wtorek, 7 czerwca 2016

Jak znaleźć pracę na wakacje?



Wiele osób wyjeżdża z Polski za chlebem. Ludzie są zwalniani z pracy z powodu redukcji etatów albo upadku firm. Multum osób szuka zajęcia, ale nigdzie nie może się zatrudnić. W wielu miejscach poszukiwane są osoby młode, ale z doświadczeniem. A jak to jest z pracą wakacyjną? Czy ją łatwiej znaleźć? 
 
Według prawa, gdy mamy ukończone 16 lat, możemy znaleźć legalne zatrudnienie. Nie może być to jednak ciężka, fizyczna robota. Szesnastolatek i siedemnastolatek może więc szukać pracy przy roznoszeniu ulotek, w restauracjach, w McDonladzie, w sklepie… 


Osoba pełnoletnia ma już trochę łatwiej. Ja jeszcze na długo przed maturą postanowiłam, że po egzaminach znajdę pracę. Nie chciałam znów roznosić ulotek, bo jest to zajęcie monotonne, wyczerpujące i źle płatne. Szukałam więc pracy jako hostessa, sprzedawca, kasjer, pracownik kina czy call center. Być może jestem wybredna, ale odrzuciłam pomysł pracy jako kelnerka – za bardzo trzęsą mi się ręce i pewnie nie dałabym rady fizycznie. 


Gdzie szukałam pracy? Można powiedzieć, że w trzech źródłach – na Facebooku (głównie na grupie "Praca Toruń" i "Ogłoszenia toruńskie"), na olx.pl w zakładkach "hostessa", "wykładanie towaru", "praca dodatkowa/sezonowa", "kasjer/ekspedient". Rozglądałam się także, idąc przez miasto, szukałam ogłoszeń wywieszonych na drzwiach. 


Rozniosłam i wysłałam mnóstwo CV. Jednak po kilku dniach nie było żadnego odzewu. W końcu kilka tygodni temu natknęłam się na ogłoszenie o pracy w sklepie w Małej Nieszawce. Jawiło mi się to jako praca idealna – nie musiałabym dojeżdżać. Gdy wybrałam się na rozmowę kwalifikacyjną, patrzono na mnie dość niechętnie. Niestety, na takiej wsi każdy chce każdego znać, więc zamiast dopytywać o moje kwalifikacje i umiejętności, właściciele próbowali ze mnie wyciągać informacje, gdzie dokładnie mieszkam, jak długo, czy w nowym domku itp. Ja jednak, niezrażona tym wszystkim, umówiłam się na dzień próbny. Ostatecznie, po wielu przemyśleniach i rozmowie z rodzicami, doszłam do wniosku, że praca w prywatnym sklepie jest bardzo ryzykowna – właścicieli mogą mnie o coś oskarżyć, a nawet oszukać. Szukałam więc dalej. 


Dzień później zadzwonił do mnie pan w sprawie sprzedaży owoców. Już się cieszyłam na tę pracę, mimo że pracowałabym 12 godzin na dzień, w pełnym słońcu, nie miałabym nawet gdzie pójść do toalety i zarabiałabym marne grosze. Koniec końców zrezygnowałam.


Kolejnego dnia pojechałam do Torunia, aby załatwić kilka spraw. Żadna z nich nie była związana z pracą. Spacerując jedną z uliczek Starego Miasta, zauważyłam ogłoszenie "poszukujemy recepcjonistki". Prawie w podskokach weszłam do hostelu. Od razu odbyłam krótką rozmowę kwalifikacyjną, dopytałam o szczegóły. Okazało się, że nie potrzebuję książeczki sanepidowskiej (ten nieszczęsny, sporo kosztujący dokument był wymagany w większości ogłoszeń o pracę). Umówiłam się więc na szkolenie. Do moich obowiązków miało należeć nie tylko meldowanie i wymeldowywanie gości hostelu, ale także wystawianie faktur czy sprzątanie. Zmiany trwałyby 12h, a ja byłabym na takiej zmianie sama. Nie przerażało mnie to jednak. Byłam pozytywnie nastawiona i cieszyłam się, że będę mieć kontakt z ludźmi, że będę miała okazję rozmawiać po angielsku. Ale nastąpiło coś nieoczekiwanego. Zaczęłam otrzymywać kolejne telefony w sprawie pracy! Zapraszano mnie na rozmowy kwalifikacyjne. Odmówiłam  m.in. pani z McDonalda, ale zgodziłam się na rozmowę kwalifikacyjną w call center. 


Pytano mnie o różne, momentami zaskakujące rzeczy. Okazało się, że wypadłam świetnie. Spowodowało to i moją radość, i mętlik w głowie – co wybrać, pracę w hostelu, gorzej płatną, fizyczną, dłuższą, prawdopodobnie bardziej męczącą, ale rozwijającą, pracę, w której miałabym kontakt z ludźmi, mogłabym się czegoś nauczyć, podszkolić angielski czy też pracę w call center? Wybrałam tę drugą opcję. I myślę, że niebawem Wam co nieco o tym opowiem. ;)


Podsumowując, myślę, że znalezienie pracy na wakacje jest możliwe. Prawdopodobnie nie zarobimy kokosów, ale na pewno lepiej spożytkujemy czas, niż siedząc w domu i się nudząc. A przy okazji zdobędziemy doświadczenie i na pewno czegoś nowego się dowiemy.

