niedziela, 23 kwietnia 2017

Jeden dzień w słonecznej Rydze



W ostatnim poście pokazałam Wam moje nieudolne wygibasy przy pomniku, piękną cerkiew oraz opisałam nasze przygody z aparatem i tajemniczą Żydówką. Obiecuję, że dziś będzie równie ciekawie.
Kolejnym punktem na naszej trasie była Mała i Wielka Gildia. To dwa średniowieczne budynki przebudowane potem w stylu neogotyckim. Przypominają nieco pałacyki. Obecnie w Małej Gildii znajduje się centrum kulturalne, a w gmachu Wielkiej Gildii siedzibę swą ma Łotewska Narodowa Orkiestra Symfoniczna. 
Prawie że naprzeciw Gildii możemy podziwiać Dom Kotów. Tacy wielbiciele tych zwierząt jak M. i ja nie mogli pominąć tej kamienicy. To secesyjny budynek, jednak stylizowany jest na budowlę w stylu średniowiecznym. Na dachu możemy dostrzec dwie figurki kotków z wygiętymi grzbietami. Mała dygresja – nie wiem, czy zauważyliście, że w Polsce coraz popularniejsze stają się kocie kawiarnie. To miejsca, do których albo można zabrać koty, albo w których możecie pogłaskać kotki ze schroniska, a potem je adoptować. W Toruniu jeszcze nikt nie odważył się na takie przedsięwzięcie, ale kocie kawiarnie działają już w Warszawie czy Krakowie, a niebawem powstanie kolejna w Bydgoszczy.
Koniec dygresji. Po dłuższym zastanowieniu i wizycie w informacji turystycznej dotarliśmy w końcu do kościoła św. Piotra. Przyznaję, świątynia nie powaliła mnie na kolana. Przypominała mi kościoły katolickie, jakich w Polsce mamy na pęczki.
O wiele dłużej fotografowaliśmy figurkę Czterech Muzykantów z Bremy. Pewnie zastanawiacie się, skąd wziął się w Rydze taki posążek. Postawiono go, by uczcić partnerstwo Rygi i Bremy. Mieliśmy dość spory kłopot, by zrobić sobie selfie ze wszystkimi czterema zwierzętami… Nie, nie dlatego, że któreś uciekało. Albo akurat jakieś panie po czterdziestce się z nimi zabawiały, albo kijek do selfie postanowił tylko nas umieścić w kadrze.
W końcu postanowiliśmy poszukać słynnego Domu Bractwa Czarnogłowych. To prawdopodobnie najpopularniejszy obiekt w Rydze. Pamiętam, że przed wyjazdem do Rygi zrezygnowana napisałam do Maćka, iż zapomniałam zaznaczyć na naszej trasie tego zabytku. Mój chłopak na to, że na pewno go nie przeoczymy. My tymczasem... nie mogliśmy znaleźć tego słynnego budynku! Po drodze zrobiliśmy zdjęcia z drewnianym koniem. W końcu naszym oczom ukazał się piękny, bogato i ciekawie zdobiony Dom Bractwa Czarnogłowych. Skąd nazwa? Niegdyś była to gotycka budowla, siedziba stowarzyszenia, skupiającego bogatych i nieżonatych kupców pochodzenia niemieckiego – tzw. bractwa Czarnogłowych. Budynek został zniszczony w czasie II wojny światowej. Odbudowano go dopiero pod koniec minionego stulecia. Przed tym wyjątkowo okazałym obiektem stoi Roland – tak, ten z pieśni znanej Wam zapewne z gimnazjum. Co on robi w Rydze? Pomnik wzniesiono w 1897. Sam Roland był ogromnie popularny wśród społeczności niemieckiej.
Naprzeciw Domu Bractwa Czarnogłowych znajdziemy ryski ratusz. Jest niezwykle podobny do tego poznańskiego.
Kierowaliśmy się w stronę bulwaru. Po drodze zrobiliśmy sobie jeszcze najbrzydsze zdjęcia świata z okropnym, komunistycznym pomnikiem. Są tak brzydkie, że nie pokażę Wam tych selfie. Na szczęście Ryga nie okazała się aż tak bardzo sowiecka, jak się tego spodziewaliśmy. Oprócz tego że wszędzie było słychać rosyjski. Ale napisy na szczęście były w alfabecie łacińskim.
Już w następnym poście zabiorę Was nad Dźwinę! Stay tuned.
Pozdrawiam wiosennie
Sara

4 komentarze:

  1. Świetny post :-)

    W średniowieczu posągi Rolanda stawiano jako znak wolności w wielu miastach Europy, tzw. miastach Rolanda. Figura Rolanda symbolizowała niezależność miasta, prawo do wolnego handlu oraz własnej jurysdykcji.
    Ryga jest miastem hanzeatyckim podobnie jak Brema.
    Będąc byłym mieszkańcem mogę się pochwalić, że jeden z najstarszych posągów Rolanda na terenie Niemiec znajduje się w Bremie. Symbolizuje on niezależność hanzeatyckiego miasta Bremy.
    Miejscowa legenda głosi, że Brema będzie tak długo wolna i niezależna, jak długo Roland będzie stał na rynku i pilnował miasta. Dlatego też w podziemiach ratusza miała znajdować się wierna kopia posągu, która w razie nagłej potrzeby mogłaby szybko zastąpić zniszczony oryginał.
    Skorzystano z tej możliwości i w tej chwili na rynku stoi kopia a oryginalna rzeźba jest przechowywana w Focke Museum.
    W Polsce też jest posąg Rolanda; znajduje się w Środzie Śląskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja naprawdę nie widzę podobieństwa między ryskim i poznańskim ratuszem. XD A ten drugi mijam przynajmniej kilka razy w miesiącu. :p Ryga wydaje się być piękna. Szczególnie urzekły mnie budynki Gildii - to mój styl. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ryski rynek i Dom Bractwa wyglądają przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie byłam w Rydze, czas to zmienic.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)