czwartek, 10 listopada 2016

Jesienna niemoc



Tak, najlepiej wszystko zwalić na jesień. Być może robicie statystyki moich wpisów pełnych żalów i narzekań (ale mam nadzieję, że jednak nie). Takie posty pojawiają się średnio 2-3 razy na rok. Teksty z cyklu: "Tak mi źle, nic mi się nie chce, a najlepiej to chciałabym teraz szwendać się po Nowym Jorku/wylegiwać się na hiszpańskich plażach/biegać po brytyjskich Starbucksach." A tymczasem siedzę w zimnym Toruniu i zastanawiam się, czy fakt, że w tym tygodniu padał śnieg, jest powodem do radości czy kolejnych marudzeń.
Dopadła mnie niemoc twórcza. Na blogu sezon ogórkowy. W momencie, gdy to piszę, podziwiam mojego M., który po prostu musi wynajdywać tematy, które opisze w gazetach i to nie od czasu do czasu, jak mu się zachce, ale ciągle. Łał.
W życiu sezon na: "No dobra, założę czapkę."
Na studiach sezon na: "Czy ja naprawdę muszę iść na ten wykład? A właściwie to czy ja powinnam to wszystko czytać? (i tak nie zdążę)."
W związku sezon na: "A dlaczego nie możemy nigdzie lecieć?"
Rano sezon na: "Tylko poprzeglądam memy i pójdę się ogarniać (dlaczego więc zawsze wychodzę z domu na ostatnią chwilę?)"
Wieczorami sezon na: "Dobrze, że nie muszę nic robić, bo i tak nic mi się nie chce."
Co rusz przypałętają się jakieś choróbska, dziwne myśli..
I wiecie co, tak bardzo bym chciała gdzieś pojechać. Polecieć. Gdziekolwiek. I jednocześnie tak bardzo marzy mi się posiedzenie cały dzień w domu bez nauki, bez myślenia o nauce i bez przymusowych obowiązków. I bez ludzi. No, może z M.
Do końca roku zostało 50 dni. 5 książek do przeczytania (na półce nazbierało się ich więcej, ale część ewentualnie mogę przenieść na kolejny rok. Ale 5 jeszcze bardzo chcę pochłonąć. Tylko że nawet czytać mi się nie chce. Czy to lenistwo, czy to już choroba.)
Pogodziłam się już z tym, że krwi nie oddam (skoro przez 10 miesięcy nie udało mi się zwiększyć liczby czerwonych krwinek, to pewnie nagle nie zaczną się one tłumnie pojawiać.) Aa, i do Podlaskiego nie pojadę. Bo zimno. Znaczy, to nie argument wymyślony przeze mnie.
I nawet sesji wśród złotych liści w tym roku nie było…
I tak sobie egzystuję. Myślę o tym, by schudnąć (ale jak, przecież nie mam czasu), myślę o tym, jakim cudem wiedza zdobyta na zajęciach z teorii pojęć i rozumowań przyda mi się w pomaganiu chorym na depresję albo alkoholikom. I myślę o tym, dlaczego gdy oglądam Jeden z dziesięciu, znam odpowiedź na 95% pytań, a kiedy pojawiam się w poniedziałek na pubquzie, wychodzi ze mnie tylko nieśmiała blondynka.
Mam dużo wahań ostatnio. Kłopotów, które nie powinny mnie martwić i wkurzać.
I mam nadzieję, że to minie.
S.
PS Gdzie się podziała ta optymistka sprzed lat?

13 komentarzy:

  1. Optymistko Saro, wracaj! Wiem, że to może zabrzmi dziwnie w obliczu tego, co ostatnio piszę w listach (i również w tym liście, który czeka w szufladzie na naklejenie znaczka i posłanie w świat), ale... Never give up! Nie dawaj się jesiennej chandrze, nie pozwól czarnym myślom na objęcie kontroli (bo jeśli im na to pozwolisz... no cóż, nie będzie ciekawie), uśmiechaj się na przekór wszystkiemu. Saro, trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu. Postaram się zrobić coś przyjemnego, porządnie wyspać i nie dać się czarnym myślom.
      Ściskam i czekam na list!

