środa, 1 czerwca 2016

Oj, działo się... - maj 2016



Zawsze sądziłam, że maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wiosenny, ciepły, jest wolne, lato się zbliża. Tegoroczny maj był jednak dla mnie inny niż dotychczasowe. Pisałam, jak niektórzy to określają, najważniejszy egzamin w moim życiu (właściwie to nie jeden, bo aż 6 + 2 ustne). Pierwszy weekend maja minął mi więc na powtarzaniu i czytaniu notatek. Trzeciego maja, ostatniego dnia przed maturami, tak się stresowałam, że nie mogłam wstać z łóżka ani nic przełknąć. Chyba pierwszy raz w życiu coś takiego mi się przydarzyło. Nic tylko na zmianę płakałam i się trzęsłam.

Po każdym egzaminie wychodziłam z sali niepewna. Chyba wolę myśleć, że źle mi poszło i potem cieszyć się z niespodzianki, niż zapewniać wszystkich wokół i samą siebie, jaki to egzamin był prosty i później przeżyć rozczarowanie. Trudno mi ocenić, czy byłam dobrze przygotowana, bo nieważne, ile razy przeczytałabym podręczniki, ile notatek zrobiła, ile rzeczy zapamiętała, i tak zawsze będzie coś, co człowieka zaskoczy.

Po ostatniej maturze poszliśmy z rodzicami świętować. Od dłuższego czasu chciałam spróbować brownie w Manekinie – restauracji, która serwuje przede wszystkim naleśniki. Trochę głupio było iść do Manekina i wziąć ciasto, ale nie żałuję, bo nie dość, że porcja była spora, to jeszcze całkiem niedroga. 

Kolejnego dnia po egzaminach musiałam jakoś odreagować. Wybrałyśmy się z dziewczynami na zumbę. Wcześniej kilkakrotnie oglądałam, jak ktoś tańczy zumbę, ale nigdy sama nie próbowałam. Kiedy teraz myślę o tym godzinnym szale, w głowie mam dwudniowe zakwasy. Ale dostałam też olbrzymią dawkę optymizmu, radości, zabawy. Zumba męczy, ale jednocześnie jest bardzo przyjemna i wesoła. 

Po maturach i ambitnym treningu odpoczywałam, ale ile można odpoczywać? Dziwnie było nie mieć się na co uczyć. Zaczęłam szukać pracy, zapisałam się na prawo jazdy. Tak się stresowałam przed badaniem lekarskim, a trwało ono może 3 minuty. I pozwolenie na zrobienie kursu dostałam. :)

Maj to wielkie emocje związane nie tylko z maturami, ale i z Eurowizją! Jeszcze długo po finale dyskutowałam o tym z bliskimi, czytałam artykuły o zwycięzcach i przegranych, a także słuchałam eurowizyjnych utworów. Do tej pory to robię. ;)
Zdziwiłam się, gdy napisaliście w komentarzach, że w Waszych miastach NocMuzeów jest tydzień później niż w Toruniu. Sądziłam, iż to wydarzenie ma miejsce w całej Europie w tym samym czasie. A tu taka niespodzianka. Ciekawe, czym to jest spowodowane. Niezwykłym tłumem? Chęcią bycia oryginalnym?
Koniec maja minął mi bardzo… słodko. Świętowaliśmy imieniny mojej mamy i Dzień Matki. Cały dom pachnie konwaliami, a ja nadal nie mam dość ciasta. :) Mamie w tym roku podarowaliśmy kubek z jej imieniem, wielką Milkę i oczywiście jej ulubione kwiaty – konwalie. Maj to też oczywiście pierwsze grillowanie!


Jaki był dla Was maj?
Uściski!
Sara

8 komentarzy:

  1. Same pysznosci tutaj widzę :)

    Przyznam,że ja jeszcze sezonu grillowego nie rozpoczęłam . A ślinka leci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to przeżyłaś wielki stres w maju, aż czytając Twoje słowa przypomniał mi się maj 2006, kiedy to i ja nie mogłam cieszyć się majówką tylko stresowałam maturą. Największy stres przeżywałam przed ustnym polskim (wtedy nie znosiłam występów publicznych, mówienia przed innymi, teraz trochę się to zmieniło) no i przed biologią, bo szłam na ten kierunek na studia i chciałam jak najlepiej zdać ten przedmiot. No ale nie będę przynudzać o maturach.

