sobota, 12 marca 2016

Budapeszt na gorąco



Aaaa! Kolejna stolica! Nawet nie wiecie, jak się cieszę! A może już wiecie, bo zasypywałam Was zdjęciami na Instagramie i chwaliłam się wszem i wobec, że oto nie idę do szkoły, gdyż jadę na Węgry. Mimo że spędziłam w Budapeszcie ok. 30 godzin, zdążyłam zobaczyć naprawdę sporo i za dnia, i po zmroku. 
Nocny widok na Parlament i pomnik Franciszka Rakoczego - przywódcy powstania antyhabsburskiego

Nie umiem umiejscowić Budapesztu na liście najpiękniejszych stolic, jakie do tej pory zwiedziłam – czy należy mu się drugie miejsce, a może czwarte? W każdym razie to naprawdę ładne miasto. Jasne, widziałam tam też niczym niewyróżniające się dzielnice, jednak czy znacie takie miasto, w którym dosłownie każdy skrawek jest warty oglądania i podziwiania? Chyba nie. Zwykle, podczas zwiedzania, nie zapuszczamy się nawet w takie dzielnice, skupiając się na zabytkach i naprawdę ciekawych miejscach.
Pomnik węgierskiego malarza Roskovicsa Ignáca przy Promenadzie Naddunajskiej

Spodziewałam się, że Budapeszt będzie w pewnym sensie przypominał Wiedeń – w końcu i tym miastem władali Habsburgowie. Okazał się on trochę mniej królewski niż stolica Austrii, ale i tak mnóstwo w nim było majestatycznych budowli. Budapesztowi daleko do zachodnich miast. W ogóle trudno mi jakoś zaszufladkować Węgry, bo to ani słowiańskie państwo, ani superrozwinięty i bogaty kraj zachodni, jednak nie można nazwać Węgrów biedną nacją. Poza tym to, co wyróżnia ten kraj, to język. Mam ochotę kląć, gdy myślę o tych słowach, które nie są podobne do niczego. Czasami patrzyłyśmy z mamą na jakiś napis i w ogóle nie wiedziałyśmy, o co chodzi, mało co dało się wychwycić. Co więcej niektóre literki czyta się zupełnie inaczej niż w języku polskim. Węgrzy używają też różnych kreseczek i kropeczek, przez co akcent jest po prostu dziwny. 
Drogowskazy obok Term Széchenyi niedaleko Parku Miejskiego

W sumie Budapeszt zwiedzałyśmy z mamą od 10 rano do 20 wieczorem. Po drodze miałyśmy krótkie przerwy w McDonaldzie. Może Wam się wydawać, że te 10 godzin to mało czasu na zwiedzenie miasta, jednak my, dzięki dwudziestoczterogodzinnym biletom na transport miejski, zobaczyłyśmy większość tego, co chciałyśmy. Budapeszt jest naprawdę dobrze skomunikowanym miastem, nieraz podjeżdżałyśmy jeden przystanek, by po prostu zrobić lepsze zdjęcie! Zdarzało nam się też pojechać metrem w przeciwną stronę… Ale kto by się tym przejmował, przynajmniej miałyśmy powód do śmiechu!
Stacja metra linii M1 (żółtej) - Plac Bohaterów. M1 to jedna z najstarszych linii metra w Europie.

Z mamą zwiedzało mi się naprawdę dobrze, miałyśmy chwilę zgrzytów, ale i tak mama pozostaje moim najlepszym podróżniczym kompanem i fotografem. 
Sklep Gucci na alei Andrassyego - przyjaciela Sissi

Chciałabym Wam trochę poopowiadać o Budapeszcie i przede wszystkim pokazać zdjęcia. :) Na pewno opublikuję również post z przydatnymi wskazówkami i cenami. Pochwalę się też, co kupiłam. 
Wcinam Kürtőskalács czyli węgierski kołacz. To ciasto drożdżowe obtoczone cukrem, można wybrać różne smaki np. waniliowy, cynamonowy, czekoladowy czy kokosowy.

Mam nadzieję, że Budapeszt Wam się spodoba. Wydaje mi się, że podróż tam jest w zasięgu większości z nas (tym, którzy mieszkają na południu Polski bardzo zazdroszczę, bo, po wejściu do samochodu, mogą być na Węgrzech już po kilku godzinach!). 
Niedaleko zamku Vajdahunyad w Parku Miejskim

Na koniec jeszcze dodam, że z mamą jesteśmy jakimiś dziećmi szczęścia, bo tym razem w czasie podróży żadna z nas się nie rozchorowała (tylko katar się do mnie przypałętał, ale to nie powód do użalania się nad sobą), żadna z nas nie skręciła kostki, ani razu nie spadł deszcz, przez cały dzień świeciło słońce, nikt nam nic nie ukradł, a w autokarze trochę spałyśmy (co mnie przychodzi naprawdę z wielkim trudem). Wycieczkę więc możemy zaliczyć do udanych!
Zapraszam Was na kolejne budapesztańskie posty.
Pozdrawiam
Sara

18 komentarzy:

