piątek, 10 lutego 2017

Planszowy powrót do dzieciństwa



Przyjrzałam się wszystkim grom planszowym, jakie posiadam. Okazało się, że większość z nich już Wam pokazałam, opisywałam ich zalety i wady, polecałam, w które warto zagrać. Dziś opowiem Wam aż o 3 grach, po które najczęściej sięgam, kiedy mój młodszy brat ma ferie lub po prostu gdy mu się nudzi.

2 spośród poniższych gier są przeznaczone dla dwóch osób. Dlatego gdy mojemu bratu chwilowo zbrzydnie klikanie myszką, siadamy na 15 minut na moim mięciutkim, włochatym dywanie i… oddajemy się duchowi rywalizacji. :D 

Być może znacie Connect 4 pod jakąś inną nazwą. To dość popularna gra, produkowana także w mniejszych wydaniach. Zasady są proste – trzeba ułożyć swoje 4 krążki w pionowej, poziomej bądź ukośnej linii. Rozgrywka trwa kilka, maksymalnie kilkanaście minut. Plusy gry są takie, że rozwija ona strategiczne myślenie, jednak ma ona też dość poważny minus. Kiedy zarówno jeden, jak i drugi gracz świetnie sobie radzą i nie pozwalają temu drugiemu utworzyć ciągu 4 krążków, rozstrzygnięcie następuje dość niesprawiedliwie. Gdy zostaną już tylko dwa wolne pola - cóż, gracz nie może odmówić włożenia krążka. I często przez to musi umieścić go w pozostałym, nieco narzuconym polu, dając drugiej osobie wygrać.


Założę się, że o tej grze też słyszeliście. Nasz pierwszy egzemplarz Zgadnij, kto to pochodził z… McDonalda. Był niewielki i posiadał tylko jedną planszę, ale i tak chętnie graliśmy z moim bratem w tę grę. W końcu dorobiliśmy się większego wydania z różnymi planszami do wyboru (można nie tylko zgadywać, o jaką osobę chodzi, lecz także o jakiego potwora/urządzenie/zwierzątko). Zgadnij, kto to jest grą losową – nie ma co ukrywać. Ale można się przy niej nieźle pośmiać. Między innymi ze swojej kreatywności w wymyślaniu pytań.


I na koniec klasyk w nowoczesnym wydaniu czyli Monopoly z… kartą. Do gry dołączony jest bankomat, który wypluwa banknoty (ale nie prawdziwe niestety xd). Zamiast państw i miejscowości mamy wymyślone, urocze nazwy. Dla małych dzieci – jak znalazł. Mnie, szczerze mówiąc, Monopoly już trochę nuży. Może marna ze mnie bizneswoman? Wolę tradycyjny Eurobiznes. Niestety nasz egzemplarz był w tak tragicznym stanie, że musieliśmy się go pozbyć. :( A to właśnie na tej grze uczyłam się geografii…



Powyższy gry są idealne, jeśli chcecie trochę pobawić się z młodszym rodzeństwem. Nie potrzeba tu ogromnej wiedzy. Chodzi o chwilę rozluźnienia, odmóżdżenia i rozrywki. ;)
Przyznaję, że te planszówki nie należą do moich ulubionych. Ale chciałam Wam je pokazać, być może ktoś z Was znajdzie tu coś dla siebie. ;)
Ciekawi mnie, czy graliście w którąś z tych gier?
Trzymajcie się ciepło!
Sara

2 komentarze:

  1. Wszystkie gry kojarzę, chociaż nieco w innych wydaniach (no, może poza Zgadnij kto to! :D). We wszystkie miałam okazję grać. Tę pierwszą maniaczyłam z bratem kiedy byliśmy młodsi. A co do Monopoly... Mieliśmy grę na identycznych zasadach, z tradycyjnymi banknotami, ale pod inną nazwą (ani Eurocash, ani Monopoly xd). :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Connecta właściwie to nie znam, za to w Monopoly grywam dość często. Mamy kartę i terminal, za to takiego bankomatu nie i pierwszy raz widzę taką wersję :D.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)