poniedziałek, 1 maja 2017

Oj, działo się... - kwiecień 2017



Sądziłam, że kwiecień będzie mniej intensywny niż marzec… Jakby to powiedział Radek Kotarski: "Nic bardziej mylnego!". Kwiecień był bowiem…

Trochę gwiazdorski. Pojechałam w minionym miesiącu do Warszawy, by wziąć udział w eliminacjach do programu "Jeden z dziesięciu". Nie, wcale nie mam parcia na szkło. :D Występy traktuję bardziej jako ogromne przygody, możliwość sprawdzenia się i, a nuż, wygrania jakichś pieniędzy. Udało mi się przejść eliminacje. Więc za rok obejrzycie mnie w telewizji. ;) Ale to nie wszystko! W kwietniu po raz pierwszy moja wypowiedź - jako blogerki - znalazła się w gazecie. Napisała do mnie dziennikarka toruńskiego magazynu Toronto z prośbą, abym opowiedziała o tym, co kocham najbardziej czyli o podróżach. Jak zorganizować tanią wycieczkę – o tym przeczytacie w Toronto. Przyznam, że to dla mnie ogromne wyróżnienie.

Trochę wiosenny. Trochę też zimowy. Udało mi się jednak wybrać na sesję z pierwszymi oznakami wiosny. Co prawda w zimowym płaszczu, ale za to bez czapki i rękawiczek. Niestety, jedyne miejsce, w którym zobaczyłyśmy z mamą prawdziwą, pięknie kwitnącą magnolię, było za kratami… Ale mam zdjęcia w innych krzakach.

Trochę globetrotterski. W marcu byliśmy z Maćkiem w Dublinie, a w kwietniu wybraliśmy się do Rygi. Chyba żadne miasto mnie jeszcze tak pozytywnie nie zaskoczyło. Jechałam do tej stolicy z przekonaniem, że ok, coś może zobaczę, ale nic nie powali mnie na kolana. Myliłam się! Rygę serdecznie polecam, choćby na jeden dzień. Śledźcie promocje w Ecolines. Uprzedzam pytanie – w maju raczej nigdzie za granicę się nie wybieram (z naciskiem na raczej, bo ze mną to nigdy nic nie wiadomo. Tylko niech trochę pieniędzy z nieba spadnie).

Trochę burżujski. W kwietniu miała miejsce moja ulubiona akcja skłaniająca do wydawania pieniędzy, haha. Mowa o "Toruń za pół ceny". Napisałam nawet o tym wydarzeniu artykuł na portalu Spod Kopca. Akcja trwała 3 dni. Z racji tego że sobotę spędziłam w Warszawie (i przepuściłam zdecydowanie zbyt dużo pieniędzy na kawę!), pozostały mi do dyspozycji tylko piątek i niedziela. W piątek odwiedziłam więc escape room, a konkretniej pokój rockowy, z przyjaciółką skosztowałyśmy tarty ze szpinakiem, a z Maćkiem zajadaliśmy się sushi (wiecie co, takie kupione w Auchan czy Lidlu smakuje praktycznie tak samo, a jest dużo tańsze…). W niedzielę z kolei z rodzicami próbowaliśmy wydostać się z pokoju Kolekcjoner Twarzy – tak mało nam zabrakło! – a z Maćkiem oczywiście zajrzeliśmy do Subwaya i… odważyliśmy się spróbować lodów tajskich! To lody przyrządzane na naszych oczach na specjalnej "patelni". Bardzo smaczne. :)

Trochę relaksujący. W czasie świąt Wielkiej Nocy w końcu odpoczęłam. W spokoju czytałam książki i grałam z rodzinką w gry planszowe. I zjadałam multum kawałków ciast, ale tego nie musieliście wiedzieć. Zajączek przyniósł mi w tym roku trochę pieniążków do skarbonki (będzie na kolejny wyjazd!), pościel z Wieżą Eiffla i płytę Eda.

Trochę smaczny. Nie myślę tu tylko o świętach, podczas których po raz pierwszy spróbowałam pysznej rolady szpinakowej. W minionym miesiącu przyrządziłam również apple crumble czyli brytyjski deser. To po prostu jabłka pod kruszonką, ale ta prostota smakuje naprawdę wybornie, wierzcie mi. Albo nie wierzcie na słowo, tylko spróbujcie sami. ;)

Kwiecień będę wspominać z uśmiechem na ustach. I chyba to jest najważniejsze.
Co u Was, Kochani?
Sara

5 komentarzy:

  1. Mniam, widzę sushi! Uwielbiam sushi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w kwietniu też załapałam się na sushi :)
    Gratulację artykułu w gazecie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sushi, jak dawno nie jadłam, a mam ogromną ochotę. :D Widzę, że miałaś udany kwiecień. Dla mnie był to miesiąc przygotowania do matury. :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj koniecznie znać wcześniej kiedy będę mogła cie zobaczyć w jeden z dziesięciu. Mój dziadek ogląda ten program namiętnie odkąd pamiętam😁 ja właśnie próbuję zaplanować już wakacje na lipiec. Niestety tutaj już czeka mnie grubszy wydatek że względu na bardzo wakacyjny miesiąc. Kwiecień był dla mnie smutny- musiałam pożegnać chłopaka, który pojechał do Norwegii do pracy. I w sumie chyba nic więcej ważnego się nie wydarzyło 😁

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo udany miesiąc za Tobą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)