100% kaszmir :DD
      Kurczę, dziewczyny, głupio mi teraz, jeśli chodzi o Claire's. :/

      Usuń
    2. Właśnie obczaiłam, że jest kilkadziesiąt sklepów Claire's w Polsce! Ale faktycznie w Toruniu nie ma. Ech, ja raczej nie robię zakupów w innych miastach, może powinnam zacząć, haha.

      Usuń
  3. Przywołałaś mi mega wspomnienia. Co prawda nie z USA, ale ze Szwajcarią, gdzie pewnego razu w Claire's zrobiłam naprawdę porządne zakupy! ;)
    Widzę dużo jedzonka.. eh w zasadzie chyba niczego z tych rzeczy nie próbowałam, ale może o kwestia czasu.
    A koszulka świetna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że jest Claire's, a przynajmniej w Krakowie :D Choć hm... sprzedawczynie są bardzo nachalne, wiec ja go omijam :D Ja się zastanawiam jak wielką walizkę musiałaś mieć żeby to wszystko pomieścić?! Chyba, że zostawiłaś połowę rzeczy przywiezionych z Polski! :D Wszystkie słodycze mogłabym jeść w hurtowych ilościach, więc sama przywiozłabym ich tonę! :D (ale chyba oprócz syropu klonowego, bo jakoś jest mi on obojętny :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie same sprzedawczynie są w Hebe. I mimo że lubię Hebe jako sklep, to te kobiety są aż zanadto miłe i chcą, abym zostawiła u nich fortunę.
      W sumie to ubyło mi trochę słodyczy, które przywiozłam rodzinie amerykańskiej, a tak to pakowałam do podręcznego sporo. :D

      Usuń
    2. Ooo a w hebe, do którego mam najbliżej nikt nie zaczepia i mam spokój :D

      Usuń
  5. Same pyszności :D W syropie klonowym, maśle orzechowym i ciasteczkach Reese's zasmakowałam, gdy mieszkałam w Irlandii. Pocztówki i t-shirt również bardzo mi sie podobają, ale żel antybakteryjny przebija wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cu-dow-noś-ci!!! Jakie Ty wspaniałe rzeczy poprzywoziłaś :). Syrop klonowy - uwielbiam. Niedawno skończyła mi się buteleczka i trzeba uzupełnić zapas :(. Parcie na marki? Ja też nie miałam, ale niektórzy mają takie okresy fascynacji w swoim życiu. Fajnie, że udało Ci się coś dla niego znaleźć :). Ten szalik mnie rozbroił, marzenie pewnie prawie każdej dziewczyny!!! Mi także przydałoby się coś takiego. Koszulka świetna! Kiedyś kupiłam podobną czarną w New Jorkerze, jednak to nie to samo, co kupić taką w USA! Świetne zakupy, gratuluję <3!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chciałabym spróbować słodyczy z usa, jednak słyszałam, że nie dorównują polskim produktom. A jak tobie one smakują ?
    http://przygody-mileny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyjazdem również słyszałam, że słodycze w USA są ohydne. Według mnie mają one dużo więcej cukru niż te dostępne w Polsce, czasami za dużo. Ale większość słodkości mi smakowała. :)

      Usuń
  8. Mnnn same pyszności! :) Też bym pewnie wróciła ze Stanów z takimi zapasami! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie też przywiozlabym mnóstwo słodyczy z masłem orzechowym! Dla brata koszulkę z flagą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę tu same pyszności :) Chyba też z takiej podróży wróciłabym z masą słodyczy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)