niedziela, 15 maja 2016

Dlaczego uwielbiam oglądać Eurowizję?



Chociaż bywa wkurzająca, a wyniki nie takie, na jakie oczekiwałam, choć coraz częściej nazywana jest konkursem politycznym, to i tak nie zrezygnuję z jej oglądania. I mimo że zazwyczaj kładę się spać bardzo wcześnie, w dniu Finału Konkursu Piosenki Eurowizji, potrafię siedzieć do 1 w nocy i czekać na ogłoszenie zwycięzcy.


Moja pierwsza obejrzana Eurowizja? Nie mogę sobie przypomnieć, czy to ta w roku 2005 czy 2006. Mam kilka wspomnień związanych z tym konkursem. Pamiętam, jak kibicowałam przerażającemu zespołowi Lordi, jak śmiałam się z wykonawcy o pseudonimie Verka Serduchka (i robię to do dzisiaj, także poczucie humoru mi się chyba nie zmieniło :D), jak zastanawiałam się, dlaczego w konkursie bierze udział Azerbejdżan (ale to jeszcze nic! W tym roku w Europejskim Konkursie Piosenki przyszło mi usłyszeć Koreankę reprezentującą Australię). 

Z Eurowizji można się śmiać, co nie zmienia faktu, że oglądają ją miliony ludzi na całym świecie i to nie tylko w Europie, lecz także w USA czy Chinach. Dlaczego Eurowizja cieszy się taką popularnością?

- różnorodność! O ile zdarza się, że  część piosenek brzmi podobnie, o tyle zawsze też znajdą się dziwne utwory a’la rock alternatywny, ktoś zaśpiewa operowym głosem, a ktoś inny zagra na skrzypcach. 
- niespodzianki! Eurowizja zaskakuje prawie na każdym kroku (wyjątek: Białoruś oddająca swój głos na Rosję). Niecodzienne stroje, dziwne upodobania publiczności…
- wielkie show! Jestem odbiorczynią kultury masowej i nie wstydzę się tego. Lubię oglądać, jak ktoś tańczy, lubię koncerty z wieloma efektami specjalnymi (te pościgi, te wybuchy!)
- ekscytacja! To oczekiwanie na wyniki, obserwowanie, jak zmienia się tabela punktacji jest niesamowite. Ale jest jeszcze wkurzanie się, gdy zamiast oryginalnej i przezabawnej piosenki wygrywają jakieś smęty albo skakanie z radości, kiedy okazuje się, że zwycięzcą jest mój faworyt. Szkoda tylko, że jeszcze nigdy nie cieszyłam się z wygranej polskiego reprezentanta…
- możliwość spotkania z przyjaciółmi albo rodziną, okazja do dyskusji! Eurowizję oglądam zwykle z moimi rodzicami, każdy z nas ma inne typy i fajnie jest wymieniać spostrzeżenia, nie zawsze odnoszące się do muzyki… ("Jak można ubrać takie buty do sukienki?")
 - łączenie się z innymi krajami! Może to nie jest powód, dla którego inni oglądają Eurowizję, ale ja bardzo lubię ten fragment finału, w którym organizatorzy łączą się z prezenterami z poszczególnych państw, a oni mówią "Twelve points from... go to..." Sam fakt, że ludzie z całej Europy mogą głosować jest świetny. Z jurorami jest już trochę gorzej. 
Piosenki eurowizyjne pozostają ze mną przez cały rok. Niektóre z nich mam na swojej play liście, innych słucham, gdy najdzie mnie odpowiedni nastrój. Często nie zgadzam się z werdyktem telewidzów i jury, czasami utwór, który spodoba mi się najbardziej ląduje na podium, a czasami na siedemnastym miejscu. 
Nie uważam, aby Eurowizja była kiczowata i całkowicie zdominowana przez politykę. Owszem, można zauważyć pewne tendencje w głosowaniu – wrogie sobie kraje nie głosują na siebie nawzajem, a te współpracujące wspierają się. Bywa, że ta przyjaźń czy też nienawiść jest tak bardzo widoczna, że to aż śmieszne. 
Jeśli chodzi o tegoroczną Eurowizję, to miałam nadzieję, że wygra albo Rosja, albo Australia, albo Litwa bądź Holandia. Reprezentanci tych państw sprawili, że ich piosenki nie mogą wydostać się z mojej głowy. :) 
Były też oczywiście utwory, które w ogóle mnie nie porwały – bezpłciowe wydawały mi się Włochy, przykro mi było, że, zazwyczaj świetny, Izrael w tym roku nie zachwycił. 

