środa, 12 grudnia 2018

Gdzie kupić pocztówki? Sklepy internetowe i nie tylko


Gdy mój chłopak wybrał się na Targi Książki Historycznej w Warszawie, na pewno nie spodziewałam się, że spotka Antoniego Macierewicza (!). Ale nie myślałam też, że zdobędzie dla mnie plik pocztówek. 

Zainspirowana zdobyczami Maćka postanowiłam stworzyć teksty, w których podzielę się z Wami sposobami na powiększenie kolekcji.


Dzisiaj chciałabym się skupić na miejscach, w których można kupić pocztówki, natomiast w następnym poście opowiem, jak zdobyć kartki za darmo.

ZAKUPY INTERNETOWE

Do wyboru mamy zarówno sklepy polskie, jak i zagraniczne.
SKLEPY POLSKIE:

SKLEPY ZAGRANICZNE:

PORTALE AUKCYJNE I PLATFORMY TRANSAKCYJNE: 

Na osoby pozbywające się nadmiaru kartek lub oferujące zaprojektowane przez siebie cuda można natknąć się także na Facebooku.

ZAKUPY STACJONARNE

Okazuje się, że widokówki sprzedawane są w naprawdę różnych placówkach, czasami dość zaskakujących. Niestety, nie ma tutaj zasady, że jeżeli w jednym kiosku mają pocztówki, to będzie je można kupić w każdym tego typu miejscu. Warto jednak rozglądać się i pytać. 
Pocztówki możemy zakupić:
  •  na stoiskach i w sklepach z pamiątkami,
  • w księgarniach,
  • w antykwariatach,
  • w muzeach,
  • w galeriach,
  • w zoo, 
  • w turystycznych obiektach - zamkach, pałacach itp.
  • na stadionach, 
  • w ogrodach i arboretach, 
  • w biurach informacji turystycznej,
  • w instytucjach kulturalnych i naukowych,
  • w sklepikach parafialnych, przy kościołach,
  • w placówkach Poczty Polskiej,
  • w sklepach filatelistycznych,
  • w kioskach,
  • w rezerwatach, siedzibach Parków Narodowych,
  • w sklepach z antykami,
  • w sklepach typu Cepelia,
  • w sklepach z dewocjonaliami,
  • w domach towarowych,
  • w sklepach z artykułami papierniczymi lub urodzinowymi, 
  • na targach, zarówno książkowych, jak i podróżniczych, 
  • niekiedy w takich sklepach jak Ikea czy Carrefour.

Słyszałam także o pojedynczych przypadkach, gdy pocztówki sprzedawane były w kawiarniach, w kinach czy w zakładzie fotograficznym.
Co dodalibyście do tej listy?
Sara

sobota, 8 grudnia 2018

50 pomysłów na prezent



Nie wiem, czy lubicie kupować prezenty, ale założę się, że lubicie sprawiać radość ukochanym osobom. Jednak samo zastanawianie się, co podarować bliskim, potrafi przyprawić o zawrót głowy. Chcemy, żeby ta druga osoba była zadowolona, uśmiechnięta, zaskoczona, żeby nie wrzuciła prezentu do szafy i zapomniała o nim albo, co gorsza, żeby nie przekazała go komuś innemu!


Dwa lata temu opublikowałam na blogu post z dwudziestoma pomysłami na prezent. Ale cóż, wiem, że to może nie wystarczyć. Ja akurat uwielbiam wymyślać upominki, więc chętnie podzielę się z Wami moimi pomysłami na świąteczne (a właściwie nie tylko gwiazdkowe!).

VOUCHERY i KARTY PREZENTOWE
1. Voucher do kina
2. Voucher do teatru
3. Voucher do escape roomu
4. Voucher do SPA
5. Voucher na koncert
6. Voucher na bilety lotnicze
7. Karta prezentowa do Empiku
8. Karta prezentowa do Home&You
9. Karta prezentowa do sklepu z ubraniami
10. Karta prezentowa do drogerii
11. Poduszka ze zdjęciem
12. Kubek ze zdjęciem
13. Puzzle ze zdjęciem
14. Kalendarz ze zdjęciami
15. Fotoksiążka
16. Magnes ze zdjęciem
17. Koszulka ze zdjęciem
18. Skrzynka na wino ze zdjęciem
19. Torebka ze zdjęciem
20. Pokrowiec na laptop ze zdjęciem

PYSZNOŚCI
21. Herbata lub kawa
22. Słodkości
23. Przysmaki z innych krajów (dostępne np. tutaj)
24. Własnoręcznie zrobione pierniczki
25. Przetwory i miody
STYLOWE PREZENTY

