piątek, 12 maja 2017

Polska to kraj absurdów, a prawda jest jedna



Wiecie już, że lubię się czasami ukulturnić. Nie potrzebuję do tego mamy, chłopaka, wielkich pieniędzy i tygodnia wolnego.


W czwartek przed Wielkanocą wybrałam się do toruńskiego Centrum Sztuki Współczesnej. Kłamstwem byłoby napisanie, że robię to regularnie. W CSW pojawiam się od czasu do czasu, zwykle podczas Nocy Muzeów lub w jakiś czwartek, gdy wstęp na wystawy jest darmowy. Nie chcę później pluć sobie w brodę, że wydałam kasę na coś, co nie wywołało we mnie zbyt wielu emocji. A trzeba przyznać, że sztuka współczesna jest ryzykowna – raz zachwyci, raz szokuje, innym razem obrzydzi i wprawi nas w zażenowanie, a jeszcze innym razem spłynie po nas jak po kaczce.


Podczas mojej wizyty w muzeum trafiłam na dwie wystawy. Jedna z nich, "Jednoczesność zdarzeń", prezentowała prace laureatów i finalistów konkursu Artystyczna Podróż Hestii. Nie jestem żadną znawczynią sztuki nowoczesnej, więc nie zarzucę Was ambitnymi recenzjami i głębokimi refleksjami. Chcę jedynie zwrócić uwagę na to, co zapamiętałam z tej wystawy i, co być może, warte zapamiętania.

Najwięcej czasu spędziłam przed ekranem. Jedna z artystek postanowiła pokazać nam, co kryje Internet. Po wpisywaniu abstrakcyjnych haseł w Google takich jak prawda, miłość czy śmierć okazało się, że Polacy na różne sposoby rozumieją te pojęcia, niekiedy zupełnie sprzeczne i absurdalne.


Cenię sztukę współczesną za jej interaktywność. Wchodząc do CSW, nie jesteśmy skazani wyłącznie na oglądanie martwych obrazów. Czekają na nas filmy, animacje czy ruszające się eksponaty. Na jednym z nagrań mężczyzna obrysowywał swoje ciało. Na innym naga kobieta przyjmowała różne pozy na tle pokoju. Dłuższą chwilę spędziłam przy świetnej animacji zatytułowanej iście poradnikowo (coś dla mnie!): "Jak namalować realistyczną martwą naturę w 121 prostych krokach".


Druga wystawa, jakże odmienna od tej pierwszej!, składała się z setek zdjęć dzieci. Uwielbiam oglądać inspirujące fotografie. Robienie zdjęć stanowi dla mnie wielką przyjemność, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze sporo muszę się nauczyć. Co urzekło mnie w tej wystawie? Przede wszystkim pomysłowość i kreatywność autorek, jak również niezwykłe odwzorowanie emocji. Mój M. dziwił mi się kiedyś, że robię zdjęcia zdjęć. Ale po prostu czasami muszę. Muszę uwiecznić te niezwykłe, utrwalone chwile, te uśmiechy, tę dziecięcą ciekawość świata i wyobraźnię.


Zdaję sobie sprawę, że sztuka współczesna nie jest czymś konformistycznym. Nie wszystkim się spodoba. Ale może tu nie chodzi o to, by się podobała? Może jej zadaniem jest zadziwiać, inspirować? Coś mi się zdaje, że artyści współcześni od słów "ale to  ładne" woleliby zobaczyć emocje na twarzach odbiorców. Mam wrażenie, że obcowanie z tak dziwną, niecodzienną sztuką jest pewnym aktem odwagi. Zdecydujecie się wyjść poza schematy?

Sztuka współczesna – przekonacie się? A może już dawno to zrobiliście? 
Sara

5 komentarzy:

  1. Wpis który daje trochę do myślenia ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Sugestie z google nie przestają mnie zaskakiwać. Dziwnych rzeczy ludzie szukają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Google skarbnica wiedzy na każdy temat :D. Te zdjęcia dzieci są wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do sztuki nowoczesnej podchodzę z dystansem. Tak jak wielbię fotografię i większość obrazów, tak nowoczesna poezja do mnie nie trafia. Tak samo teatr. W tym zakresie stawiam zdecydowanie na klasykę, ale lubię obserwować i doświadczać, jak ona się zmienia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio widziałam mem jak wygląda Polska w szwedzkim podręczniku. Wyglądał mniej więcej tak: jakiś rolnik orał w polu koniem, a tle stały komunistyczne bloki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)