sobota, 1 października 2016

Oj, działo się... - 4 miesiące wakacji


I tyle. Po wakacjach. Jak głosi słynne powiedzenie "święta, święta i po świętach" bądź też jak zawsze powtarza moja babcia "i od nowa, Polsko Ludowa". Skończyły się czteromiesięczne wakacje. 1/3 roku spędziłam na niechodzeniu do szkoły. Dobra, to co ja właściwie robiłam?
Pracowałam…
W call center. Nikomu nie polecam tej roboty, chyba że ta osoba ma wylane na wszystko i wszystkich, i w ogóle nie przejmuje się, gdy ktoś ją wyzywa od dziwek i innych. Jeśli potrzebujecie trochę kasy, to na słuchawce ją zarobicie. Ale trudno będzie wytrzymać tam dłużej niż miesiąc.
Jadłam…
Nowe rzeczy! Na przykład usmażone przeze mnie tosty francuskie, pierogi osetyjskie (te już nie ja przyrządziłam), kilogramy ciasta (chociaż może to były tony…?), trochę mniej kilogramów lodów czy przygotowane przez mojego chłopaka spaghetti. A właśnie!
Zakochałam się…
W chłopaku z Tindera. W facecie, który kocha muzykę i pisanie. I przy okazji jest romantyczny. Ale żeby nie było tak idealnie, to lubi Gwiezdne Wojny. A ja, delikatnie mówiąc, nie jestem fanką tego filmu. Życzcie nam… cierpliwości! Do siebie nawzajem.
Wyjeżdżałam…
Do Bydgoszczy by podpisywać umowy śmieciowe, do Warszawy, by przesiadać się do samolotu, do dziadków, by obcować z wsią (jakbym nie miała jej na co dzień) i do Łodzi, by odnaleźć w niej piękno.
Pisałam…
Książki niestety nadal nie. Ale pocztówki ociekające cukrem, listy (ale nie miłosne!), posty… ponad 50!
Wychodziłam…
Ze swojej strefy komfortu. Na mecze. Do kina. Na długie spacery i na bulwary. Na rozmowy kwalifikacyjne. Na kawę. Wychodziłam z domu i zwykle wychodziłam na tym dobrze.
Płakałam…
Z radości, ze stresu, z wzruszenia. Na filmach, przy kimś. Gdy bolało. Gdy czułam niemoc. Ale niedługo.
Jeździłam…
Autem! Sama! No dobra, z instruktorem. Momentami nieco irytującym. Może już niedługo będę jeździć samotnie czymś więcej niż rowerem (swoją drogą gdyby nie mój tyłek, to jeździłoby się całkiem przyjemnie. Rowerem rzecz jasna). Jeździłam metrem w Paryżu i tramwajem w Olsztynie.
Śpiewałam…
Na karaoke. I gdy nikogo nie było w domu Beatlesów i Taylor. I Fleetwood Mac oczywiście! Ale przyznaję, Christine jest lepsza.
Zrobione kalkulatorem w spelunie.
Śmiałam się…
Z sucharów. Ze swojej nieporadności. Z nieogarów (w moim wykonaniu też). Kiedy M. wysyłał mi ciągi naklejek na fejsie. I z komentarzy Małgosi Rozenek w "Azja Express".
Przeżyłam…
Wiele wspaniałych momentów. Takich, gdy skakałam ze szczęścia. Gdy pokonywałam swoje słabości.
Dostałam…
się na studia. I płytyTaylor. I wypłatę.

Poznawałam…
Nowe miejsce. Nowych ludzi. Nowe smaki. Nowe piosenki. Nowe kroki w zumbie. Nowe smaki herbat. I lodów (michałkowe!). I nowe przepisy drogowe (jakbym wcześniej jakieś znałam, huehue).

Spełniałam…
Czytałam…
Posty na blogach. Życzenia na fejsie. Książki. Duuużo książek. Ale o tym więcej w kolejnym poście. : *
A jakie były Wasze wakacje po maturze? Nieważne, czy mieliście je w tym roku czy też 5 lat temu.
Sara

14 komentarzy:

  1. Sara, przyszłam tu zaraz po zobaczeniu zdjęcia na instagramie ostatniego. Tak się cieszę, wiesz? :) Waszym szczęściem :) Oby Wam się!

