wtorek, 28 lipca 2015

Dlaczego nigdy więcej nie pojadę do Bratysławy?



Pożegnałyśmy się z pięknym Wiedniem i wsiadłyśmy do autobusu do Bratysławy. To jedyna stolica granicząca z dwoma państwami (Austrią i Węgrami), oddalona zaledwie 57 kilometrów od Wiednia. Bus dociera z austriackiej stolicy do stolicy Słowacji w półtorej godziny.
Nasze pierwsze rozczarowanie – hostel i jego położenie. Okazało się, że nasze lokum jest położone niedaleko Śródmieścia, a nie Starego Miasta. Aby dostać się w okolice starówki musiałyśmy przejechać jakieś 13 przystanków trolejbusem. Podobnie aby dostać się z dworca do hostelu.
O naszym hostelu rodem z PRL-u napiszę jeszcze w kolejnym poście z praktycznymi wskazówkami. Teraz chcę Wam przybliżyć Bratysławę. Miasto smutne, szare, przygnębiające, zaniedbane, biedne… Dlaczego więc tam pojechałam? Głównie dlatego, że szkoda mi było nie odwiedzić europejskiej stolicy, będąc tak blisko niej. W Bratysławie udało mi się zobaczyć prawie wszystko, co warte zobaczenia (prócz synagogi i niektórych pomniczków, których zwyczajnie nie mogłyśmy znaleźć).
Zwiedzanie Bratysławy rozpoczęłyśmy w deszczu. Potem przez chwilę świeciło słońce, przez chwilę padało, przez chwilę świeciło słońce... i tak w kółko. Pierwszym zabytkiem, według wszelkich internetowych źródeł wartym uwagi, była Brama Michalska, jedyna zachowana brama w stolicy. Mnie dużo bardziej od bramy zainteresowało to, co znajduje się pod nią. Złote koło z nazwami miast i odległością do tychże miejsc ze słowackiej stolicy.


W Bratysławie na wielu budynkach wisiały tabliczki świadczące o tym, że niegdyś w tym miejscu mieszkał ktoś ważny albo sama budowla była czymś ważnym. My z mamą czytałyśmy tabliczki, patrzyłyśmy na budynek i… szłyśmy dalej, często nawet nie fotografując tych rzekomych zabytków. Nie były warte uwagi.
To, co mojej mamie najbardziej podobało się w Bratysławie, to zamek z czterema wieżyczkami. Wstęp do skarbca czy muzeum zamkowego jest płatny, ale już na dziedziniec czy do lochów można wejść zupełnie za darmo. Ze wzgórza zamkowego roztacza się panorama. To właśnie wracając z zamku, krzywo stanęłam i skręciłam sobie nogę. Zaczęłam płakać, nie zwracając uwagi na innych ludzi. Po dłuższej chwili powoli kontynuowałyśmy spacer, bo kostka mi nie spuchła. Dopiero wieczorem wyglądała jak balon. Oszczędzałam ją przez kilka kolejnych dni.


Mnie w Bratysławie najbardziej spodobał się Niebieski Kościółek, który na długo zapamiętam. Oglądanie kościołów nie jest dla mnie, ale ta świątynia wyglądała wyjątkowo urokliwie i oryginalnie.


Piękny teatr

W Bratysławie znaleźć można różne figurki. My, po zasięgnięciu rady miejscowych, dotarłyśmy do trzech z nich.
Przyznaję, to ja go wrzuciłam do tego kanału.


Na tej ławce siedziały jakieś babki i rozmawiały. Siedzą, siedzą, a my z mamą zachowujemy się tak, aby zrozumiały, że chcemy zrobić zdjęcie. Nie podziałało. Gdy poprosiłam kobiety po angielsku, aby wstały, zrobiły minę w stylu "znaj łaskę pana" i zwolniły ławkę.

Udało nam się zdobyć, zupełnie za darmo, mapkę starówki, która pokierowała nas także do innych miejsc. Jednym z nich był… wieżowiec. Taki, jakich nie brakuje w Warszawie. Śmiałam się, że gdyby pokazać ten budynek nowojorczykowi, za nic nie wymyśliłby, dlaczego ma to oglądać. My też nie wymyśliłyśmy. Takich miejsc było więcej. Do większości dotarłyśmy, stwierdziłyśmy, że jak już jesteśmy, to pstrykniemy zdjęcie. Ale żeby się zachwycać?
Obok wieżowca – budynek zwany piramidą. 




Podczas naszego jednodniowego zwiedzania Bratysławy dotarłyśmy też pod Pałac Prezydencki i akurat trafiłyśmy na zmianę warty. Przez pałacem – efektowna fontanna. 



W Bratysławie nachodziłyśmy się co nie miara, a wcale nie zobaczyłyśmy jakoś bardzo dużo. Poszczególne miejsca mogące uchodzić za interesujące były od siebie oddalone. Żal mi Bratysławy i jej  mieszkańców. Zdaję sobie sprawę, że to młoda stolica. Ale nie zamierzam tam wrócić. 
Ten kościół mógłby być naprawdę okazały, gdyby o niego zadbano, odnowiono, odrestaurowano...