    Fajnie, że maj spędziłaś nie tylko w salach egzaminacyjnych ale też w inny sposób. Ja też uwielbiam wszystko co słodkie, może dlatego tak trudno mi schudnąć ;) Eurowizja <3 w tym roku wyjątkowo bardzo się nią interesowałam i też do dziś słucham niektórych piosenek.
    Jaki był mój maj? Zapraszam do poczytania tego postu http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.com/2016/05/podsumowanie-kwietnia-i-maja-oraz-moje.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne że matury pozdawane i zadam takie pytanie - i było czym się stresować? :D W ogóle że miałaś maj pełen wrażeń. U mnie było na spokojnie. Połowę maja przekaszlałam, przesmarkałam, przechrypiałam i w niektóre dni nawet przemilczałam bo nie mogłam z siebie wydobyć już głosu. Ale jest ok. Ja też uwielbiam konwalie. Szkoda że już się skończył na nie czas, nie zdążyłam się nimi nacieszyć... Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że mimo twojego czarnowidztwa matury jednak poszły dobrze :) i, no właśnie, było się tak naprawdę czym stresować?
    zauważyłam, że bez miesięcznych podsumowań na blogu czas zaczął mi się jakoś rozmywać. w prawdzie moje życie ostatnimi czasy nie obfituje w wydarzenia, ale i tak fajnie było wszystko porządkować, a na koniec roku wracać do kolejnych miesięcy i wiedzieć jak to się stało, że rok minął tak szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wieki temu nie byłam w "Manekinie", chyba dlatego, że nauczyłam się robić dobre naleśniki sama ;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Manekin mamy także w Gdańsku, a ja wciąż tam nie byłam! A jak oglądam takie zdjęcia to aż mi ślinka leci :D! A dopiero po śniadaniu jestem :D. Co do Nocy Muzeów, to właśnie jakiś miesiąc przed nią ktoś żalił się w komentarzach na jednym z portali opisujących trójmiejskie atrakcje, że kupił bilety na pociąg, zarezerwował hotel, a tu się okazuje, że cała zabawa odbędzie się tydzień później. Wtedy właśnie dowiedziałam się, że w niektórych miastach było tak jak u Ciebie, a w niektórych tydzień później :P.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze, że miesiąc matur już za Tobą i masz w końcu upragnione długie wakacje. Gratuluję wytrwałości i osiągniętych do tej pory wyników, Saro. Obstawiam, że i pozostałe będą równie dobre albo nawet takie same. Też tak mam, że wolę nie myśleć pozytywnie i dać się zaskoczyć, i się cieszyć niż myśleć pozytywnie i potem przeżyć rozczarowanie. W sumie dotyczy się tu u mnie różnych dziedzin życia. I na studiach tak miałam, i w miłości, i w pracy, i w życiu codziennym.
    Odpoczynek po egzaminach to rzecz konieczna. Manekin mniam, uwielbiam tamtejsze naleśniki, którymi zajadałam się w Łodzi. Ciasta nie jadłam jeszcze.
    Na zumbie nigdy nie byłam, ale kiedyś próbowałam sobie tańczyć w domu przed telewizorem i było naprawdę zabawnie. Z mamą po prostu padałyśmy ze zmęczenia i ze śmiechu (chyba nawet bardziej z tego drugiego powodu :D).
    Prawo jazdy, super! Będę trzymała mocno kciuki, choć mam wrażenie, że zdasz za pierwszym razem :D O pracy,Eurowizji i Nocy Muzeów już się wypowiadałam, więc te tematy pominę.
    Grillowanie również już za mną i chyba dzisiaj także się coś szykuje z racji meczu Polska:Niemcy, a pogoda też dopisuje dzisiaj, więc wszystko okej.
    Co do mojego maja, to był to kolejny miesiąc, który upłynął zbyt szybko. Sporo jazdy na rowerze w wolnym czasie, sporo gotowania, sporo spacerów. Generalnie przygotowania do wakacji i lata, które już coraz bliżej i niecierpliwie odliczam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)