czwartek, 3 marca 2016

Bilety za złotówkę = szalone zakupy



Coraz bliżej święta, podróż do Budapesztu! Naprawdę nie mogę się doczekać – co niektórym może wydawać się dziwne, w końcu w stolicy Węgier spędzę zaledwie jeden dzień i jedną noc, a Budapeszt to nie Australia. Jednak ja ogromnie się cieszę, bo będę mogła dopisać kolejną stolicę do mojej listy (dla nowych czytelników i tych zapominalskich – udało mi się już odwiedzić Sztokholm, Wiedeń, Bratysławę, Londyn, Berlin, Wilno, Rzym, Warszawę, Watykan i Pragę.) Teraz przyjdzie czas na dziesiąte miasto. Naoglądałam się pięknych zdjęć przedstawiających stolicę Węgier za dnia i po zmroku, więc liczę na to, że miasto mnie nie zawiedzie. Poza tym czuję, że ta wyprawa przed maturą dobrze mi zrobi – oderwę się trochę od szkolnych obowiązków i zajmę umysł czymś zupełnie innym. Tymczasem chciałabym się z Wami podzielić moimi wskazówkami i przemyśleniami dotyczącymi planowania podróży – ostatnio moja dobra znajoma spytała mnie o to, czy ja planuję swoje wycieczki sama. Odpowiedź brzmi: Tak! I kocham to robić. :) Sądziłam, że wszystkie spostrzeżenia i rady zmieszczę w jednym poście, ale nie ma takiej opcji… 
Wyprawy turystyczne można podzielić na wiele różnych kategorii. W tej chwili jednak chcę zwrócić Waszą uwagę na dwie z nich – podróże wyszukane i wyskakujące. ;) Pierwsza grupa dotyczy sytuacji, w której wiemy, do jakiego miejsca chcemy się udać – szukamy po prostu najtańszej i najciekawszej opcji, ustalamy szczegóły. Natomiast o podróżach wyskakujących możemy mówić wtedy, gdy postanawiamy gdzieś jechać dlatego, że natknęliśmy się na bajeczną  ofertę. Tak było z zarezerwowaniem przeze mnie biletów do Budapesztu. Czy opowiadałam Wam już tę szaloną historię? Nie? 
Grudniowa środa. Wracam padnięta do domu i włączam komputer. Zerkam na pocztę, a tam wiadomość od Polskiego Busa (newsletter! Jeśli chcecie być na bieżąco z ciekawymi ofertami i nie boicie się spamu, newsletter jest naprawdę dobrym pomysłem). Widzę tylko jedno słowo: Budapeszt. Rzucam wszystko i szybko otwieram stronę Polskiego Busa. A raczej – próbuję otworzyć, bo strona się nie ładuje. Odświeżam ją chyba ze sto razy. Nic. Poddaje się i postanawiam… wyrzucić śmieci. Wyobraźcie teraz sobie taką sytuację: wstaję od biurka, idę po śmieci, odwracam się, a tu strona działa. Co tam śmieci! Prawie że podbiegam do komputera. Przeglądam wszelkie możliwe daty i znajduję dwa kursy na trasie Warszawa-Budapeszt, w których zostały bilety za złotówkę. Nie zastanawiam się długo, wrzucam obydwa do koszyka, a po chwili za nie płacę (mając świadomość, że i tak nie pojadę tam dwa razy, ale przecież to taka okazja!). Po dokonaniu przelewu uświadamiam sobie, że trzeba jeszcze wrócić do Polski… A biletów za złotówkę już nie ma. Zaczynam więc szukać innych tanich opcji w całym Internecie. Autokary, busy, samoloty. Boję się reakcji mamy – towarzyszki moich wojaży. Po powrocie z pracy, widząc moją minę, mama od razu pyta, co jest grane. Jednak po wysłuchaniu relacji  uśmiecha się i… mówi, że teraz trzeba zarezerwować bilety powrotne! Taaak! W końcu wybieramy przetestowanego już Polskiego Busa i za dwa bilety na trasie Budapeszt-Kraków płacimy 38zł. 
Ok, mamy już bilety. Co dalej? My z mamą musiałyśmy znaleźć jeszcze bilety z Torunia do Warszawy. Wybrałyśmy tradycyjnego PKS-a, ponieważ Polski Bus nie pasował godzinowo. 
Trzeba też gdzieś spać. Ale o tym następnym razem. ;) 
Ogromnie mnie ciekawi, czy Wam też zdarzyła się kiedyś tak świetna okazja – tanie bilety lotnicze, autokarowe, tanie wycieczki… Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach! 
Pozdrawiam ciepło 
Sara

