sobota, 7 lutego 2015

Czy starczy Wam słów?





Pasje i twórczość. Taką piękną nazwę organizatorzy konkursu Blog Roku nadali kategorii, którą wybrałam. Nie tworzę biżuterii, ale długie teksty (które cierpliwie czytacie!) już mi się zdarza. A teksty te dotyczą zazwyczaj moich pasji. Czas więc na kolejną opowieść pasjonatki (rozważcie pozytywne znaczenie tego słowa ;))

Wielkanoc, Boże Narodzenie, urodziny, Dzień Dziecka. Każda okazja była dobra, aby dostać grę. Tak właśnie wspominam swoje dzieciństwo. Całe święta spędzone przy stole albo zastawionym jedzeniem, albo zajętym planszami, kartami…

Przez kilkanaście lat uzbierałam małą kolekcję gier planszowych i słownych. Z czasem także mój brat zaczął dostawać je na święta, więc kolekcja zwiększała się w podwójnym tempie. Niektóre gry były średnio udanymi zakupami, w inne gramy do tej pory. W jedne od święta, w inne prawie co tydzień. Magia gier planszowych. Czujecie ją?

Chciałabym stworzyć cykl postów, w których przedstawię Wam moje ukochane gry planszowe.

Zacznijmy dzisiaj od gier… nieplanszowych. Właściwie to trudno mi je jakoś sklasyfikować, bowiem, aby w nie zagrać, niepotrzebna nam jest plansza (choć można ją wykorzystać).

Tabu

Gra, która sprawi, że nagle zaczynamy się plątać, nasz słownik się skurcza albo niespodziewanie rozszerza i zamieniamy się w słowniki synonimów. Dostałam tę grę wieki temu. Tabu to słowo klucz – w grze chodzi o to, aby opisać wyraz znajdujący się na karcie bez użycia słów, które są zakazane. Można bawić się w te wszystkie dodatki – plansza, klepsydra, piszczałka, pionki ale mnie najczęściej zdarzało się grać w Tabu w autobusie podczas długiej i mozolnej jazdy na wycieczkę albo na obóz – w końcu co to za problem zapakować kilkadziesiąt kart do plecaka? Nawet sobie nie wyobrażacie, jak gra integrowała wycieczkowiczów! Gdy ktoś opisywał słowo, nagle odzywała się osoba siedząca cztery fotele dalej i wykrzykiwała poprawną odpowiedź. 




Różne są zasady gry w Tabu – niektórzy mówią, iż nie należy mówić całymi zdaniami, nie wolno także używać nazw własnych. Te reguły można sobie dowolnie modyfikować tak, aby gra sprawiała nam przyjemność, jednocześnie nie powodując wylewania siódmych potów podczas próby opisu słowa. Ale jedno jest ważne – tabu! Musimy zapomnieć o pięciu niedozwolonych słowach, a także – uwaga – ich odmianach!




Na angielskim w podstawówce byliśmy tak zafascynowani Tabu, że tworzyliśmy swoje własne i to po angielsku! Odważylibyście się?




Skoro już mówimy o Tabu, to może ktoś z Was spróbuje opisać słowo żaluzja bez użycia wyrazów: okno, zasłonić, firanka, słońce, sąsiedzi? :)
 



Wspomniałam wyżej o piszczałce. Jeśli zdecydujecie się zagrać w Tabu drużynowo na punkty (bo i taka opcja jest możliwa), to jedna z osób z drużyny A opisuje słowo członkowi swojej drużyny. Wówczas przeciwnik z drużyny B zamienia się w okropnego, bezlitosnego i niezwykle skoncentrowanego wychwytacza błędów i tylko czeka na jedno potknięcie, na jedno słowo TABU, które niechcący wymsknie się z cudzych ust. Wtedy w ruch idzie piszczałka. Piszczenie nad uchem rozwiewa wszelkie wątpliwości – wypowiedzieliśmy zakazane słowo. Punkt dla przeciwników…
To jedna z tych gier, która powoduje wzmożone napady śmiechu i przedziwne skojarzenia... 


To jak, zagralibyście w Tabu? Starczyłoby Wam słów?
Dajcie znać, co myślicie o nowym cyklu i grach planszowych!

Sara
PS U Oli na blogu losowanie - zapraszam serdecznie. 

28 komentarzy:

  1. A czy taki opis byłby okej?: słowo to powstanie jeśli przed wyrazem aluzja dodasz jedną spółgłoskę z kropką? :D hehehe
    Uwielbiam wszelkie tego typu gry! Jeszcze do dziś gramy nawet w państwa-miasta, co prawda dość mocno zmodyfikowane, ale jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarza grać w państwa miasta, chociaż czasami dodajemy sobie z bratem tam takie rubryki jak np. owoce, warzywa.
      Hahah, przyznam szczerze, że aż zerknęłam do instrukcji i są tam takie podpunkty, jak "nie wolno mówić, że hasło brzmi podobnie jak lub rymuje się z innym słowem i nie wolno używać słów, które zawierają się w danym słowie. Więc chyba takie słowotwórcze opisy nie wchodzą w grę, choć przyznaję, że mnie zdarzało się tak właśnie opisywać. :D

      Usuń
  2. Przyznam , ze nie znam jej :)


    ________________________
    Potrzebuje Waszej pomocy!
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł! Gry planszowe są świetnym sposobem na spędzenie odrobiny czasu z najbliższymi :) Lubię zwłaszcza takie „na myślenie” typu Scrabble. Tabu również wydaje się być ciekawą grą. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najbardziej lubię takie na myślenie, różne quizy itp. Scrabble oczywiście też mam :D