26. Portfel
27. Torebka
28. Biżuteria
29. Perfumy
30. Piżama
31. Kapcie
32. Skarpetki (musiały pojawić się na tej liście)
33. Krawat lub mucha
34. Akcesoria do włosów
35. Plecak lub aktówka
ULUBIONE I UKOCHANE

36. Gadżety związane z hobby! Pomyślcie, co popołudniami albo weekendami robi bliska Wam osoba. Chodzi na jogę? Podróżuje? Wędkuje? Jeździ konno? A może woli rower? Szydełkuje? Gotuje? A może wysyła pocztówki?
37. Warsztaty związane z zainteresowaniami np. kulinarne, fotografowania albo improwizacji
38. Przedmiot z ulubionym motywem/serialem np. kubek z Yodą albo puszka z Beatlesami
39. Przedmiot z inspirującym cytatem
40. Piękne pudełka do przechowywania kolekcji lub ukochanych przedmiotów

TRADYCYJNE
41. Książki
42. Płyty CD
43. Filmy na DVD
44. Gry planszowe
45. Puzzle  

RÓŻNOŚCI

46. Gadżety kuchenne takie jak zaparzacz do herbaty czy kubek termiczny
47. Zabawne przedmioty np. otwieracz do piwa w kształcie palmy, ewentualnie pierdząca poduszka krówka
48. Miś z akcji Podaruj Misia
49. Elektronika, począwszy od MP4 i telefonu, poprzez myszkę gamingową i słuchawki, skończywszy na blenderze, tosterze albo depilatorze

WYJĄTKOWE

50. Czas. Niekoniecznie w postaci zegarka.

Dopisujcie swoje propozycje! 
Sara

środa, 5 grudnia 2018

Opowieści w prezencie


Mamy grudzień. Czas zaplanować prezenty świąteczne! Chociaż… ja robię to już w listopadzie.

Ale dziś zamiast radzić Wam, co kupić komuś w prezencie, co robiłam już chociażby w tym poście, chciałabym Wam opowiedzieć o kilku podarkach, które wbiły mi się głęboko w pamięć.

CZARNOSKÓRA BARBIE

Miałam mniej niż 10 lat i kolekcję lalek Barbie. Uwielbiałam się nimi bawić. Była wśród nich  Odetta z "Jeziora Łabędziego" czy wróżka Flora z "Klubu Winx". Aż tu pewnego dnia obudziłam się, a obok mnie leżała… czarnoskóra Barbie!  Tata kupił mi ją podczas pobytu w Niemczech, w Polsce wówczas nie można było takich dostać. Ten prezent utkwił mi w pamięci, bo po pierwsze, był wielką niespodzianką, a po drugie, wiązał się z powrotem taty.

MOONWALK

To zabrzmi żałośnie, ale kiedy zmarł Michael Jackson, zaczęłam go słuchać. Ale nie tylko słuchać. Stałam się tak wielką fanką, że wycinałam z gazet informacje o muzyku, tłumaczyłam słowa jego piosenek i kupowałam płyty. Dlatego gdy pod choinką znalazłam autobiografię Michaela Jacksona "Moonwalk", popłakałam się. Nie wiem jednak, czy były to łzy szczęścia, wzruszenia czy może żalu. Żałowałam, że głębiej poznałam twórczość tego artysty dopiero po jego odejściu… Ale tak jest często, prawda?

PRZYJĘCIE NIESPODZIANKA

Czy ktoś urządził Wam kiedyś przyjęcie niespodziankę? To nie zdarza się tylko w amerykańskich filmach. Moja przyjaciółka, z którą poznałyśmy się jeszcze w przedszkolu, zorganizowała kiedyś dla mnie spotkanie urodzinowe w restauracji. Uwierzycie, że niczego się nie domyśliłam? Zarówno wtedy, kiedy Oliwia do mnie zadzwoniła, byśmy spotkały się w mieście, jak i wtedy gdy mówiła, że musi coś wziąć od siostry, która czeka w knajpce. Mimo że dziewczyny miały dla mnie jeszcze materialne prezenty, to samo spotkanie było dla mnie najważniejsze.

TORBA WYPCHANA PIERNIKAMI

Kiedyś powiedziałam rodzicom, że marzy mi się dostanie całej torby wypchanej toruńskimi piernikami. Nie jest to najtańszy rodzaj słodkości. Rodzice jednak wzięli sobie moją prośbę do serca i na osiemnastkę otrzymałam od nich torbę pełną pierników z Kopernika. Jejku. Ja chcę jeszcze raz!