Trzymajcie się ciepło!
Sara

20 komentarzy:

  1. Gratuluje ;-)
    Muszę Ci powiedzieć że jakoś w tym sezonie jest sporo pracy.. w moim mieście jak nigdy jest tyle pracy że jest w czym wybierać :P
    może głupio zabrzmi a co to call center? bo ja kompletnie nie wiem co to :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki wielkie! call center to centrum telefoniczne, takie centra specjalizują się w różnych rzeczach np. ankietach telefonicznych, sondażach, zapraszaniu na pokazy itp.

      Usuń
    2. aha,no to już wszystko wiem:D

      Usuń
  2. Słyszałam, że na słuchawkach można nawet dużo zarobić jak ma się gadane ;) Życzę powodzenia,sama chętnie poszłabym do jakiejś pracy ;)
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo! myślę, że do call center to nie problem się dostać, trzeba tylko poszukać. :)
      pozdrawiam!

      Usuń
  3. Gratuluję znalezienia pracy, Saro!
    O call center słyszałam mieszane opinie od osób, które w takich punktach (akurat w Łodzi) pracowały. Koleżanka zrezygnowała, gdyż powiedziała, że nie ma serca nakłaniać biedne, starsze panie do zakupu jakiegoś beznadziejnego zestawu garnków, natomiast koledze bardzo się podoba, gdyż on pomaga klientom z T-Mobile i mówił, że bardzo szybko można dostać awans, a i stawki są dobre. Chyba zależy więc od produktu i ogólnie przyjętego charakteru w danej placówce ;)
    Powodzenia w nowej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja jestem taką osobą, że trudno jest mi kogoś oszukać i zawsze się wszystkim przejmuję, ale pracę w call center traktuję po prostu jako sposób zarobku, po pracy staram się o tym nie myśleć i nie mieć wyrzutów sumienia.
      Również słyszałam, że w cyfrowym polsacie, plusie itp. są całkiem niezłe stawki. ;)

      Usuń
  4. Gratuluję znalezienia pracy! ;)
    Zapewne taka praca to zdecydowanie coś lepszego niż rozdawanie ulotek, bo i można na klime liczyć przy upałach, a i nie będzie Ci się lało na głowę w jakąś ulewę. ;)
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie od równo tygodnia jestem na "bezrobociu". Od lutego zasuwałam- czasami i po 12-14h na dobę,a zleceń ostatnio było coraz mniej, więc postanowiłam sobie zrobić trochę przerwy, chociaż niewiele z tego wyszło, bo od rana właśnie siedzę nad zleceniem kolegi, który się nie wyrobi.
    Także z własnego doświadczenia- uważaj na pracoholizm! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No ja w tym roku stwierdziłam, że stać mnie na coś więcej niż rozdawanie ulotek. :D oj, pracoholizm mi na razie nie grozi, hehe. Ale Ty też nie zapomnij o odpoczynku, Violu!

      Usuń
  5. U mnie w mieście nie wygląda to tak różowo :) sezon wakacyjny to jedynie stanie w kolejce do urzędu pracy żeby się zarejestrować. I dzień w dzień brakuje numerków! Pracodawcy chcą zatrudniać jedynie na czarno płacąc za to marne grosze. Dobrym wyjściem jest zawsze sezonowe zbieranie owoców. Ja osobiście zbierałam maliny i borówki we wsi obok :)
    A co do call center... jedna z nielicznych ofert, z których zrezygnowałam szukając pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie mogłam znaleźć pracy przy zbieraniu owoców, o dziwo. ;/ Pamiętam, Aniu, jak pisałyśmy o pracy w Holandii- myślałam, że uda mi się znaleźć coś takiego po maturze, ale w sumie to bałam się, chyba najlepiej mieć coś z polecenia, jeśli chodzi o pracę za granicą...
      Mam wrażenie, że na wschodzie z pracą jest w ogóle gorzej. :(
      Ja nigdy w życiu bym nie pomyślała, że będę pracować w call center! Ale tu dostałam najlepsze warunki, a i praca nie jest fizyczna i bardzo męcząca.
      Aniu, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok, dawno nie miałam wieści od Ciebie. :(