Co do samej zwyciężczyni to niewątpliwie piosenka ma w sobie coś niezwykłego, mnie w szczególności spodobał się fragment wykonany po tatarsku, ale… no nie powaliła mnie na kolana. Jamala wykonała swoją piosenkę, nie kryjąc emocji, świetnie operując głosem, jednak nie są to moje klimaty.
Zastanawiam się, co zaważyło na wygranej ukraińskiej wokalistki – przejmujący tekst, wzruszające wykonanie, czy może fakt, że trzeba pokazać, iż Ukrainę wspieramy, a Rosję bojkotujemy? Pewnie wszystko po trochu. 
Bardzo trudno było mi wybrać moje ulubione eurowizyjne piosenki. Więc pojawiła się tutaj tylko część z nich. :(
Oglądacie Eurowizję? Lubicie? Kto był Waszym faworytem w tym roku? 
Pozdrawiam! 
Sara
PS Prawie zapomniałam o piosence, którą mój tata puszcza w czasie co drugiej jazdy samochodem!

21 komentarzy:

  1. Mnie Eurowizja kompletnie nie jara. :p Jedynie z ciekawości posłuchałam sobie piosenki Michała Szpaka i nawet mi się spodobała, choć nie uważam, że była jakaś genialna i kompletnie się nad nią nie zachwycam. Gdyby nie internet, najprawdopodobniej nadal nie wiedziałabym, kto wygrał. :p Czysto z Eurowizji kojarzę jedynie dwie piosenki: tegoroczną Szpaka oraz głośne "To nie ja" Edyty Górniak. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dlatego, że raczej słuchasz innego gatunku muzyki, chociaż jak napisała niżej Agata, nawet jej, słuchającej czegoś zupełnie innego niż eurowizyjne piosenki, zazwyczaj coś się spodoba. ;)

      Usuń
    2. Po części pewnie masz rację - to nie mój gatunek muzyczny. Z drugiej strony jednak - ja po prostu nie przepadam za oglądaniem tego typu show. Kiedyś chętniej zasiadałam przed telewizor i oglądałam Taniec z Gwiazdami, Mam Talent, You Can Dance. Chociaż akurat Eurowizją nigdy się jakoś szczególnie nie interesowałam, nawet jak jeszcze słuchałam popu! :D

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam oglądać Eurowizję. Co prawda jest wielu ludzi, którzy nie przepadają za tym konkursem, ale ja lubię. Od lat śledzę, właściwie odkąd Ich Troje wystąpiło po raz pierwszy w 2003 roku, o ile dobrze pamiętam. W tym roku tyle pięknych piosenek, bardzo podobała mi się i Dami z Australii i Jamala z Ukrainy i Francesca z Włoch. Ale najbardziej występ Michała Szpaka. Jakoś bardzo przeżywałam jego występ. Tyle ludzi miało o nim sceptyczne zdanie, wręcz hejtowali go, a teraz pokazał wszystkim, że jest prawdziwym utalentowanym i skromnym chłopakiem, który spełnił swoje marzenia. Chciałabym kiedyś też mieć w życiu taki moment jak Michał wczoraj w momencie, kiedy on i my wszyscy dowiedzieliśmy się, że z przedostatniego miejsca przesunął się na 8 miejsce (a właściwie byłby na miejscu 3 gdyby nie jury, które chyba nie ma głosu ani serca). Zawsze warto do końca wierzyć w siebie i swoje marzenia, co udowodnił wczoraj Michał Szpak :) Chciałabym, żeby kiedyś moje występy w Jaka to melodia zakończyły sie sukcesem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trudno jest jakoś ocenić tę piosenkę Michała - nie, że go hejtuję, w żadnym razie, tylko po prostu piosenka nie wpadła mi do końca w ucho i według mnie były lepsze. Gdyby nie jury, bylibyśmy na podium...
      Aniu, jestem pewna, że taka fanka muzyki jak Ty odniesie zwycięstwo w programie "Jaka to melodia". :)

      Usuń
  3. Geograficznie rzecz ujmując to republiki kaukaskie, w tym Azerbejdżan znajdują sie na terenie Europy. Dyskutować można czy Turcja lub Kazahstan są państwami europejskimi jeśli mniejsza część ich terytorium znajduje się na terenie Europy.
    Osobna kwestia to Izrael i Australia. Kraje te zaprasza się ze względów komercyjnych bo tam konkurs Eurowizji jest bardzo popularny.
    Tegoroczna zwyciężczyni to dowód na upolitycznienie konkursu. Jakoś trudno mi zaliczyć do kategorii pop protest song o wysiedlaniu Tatarów przez Rosjan w trakcie II wojny światowej.
    Gdyby liczyć tylko głosy oddane przez publiczność wyniki byłyby całkiem inne.
    Np. Michał szpak zająłby 3-cie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą granicą Europy to chyba nie jest do końca jasne. Właśnie prędzej spotykałam się ze stwierdzeniem, że Turcja czy Kazachstan są w Europie, bo fragmenty ich terytoriów leżą w Europie. No i Turcja ubiega się o członkostwo w UE.
      Właśnie! Gdyby liczyły się tylko głosy publiczności, to Michał byłby trzeci, a Rosja pierwsza. Dlatego nie zgadzam się z głosami jury i zastanawiam się, czy w przyszłym roku również rozdzielą te głosy przy prezentacji...