      Usuń
  4. Nigdy nie słyszałam o tej grze, ale musi być naprawdę ciekawa. Uwielbiam podobnie jak Wiola grać w państwa i miasta, ale my nie rysujemy rubryk, tylko na karteczkach mamy wypisane kategorie i losujemy i przez określony czas piszemy wszystko na daną literę np. przez minutę piszemy wszystkie państwa na B. Także dodaliśmy tam swoje kategorie takie jak choroby, zawody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, a to ciekawa alternatywa, podoba mi się! :D Zawody też zazwyczaj mamy jako jedną z kategorii, ale choroby nie, można zobaczyć, czy daleko nam do lekarzy, hehe.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Bez problemu: żaluzje - niewielkie paski, mające na celu, ograniczenie ilości wpadającego światła do pomieszczenia. Nada się? :)

    Z planszówek, to w "mojej ekipie" zagrywamy się w grę na podstawie serialu Battlestar Galactica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nada.
      Nie kojarzę ani serialu, ani gry... Czy to coś związanego z fantastyką?

      Usuń
    2. Battlestar Galactica to stary (1978) serial SF. Odnowiony w 2003-9, z filmami.

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się ta gra. Dzięki niej można spojrzeć na wiele rzeczy z zupełnie nowej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Tabu. Moją ulubioną jest natomiast Prawo Dżungli (Totem, Jungle Speed, jak zwał tak zwał), czasem aż lała się krew :)
    Często gramy też ze znajomymi w Game of Life, wydaną w 1978! Koleżanka znalazła w second handzie, a że wszyscy oglądaliśmy Różowe lata '70 gdzie w to grali musiała kupić :) Do tego jeszcze Culedo, Milionerzy i zwykłe karty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cluedo też mam i bardzo lubię. :) W karty gram najczęściej, bo wymagają najmniej przygotowania i można grać w dwie osoby; znam naprawdę wiele gier. Zdarzało mi się nieraz grać na pieniądze (hazard!).
      Nie kojarzę "Prawa i Dżungli i Game of Life, ale zaraz wygoogluje ;)
      Co do Milionerów, to aż się musiałam obrócić i spojrzeć, czy mamy, ale... nie! Mam za to "Postaw na Milion", też pieniądze wchodzą w grę, hehe. ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A i zapomniałem o najlepszym, zwykłe kalambury :)

      Usuń
  8. zanm tabu i gralismy kilka razy ze znajomymi :) super sprawa! bardzo lubie tez activity bo oprocz mowienia mozesz tez pokazywac i rysowac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Activity to trochę jak klasyczne kalambury, czytałam kiedyś o tym :D

      Usuń
  9. grywam czasami w tę grę wieczorem z chłopakiem, aczkolwiek korzystamy z kart umieszczonych w internecie. jest świetna! a żaluzja... hm, może hasło: zamiast rolet? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste hasło, ale myślę, że udałoby się zgadnąć. :D

      Usuń
  10. Grałam w Tabu ale na telefonie ;p Jest taka aplikacja,ale ma tylko podstawową wersie , w karty muszę się zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabu na telefonie? O ja, ale wtedy się odpowiada/opisuje? Trochę mnie zaintrygowałaś :D

      Usuń
  11. Uwielbiam tę grę! Co prawda nie grałam w oryginał, ktoś przyniósł wydrukowane karty, ale myślę, że to większej różnicy nie robi, ważne, że zabawa była przednia! A tak jeśli chodzi o planszówki to ostatnio zakochałam się w Carcassone - bardzo prosta, familijna gra, a ile trzeba się namęczyć intelektualnie, by tanim kosztem zdobyć dużo punktów. W każdej wolnej chwili gramy z bratem i nie mamy dość, polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy przeczytałam na Wikipedii, że wymagane jest "strategiczne myślenie" zwątpiłam w to, czy potrafiłabym wygrać :D

      Usuń
    2. Eee tam, moja babcia nas ograła, a Ty nie dasz rady? :D

      Usuń
  12. TABU jest dostępne w innych wersjach językowych więc świetnie się nadaje do nauki języków obcych.
    W UK jest popularna podobna gra OUTBURST, ale chyba jeszcze nie ma jej w wersji polskiej.

    Moim #1 jest klasyczny Chińczyk. Dobra szkoła radzenia sobie z wpływem przypadkowego wyniku rzutu kostką na wynik gry.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzadko grywam w gry planszowe i w sumie niewiele wiem w tym temacie. Z dzieciństwa pamiętam jakieś takie przygodowy gry, które były na świetlicy szkolnej i mogliśmy w nie grać rzucając kostką i goniąc się wzajemnie :) Zawsze wolałam takie gry jak: Państwa, miasta (czasem bardzo urozmaicone i rozbite na podkategorie, np. rzeka, szczyt, jezioro, miasto polskie, miasto zagraniczne, pustynia, itd.) czy szachy. Hmm była taka strona (może nadal jest?) - Kurnik. Tam spotykałam kilku wyjątkowych graczy, z którymi miałam okazję grać hmm w kalambury i jakieś gry karciane. Z czasów studiów kojarzę jedynie Alkochińczyka :P wersja do wydruku jest dostępna w Internecie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj miałem okazję grać w świetną grę, mam nadzieję, że Cię zainteresuje, opisałem ją na moim drugim blogu: http://eleganckipenis.blogspot.com/2015/02/uwaga-post-w-ktorym-ja-i-moi-znajomi.html

    Mam nadzieję, że nazwa nie przeraża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha Dawid, rozwaliłeś mnie tą nazwą :p

      Usuń
    2. Mnie też, Google chyba też, bo nie chciało mnie tam wpuścić. Gra faktycznie wydaje się świetna.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)