poniedziałek, 14 marca 2016

Budapeszt po jednej stronie rzeki



Dunaj przepływa przez Budapeszt, dzieląc miasto na dwie części. Zachodnią, położoną na prawym brzegu rzeki, stanowią Buda i Obuda. O tej drugiej dzielnicy nie będę Wam opowiadać, gdyż z mamą w ogóle tam nie dotarłyśmy. Obuda to najbardziej wysunięta na północ część miasta i po prostu nie dałybyśmy rady zobaczyć wszystkiego, co zaplanowałyśmy, gdybyśmy przemieszczały się w tamtym kierunku. Jednak gdybym przebywała w Budapeszcie więcej niż jeden dzień, prawdopodobnie odwiedziłabym i Obudę, by podziwiać chociażby ruiny starożytnego miasta Aquincum

Widok na Peszt, wschodnią dzielnicę Budapesztu, i Most Wolności

Za to o Budzie mam Wam trochę do powiedzenia! Przede wszystkim jest to fragment miasta zalesiony i położony na wzgórzach. To od niego zaczęłyśmy z mamą poznawanie Budapesztu. Na pierwszy ogień poszła Góra Gellerta. Ma ona zaledwie 235m, ale i tak nie zdołałyśmy wspiąć się na sam szczyt. Szkoda było nam czasu i sił. Dotarłyśmy więc jedynie do połowy wzgórza, z którego i tak rozciągały się wspaniałe widoki np. takie jak na powyższym zdjęciu. Pewnie zastanawiacie się, kim był Gellert. To biskup męczennik, który rzekomo został zamordowany przez pogan na Górze Gellerta (tj. zrzucono go stamtąd w beczce…). Na szczycie wzgórza znajduje się Cytadela oraz Pomnik Wolności, niżej zaś krzyż, do którego udało nam się dojść. Myślę, że gdybyśmy spędziły w Budapeszcie więcej czasu, wówczas jeden dzień poświęciłybyśmy na wspięcie się na sam szczyt Góry Gellerta.
Wzgórze w środku miasta
Po drodze na szczyt...
Zobaczcie, jak pięknie kwitnie magnolia!

Kolejne miejsce, które udało nam się zobaczyć, to Zamek Królewski. Cóż, mam z nim pewien problem, bo właściwie nie dało się go sfotografować w całej okazałości, przebywając po tej samej stronie rzeki – jest tak wielki! Na Wzgórze Zamkowe można wjechać płatną kolejką, jednak podróż trwa króciutko, a zamiast ładnych widoków oglądamy drzewa, więc my zrezygnowałyśmy z tej atrakcji. Przeszłyśmy jednak przez zamkowy ogród i, uwaga, znalazłyśmy ruchome schody! Na zamku! A to dopiero nowoczesny zamek. :D Właściwie to prawdziwe oblicze tej budowli mogłyśmy obserwować z mamą dopiero wieczorem, z Promenady Naddunajskiej. 
Ogród na zamku - założę się, że latem wygląda o niebo lepiej.

Niedaleko zamku znajduje się Baszta Rybacka. Jak wspominałam, część Budapesztu, od której zaczęłyśmy wycieczkę, położona jest na wzgórzach, a więc ciągle musiałyśmy iść pod górę, po schodach… Kiepska sprawa, jak ktoś nie ma kondycji. Ale widoki były potem naprawdę cudne. Nieopodal baszty znajduje się Kościół św. Macieja ze strzelistą wieżą. Znacie już moje zdanie na temat oglądania kościołów, więc zbytnio nie będę się tutaj rozwodzić na temat tej świątyni. Dodam jedynie, że przywodziła mi ona na myśl Wiedeń (i nic dziwnego, gdyż w świątyni tej miała miejsce ceremonia koronacyjna Franciszka i Sissi). 



Z baszt można podziwiać drugi brzeg rzeki, da się stamtąd dostrzec m.in. Parlament, nad którym będę rozpływać się w kolejnym wpisie. :)



Zmęczone ciągłym wspinaniem się postanowiłyśmy zejść na dół. Trafiłyśmy w okolice Mostu Łańcuchowego, z charakterystycznymi lwami. Jeszcze tylko kilka zdjęć z Parlamentem, z mostem i… ruszamy na drugą stronę! Autobusem, a co tam. :D I tak będziemy miały jeszcze dużo czasu, by się nachodzić… 


A o drugiej stronie opowiem Wam następnym razem. :) 
Jak dla mnie Buda to dzielnica, której nie powinno się pomijać, będąc w Budapeszcie. Jednak ból nóg i zadyszka mogą dać się we znaki. :) 
Jestem ciekawa, jak do tej pory podoba Wam się Budapeszt! Zachęcam do przeczytania poprzedniego wpisu o tym mieście, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. :)
Sara
PS I znowu mam zaległości na Waszych blogach. :( Tak mi wstyd. Chciałabym w spokoju usiąść, poczytać i skomentować wpisy... Mam nadzieję, że nie nastąpi to dopiero po maturze.