15 komentarzy:

  1. Ja muszę upolować bilety do Pragi. Znajoma jeździła do niej na Erasmusa za 30 zł. Liczę też że ja za tyle złapię :D Co do okazji, jako że do Pragi wybieram się z przyjaciółką, to znalazła ona pokój za 50zł (za dwie osoby) na noc i to jeszcze niedaleko Mostu Karola, więc tak po cichu liczę, że będzie to najtańsza moja podróż szczególnie po tylu wydatkach związanych z Wielką Brytanią :D
    I mam takie pytanie/prośbę/uwagę odnośnie posta. Tak tylko myślę, że wygodniej i lepiej by się czytało gdyby tekst był oddzielony jakimiś przerwami bo tak trochę niewygodnie, bo łatwo się zgubić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, prawdopodobnie nie uwierzysz w ten zbieg okoliczności, ale ja te odstępy między linijkami specjalnie usuwam przed dodaniem każdego wpisu, bo wydaje mi się, że źle wyglądają! Oczywiście wszystko prezentuje się inaczej, gdy są zdjęcia, ale ostatnio coraz częściej dodaję posty bez zdjęć. Dzięki za tę uwagę, przetestuję to, chociaż, tak jak napisałam, zawsze mi się wydawało, że takie przerwy są zbędne.
      To powodzenia w polowaniu na tanie bilety. :D Co do noclegu to my z mamą zwykle śpimy w hostelach w wieloosobowych pokojach i jak się odpowiednio wcześniej zarezerwuje, to można znaleźć nawet okazje 18zł za osobę. :O Ale 25zł za osobę to też super cena, tym bardziej że macie pokój dwuosobowy!

      Usuń
  2. A mi dzięki Twojemu szalonemu zakupowi biletu za złotówkę udało się zgarnąć od Ciebie pocztówkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi jest wstyd, bo dopiero teraz się skapnęłam, że 1001 pomysłów to właśnie Ty, Aniu. :O

      Usuń
  3. Dla mnie każda podróż w nowe miejsce nie ważne czy na tydzień czy na jeden dzień jest super wydarzeniem. Co ja mówię, dla mnie każdy dzień, w którym wiem, że ma się wydarzyć coś innego niż codzienność jest wspaniałym wydarzeniem! Co do Twojego planowania, dwa lata temu planowałam sobie wakacje z Polskim Busem. Każdego dnia miałam być w innym mieście, do którego jechał Polski Bus. W planach był chyba Gdańsk, Toruń i jeszcze inne miasta, już nie pamiętam. Wycieczka jednak nie doszła niestety do skutku. Inna historia była z moim wylotem do Anglii do przyjaciółki. Poprosiłam szefa o urlop, ale bardzo długo nie chciał dać mi odpowiedzi czy mi go da w tym terminie w którym chciałam. Inny nie wchodził w grę. Nie mogłyśmy dla mnie zarezerwować biletów, dopóki nie miałabym pewności że ten urlop dostanę. Bilety im bliżej daty były droższe i już byłam pewna że jednak nie pojadę, jednak się udało, szef wyrobił się z odpowiedzią w terminie, w którym bilety były jeszcze w miarę tanie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Nowe doświadczenia, nowe miejsca ogromnie mnie cieszą. :)
      Taka wycieczka Polskim Busem jawi mi się jako genialny pomysł! Wielka szkoda, że nie doszła do skutku. Ale może co się odwlecze, to nie uciecze? :)

      Usuń
    2. A to na pewno :) Nie wiem czy to będzie ten rok, czy przyszły czy następny.... Ale na pewno któryś :D

      Usuń
  4. Na wszystkich busach jest reklama biletów za złotówkę, ale niestety nie udało mi się jeszcze na taki trafić, gratuluję ;) (też muszę zapisać się do newslettera). Budapeszt to piękne miasto, miałam okazję być, ale też tylko jeden dzień. Muszę wybrać się kiedyś na dłużej, zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy można zapisać się do newslettera ot tak, wchodząc na stronę. Kiedyś można było tylko, gdy kupowało się bilety, gdzieś należało zaznaczyć opcję newsletter. Warto o tym pamiętać przy następnym zakupie. :) Mnie pierwszy raz udało się kupić tak tanie bilety, chociaż wcześniej czasami znajdowałam bilety za 1zł, ale akurat nie pasowały mi terminy. :/
      Chętnie zostałabym w Budapeszcie na dłużej, ale niestety nie da rady...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Życzę Ci udanej wyprawy!!! PB to naprawdę zbawienie. Mi często nie pasują terminy, ostatnio Adam znalazł na jakieś stronie dość tani lot do Włoch, ale to było w licu, a ja wtedy najprawdopodobniej będę mieć obronę... (o ile zdam semestr, bo mamy taki przedmiot, że nie jest łatwo z jego prowadzącym :D!).