PUSHEEN

To były nasze pierwsze walentynki. Tak wyszło, że zjawiłam się w restauracji pierwsza. Gdy zobaczyłam Maćka idącego w moją stronę, oczy prawie wyszły mi z orbit. Z wielkiej torby wystawał… Pusheen. Ogromna maskotka kota Pusheena! Spodziewalibyście się takiego prezentu? Ja nigdy. Maciek miał genialny pomysł na zaskoczenie mnie. Pusheen na stale wpisał się do mojego życia. Nosił już żydowską jarmułkę i kapelusik sylwestrowy. Dzielnie pilnuje mojej półki z książkami. A gdy jestem smutna, to śpi obok mnie.

PODRÓŻ

Voucher lotniczy nie był dla mnie niespodzianką. Wiedziałam, że to właśnie jego znajdę pod choinką. To prezent, który zawsze chciałam dostać. Marzyłam o tym, by ktoś podarował mi w prezencie podróż. I tak też się stało.

A jakie prezenty Wy wspominacie z łezką w oku?
Sara

sobota, 1 grudnia 2018

Oj, działo się... - listopad 2018




Już chciałam wnioskować o usunięcie listopada. Październik jeszcze da się jakoś znieść – jest w miarę ciepło, liście mienią się złotem, a zajęcia na studiach dopiero się zaczynają. Z kolei grudzień  to świąteczny miesiąc, pachnący krokietami i pierogami, jak więc można go nie lubić?


Listopad natomiast od wielu lat pozostawał moim najmniej ulubionym miesiącem. Niepotrzebnym. Zbędnym. Wprawiającym człowieka w depresję, przygnębienie i stan rozmemłania.
Jednak tegoroczny listopad przyniósł mi – oprócz tradycyjnie smutku i rozmemłania – również wiele powodów do radości. I to właśnie nimi chciałabym się z Wami podzielić.

Nowa praca

Przede wszystkim w listopadzie zaczęłam współpracę z jedną z najważniejszych instytucji w Toruniu – z Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki. Na ich stronie możecie znaleźć moje relacje z najważniejszych wydarzeń odbywających się w tym miejscu. Przyznam, że czuję się bardzo doceniona, cieszę się, że robię to, co uwielbiam, czyli piszę, poza tym wiele mogę się dzięki temu doświadczeniu nauczyć. Artykuły nie są tak luźne jak na blogu, nie wyglądają też jak teksty na Spod Kopca. Staram się by były bardziej profesjonalne. Czy mi to wychodzi? Sprawdźcie!
Spotkanie z inspiracją

Pisałam już na blogu o tym, że w listopadzie udało mi się chwilę porozmawiać z Reginą Brett, znaną amerykańską pisarką. To spotkanie dało mi ogromnego kopa. Regina jest fantastyczną, ciepłą osobą, przytuliła każdego, kto stał w kilkusetosobowej kolejce. Chciałabym tak żyć. Chciałabym być tak cierpliwą, wyrozumiałą i odważną kobietą. I do tego cały czas dążę. Chociaż psychologiczne testy osobowości wskazują na to, że mam zestaw najgorszych cech. Może właśnie wbrew temu powinnam walczyć o dobre życie, pełne uśmiechu i radości.
Wystąpienie na Festiwalu

We wrześniu otrzymałam maila z zaproszeniem na Festiwal Podróżników "Piąty Ocean". Pamiętam, jak zaczęłam do wszystkich wydzwaniać, bo było to dla mnie tak wielkie zaskoczenie. Ja na festiwalu? Wśród innych znanych podróżników? Wśród ludzi, którzy odwiedzili krańce świata? Warsztaty taniego podróżowania, które poprowadziłam, na pewno zostaną na długo w mojej pamięci, a to z racji atmosfery, która panowała w Świeciu. Widać było, że ludzie są szczerze zainteresowani tym, co mówię, zadawali pytania i przyjęli mnie bardzo serdecznie. Po zakończeniu prelekcji otrzymałam od Tomka Pasieka, organizatora wydarzenia, statuetkę, co tak mnie zaskoczyło, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Czuję się dumna. Z siebie.
Czterocyfrowa kwota

Przyznaję, ze zdenerwowania bolał mnie brzuch. Mimo że usosowski ranking wskazywał, że zajmuję pierwsze miejsce na kierunku, jeśli chodzi o otrzymanie stypendium, niczego nie mogłam być pewna. Czekanie mnie dobijało. Stypendium umożliwia mi realizację marzeń o podróżach i jest dla mnie – to zabrzmi okropnie - swego rodzaju wynagrodzeniem za to, że nie lubię moich studiów. Na szczęście decyzja o przyznaniu stypendium była pozytywna, a ja kupiłam pudełko Ferrero Rocher. A potem bilety lotnicze nad ocean.

Chciałam pozbyć się listopada. Ale właściwie gdyby nie on, może nie doświadczyłabym tych wszystkich pozytywnych emocji.
Jaki był Wasz listopad?
Sara