11 komentarzy:

  1. Jaka piękna architektura! :D A namiastkę Mostu Łańcuchowego mamy we Wrocławiu - Most Grunwaldzki. Podobne, prawda? :D Choć nasz, polski, spina brzegi rzeki bez żadnych podpór w korycie... Trochę żałuję, że Mostu Grunwaldzkiego nie widziałam na żywo, z drugiej jednak strony... Nie zobaczyłam Mostu Karola w Pradze, choć po nim szłam (!!!), a więc z tym wrocławskim pewnie byłoby podobnie. :p Buda jest przepiękna. <3 Jestem ciekawa Pesztu i budynku parlamentu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wchodziłam na wzgórze Gellerta będąc w Budapeszcie, na dodatek było to w nocy! :) Taka aktrakcja szkolnej wycieczki żeby zonczyć nocne widoki Budapesztu. Pięknie było :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsca zwiedziłaś! Nie przejmuj się, że nie masz czasu- chyba każdy teraz tak ma- ja np mam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyśleć, że tyle mnie ominęło w tym roku aaa! Widzę, że pogoda Wam dopisała, a to chyba najważniejsze, bo gdyby padało brrr. To nie byłoby zwiedzanie, a wyścig z deszczem. Co do Budapesztu, to oczywiście wrażenie zrobił na mnie Parlament, więc czekam na kolejnego posta. Poza tym Góra Gellerta, na którą pewnie wspięłabym się wieczorem, aby podziwiać widoki. Świetna jest ta baszta! Taki mały Disneyland ;) I te schody też robią wrażenie :) Zamek z tego punktu widzenia wypadł tak sobie, nawet muszę przyznać że nie kojarzę go ze zdjęć, więc chyba nie zapadł mi w pamięci. Ooo i jeszcze most jest piękny!
    Co do samopoczucia i braku czasu - mam to samo! Dopiero nadrabiam zaległości na blogach, ale idzie to słabo. Nawet swojego bloga zaniedbałam, bo ani nie mam weny, a głowa wciąż mnie boli i najzwyczajniej w świecie, nawet jak mam czas, to mi się nic nie chce... Oby jak najszybciej to przeszło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Twój wpis o dzielnicy Buda w Budapeszcie. To tak jak Warszawa - też jest miastem podzielonym przez rzekę na prawobrzeżną i lewobrzeżną. Ja mieszkam w lewobrzeżnej. :)

    Bardzo lubiłam oglądać kiedyś taką bajkę o Sissi i Franciszku. Ten zamek wygląda niesamowicie i ta magnolia też przepiękna. Jakoś wcześnie zakwitła. Ale magnolie tak szybko też przekwitają :( są piękne ale takie delikatne, koło mnie jest jedna magnolia i jest tak, że w jeden dzień są kwiaty a czasem już na drugi lub trzeci dzień wszystkie płatki porozrzucane leżą wokół drzewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka piekna wiosna w Budapeszcie! Magnolia kwitnie przepięknie! Moją uwagę przykuła nie tylko magnolia, ale też Baszta Rybacka. Wygląda jak usypany z piasku na plaży zamek. No i oczywiście Parlament, który chyba jako jedyny pozostał mi w pamięci (poza placem zabaw) po moich dawnych wizytach w tym mieście. Przez jakiś czas moja babcia mieszkała w Budapeszcie, więc jako dziecko kilka razy tam byłam, ale tak jak pisałam, niewiele zostało w mojej pamięci... i zdjęć też żadnych stamtąd nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Architektura wszystkich budynków powala na kolana! Budapeszt to bardzo ładne miasto :) W końcu muszę je odwiedzić za dnia, a nie tylko nocą (choć i tak robiło na mnie duże wrażenie) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Największe wrażenie zrobiła na mnie... Magnolia! Jestem tak spragniona wiosny że to kwiaty rzuciły mi się najbardziej w oczy haha
    Przepiękne widoki, chciałabym kiedyś odwiedzić Węgry, zresztą nie tylko je ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że Budapeszt to piękne miasto. Słyszałam nie raz o nim, ale dopiero po obejrzeniu Twoich zdjęć zdałam siebie sprawę jak bardzo nie doceniałam tej stolicy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedawno moi znajomi rozmawiali o Budapeszcie i zdaje się, że wspominali o tej samej części miasta, jaką uwieczniono na zdjęciach. To chyba kolejny znak, żeby udać się na Węgry :) Widzę, że po prostu warto.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)