    OdpowiedzUsuń
  6. będziesz w Budapeszcie zakochana! a przynajmniej mam taką nadzieję, bo ja to miasto uwielbiam i mogłabym tam co chwilę wracać, bo mimo, że byłam tam już 5 razy (chyba) to za każdym razem odkrywam coś nowego, jakiś kolejny zakątek albo szczegół, którego wcześniej nie widziałam. oj, zrobiłaś mi apetyt na Budapeszt po raz kolejny :D

    jeśli chodzi o złapane promocje to kilka razy jechałam PB za 1zł (+1zł rezerwacji), ale tylko na trasach krajowych, kiedyś też za 5zł miałam opcję na Wiedeń, ale ostatecznie nie pojechałam, bo termin jednak nie podpasował. ale za to mogę się pochwalić, że leciałam kilka razy do Włoch za złotówkę. to było jeszcze w czasach, dy nie narzucono Ryanairowi i Wizzairowi obowiązkowych opłat za coś tam i wówczas można było upolować bilety naprawdę za grosze. w ten sposób udało mi się też kiedyś polecieć do Budapesztu właśnie a z kolei za niecałe 15zł w obie strony byłam w Słowenii z przesiadką w Belgii. teraz niestety te piękne czasy się skończyły i najtańsze bilety można złapać za 78zł w obie strony, ale jest teraz o to znacznie trudniej. ale wciąż poluję! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi udało się kiedyś kupić bilety za złotówkę do Sandomierza :) Niestety w ostatniej chwili musieliśmy zrezygnować z wyjazdu. Przynajmniej nie było nam szkoda za taką cenę. Sama kiedyś kupiłam bilety Ryanaira do Barcelony za 250 zł, co było wtedy niezłą okazją :)
    Jestem pewna że Budapeszt Ci się spodoba! Udanego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za 1 zł nigdy nie udało mi się "upolować" biletów, bo... nie polowałam :D Wszystko byłoby świetnie, ale jakoś zraziłam się raz do polskiegobusa i już nie jeżdżę z nimi do Wiednia... :D Za to w tym miesiącu przetestuję kolejnego przewoźnika - luxexpress - właśnie do Austrii :) Ceny podobne (choć trafiłam na promocję na bilety w obie strony za około 50 zł łącznie), ale autokar podobno wygodniejszy, każdy przed sobą w zagłówku fotela ma wbudowany tablet z dostępem do internetu, mnóstwem filmów, muzyki itp. Aż jestem ciekawa jakie będę mieć wrażenia z tej podrózy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam okazję upolować już kilkanaście razy tanie bilety autokarowe, jednak nie mam szczęścia do ich późniejszego wykorzystania... A to choroba, a to nie miałam z kim zostawić kota, a to znów mi coś wypadło, itd. Upolowałam bilety do Pragi w jedną stronę za 1+1 zł, w drugą chyba coś koło 15 zł. Nie pojechałam... To samo z biletami po złotówce na trasie Łódź-Katowice, Katowice-Wiedeń, Wiedeń-Katowice i Katowice-Łódź. Ooo jeszcze kiedyś upolowałam za złotówkę kilka polskich tras, chyba Łódź-Kraków, Zakopane-Opole i Opole-Wrocław, miałam wtedy pojechać na taką objazdówkę, z której także nic nie wyszło... Wybrałam się jednak za złotówkę do Rzeszowa i z powrotem :) I jeszcze upolowałam kilka biletów za 1 euro we Włoszech i z nich na szczęście też skorzystałam :)
    Jak tanich połączeń samolotowych szukać nie potrafię, tak autobusowych uwielbiam poszukiwać :p

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że udało Ci się kupić bilet. Musze jak najszybciej zobaczyć relacje z podróży :)
    Takie mam tu zaległości ;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)