  1. To pierwsze zdjęcie jest super :) Fajnie że miło spędziłaś czas z mamą i że udało Ci się odchaczyć następną kropeczkę na zaplanowanej liście :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojeny, Budapeszt♥ być może kiedyś tam dotrę, choć coraz czarniej (czy tak w ogóle można się wyrazić?) to widzę. czekam na posty! a przy okazji: jestem ciekawa Twojego rankingu stolic. ja mam swój jedyny numer jeden, gdzie zachwycam się nawet brukiem (ewentualnie bardziej faktem obecnoście tego bruku na ulicy), no ale to raczej ze względów sentymentalnych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, czyżby Praga? :D
      u mnie Praga przez długi czas była na pierwszym miejscu. odwiedziłam to miasto dwa razy, jednak było to dawno i powoli wspomnienia zaczynają się zacierać...
      musiałabym się zastanowić dłuższą chwilę, aby ułożyć taki ranking w całości. na pewno na ostatnim miejscu jest Bratysława, na przedostatnim Wilno. ale co na pierwszym? Wiedeń, Rzym...? może kiedyś stworzę takiego posta, musiałabym trochę pogłówkować, tak, by nie urazić żadnej ze stolic. ;))

      Usuń
  3. Bardzo chciałabym odwiedzić to miasto, gdyż koleżanka bardzo mi je poleciła. Szkoda tylko, ze zimą wszystko wydaję się tam takie smutne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My byłyśmy w czwartek, niby jeszcze zima, ale było 14 stopni i słonecznie, w żadnym wypadku nie powiedziałabym, że miasto wyglądało smutno! Na pewno latem większość miejsc zwiedza się przyjemniej, ale akurat nam trafiła się wspaniała pogoda i to w marcu, a miasto wcale nie wyglądało przygnębiająco. :)

      Usuń
  4. Tak jak pisałyśmy na fb... weekend dobiega końca i wszystko udało mi się zmienić :) Nowy adres (i nie tylko) -> http://miivial.blogspot.com/ :)

    W Budapeszcie byłam tylko nocą i tylko chwilkę, ale i tak zrobił na mnie duże wrażenie :) Tak czy inaczej muszę odwiedzić to miejsce także za dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak ja zapamiętam tę nazwę? Te podwójne literki zawsze mnie mylą. ;) Jak tylko znajdę chwilę czasu (oby wcześniej niż przed maturą!), to oczywiście zaglądnę na bloga.
      Budapeszt bardzo polecam. :)

      Usuń
  5. Wyglądasz na bardzo szczęśliwą po tej podróży. Szkoda tylko, że tak krótko. Budapeszt wydaje mi się być chyba bardziej osiągalny niż Nowy Jork ;) Może kiedyś uda mi się zachęcić koleżankę na wspólny wyjazd. Z tych napisów na drogowskazie jedynie napis "Toilet" jest zrozumiały ;) haha. I ta ławeczka Busapest też jest fajna. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Aniu, ta wycieczka dobrze mi zrobiła, bo ostatnimi tygodniami czułam się, jakby dopadła mnie depresja sezonowa, poza tym mam już dość słowa "matura"! A w Budapeszcie mogłam się skupić na tym, co uwielbiam - na zwiedzaniu.
      Haha, no zdarzały się gdzieniegdzie napisy po angielsku, ale w większości miejsc widoczne były tylko te ich bgadjgbjdgpof. :DD
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  6. Budapeszt - miasto, w którym był mój tata jeszcze za czasów komuny, choć w sumie go nie zwiedzał. A szkoda, bo nie ma mi co opowiadać (nie licząc przygód z jego kolegami, ale to już inna sprawa :p). Wiem tylko, że Dunaj jest sporo większy od Wisły! Przechodziłaś nad nim mostem? Jak wrażenia? :D
    Mam nadzieję kiedyś zwiedzić to miasto! Wydaje się być naprawdę piękne (a parlament nocą... ah!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechodziłam mostem i w sumie, mimo że Dunaj wydawał mi się szerszy od Wisły, to most był krótszy. Właściwie to, gdy szłam mostem po godzinie 20, byłam już tak zmęczona, że nawet nie podziwiałam widoków... Ani nie miałam czasu się bać. ;)

      Usuń
  7. Saro spróbowałaś Langoszy? :) one kojarzą mi się z Węgrami od zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to za przysmak? Pierwszy raz o nim słyszę! :D Niestety nie spróbowałam. :( Może następnym razem...

      Usuń
  8. Gratuluję kolejnej stolicy, Saro :)
    Polski Bus jeździ do Budapesztu, więc na pewno będę polowała na bilety, choć tym razem już zapewne dopiero wtedy, gdy będę wiedziała, że mogę jechać z Polski, żeby znów mi nie przepadł wyjazd. Wątpię, aby Budapeszt był w stanie przebić Rzym, który na chwilę obecną jest na pierwszym miejscu stolic odwiedzonych :) Choć ja mam ich zdecydowanie mniej na liście niż Ty, więc masz gorszy wybór :p
    Czekam na inne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Powiem szczerze, że ja chwilowo muszę sobie odpuścić jeżdżenie autokarami, bo jestem już tym po prostu zmęczona i mam trochę dość. Chociaż zaczął mnie kusić Lux Express, którego ceny zaczynają się od 19zł, a w pojazdach panują podobno o niebo lepsze warunki, co może mi pomogłoby w końcu zasnąć w autokarze... Wiem, że ten przewoźnik kursuje do Budapesztu.
      U mnie Rzym chyba nie jest na pierwszym miejscu... Ale na pewno bardzo wysoko. :)
      Myślę, że mimo wszystko trudno byłoby mi stworzyć taki ranking stolic i chyba się wstrzymam na razie, zaczekam, aż jeszcze więcej uda mi się odwiedzić. :D

      Usuń
  9. Gratuluję zdobycia kolejnej europejskiej stolicy! Pierwsze zdjęcie nadawałoby się na pocztówkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)