    PS. To ten Tinder serio działa?... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję. <3 Jak widać działa xD To prawdopodobnie najmniej romantyczny sposób na poznanie kogoś, ale według mnie... to swego rodzaju magia poznać na Tinderze kogoś, z kim świetnie się dogadujesz. I nie zrezygnować z tej znajomości po jednym spotkaniu. Ok, może Tinder jest powierzchowny. Ale pewnie gdyby nie on, ze względu na różnicę wieku, nigdy byśmy się z M. w "realu" nie spotkali...
      Na razie jest super. Mam nadzieję, że tak zostanie!
      Uściski. :*

      Usuń
    2. Ja tego naprawdę gorąco życzę! :)

      Usuń
  2. Faktycznie dużo się działo przez te cztery miesiące. Ja wakacje pomaturalne mam jeszcze przed sobą... Jeszcze tylko jakieś 7 miesięcy. :p Powodzenia na studiach, Saro! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, będzie Ci się należał ten odpoczynek pomaturalny, niewątpliwie! Dziękuję ślicznie. A Tobie powodzenia w klasie maturalnej. Trzymam kciuki! :*

      Usuń
    2. Dziękuję! :D No cóż, trzeba dać sobie radę i mieć ten zasłużony odpoczynek! :D

      Usuń
  3. Świetny post! Faktycznie, duuużo się u Ciebie działo :)
    Ja swoje "wakacje życia" miałam rok temu... I pisałam z nich pamiętnik :D Teraz mam co wspominać - otwieram go i widzę te wszystkie wpisy, zdjęcia z wycieczek, bilety do kina czy ciekawych miejsc... <3

    OdpowiedzUsuń
  4. No moje wakacje po maturze były właśnie 5 lat temu! Pamiętam, że od razu zaczęłam pracować, póżniej w sierpniu na miesiąc pojechałam na wolontariat do Hiszpanii. W międzyczasie dostałam się na studia które w tym roku skończyłam :) To były najfajniejsze chyba wakacje bo później dochodziło coraz więcej nowych obowiązków. A teraz to w ogóle, nigdy takich długich nie będę miała ;) Gdzie będziesz studiowac? Pewnie pisałaś, ale ja mogłam przeoczyć bo ostatnio mało czasu spędzam przy komputerze (pisanie pracy magisterskiej mnie tak zmęczyło :P ) inie czytałam wszystkich postów.
    Gratuluję dostania się na studia i chłopaka :) Przyznam że trochę nabijałam się z koleżanki która próbowała poznać kogoś na Tinderze, a tu proszę, można! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę studiować na UMK w Toruniu.
      Mój chłopak właśnie pisze pracę magisterską... Widzę, jak to może człowieka wymęczyć.
      Oj, większość osób się nabija z Tindera, więc nie dziwi mnie to, co napisałaś, ja sama, zakładając tam konto, byłam dość sceptycznie nastawiona... Ale można tam poznać też wartościowych ludzi, jak widać.:D
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  5. jaki szalenie pozytywny post, aż się uśmiechałam podczas czytania. ;) także - życzę cierpliwości, zgodnie z prośbą, bo w związku baaardzo się przydaje. ;) i zdolność kompromisów, ale też czasem i walki o swoje. ;)
    i gratuluję dostania się na studia, ja na psychologię zawsze kończyłam pierwsza pod kreską, więc w końcu zrezygnowałam i chyba nie żałuję. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, cieszę się bardzo, że wywołałam uśmiech na Twojej twarzy! :D fakt, te wakacje były naprawdę udane.
      dziękuję ślicznie. oj tak, czasami trzeba pójść na kompromis...
      pozdrawiam. : **

      Usuń
  6. Oczywiście musiałam sprawdzić czym jest Tinder :D Teraz już wiem, ale nie będę się dziwić, ponieważ znam sytuacje, w których ludzie poznali się przez internetowe portale/aplikacje, a teraz są szczęśliwymi małżeństwami, więc będę trzymała kciuki żebyście nadal byli szczęśliwi, mieli do siebie cierpliwość i w ogóle żeby wszystko się toczyło tak jak chcecie, Saro! :)
    Gratuluję dostania się na studia i życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama wczoraj w Internecie sprawdzała, co to Tinder... xd
      Dziękuję, Kinga. :* A raczej dziękujemy. <3

      Usuń
  7. Pięknie patrzeć jak spełniasz swoje marzenia, poznajesz nowe, nieznane! :)
    Mnie osobiście post pozytywnie wzruszył, oby w życiu jak najczęściej przeżywać takie "wakacje" :)
    ...a tak niedawno czytałam o tym, że przed Tobą najdłuższe wakacje w życiu - mam wrażenie jakby to było wczoraj, ale zleciało! :D Powodzenia w <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)