Miłego dnia! 
Sara

17 komentarzy:

  1. Spodziewałam się jednak czegoś gorszego, ale pokazane przez Ciebie zabytki i inne ciekawe miejsca są naprawdę ładne! No, z wyjątkiem tej piramidy - chyba nigdy nie zrozumiem takiej architektury. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się wybrać zdjęcia tych ładnych, Kasiu. ;) Mnie poraził całokształt tego miasta - gdybym jechała tylko tam i nie odwiedzała Wiednia, to trochę bym zapewne żałowała...

      Usuń
    2. Rozumiem. Są takie miejsca, które nie wywierają na nas odpowiedniego wrażenia. ;) Ja chyba jeszcze nie spotkałam się z taką miejscowością, ale wszystko przede mną! :p

      Usuń
  2. Najbardziej z tych zdjec to podoba mi sie ten gosc z kanalu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. cały czas usiłuję wyciągnąć mojego chłopaka do Bratysławy, bo tam mnie jeszcze nie było, a on ciągle odmawia. ;) i odmawia z tego powodu o którym napisałaś, że Bratysława jest strasznie brzydkim miastem. jego koleżanka Słowaczka, która od urodzenia w nim mieszka, tak im zawsze o niej mówiła, że brzydka i nie warto tam jechać. ;) a mimo to, na Twoich zdjęciach wygląda bardzo fajnie. ;) zresztą, sama się muszę przekonać, więc zapewne w końcu go tam wyciągnę. ;)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie najbardziej spodobało się to koło z kierunkami świata i odległościami do różnych miast! Wszelkie drogowskazy tego właśnie typu (lub drewniane stojące), zawsze mi się podobały. Moim faworytem jest niewątpliwie ten znajdujący się chyba na Malediwach na plaży :D O dziwo na tych zdjęciach Bratysława nawet mi się podoba, jednak faktycznie czytałam głównie opinie, że jednak "szału ni ma", jeśli chodzi o tą stolicę europejską. Figurki faktycznie ciekawe i chętnie zrobiłabym sobie przy nich zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta piramida to im trochę nie wyszła...

    Czy posągowe postacie mają jakiś podpis typu kto to i czym zasłużył na takie uwiecznienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, żadnych podpisów. Ale jest ich podobno kilkadziesiąt... My znalazłyśmy trzy.

      Usuń
  6. A ja w Bratysławie jestem zakochana. Pierwszy raz byłam 2 lata temu i od razu mnie kupiła, mam nadzieję że w tym roku uda mi się znowu ja odwiedzić. Ma ona taki specyficzny urok, jest zupełnie bezskładna i poszczególne jej elementy do siebie nie pasują, ale jak tylko wysiadlam z autobusu poczułam się jak w domu i całą zwiedzilam bez mapy, po prostu wiedziałam gdzie iść. Zdecydowanie bardziej mi się podobała niż jednolity i nudny Wiedeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skrajne są ludzkie gusta! :D Do Bratysławy można się wybrać Polskim Busem. :)
      Ale że Wiedeń Ci się nie podobał? Taki piękny, królewski, dostojny, szykowny... Akurat myślałam, że to miasto każdemu przypadnie do gustu. ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Z Twoich zdjęć widzę, że ja znalazłabym coś dla siebie w Bratysławie. Szczególnie zaciekawił mnie niebieski kościółek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten Niebieski Kościółek też najbardziej się podobał. :) Według mnie w każdym mieście można znaleźć coś ładnego, coś, co nam się spodoba. Ale Bratysława miała zaledwie kilka takich miejsc - według mnie za mało jak na stolicę. :( I nawet, jak pojawiały się jakieś ładne budynki, to otoczone były szarymi, brzydkimi budowlami. :(

      Usuń
  8. Bratysława nie kojarzy mi się z żadnym zabytkiem i ciekawa byłam co też tam jest do zwiedzania. Na zdjęciach widzę, że miasto jest dosyć ładne i najbardziej podoba mi się zamek.
    Mam nadzieję, że z nogą jest już w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zdecydowanie lepiej z nogą, dziękuję!

      Usuń
  9. Mi również spodobał się ten Niebieski Kościółek, ma coś w sobie :D. No i bardzo pozytywne są fotki z figurkami, ta z kapeluszem jest ekstra :D. A co tam, jak boli, to nie ma co kryć bólu i nie płakać. Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało :(. Fontanna ładna, robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Namówiłaś mnie na wyjazd do Bratysławy. Lubię takie "biedne" miasta i kraje dlatego tak chętnie wybieram wschód Europy i mam parę podróżniczych planów właśnie ze wschodem związanych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kraj podobny do naszego, więc szarość to normalka. Zdjęcia nie pokazują, żeby Bratysława była brzydka, ale to tylko urywki. Trzeba wszędzie dostrzegać jakieś pozytywy, pomimo kiepskich hoteli i ulic :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)