piątek, 7 lipca 2017

Co warto zobaczyć w Kruszwicy i Kobylnikach?

Większość z Was słyszała o Kruszwicy w podstawówce, a może nawet w przedszkolu. Popiela zjadły myszy w… Mysiej Wieży. Czy to wszystko co można oglądać w legendarnej stolicy Polski?

Po raz pierwszy do Kruszwicy – rodzinnej miejscowości mojego chłopaka – wybrałam się jesienią. Nie było wówczas warunków do zwiedzania. Poza tym stresowałam się niemiłosiernie przed poznaniem rodziców Maćka. Ostatecznie wizyta nie okazała się taka zła.
Do Kruszwicy powróciłam dopiero pod koniec czerwca. To była moja pierwsza samodzielna wyprawa samochodem – ok. 50km w jedną stronę. Okazałam się takim cieniasem, że nawet ciężarówka mnie wyprzedziła, ale przynajmniej bezpiecznie dojechałam na miejsce, nie gubiąc się przy tym. Kilka kilometrów przed Kruszwicą Maciek postanowił pokazać mi pałac w Kobylnikach. Dopiero później zorientowałam się, że tych Kobylnik trochę w Polsce jest, a pałace znajdują się w minimum dwóch z tych miejscowości  - w Kobylnikach koło Kruszwicy oraz w Kobylnikach koło Szamotuł. W tym drugim miejscu możemy podziwiać nieco bardziej okazały pałac. Ale ten w pobliżu Kruszwicy również jest bardzo ładny, przyjemnie było przechadzać się po rozległym pałacowym parku.
W samej Kruszwicy natomiast zobaczyłam w końcu słynną Mysią Wieżę. To budynek z XIV wieku! Niestety było już zbyt późno i nie weszliśmy na szczyt wieży. Obeszliśmy ją dookoła, a później udaliśmy się nad Gopło. Jak widać, jezioro w środku miasta to nie tylko domena Olsztyna. Gopło jest ważnym elementem kruszwickiego krajobrazu. To tam spacerują zakochani, nad Gopłem odbywają się również różnego rodzaju imprezy. Kiedyś była tam także muszla koncertowa – nie wiedzieć czemu, zniknęła.
Maciek interesuje się ornitologią. W konsekwencji mam na karcie aparatu mnóstwo zdjęć perkoza i gęsi. Gąski gęgawy chodzą w Kruszwicy po ulicach.  
W Gople można się kąpać, ale jak to Maciek stwierdził – po co? Woda jest dość brudna… Ale i tak okolice jeziora ogromnie mi się spodobały. Różne pomostki, molo, plaża, ławeczki, sporo zieleni.
Na sam koniec udaliśmy się na niewielki rynek. O wiele bardziej podobał mi się, gdy zimą widziałam go przez okno. Na środku placu stały wówczas ozdoby świąteczne. Latem rynek niestety nie prezentuje się zbyt okazale. Kamienice nie są odrestaurowane, co niestety tworzy dość nieprzyjemny klimat.

Co jeszcze można zobaczyć w Kruszwicy? Efektowny mural z Popielem oraz kolegiatę romańską. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć tych dwóch obiektów. Ale na pewno będzie jeszcze okazja.

Zdradzę Wam, że mężczyźni z Kruszwicy odegrali istotną rolę w moim życiu. Z Marcinem bardzo długo się przyjaźniłam i to on towarzyszył mi na studniówce, z kolei z Maćkiem jesteśmy razem już prawie rok. :)
Byliście w Kruszwicy? Jak wrażenia?
Ściskam mocno!
Sara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)