czwartek, 17 listopada 2016

50 dni na psychologii


W ten weekend minie 50 dni, odkąd pojawiłam się na progu toruńskiej Harmonijki (siedziba wydziału humanistycznego – przyp. red. ;)) jako studentka I roku psychologii. Jak oceniam ten kierunek po blisko dwóch miesiącach nauki? Jakie mam przedmioty? Czy ż a ł u j ę podjętej decyzji?
 
Psychologii nie było na toruńskim uniwersytecie od wielu, wielu lat (więc większość po prostu uznaje, że nigdy jej nie było). Akurat postanowiono stworzyć Katedrę Psychologii, gdy ja zastanawiałam się, czy studiować psychologię w Bydgoszczy i codziennie dojeżdżać do tego miasta, czy też jednak postawić na dziennikarstwo na UMK. Fakt, że otworzono w Toruniu nowy kierunek jakim jest psychologia, i to, że znalazłam się na liście przyjętych, rozwiał moje wątpliwości.

Jak wiadomo, pierwszy rok studiów jest napchany dziwnymi zajęciami. 2 dni w tygodniu spędzam w Harmonijce – mam wówczas zajęcia z niepsychologami, w pozostałe dni jeżdżę do Collegium Humanisticum, gdzieś na nie tak szarym końcu kampusu. Do moich ulubionych zajęć należy zdecydowanie socjologia – mimo cotygodniowych wejściówek. Bardzo lubię też psychologię społeczną, chociaż postronny obserwator mógłby uznać, że poruszane podczas tych zajęć zagadnienia są oczywistologią. ;) Nie bardzo przekonuje mnie do siebie konwersatorium o jakże intrygującej nazwie teoria pojęć i rozumowań. To zajęcia, podczas których co chwila patrzę na zegarek i zastanawiam się, jakim cudem minęły dopiero 3 minuty, przecież siedzę tu już wieczność. Nie dostrzegam sensu roztrząsania dziwnych problemów. Ale ze sprawdzianu jakimś cudem dostałam 4 z plusem, czyli coś tam w głowie zostało. 

Zdarza się, że na zajęciach dublują nam się tematy. O Arystotelesie słuchamy zarówno na etyce, jak i na historii filozofii. Jak widzicie, nie wszystkie zajęcia, na które uczęszczam, są stricte psychologiczne, ale myślę, że im dalej w las, tym więcej takich przedmiotów będzie się pojawiać.

Z wykładów i ćwiczeń zdarza mi się zapamiętywać rzeczy naprawdę dziwaczne, ciekawostki. Opowiadam w domu o eksperymentach, o których się uczymy.

Jak na razie jestem zadowolona ze studiów. Jasne, że niektóre zajęcia wydają mi się bezsensowne (np. siedząc na logice, myślę, jakim cudem definicja słowa desygnat przyda mi się w pomaganiu więźniom). I bywa tak, że jakieś zagadnienie średnio mnie interesuje. Ale w chwilach zwątpienia myślę sobie: Sara, Twoim marzeniem jest pomoc ludziom, zostanie psychologiem, te 5 lat ci to umożliwi). Bo, co ciekawe, moje studia są jednolite – po 3 latach nie będę miała licencjatu. 

Gdy pomyślę o sesji, oczywiście ogarnia mnie paniczny strach. Zdaję sobie sprawę, że nie przeczytam wszystkich lektur rzekomo obowiązkowych. Przeraża mnie fakt testu harwardzkiego (za dobrą odpowiedź  +1pkt, za złą -2pkt). Ale mam nadzieję, że jednak uda mi się wszystko zaliczyć. W końcu nie poszłam na studia tylko dla legitymacji. ;)

Życie studenckie jak na razie mi się podoba (zwykle 2 zajęcia na dzień), ale też nie jestem typowym obrazem studentki (nie dla mnie kluby i wieczne integracje – nie potrzebuję nagle polubić 80 osób z roku, trochę mniej też będzie ok. ;)).

Jestem ciekawa dalszego rozwoju sytuacji. Kolejnych zajęć, zadań, w sumie to jestem dość żądna wiedzy. Co nie znaczy, że nie zdarza mi się A mogę dziś sobie odpuścić i zostać w domu? :D

Jak wspominacie swoje pierwsze dni studiów? Co sądzicie o psychologii jako kierunku?
Udanego weekendu! (piątek już jutro :D) 
Sara

6 komentarzy:

  1. Mnie studia, które może już za rok, przerażają. Serio.
    Psychologia wydaje się naprawdę fajnym kierunkiem, psychika ludzka jest naprawdę niesamowita. Jak wiesz, też chciałabym ją zgłębiać, jednak z nieco innego - bardziej medycznego (psychiatria) - punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie 1 rok studiów na UMK był dość traumatyczny :-P Przynajmniej co drugi dzień zastanawiałam się nas sensem studiowania. A przedmioty typu Podstawy filozofii (okropny wykładowca), Historia wychowania (na niej poległam) czy Pedeutologia (nudne jak cholera ale chodziłam dla obecności) trwale "zryły mi baniak" :-D Jednakże ostatecznie dobrnęłam do obrony licencjatu, a później do napisania magisterki (na wymarzony temat) i obronienia jej ;-) Po prawie 1,5 roku od skończenia studiów pracuję w poradnii kardiologicznej .. Tadam psss.. :-D :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie 1 rok studiów na UMK był dość traumatyczny :-P Przynajmniej co drugi dzień zastanawiałam się nas sensem studiowania. A przedmioty typu Podstawy filozofii (okropny wykładowca), Historia wychowania (na niej poległam) czy Pedeutologia (nudne jak cholera ale chodziłam dla obecności) trwale "zryły mi baniak" :-D Jednakże ostatecznie dobrnęłam do obrony licencjatu, a później do napisania magisterki (na wymarzony temat) i obronienia jej ;-) Po prawie 1,5 roku od skończenia studiów pracuję w poradnii kardiologicznej .. Tadam psss.. :-D :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Psychologia to studia dla tych, którzy szukają w życiu prawdy o samych sobie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po dwóch miesiącach studiowania byłam przerażona. Wydawało mi się, że każde kolokwium to jest ten moment kiedy będą musiała pożegnać się ze studiowaniem, więc było to bardzo przytłaczające. Drugi semestr był już lepszy. Nie wiem czy to kwestia tego, że udało mi się nawiązać kilka przyjaźni czy ta panika lekko opadła, ale zaczęłam się trochę nawet cieszyć studiowaniem. Sesja letnia to był najbardziej szalony okres w moim życiu.A teraz jestem już na drugim roku i czuję się zupełnie inaczej niż na początku. Tak bardziej na miejscu :D Ja również nie przypominam tego studenta z opowieści który imprezuje co drugi dzień i wcale mi to nie przeszkadza :D Trzymam kciuki za Ciebie i za sesję w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam logikę lubiłam, wydawała mi się taka... logiczna ;).
    A studia jak to studia. Pierwszą sesję przeżywałam nie wiadomo jak, do drugiej podeszłam na spokojniej, a potem zaczęłam drugi kierunek i przy dwóch sesjach na raz, gdy potrafiłam mieć 3 egzaminy dziennie, wyszłam z założenia "Alleluja i byle do przodu" - i tak jest najzdrowiej ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)