piątek, 26 lutego 2016

Pyszota!

Dziękuję za wszystkie pocieszające i motywujące komentarze pod ostatnim postem. Jest już lepiej, chociaż raczej nie mogę nazwać się najszczęśliwszą osobą na świecie. ;)
Coś Wam powiem. Jestem trochę jak odkurzacz. Może nie taki, jakim są zwykle rodzice ("Niedobre? Zostaw, tata zje!"), ale nie jestem też zbyt wybredna. Na palcach jednej ręki policzę rzeczy, których nie jem, bo po prostu nie lubię. Jasne, są też takie, których nigdy nie próbowałam np. kawior czy kraby, więc nie mogę logicznie ocenić, czy mi smakują, czy też nie. Są też produkty, których staram się nie jeść ze względów zdrowotnych np. serki topione ( nie chcę, by w moim żołądku lądowało mnóstwo oleju palmowego i konserwujących pyszności). A jak mój jadłospis i moja dieta wyglądały 5, 10 czy 15 lat temu? Co często gościło na moim talerzu? Co przychodzi mi na myśl, gdy myślę o przedszkolu albo wizytach u babci?
Jasne klopsiki w białym sosie. To potrawa, którą systematycznie wspominamy razem z bratem; podawano nam takie klopsiki w przedszkolu. Nie mam pojęcia, z czego były zrobione (czy to był pies zmieszany z budą :(?), ale smakowały naprawdę wybornie. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek po ukończeniu edukacji przedszkolnej jadła podobnie smakujące klopsiki w białym sosie… 
Grzanki z samym masłem. Ja nie wiem, czy w tych czasach chleb smakuje inaczej, a może to wina masła? Gdy mieszkałam w Toruniu, jadałam u babci wyskakiwanki – grzanki wyskakujące z tostera. Smarowałam je samym masłem, które wtapiało się w kromkę. Mmm, pychota. Teraz grzanki, i to nie z samym masłem, jem głównie wtedy, gdy chleb jest już czerstwy… Kanapki z samym masłem nie jawią mi się raczej jako coś, czym bym się najadła. 
Uśmiech Boryny z Telepizzy. Kiedyś Telepizza była tańsza. Zamawialiśmy zwykle tę samą pizzę z pieczarkami, szynką i cebulą. Była pyszna. Do tego stopnia ją lubiłam, że dwa razy zorganizowałam swoje urodziny w Telepizzy. Można było wówczas sprawdzić, ile razy zamówiliśmy już jedzenie z tego lokalu, wklepując numer telefonu. Okazało się, że moi goście zwykle mieli na koncie kilka zamówień, a my… ponad 50. Niestety, moje spotkanie z Telepizzą po latach było bardzo nieudane. 
Purée i kluski śląskie z proszku. Gdy byłam kilkuletnią dziewczynką, mój tata wracał czasami do domu z różnymi paczuszkami. To, co pamiętam najlepiej, to purée i kluski śląskie. Prawdopodobnie nie było to zbyt zdrowe… Ale wiecie co, dawno już nie jadłam żadnego puree. Sama nie wiem dlaczego. 
Ciasto zebra. Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, aby przygotować to ciasto. Kiedyś moja mama bardzo często je piekła, ale mam wrażenie, że od kilku lat nie jadłam zebry! Znacie ten deser? To taka babka z jasnym i ciemnym biszkoptem. Niby prosta, a jaka smaczna! 
Kisiel ze śmietaną w środku. Prawdopodobnie to brzmi dziwnie, więc już spieszę z wyjaśnieniem: to nie tak, że obecnie nie jadam kisielu, bo jadam, zazwyczaj w weekendy i zawsze na ciepło. Jednak nie ma już tak dobrze jak w przedszkolu, gdzie na kisiel kładziono kapkę bitej śmietany. Hahah, pamiętam te zawody "Kto najszybciej wymiesza kisiel ze śmietaną?". :D Mnie najzwyczajniej w świecie nie chce się ubijać bitej śmietany, a taka w aerozolu to koszmar! 
Serek jak na plaży i Kiri. Dawno, dawno temu, przed wyjazdem nad jezioro czy nad morze, moja mama przygotowywała bułki z serkiem topionym w plastrach. Prawda, że ta nazwa jest głupia, za długa i jakaś taka mało chwytliwa? Jako dziecko nie wiedziałam, że ów pyszny dodatek do kanapki tak się nazywa. Tak powstał serek jak na plaży. Nazywam go w ten sposób nawet teraz, chociaż jem zdecydowanie rzadziej (dla zdrowia). Co do Kiri to na jakiś czas usunięto je ze znanych mi sklepów, a gdy ostatnio moja mama kupiła serek z krówką, tak się cieszyłam, że jedną kostkę zjadłam samą, bez pieczywa, haha. 
Wafelki z Koziołkiem Matołkiem. Takie w zielonym opakowaniu. Możliwe, że ich nie pamiętacie albo nawet nie znacie. To jeden z wyrobów firmy Kopernik (tej od pierników). Chyba zaprzestali produkcji tego batonika… Bo zastąpiono go Teatralnym? Nie mam pojęcia. Właściwie nie pamiętam nawet zbytnio smaku tego wafelka, ale niewątpliwie go jadałam.
Oj, mogłabym jeszcze wymieniać i wymieniać… Jedzenie odgrywa ważną rolę w moim życiu
A w Waszym? Jakie są Wasze wspomnienia z czasów słodkiego dzieciństwa?
Trzymajcie się! Udanego weekendu!
Sara
 PS Zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie z Postrabbit. :)