      Usuń
  6. Osobiście call center bym nie wybrała, bo bym dostała chyba szału :D! Kolega pracował w Gdańsku i on, oaza spokoju, czasem narzekał na niektórych ludzi dzwoniących... Ja bym pewnie już nie zniosła tego na jego miejscu :D. Stawki też były takie średnie o dziwo... Może w Toruniu jest lepiej :D. Książeczka sanepidowska - zło wcielone. Nie wyrobiłam jej jeszcze ale pewnie nadejdzie taki dzień, że będę musiała :d. O dziwo ulotki wspominam mile, dostawałam 3 gr za sztukę, wrzucałam do skrzynek i potrafiłam naprawdę szybko i sprawnie je roznieść, więc po tygodniu kasy sporo wpadało do portfela. Jedynie czasem ludzie myli niemili gdy się dzwoniło domofonem -.-.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mieć cierpliwość, to prawda, ja nieraz chcę komuś odpalić, ale zawsze się ugryzę w język albo... rozłączę xd
      Mnie za ulotki płacili 5zł na godzinę, więc kiepsko. :(

      Usuń
  7. Ostatnią pracą na jaką bym się zgodziła byłoby call center. Pracę tam można łatwo dostać, ale psychicznie nie wytrzymałabym tego. Ale może tobie się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądziłam, że psychicznie nie wytrzymam, tym bardziej że jestem osobą, która się wszystkim przejmuje. W dodatku często płaczę! Ale call center traktuję jako pracę i jak ktoś mi ubliża, to się po prostu rozłączam. Ci ludzie nawet mnie nie znają, więc nic zrobić mi nie mogą.

      Usuń
  8. Nie rozumiem, a właściwie od wielu lat nie mogę tego pojąć, jak osoba przeprowadzająca rozmowę o pracę ma czelność pytać np. o to w jakim domu mieszkam!??? Na pewno nie chciałabym pracować u osoby, którą bardziej interesuje moje życie prywatne, niż umiejętności! Przyznam się, że w takim sytuacjach krew mnie zalewa i niestety, bądź stety to okazuję. Kiedyś na rozmowie babka zaczęła mnie wypytywać o moje życie prywatne, pytała mnie o naprawdę mocno prywatne sprawy, nie interesowało ją moje doświadczenie zawodowe, wykształcenie, umiejętności... O_o Zdenerwowałam się MOCNO i oczywiście na żadne z tych pytań nie odpowiedziałam, bo nie widzę jaki to ma związek z pracą. Podziękowałam, wyrwałam kobiecie moje cv i wyszłam... Ludzie są dziwni ... bezczelni i zastanawiam się czasami czego lub kogo oni szukają?
    Gratuluję znalezienia pracy :)
    Ja po 3 dniach szkolenia w call center (szkolenie trwało 5 dni) zrezygnowałam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na wsi to chyba tak jest... Ludzie interesują się innymi ludźmi i wtykają nos w nie swoje sprawy. :(
      Słyszałam, że niektórzy pracodawcy pytają, czy kobieta ma zamiar zajść w ciążę! Też nie mogę tego pojąć. Według mnie to jest nieprofesjonalne.
      U nas szkolenie na szczęście trwało jeden dzień, jak na razie pracuję prawie 2 tygodnie i jakoś się trzymam.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Dobrze że udało ci się coś znaleźć :) Zawsze to jakiś zastrzyk gotówki którą można później dobrze wykorzystać (na przykład na zwiedzanie kolejnej stolicy? :P ). Osobiście wolałabym pracę w recepcji a call center byłoby chyba ostatnim miejscem na które bym się zgodziła bo nie znoszę rozmawiać przez telefon :D Ale to jeszcze zależy czy to rozmowy wychodzące czy przychodzące. Nie byłabym w stanie dzwonić do ludzi z ofertami bo nie lubię się narzucać a wiem jak ludzie traktują pracowników call center którzy drzwonią z ofertami... Nie odnalazłabym się w takiej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniążki zamierzam właśnie na jakąś podróż przeznaczyć. :) Myślę, że spodobałaby Ci się praca w recepcji, bo lubisz rozmawiać z obcym języku. Ja jak pomyślę o dwunastogodzinnych nockach i dwa razy niższej pensji niż w call center, to jednak cieszę się, że podjęłam taką decyzję. Mimo że nigdy nie sądziłam, iż będę pracować na słuchawce.
      Co do call center to akurat zajmuję się rozmowami wychodzącymi. I wierz mi, Olu, że ja nie lubię ludziom wciskać niczego na siłę. Ale to jest po prostu praca i traktuję to jak pracę. Nie jak powołanie i nie jak coś, co mi sprawia wiele radości i przyjemności, ale po prostu jako sposób na zarobienie pieniędzy. I da się przeżyć. :) A kasa na pewno się przyda.

      Usuń
    2. Naprawdę aż taka różnica w pensji?!? :/ Ja bym nie dała rady ze względu na to, że wiem jak ludzie ignorują takie telefony i jacy potrafią być niemili. Ja też mam tak, że się przejmuję i ciężko byłoby mi się od tego odciąć i nie przejmować że ktoś mnie zbywa i ignoruje... Ja bym się tym denerwowała, ale ja już tak mam. Każda praca jest dobra jeśli potrafisz się w niej odnaleźć to i lepiej :) A faktycznie, nie oszukujmy się, stawka też ma znaczenie ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)