piątek, 7 października 2016

Pomaturalne dokonania czytelnicze



O emeryturze czyli, jak to niektórzy mówią, najdłuższych wakacjach w życiu jeszcze nie myślę. Za to skończył się już mój ponadczteromiesięczny urlop. Myślę, że gdyby nie on, nie przeczytałabym tylu książek. Począwszy od ostatniego egzaminu maturalnego (18 maja) do rozpoczęcia zajęć na uniwersytecie przeczytałam… 27 książek. Wow. To więcej niż przez 5 przedmaturalnych miesięcy. Dla porównania, w zeszłym roku, w tym samym okresie udało mi się skończyć 22 książki. 

To teraz mała spowiedź. Jakie książki czytałam? Po twórczość jakich autorów sięgałam? Czy wszystkie wakacyjne pozycje były przyjemne i zapoznawanie się z nimi sprawiło mi mnóstwo radości?
W pomaturalne wakacje przeczytałam mnóstwo książek Richarda Paula Evansa. Śmiałam się w duchu, że jeśli ktoś chce zrealizować postanowienie przeczytania jak największej liczby książek w jak najkrótszym czasie, powinien sięgnąć po twórczość Evansa. Jego powieści, mimo że momentami za bardzo religijne i pobożne, niosę pocieszenie, swego rodzaju otuchę i wiarę w ludzi. Są romantyczne, chwilami nawet ckliwe i wzruszające, ale bywają też... życiowe. Polubiłam krótkie przemyślenia na początku każdego rozdziału.A, no i jak się domyślacie, czyta się te lekturki niezwykle szybko.

Moja przyjaciółka, zakochana w tajnikach makijażu, namówiła mnie do przeczytania poradnika popularnej youtuberki Red Lipstick Monster. Ta książka była dla mnie niczym... powieść fantasy, haha. Nie miałam pojęcia, że kobieta może używać tylu rodzajów pędzli! Wydaje mi się, że po książkę tę powinnam sięgnąć nieco później, na przykład teraz. W czerwcu nawet rzęs nie malowałam. A teraz zastanawiam się, czy nie kupić szminki w jakimś seksownym kolorze w Rossmannie...
Tyle czekania na kolejną część opowieści o Ilei, a tu... trochę klapa. Zakochałam się w tym cyklu od pierwszego wejrzenia, podziwiałam okładki z ozdobnymi sukniami, a tymczasem część opowiadająca o wyborach Eadlyn mnie zawiodła. Przede wszystkim nie kibicowałam temu, którego księżniczka wybrała... Mam ochotę zaspoilerować i napisać wielkimi literami: EADLYN, DLACZEGO ODRZUCIŁAŚ... ?! Ale tego nie zrobię. ;)
Pewnie nie jest dla Was niespodzianką, że w wakacje wypożyczyłam z biblioteki kolejne powieści autorstwa Jodi Picoult. Jedne były świetne, po skończeniu ich miałam to niesamowite uczucie pustki i mętliku w głowie, a inne zaś tylko mnie irytowały, w szczególności swoimi zakończeniami... Wydaje mi się, że skoro Picoult porusza tak drastyczne i kontrowersyjne tematy, to powinna raczej opowiedzieć się po którejś stronie, a nie zostawiać czytelnika nienasyconego...
Mój facet dziwił się, że czytam tak przygnębiające książki w wakacje. Faktycznie, masochistka trochę ze mnie, bo w moje ręce trafiały opowieści o samobójstwach. morderstwach, ucieczkach, aborcji...
Polecam Wam serdecznie "Kolory tamtego lata", jeśli tak jak ja uwielbiacie słoneczną Italię! 
Zaś o moim pierwszym spotkaniu z przemyśleniami Reginy Brett pisałam więcej tutaj.
Na pewno znacie to uczucie euforii, gdy w końcu uda Wam się dorwać jakąś pozycję! Ja wyszłam z biblioteki prawie w podskokach po odnalezieniu na półce (po ponad 2 latach!) "Najdłuższej podróży" Sparksa. Coś Wam powiem - to jedna z najlepszych jego powieści..
Z kolei zupełnie nie przypadła mi książka, którą Picoult napisała wraz z córką. "Z innej bajki" to niemożliwa, błaha historia dla dzieci.
W to lato, po raz pierwszy w życiu, postanowiłam przeczytać książkę pani psycholog Ewy Woydyłło. Nie pamiętam, gdzie znalazłam rekomendację jej twórczości. Autorka dzieli się z czytelnikami kilkoma ciekawymi wskazówkami, ale sporo z tych rzeczy już... wiedziałam. Czyżby niepotrzebne były mi studia, hahaha.  Sięgnijcie po tę książkę, jeśli nie chce Wam już czytać się poradników aktorek i modelek. Kolejna książka Ewy Woydyłło - tym razem o pamięci i wspomnieniach - czeka grzecznie na półeczce.

No cóż... ten screen przedstawia konsekwencje mojego nieogaru. Najpierw przeczytałam drugą część historii o namiętności młodych. Na liście "do przeczytania" miałam zapisany tytuł pierwszej części. Niestety nie było jej w bibliotece. Gdy natknęłam się na inną książkę tej pisarki, pomyślałam: "Dlaczego nie?" Po jej skończeniu okazało się, że to druga część cyklu. Jeeeeeny. Dobrze chociaż, że naprawdę świetnie się ją czytało. Mimo tego że odnosiłam wrażenie, że czegoś nie wiem...
Jak widzicie zaczytywałam się w te wakacje i w książkach podróżniczych, i w poradnikach, i w typowych (oraz nietypowych) historiach miłosnych. Nie miałam właściwie jakiejś dłuższej przerwy od czytania, co mnie ogromnie cieszy. 
W tej chwili czytam znaną wszystkim (przez jednych kochaną, a przez innych krytykowaną) "Dziewczynę z pociągu'. Powiem tak - jest intrygująca, ale mogę się od niej oderwać. ;) Zaczęłam również czytać biografię Beatlesów. W kolejce czeka kolejna książka... tak, zgadliście, Evansa oraz historia ABBY. <3 I pewnie jak literatura na studia... Ojtam. 
Co czytacie? Co czytaliście w wakacje? 
Pozdrawiam!
Sara
Nie ma to jak konto na niezastąpionym lubimyczytać. <3 

3 komentarze:

  1. Jodi Picoult <3 zazwyczaj płaczę czytając jej książki. Evansa i Sparksa uwielbiam za prostotę :) ich książki pochłaniam w ciągu kilku godzin. No cóż u mnie ostatnio mały przestój ze wszystkim. :( książek przeczytanych we wrześniu: 0. Już dawno dawno dawno nie miałam takiego przestoju. Głód książkowy mam niesamowity. Tylko czasu brak. Doba się jakoś rozciągnąć nie chce :( ale to nic, idę na godzinkę do książki :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ksiązki Sparksa !
    Pozdrawiam cieplutko.
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. sporo tego. ;) ja jednak zdecydowanie inne pozycje wybieram, więc jedyne co mi się pokryło, że książka RLM, którą też początkowo traktowałam jak fantasy, a później się przydała. i dalej się przydaje. ;)
    "dziewczynę z pociągu" czytałam w pociągu jak jechałam na Wigilię do domu w zeszłym roku i zdecydowanie mnie wciągnęła, fajna była. ;) teraz mam chyba z kilkanaście rozpoczętych w zależności od nastroju, ale głównie historyczne i kryminały to są. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)