niedziela, 14 sierpnia 2016

Góry Stołowe - jechać czy nie jechać?



W Górach Stołowych spędziłam zaledwie 3 i pół dnia. Nie wiem, czy warto byłoby siedzieć tam dłużej. Rejon ten nie zachwycił mnie tak, jak z nóg zwalają mnie Tatry. Jakie są moje przemyślenia po pobycie w Kotlinie Kłodzkiej?
Po pierwsze: to specyficzne góry. Już rezerwując pokój, usłyszeliśmy od pani, że w Górach Stołowych jest inaczej niż wszędzie, że Góry Stołowe to nie Karpaty. To prawda. Nie znajdziecie tam dwutysięczników, ba, nawet tysiączników nie ma. Poza tym są to góry płytowe, płaskie.
Po drugie: duże odległości. Właściwie w Górach Stołowych nie ma miejsca będącego idealną bazą wypadową do wyjścia w góry. Myślę, że najlepszą miejscowością, w której można się zakwaterować, jest Karłów, gdyż bezpośrednio w tej wsi znajduje się zarówno wejście na Szczeliniec Wielki, jak i szlak prowadzący do Błędnych Skał. Ale i tak, jeśli będziemy chcieli odwiedzić któreś z miasteczek uzdrowiskowych, musimy wsiąść w samochód. Chyba że przejście w ciągu jednego dnia 20km Wam niestraszne. ;)
My mieszkaliśmy w Łężycach – według Google Maps to całkiem niezłe lokum, lecz w rzeczywistości blisko mieliśmy jedynie do Dusznik – tak jak pisałam w poprzednim poście 40 minut piechotą. Zaś w samych Łężycach za bardzo nie ma co zwiedzać… Choć, jeśli komuś tęskno za dziką przyrodą czy Afryką, można iść na sawannę. Łężyckie skałki, które dla nas były raczej nieosiągalne (pogoda nie dopisywała, a my, jakoś dziwnym trafem, nie zabraliśmy kaloszy ;)), to górska łąka, która wygląda niczym afrykańska sawanna. No, może gdy świeci słońce.
Jakie są zalety Gór Stołowych? Co na pewno polecam odwiedzić podczas pobytu w tych okolicach?
Koniecznie - Błędne Skały i Szczeliniec Wielki. Te miejsca powinny spodobać się i zaskoczyć każdego. Resztę atrakcji dobierzcie sobie sami. ;)
Plusem pobytu w Górach Stołowych jest bliskość Czech. W Kudowie-Zdroju możemy przekroczyć granicę w kilku miejscach. W pobliżu Kaplicy Czaszek mijamy tabliczkę z czeską nazwą miejscowości - Malą Čermą. Zaś z innego punktu miasta możemy udać się do Náchodu i tam kupić np. czeskie słodycze czy… piwo (ja akurat nie piję, ale podobno piwo od krecika jest smaczne…).
Przyznam Wam się, że podczas wakacji w Górach Stołowych kupiłam bardzo mało pocztówek. A te, które zakupiłam, w większości wysłałam. Powód? Już wcześniej babcia przywiozła mi z tej części województwa dolnośląskiego sporo kartek.
Do Gór Stołowych raczej nie wrócę. Jasne, pewnie nie zobaczyłam wszystkiego, co według przewodników czy miejscowych jest warte podziwiania. Ale chyba klimat Gór Stołowych nie jest dla mnie. Żałuję jedynie, że nie zapuściliśmy się nieco dalej, do Adrszpachu – to skalne miasto akurat polecają wszyscy. Widoki są podobno bajeczne… Może w przyszłości uda się tam pojechać, kto wie?
Myślicie, że spodobałoby się Wam w Górach Stołowych? Czy ta kraina jest na Waszej liście marzeń? 
Pozdrawiam ciepło! 
Sara  
PS Przypominam o konkursie – cudne pocztówki do zgarnięcia.

4 komentarze:

  1. Saro, jak wiesz - byłam w tamtych rejonach niedawno, bo jeszcze w poprzednim tygodniu. Jeśli mowa o Kotlinie Kłodzkiej... No cóż, mówiąc dokładniej - Góry Stołowe częścią kotliny już nie są :D Ale fakt faktem, są częścią Ziemi Kłodzkiej. I właśnie w ten sposób polecam rozpatrywać ten rejon. Z mojej perspektywy? Uważam, że zakwaterowanie się w jednej z wiosek przy drodze krajowej numer 33 (droga od Kłodzka do przejścia granicznego w Boboszowie) to strzał w dziesiątkę. :) Po jednej stronie drogi mamy Masyw Śnieżnika, po drugiej między innymi Góry Bystrzyckie, Orlickie i kilka innych pasm. A całość Ziemi Kłodzkiej zdecydowanie oferuje więcej niż same Góry Stołowe (chociażby Międzygórze z wodospadem Wilczki - drugi najwyższy wodospad Sudetów! i Ogrodem Bajek, chociażby Złoty Stok z kopalnią, chociażby naprawdę przepięknie położona Bystrzyca Kłodzka...). Saro, sądzę, że warto tam wrócić. ^^ Myślę też, że całkiem niezłym pomysłem byłby wypad w tamte rejony z rowerem - szczególnie jazda po kotlinie (która jest przecież obniżeniem, płaskim terenem między górami) nie powinna sprawiać problemów. Swoją drogą - na trasie było naprawdę sporo kolarzy szosowych! :D Jednego pana widziałam nawet dwukrotnie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram w całej rozciągłości.
      To taki mój lokalny patriotyzm ;-)

      Usuń
  2. Byłam w Górach Stołowych jeszcze w liceum, muszę powiedzieć, że mnie osobiście urzekły, tak jak i sama Kudowa-Zdrój. Może inaczej odbierałam mój pobyt tam, gdyż najpierw zobaczyłam Góry Stołowe a dopiero później miałam okazję pojechać w Tatry... Ale czy ja wiem, czy teraz zmieniłabym na ich temat zdanie? Chyba muszę się wybrać ponownie, żeby się przekonać ;)A czekolady studenckiej zazdroszczę!

    http://o-nauce-jezykow-i-podrozach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Każde góry są inne i mają SWÓJ niepowtarzalny urok. Trzeba je kochać i czuć. Wybieram się niebawem w Stołowe. Moja dusza będzie się karmić... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)