      Usuń
    2. Dziś na stronie BBC pojawił się komentarz że Michał Szpak zajął tak wysoką pozycję na liście publiczności dzięki polskim imigrantom w innych krajach europejskich, którzy mieszkając poza Polską mogli głosować na jego piosenkę.
      Nawyraźniej Anglicy musieli odreagować fakt że po raz kolejny bardzo fatalnie wypadli w konkursie.

      Usuń
    3. Na pewno jest w tym trochę prawdy, ale nie uważam, że zajął trzecie miejsce w głosowaniu publiczności tylko dlatego, że w innych krajach jest wielu Polaków. Zresztą Michał otrzymał głosy z najróżniejszych krajów - począwszy od Austrii i Belgii, poprzez Wielką Brytanię i Niemcy, na Rosji skończywszy.
      Cała wielka piątka słabo wypadła według mnie... A piosenka z Wielkiej Brytanii mi się w ogóle nie podobała.

      Usuń
    4. Eh również jedna z Chińskich postcrosserek powiedziała mi, że Michał był wysoko, ponieważ jest wielu Polaków za granicami. Moim zdaniem to nie do końca prawda, ponieważ z iloma obcokrajowcami bym nie gadała to wielu z nich mówiło, że Szpak jest super. Otworzyłam w trakcie konkursu post na fanpage Postcrossing na facebooku i wielu ludzi pisało, że Polska należy do ich faworytów :P
      Dla mnie Wielka Brytania też nie była zbyt ciekawa :P

      Usuń
  4. Oglądałam w tym roku tylko drugie półfinały, bo reszty nie miałam zbytnio możliwości. Co do wygranej piosenki Ukrainy, sama piosenka mi się nawet podobała, ale niezbyt przemówiło do mnie jej wykonanie, bynajmniej na półfinałach, byłam nawet zdziwiona że Jamala przeszła do finałów, gdyż uważałam, że niektórzy wykonawcy, którzy szansy udziału w finale nie otrzymali mieli lepsze wykonania a piosenki wcale nie gorsze. Ale to jest oczywiście moje zdanie. Jednakże gratuluję wygranej. Swojego konkretnego faworyta nie miałam, ale to nie znaczy, że nie podobało mi się nic. Choć piosenka Łotwy nie jest całkowicie w moim guście, lubię czasem posłuchać takiej nuty. Pozytywnie zaskoczył mnie Michał Szpak, bardzo mi się podobało jego wykonanie swojego utworu i widać nie tylko mnie, skoro patrząc na głosy widzów zajął trzecie miejsce. Podobała mi się piosenka Białorusi, występ też, jednak w brzmieniu czegoś mi zabrakło. Mocniejszego głosu bądź nuty, nie wiem. Choć utwór mi się podobał to czułam niedosyt. Oczywiście Australia także mi się podobała i choć tak jak mówiłam nie miałam swojego faworyta, uważałam że kraj ma spore szanse na wygraną. Najbardziej chyba przypadła mi do gustu Słowenia. Barwa i siła głosu ManuElli oraz jej piosenka bardzo mi się spodobały, zamierzam wrócić do niej pewnie jeszcze nieraz, dlatego byłam zaskoczona gdy nie dostała się ona do finału. Podobała mi się również energetyczna piosenka przedstawicielki Belgii i jej lekko ochrypły głos. Podobała mi się również Holandia i Austria :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat mnie Łotwa się w ogóle nie spodobała, za to Białoruś tak! I żałowałam, że nie przeszła. Z drugich półfinałów większość osób, na które liczyłam, nie przeszła do finału. :( Pamiętam, jak Orzech porównał reprezentantkę Słowenii do Taylor Swift i wtedy się zirytowałam, bo jestem wielką fanką Taylor i utwór wykonywany przez Słowenkę był według mnie zupełnie inny.
      Co do Austrii to według mnie była nieco przesłodzona, poza tym nie trawię francuskiego, więc prawdopodobieństwo, że spodoba mi się utwór śpiewany w tym języku, jest nikłe.
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. trochę głupio mi się teraz odezwać, bo nawet nie wiedziałam, że był finał Eurowizji :D konkurs, kojarzę, raczej nie oglądam i tylko od czasu do czasu zdarza się, że coś obejrzę przez czysty przypadek (finały w ubiegłym roku), ale nie wynika to z faktu, że mam o niej negatywne zdanie. na pewno Eurowizja jest trochę kiczowata (ale każde widowisko jest trochę kiczowate), na pewno jest trochę upolityczniona, ale pojawiają się tam utwory, które nawet mnie - słuchającej innej muzyki na co dzień - się podobają i to dość niesamowite jak z pozoru zwykły koncert potrafi przykuć uwagę tylu ludzi nie tylko w całej Europie, ale i na całym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Agata, przecież nawet, jeśli ktoś nie oglądał, to Eurowizja była pierwszą rzeczą, która wyskakiwała na wp i onecie. ;) I nawet w Faktach o niej mówili. :O
      Właśnie to jest fajne, że zazwyczaj każdy znajdzie wśród eurowizyjnych utworów coś dla siebie. :))