12 komentarzy:

  1. Ciasto zebra, pychota! ;) Ja też jadłam często grzanki z samym masłem, teraz też czasem na szybko sobie takie cudo robię, ale tak jak piszesz, nie jest to bardzo atrakcyjna potrawa :D Od jakiegoś czasu sami z mamą pieczemy chleb i taka kromka swojskiego pieczywka prosto z pieca z masłem, które się na niej roztapia to już jest pychotka :D Serdecznie polecam, milion razy lepsze niż tosty! Batoniki z koziołkiem pamiętam, ale jak przez mgłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio z rodzicami rozmawialiśmy właśnie o własnoręcznie pieczonym w domu chlebie. Czy to się opłaca itp. Ale jeszcze nie spróbowaliśmy. Wierzę, że taka kromka nawet z samym masłem smakuje wspaniale!
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  2. Ah! Az mi sie jeść zachciało, tym bardziej ze jeszcze obiadu nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach...smaki dzieciństwa ;) też miałam ich dużo, ale jakoś zupełnie inne od Twoich :) troche kiedyś u siebie o tym pisałam. Uwielbiałam np smak domowych wafli przekładanych czekoladowych, które babcia robiła a ja jej pomagałam, albo domowych kompotów też u babci. Pamiętam wszystko, co kiedyś robiłam z moją babcią. Teraz jakoś nie przepadam za gotowaniem. Ale tamte smaki na zawsze pozostały w moich wspomnieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, jedna z moich babć nadal robi takie wafle. kompoty - ich też pełno piłam, chociaż nie mogę powiedzieć, że to mój ulubiony napój z dzieciństwa. ;)
      również nie przepadam za gotowaniem. ale jeść lubię.

      Usuń
    2. Dokładnie ja tak samo. Kocham jeść ale gotowanie mi zupełnie nie wychodzi :(

      Usuń
  4. Klopsikami mi przypomniałaś o tych, które mama robiła <3. Teraz, kiedy wracam do domu, zawsze proszę o pulpety z białym sosem z warzywami i do tego ziemniaczki :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba pora na drugie śniadanie .... :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciasto zebra i grzanki z samym masłem to też moje dzieciństwo :D Jak ja uwielbiałam je jeść! :D A co do telepizzy to był okres, w którym zamawiałam tam pizze, ale według mnie wiele się zmieniło od tamtych czasów ;<

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciasto zebra, mniam! Bardzo lubiłam to ciacho i kojarzy mi się z czasami podstawówki/gimnazjum. Grzanki jadłam jednak z dżemem bądź zwyczajnie z sercem takim w plasterkach, topionym. Kiri nie za bardzo lubiłam, jednak do tej pory dźwięczy mi w uszach reklama tego serka. Z telepizzy nigdy nie korzystałam! :D Kiedyś jedliśmy takie robione, domowe pizze u cioci mniam!
    Mnie dzieciństwo kojarzy się z naleśnikami z dżemorem, chlebem z cukrem (to były czasy! teraz już bym takiej kanapki nie zjadła), zupą wiśniową <3, świeżymi owocami i warzywami z ogródka, czereśniami (ooo tak!). Z ciast to byłoby takie z herbatnikami i kaszą manną, ojej ale dawno go nie jadłam! I jeszcze z herbatą przynoszoną w wiadrach na szkolną stołówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam moją mamę, by przygotowała zebrę na Wielkanoc. :DD
      Oo, też jadłam takie domowe pizze u babci, my w domu jak teraz robimy pizzę, to zwykle mamy podkłady czy ciasto kupne... :|
      Wiesz Kinga, że ja chyba nigdy nie jadłam chleba z samym cukrem? A przynajmniej nie pamiętam tego. :D Co to za ciasto z herbatnikami i kaszką manną, jest gdzieś na nie przepis :O? Zaintrygowałaś mnie. :D Haha, gdzieś ostatnio dostałam taką herbatę, ale nie pamiętam gdzie. :DD

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)