piątek, 18 marca 2016

Budapeszt po drugiej stronie rzeki cz. 2



Tego wpisu miało nie być, bo początkowo sądziłam, że zmieszczę cały Peszt w jednym poście. Srogo się pomyliłam! Ta dzielnica Budapesztu jest zbyt ciekawa, bo ściskać wszystko w pojedynczym tekście albo czynić z wpisu niekończącego się tasiemca.
Pamiętacie, na czym skończyliśmy ostatnio? Na historii o babci i ławeczce. Ach, ciężkie jest życie fotografa… 


Zdecydowałyśmy z mamą, że udamy się w kierunku alei Andrassyego. Po drodze miałyśmy niezłe przygody, m.in. wsiadłyśmy do metra jadącego w przeciwną stroną, wysiadłyśmy na jednej ze stacji tylko dlatego, że miałyśmy ją na swoich wydrukach o Budapeszcie – tymczasem Oktagon okazał się ośmiokątnym placem i niczym więcej. Po wyjściu z podziemi, rozejrzałyśmy się i skonsternowane zastanawiałyśmy się, o co chodzi. Ok, fajny plac, możemy jechać dalej?
Żeby nie było - byłyśmy? Byłyśmy!

W końcu dotarłyśmy do opery niesamowicie przypominającej tę w Wiedniu. Trudno było objąć ten budynek w całości, nie ucinając przy okazji mojej głowy. W końcu się udało. Już chciałyśmy ruszać dalej, gdy zauważyłam sklep Gucci! Oj, przy takim miejscu to ja muszę mieć zdjęcie. :D W drzwiach stało dwóch elegancko ubranych panów, a ceny osiągały nawet milion forintów (!). Zakupy muszą poczekać… Ale pamiątkową fotkę mam. 

Trochę sobie jeszcze podróżowałyśmy metrem i zatrzymałyśmy się we wcześniej odkrytym McDonaldzie z darmową toaletą na Deak Ferenc Ter. Na tym punkcie przesiadkowym kupiłam też kilka pocztówek oraz zajadałam się węgierskim kołaczem. :D Nieopodal Dead Ferenc Ter znajduje się Bazylika św. Stefana.

Być w mieście, w którym zachowała się synagoga i nie zobaczyć jej, byłoby dla mnie czymś stanowczo niedopuszczalnym. Tym bardziej że żydowska świątynia w Budapeszcie jest największą w Europie. Podczas gdy moja mama studiowała mapę, ja biegałam wokół synagogi jak szalona i robiłam zdjęcia. 

Zbliżał się wieczór, a nam zostało jeszcze kilka miejsc do zobaczenia. Wsiadłyśmy w metro i wróciłyśmy do miejsca, które mogłyśmy zobaczyć już wcześniej, wystarczyło minąć Parlament i przejść kilkaset metrów. Mowa o pomniku Imre Nagyego. Niby komunista, ale jednak pragnął niezależności Węgier. Sam pomnik jest bardzo ciekawy, prawda?

Reagan na Węgrzech? To może wydawać się dziwne. Ale po dłuższym zastanowieniu prawdopodobnie wpadniemy na to, że ów amerykański prezydent przyczynił się do upadku ZSRR, a co za tym idzie do wyzwolenia Węgier z okupacji radzieckiej. Absurdalny jednak wydaje się fakt, iż figura został postawiona niedaleko pomnika upamiętniającego sowieckich żołnierzy, którzy wyzwolili Węgry spod hitlerowskiej okupacji w 1945 roku.