      Usuń
  6. A jakże oglądam ale nawet nie dla całego show ale niesamowitych komentarzy , jak wiesz mieszkam w UK a Anglicy są niezrównani w swoim kpiarskie poczuciu humoru, komentujący cały show niemal doprowadzają mnie do łez jeśli chodzi o ich riposty, jest bardzo wesoło.
    Moja faworytka z tego roku - Australia i Ukraina, kocham tak oryginalna melodyke i lubię sama słuchać takiej muzyki a do tego jeszcze piękny tekst i idąca za tym historia rodzinna dziewczyny. Sukces 😀

    OdpowiedzUsuń
  7. Polski komentator Artur Orzech również jest niesamowity, jego komentarze są po prostu świetne. :D W tym roku po jednej z piosenek zapadła cisza, a ja na to "Orzech zamilkł", na co on się odzywa i mówi "zaniemówiłem", hahah. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a mnie coraz bardziej denerwuje ta Eurowizja :/ głownie przez to głosowanie polityczne :/ no i to że np skoro jest to Eurowizja to powinny być kraje z Europy a nie jakaś Australia czy Izrael..

    OdpowiedzUsuń
  9. A moim faworytem w tym roku był zdecydowanie Frans. I cóż że ze Szwecji? Skoro w tym roku zorganizowali fajne widowisko, udało im się zaprosić fajnego gościa specjalnego to i w przyszłym roku by sobie poradzili :-) A szwedzką piosenkę pewnie długo będę sobie nucić pod nosem, szczególnie w pracy gdy ktoś coś ode mnie chce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta piosenka nie porwała zupełnie. :/ Ale fakt, Szwedzi na pewno by sobie poradzili!
      Ja teraz na okrągło słucham piosenek z Eurowizji i oprócz tych, które udostępniłam w tym poście, to też zwyciężczyni z 2013, piosenka "Only teardrops". :)
      I oglądam też różne filmiki o Eurowizji na YT i w sumie to może zabrzmi bardzo dziwnie w tej sytuacji, ale ta Rosja trochę biedna, ciągle albo drugie, albo trzecie miejsce. W XXI wieku tylko 1 raz wygrała. Ale Polska za to wcale. :( :(

      Usuń
  10. Z piosenek, które zamieściłaś, uwielbiam Lenę i jej "Satellite" (ta dziewczyna była tak pozytywna, jakby przed występem obaliła sobie setkę czegoś mocniejszego :D ) oraz The Common Linnets "Calm After The Storm" (uwieeeelbiaaaaam i do tej pory mam na mp3 :D ). Mam też słabość do Loreen "Euphoria",
    W tym roku zauroczyły mnie piosenki takich krajów jak: Holandia (jak zwykle taka swojska piosenka, która wpadła mi w ucho), Australia (wpadłam zupełnie z tą piosenką), Ukraina (mnie akurat się podoba, nawet mam ciary gdy jej słucham), Litwa i Malta. Jestem więc zadowolona z wyniku końcowego :) Rosja mnie akurat w tym roku zupełnie się nie podobała :D
    Co do Eurowizji, to zazwyczaj włączam tylko na występ naszego kandydata, ale w tym roku udało mi się obejrzeć nieco więcej, ponieważ i tak nie miałam co robić, a ogromnie byłam ciekawa, jak daleko zajdzie Szpak. Nie lubię głosowania jury, gdyż jest dość przewidywalne i mega polityczne... :/ Cieszę się, że w tym roku zasady choć nieco się zmieniły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ah cudowna Jamala, akurat tak się składa, że to jak najbardziej moje klimaty. Przy półfinałach mnie zainteresowała i stawiałam na nią do końca i proszę wygrała :D Obstawiałam też świetną Gruzję, która została mi w głowie tak samo jak Ukraina no i oczywiście Australia i Armenia. W tym roku było naprawdę spoko dobrych piosenek ;P
    Co do Szpaka, to nie spodziewała się, że chłopak ma taki głos :P

    zapraszam :)
    http://mswildheadspostcards.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)