      Usuń
  2. Rozumiem Cię. Też nie mogę usiedzieć na miejscu, dlatego w tym miesiącu jeszcze dwa razy wyjeżdżam, choć niestety nie do ciepłych krajów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to ja już bym mogła nawet i do Warszawy, w której byłam mnóstwo razy, pojechać raz jeszcze. Kurczę, zmotywowałeś mnie, Piotrek, aby wyskoczyć gdzieś nawet na chwilę. ;)

      Usuń
    2. Wsiadaj do busa z M. i jedźcie ;) W Warszawie będę po raz 12 w tym roku ;), a w Poznaniu po raz pierwszy od 2003 roku. Aczkolwiek pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć. Ledwo aparat da się utrzymać w taki ziąb. W przyszłym roku kolejne białe plamy na mapie Polski będą musiały być odwiedzone.

      Usuń
  3. Może ten klip poprawi ci nastrój?
    https://www.youtube.com/watch?v=fD95SYnSj08&feature=youtu.be

    Taylor Swift pokazuje jak jej fani reagują na wesołą piosenkę - gdy zaczyna śpiewać, sala pustoszeje. Odwrotnie jest przy wykonywaniu utworu o złamanym sercu i niewiernym byłym chłopaku. Puentą jest stwierdzenie, że ludzie chcą słuchać o ludzkich tragediach i niepowodzeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten filmik jest uroczy, ale w sumie to też trochę smutny. ;) Ja lubię zarówno piosenki Taylor opowiadające o rozstaniach, jak i te radosne (a takie naprawdę istnieją, choć niektórzy w to nie wierzą ;)).

      Usuń
  4. Ja też Cię rozumiem. To taka mała jesienna depresja. U mnie objawia się już dłużej, bo w ogóle straciłam pasję do prowadzenia bloga :( Ale przynajmnie jesteś w Toruniu, to piękne miasto i gdy tylko tam jestem (a na szczęście mam blisko) od razu poprawia mi się nastrój ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, miło mi czytać takie pochlebne komentarze nt. Torunia. Ja kocham to miasto całym sercem. <3 W sumie... powinnam to docenić, że mieszkam blisko Torunia, a nie ciągle tylko powtarzać, jak to bym chciała gdzieś wyjechać... Ale taka już jestem, nie mogę usiedzieć w miejscu.
      Trzymaj się!

      Usuń
  5. wreszcie post z którym się utożsamiam. ;) staram się nie marudzić, ale kiepsko jest i ostatnio wyłącznie blogasek trzyma mnie w pionie, bo reszta leży i kwiczy (i nie tylko moje świniaki ;p). i najgorsze jest to, że zupełnie nie umiem się do czegokolwiek zmobilizować, po prostu boję się za cokolwiek wziąć, bo znowu nie wyjdzie i będzie smutno. a przeciez już jest tak szalenie smutno. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mobilizację, to bardzo polecam ten post: http://styledigger.com/2016/11/co-zrobic-kiedy-nie-wiadomo-w-co-wlozyc-rece-czyli-8-wskazowek-ktore-przydadza-sie-w-natloku-zadan.html
      Choć czasami tak po prostu jest, że człowiek ma słabszy okres. I to musi minąć. Oby się tylko nie poddawać.
      Trzymaj się ciepło!

      Usuń
  6. Przykro mi, Saro: witamy w życiu, gdzie zawsze coś idzie nie tak. Nie te problemy to będziesz miała następne.

    https://garfield.com/comic/2013/07/08
    “The problem is not the problem. The problem is your attitude about the problem”
    Kapitan Jack Sparrow

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooj jeszcze nie raz będziesz miała takie chwile. Z wiekiem te problemy będą dotykały innych kwestii. Studiami się nie przejmuj - nigdy nie przeczytałam wszystkiego, co było zadane, często większość z tych tekstów się pokrywa, co więcej - o połowę też nie zadają pytań. Książki... to mnie też ostatnio martwi, bo październik był miesiącem totalnie bez przeczytanych pozycji! Przez pracę w ogóle nie miałam na to czasu, ponadto ta Dziewczyna z pociągu słabo mi szła... na razie ją odłożyłam, po co się blokować, teraz czytam inne tytuły i miło mi czas leci :D. Jak czujesz, że Cię coś zasmuca i wprowadza w taką depresyjną aurę - szukaj pozytywnych rzeczy w tym wszystkim :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)