czwartek, 21 lutego 2019

Dokąd dolecimy z Bydgoszczy?




Dzisiejszy post to ukłon w stronę mieszkańców Torunia i województwa kujawsko-pomorskiego. Do większych lotnisk w Gdańsku, Warszawie lub Poznaniu mamy co najmniej 2 godziny drogi. Może by więc rozpocząć swoją podróż w Bydgoszczy?

Z Portu Lotniczego Bydgoszcz-Szwederowo odbywają się loty rejsowe wykonywane przez trzech przewoźników – Ryanaira, LOT i Lufthansę, oraz loty czarterowe.

Ryanairem, tanią linią lotniczą dotrzemy z Bydgoszczy do:

- Dublina (Irlandia)
- Düsseldorfu-Weeze (Niemcy)
- Kijowa-Boryspol (Ukraina)
- Birmingham (Wielka Brytania)
- Glasgow (Wielka Brytania)
- Glasgow-Prestwick (Wielka Brytania)
- Londyn-Luton (Wielka Brytania)
- Londyn-Stansted (Wielka Brytania)

Lotem dotrzemy z Bydgoszczy:
- Frankfurtu nad Menem (Niemcy)
- Lwowa (Ukraina)

Lufthansą dotrzemy z Bydgoszczy do:

- Frankfurtu nad Menem (Niemcy)

Poza tym z Bydgoszczy odbywają się loty czarterowe do miejscowości wakacyjnych takich jak:

- Antalya (Turcja)
- Burgas (Bułgaria)
- Dubrownik (Chorwacja)
- Heraklion (Grecja)
- Korfu (Grecja)
- Zakynthos (Grecja)

A zatem jeśli marzy Wam się wypad niskobudżetowy Ryanairem z Bydgoszczy, możecie wybierać spośród czterech krajów.
Z kolei połączenie z Frankfurtem umożliwia nam dalsze przesiadki do – uwaga! – 160 miast na świecie. Do tylu bowiem miejsc latają samoloty z Frankfurtu.

Miałam okazję lecieć z Bydgoszczy do Dublina. Lotnisko jest niewielkie, śmiałam się, że przypomina poczekalnią u lekarza, więc raczej się nie zgubicie. ;)
Sara

poniedziałek, 18 lutego 2019

Galeria Figur Stalowych w Warszawie: co można wyczarować ze złomu?



Jak wykorzystać złom? Można z niego stworzyć na przykład… dzieła sztuki. Bo tak należy nazwać rzeźby, które możecie oglądać w Galerii Figur Stalowych.

120 rzemieślników, 450 figur, kilkusetkilogramowe rzeźby - tak prezentuje się Galeria Figur Stalowych w liczbach. Niezwykłe prace rzemieślników z całego świata można oglądać w Pruszkowie, Krakowie, Gliwicach, Pradze oraz w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Ja wybrałam się do tego ostatniego oddziału, by obejrzeć gigantów ze stali.
Z czego stworzono niezwykłe, stalowe rzeźby? Podstawowym budulcem są koła zębate, skrzynie biegów, klocki hamulcowe, łańcuchy, przekładnie, śruby i nakrętki. Dla przykładu figura Stalowego Człowieka została stworzona z ponad 37 tysięcy nakrętek. Pomysł na taki projekt powstał w 2011 roku w Pruszkowie, gdy rynek złomu dotknął kryzys.
Ile ważą stalowe figury? Ich waga waha się od 50 kg w przypadku niewielkich rzeźb do nawet 1200 kg! Warto dodać, że żadna z figur nie jest tworzona przy pomocy ciężkich maszyn. Rzemieślnicy nie korzystają z odlewów ani form. Używają jedynie spawarki, palnika, młotka i przecinarki. A zatem figury są stworzone pracą ludzkich rąk.
Ile zajmuje wykonanie jednej figury? Praca nad rzeźbą trwa od miesiąca do nawet ośmiu miesięcy.
Co można oglądać w Galerii Figur Stalowych w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie? Znajdują się tam rzeźby przedstawiające postaci z bajek, filmów i komiksów a także autoroboty. Świetne jest to, że wszystko można dotknąć, do samochodów można wsiąść i zrobić fantastyczne zdjęcia. Jeśli więc marzyliście o tym, by stanąć u boku Shreka, Supermana, postaci z Toy Story lub bohaterów Gwiezdnych Wojen w Galerii Figur Stalowych macie taką możliwość. A jeśli Waszym niespełnionym pragnieniem jest siedzenie za kierownicą Porsche, możecie je zrealizować właśnie w tej nietypowej galerii.
Kto powinien odwiedzić Galerię Figur Stalowych? Jeśli lubicie takie nietypowe miejsca i jesteście ciekawi, co można wyczarować ze złomu, który ktoś wcześniej spisał na straty, koniecznie zajrzyjcie do Pałacu Kultury i Nauki. To miejsce zarówno dla starszych, jak i dla młodszych – niezależnie od daty urodzenia będziecie się tam świetnie bawić.