Dochodzimy w końcu do miejsca, które bardzo nas z mamą zdziwiło. Odeszłyśmy kawałeczek od pomnika Armii Czerwonej, a naszym oczom ukazał się inny pomnik, jednak w dość specyficznym otoczeniu. Myślałyśmy, że odbywa się tam jakaś demonstracja. Zaczęłyśmy dokładniej przyglądać się rzeczom leżącym pod pomnikiem. Okazało się, że to buty, zdjęcia, pamiętniki i inne osobiste przedmioty należące do Żydów. Nie rozumiałyśmy, o co chodzi. W pewnym momencie podszedł do nas mężczyzna i zaczął tłumaczyć, co tu się właściwie dzieje. Okazało się, że ów pomnik to miejsce poświęcone "Ofiarom Okupacji Niemieckiej". Jest to jednak propaganda i fałszowanie historii, gdyż w rzeczywistości wielu Węgrów współpracowało z nazistami. Władza węgierska, stawiając ten pomnik, chciała zatuszować tę kolaborację...? W każdym razie pomnik wywołał wiele kontrowersji, obrzucano go jajkami, w końcu protestujący, w tym Żydzi, którzy przeżyli Holokaust, i ich potomkowie przynieśli wyżej wspomniane przeze mnie przedmioty. 

W Budapeszcie zapadł zmrok, lecz my nie szykowałyśmy się do snu. Już teraz zapraszam Was na kolejny post z nocnymi widokami.
Udanego weekendu!
Sara

12 komentarzy:

  1. Swietny post!
    Podoba mi się bardzo to, że w miejscach które odwiedziłaś nie ma takich tłumów (przynajmniej tak wygląda).
    W sumie nie wiem co najlepsze. Synagoga przykuwa na pewno uwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viola, bardzo często jak dodaję na bloga posty z podróży, to wśród moich znajomych, rodziny, czytelników pojawiają się głosy, że jakoś tak nie ma tłumów... Zwykle akurat tak pozuję do zdjęcia albo po prostu kadruję odpowiednio. ;) Nie chcę intruzów na fotografiach, hehe. Chociaż czasami tłumy na zdjęciach są wręcz na pierwszym planie np. na zdjęciach z Nowego Jorku! Przyznaję, że w marcu nie było w Budapeszcie mnóstwa turystów, ale byli oni dostrzegalni. ;)
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  2. No nie wiem, Saro - pan Regan na tym pomniku wygląda na już 2gi raz żonatego: może nie powinnaś go tak obściskiwać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakubie, jak to poznałeś? :O

      Usuń
    2. Po zmarszczkach na pomniku i notce na wikipedii. :)

      Usuń
  3. Wspaniała jest ta bazylika! Niestety tylko ona mnie tak w pełni zauroczyła w tym poście, dlatego mam coraz bardziej sprzeczne uczucia co do tego, czy Budapeszt przypadłby mi do gustu. Pewnie zobaczyłabym również synagogę. Historia z metrem na pewno po czasie okaże się zabawna i będziecie wraz z mamą ją wspominały :) Ten plac pewnie wygląda interesująco, choć z drugiej strony hmm... sama nie wiem, musiałabym zobaczyć na żywo!
    Przyznaję, że jestem ciekawa nocnych widoków, dlatego czekam na kolejny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda, że tylko bazylika Ci się spodobała, my akurat z mamą nawet do niej nie podeszłyśmy, bo nie bardzo lubimy oglądać kościoły. Jestem jednak pewna, że każdy w Budapeszcie byłby czymś zachwycony, bo po prostu ta architektura jest taka... piękna, no! Monumentalna, królewska, elegancka.
      Post z nocnymi widokami już jest, zapraszam! :)

      Usuń
  4. Ile pięknych zdjęć, monumentalnych budynków i miejsc kryje w sobie Budapeszt ;) U mnie w Warszawie niedaleko Sejmu jest pomnik Ronalda Regana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, nie wiedziałam o tym! No proszę, ile człowiek może się dowiedzieć od swoich czytelników. :) Muszę kiedyś zobaczyć ten pomnik.
      Pozdrawiam, Aniu!

      Usuń
  5. Przeczytałam wszystkie części o Budapeszcie i zdecydowanie muszę się tam wybrać! Piękne miasto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, serdecznie polecam to miasto! :) Pozdrawiam

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że ten ostatni pomnik przykuł najbardziej moją uwagę nawet nie historią, ale samym wyglądem... Zamiast zachwycać się budynkami i widokami, to ja tylko o pomnikach, ale ten z mostem też robi wrażenie, naprawę samą pomnikową ścieżką pewnie nie szłoby się w Budapeszcie nudzić :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)