Informacje praktyczne: Aby dostać się do Galerii Figur Stalowych w PKiN należy skorzystać z głównego wejścia od ul. Marszałkowskiej. Jeśli będziecie w okolicach Warszawy, warto również zajrzeć do Pruszkowa – tam, oprócz stalowych rzeźb, znajduje się złomowisko. Można więc zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło…
A jeśli wybieracie się do stolicy ze znajomymi lub rodziną, możecie zatrzymać się w przytulnym i przestronnym mieszkaniu z panoramicznym widokiem na Warszawę. W apartamencie może nocować nawet 9 osób. Lokal jest dobrze skomunikowany z centrum. Znajduje się nieopodal takich atrakcji jak park w Wilanowie, uzdrowisko w Konstancinie czy Ogród Botaniczny w Powsinie. Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem.

Miłego zwiedzania!
Sara

czwartek, 14 lutego 2019

W obłokach cafe - wyjątkowa kawiarnia w Toruniu


Chcecie poczuć się jak w niebie? A raczej jak w obłokach? Wpadnijcie do Torunia!

Zwykle nie opisuję na blogu kawiarni, wyjątek robię jedynie dla tych wyjątkowych. Od kilku miesięcy obserwowałam na Facebooku pewną toruńską kawiarnię. Zaintrygował mnie jej niecodzienny wystrój. Długo odwlekałyśmy z mamą odwiedziny w "W obłokach cafe", głównie dlatego, że lokal znajduje się na końcu świata (a raczej powinnam napisać "na końcu nieba"). W Toruniu jest takie osiedle, które obecnie przeżywa swój rozkwit, buduje się tam nowe mieszkania, otwiera sklepy i punkty usługowe. Osiedle JAR jest mi zupełnie nie po drodze. Ciekawość jednak zwyciężyła i w końcu wybrałyśmy się z mamą na kawę na ulicę Watzenrodego. Tak miło spędziłyśmy czas, że stwierdziłam, iż podzielę się z Wami na blogu moimi wrażeniami. Niech o istnieniu skrawka nieba w Toruniu dowie się jak najwięcej osób!
"W obłokach cafe" to kawiarnia, która została urządzona w wyjątkowym stylu – to mieszanka Skandynawii z przytulnością i dodatkiem ozdób vintage. Możecie się tam poczuć naprawdę hygge i rozsiąść na miękkich kanapach i fotelach! Towarzyszyć będą Wam poduchy, misiaki i klimatyczne ozdoby.  W kawiarni jest również specjalny kącik dla dzieci, w którym mogą się pobawić, poukładać puzzle czy poprzeglądać książeczki.
W menu znajdziecie rozmaite kawy, herbaty (podawane w 750 ml słoiczkach i z konfiturą!) czy kakao z piankami, czyli marzenie każdego dorosłego dziecka. Są także ciasta i lody. Na uwagę zasługują również kolorowe latte wegańskie.
My podczas wizyty w lokalu zdecydowałyśmy się na latte z syropami o smaku pralinowym i słonego karmelu oraz ciacha – brownie z malinami i tartę o smaku owoców leśnych. Wszystko było bardzo smaczne, a kawałki ciasta naprawdę duże.
My świetnie czułyśmy się w "W obłokach cafe". Jak przystało na obłoki, było lekko i błogo.
Cieszę się, że otwierają się takie miejsca – stworzone z pomysłem i serwujące produkty, których nie można spróbować nigdzie indziej w Toruniu. Szkoda, że kawiarnia nie powstała w centrum, ale z drugiej strony – może to i dobrze? Będzie miała ona na pewno swoich stałych bywalców z rozrastającego się osiedla JAR, a ci, którzy polubili tę przytulną, sielską atmosferę i pyszne, domowe ciasta na pewno znajdą czas, by zajrzeć tam ponownie.
Jakie są Wasze ulubione kawiarnie w Toruniu?
Sara

wtorek, 12 lutego 2019

Jak zmieniło się moje życie po wygranej w "Milionerach"?


Czy ktoś to jeszcze pamięta? W listopadzie 2017 wystąpiłam w programie "Milionerzy" (odcinek 95 dla zainteresowanych). Miliona co prawda nie wygrałam, ale nie odpadłam też na pytaniu za 1000 zł.

Jak zmieniło się moje życie od tego czasu?

Scenariusz 1: Kupiłam torebkę Chanel i na nic więcej nie starczyło.
Scenariusz 2: Wygrana jakoś tajemniczo zniknęła. A ciuchy tak samo tajemniczo przestały mieścić się w szafie.
Scenariusz 3: Kupiłam bilety na Wyspę Wielkanocną, tylko zapomniałam, że trzeba jeszcze wrócić.
Scenariusz 4: Przez miesiąc żywiłam się wyłącznie w drogich restauracjach. Suma na koncie zmalała, a tyłek urósł.
Scenariusz jedyny i prawdziwy: Fakt jest taki, że pierwsze, co zrobiłam po otrzymaniu wygranej (oprócz skakania i tańczenia z radości), to zakup karmy dla piesków z toruńskiego schroniska. Nie wydałam swojej wygranej na podróż do Stanów ani do Australii. Stolic europejskie dalej zwiedzałam w swój niskobudżetowy sposób.

Raczej nie jestem osobą, która, gdy dostaje albo zarobi jakieś pieniądze, od razu je wydaje. Zbieram na wkład własny do mieszkania.

Ale wygrana to w końcu nie tylko pieniądze! To też sława i rozpoznawalność. ;) Chyba nigdy nie zapomnę tych tysięcy wejść na bloga, zaproszeń na Facebooka od obcych ludzi, telefonów z lokalnych redakcji…

Co śmieszne, swoją wygraną przeżywałam kilka razy. Gdy w telewizji emitowano powtórkę odcinka z moim udziałem, znów odebrałam mnóstwo wiadomości z gratulacjami, a blog ponownie przeżywał oblężenie.

Nie muszę chyba wspominać, że nawet przy pobieraniu krwi panie pielęgniarki gratulowały mi wygranej? A moja fryzjerka powitała mnie słowami: "Pani Saro, oglądałam!". Oczywiście dowiedziałam się też, że jestem mądra, roztropna i usłyszałam: "A mówiliście, że ta Sara taka szczuplutka!".

Nie będę Wam wciskać kitu, że dzięki wygranej w "Milionerach" uwierzyłam w siebie albo że nagle znalazłam faceta (o dziwo, znalazłam go wcześniej!). Na pewno jednak ten mój mały telewizyjny epizod był czymś, co będę długo wspominać. Moja mama od czasu do czasu włącza sobie nagranie z moim udziałem… Ja wtedy zwykle uciekam z pokoju.
Ale 10 tysięcy pieszo nie chodzi, co nie?
Jeśli jesteście ciekawi szczegółów mojego występu, odsyłam tutaj.
Sara