niedziela, 26 lipca 2015

Widziałam pandę na żywo



Niektóre ze zdarzeń od razu z góry przypisujemy do kategorii "na pewno nigdy w życiu mnie to nie spotka". Niestety, jest w tej grupie sporo wydarzeń, które znajdują się na liście naszych marzeń. Jesteśmy wręcz pewni, że nigdy się nie ziszczą, ale… marzymy nadal.
Po tym jak panda mieszkająca w berlińskim zoo odeszła z tego świata, oswoiłam się z myślą, że nigdy w życiu nie zobaczę czarno-białego niedźwiadka na żywo. Jako że daleko mi do racjonalistki i realistki nawet nie sprawdziłam, w jakich zoo w Europie można zobaczyć pandę. Ta z Berlina zmarła, więc koniec, nie ma o czym marzyć. 
Pandy jedzą.
Panda idzie, panda je.
Tymczasem, zupełnie przypadkiem, przeszukując Internet z zamiarem znalezienia fantastycznych miejsc wartych zobaczenia w Wiedniu, natknęłam się na informację o tamtejszym zoo. I pandzie. A właściwie pandach, które w nim mieszkają. Rozentuzjazmowana, zszokowana, przeszczęśliwa zbiegłam na dół (zawsze tak robię, gdy przepełniają mnie różne emocje) i poinformowałam rodziców o tym, że w stolicy Austrii jest zoo, a w tym zoo panda i że nieważne, co zobaczymy w Wiedniu, pandę musimy zobaczyć. Oczywiście dopiero potem zorientowałam się, jakie są ceny biletów… Ale jakoś nadal wierzyłam, że mama zgodzi się na wejście do zoo. Nie myliłam się. Miałam tylko nadzieję, że akurat nigdzie nie wysłano uroczych pandusi. Po wymianie wiadomości z Agatą dowiedziałam się, że małe misie zostały wysłane do Chin, natomiast ich rodzice pozostali w Wiedniu. 
W zoo były też oczywiście inne zwierzęta między innymi ten groźny tygrys bawiący się w swoim bajorku.
Renifer z imponującym porożem. Chociaż wydawało nam się, że bardzo mu ciążą te rogi...
Pewnie dobrze wiecie, że panda jest zwierzęciem zagrożonym. Dlaczego pand jest tak mało? Z kilku powodów:
  • Zwierzęta te żywią się pędami bambusa, a roślina ta jest notorycznie wycinana pod pola uprawne.
  • Powodem wymierania pand jest również kłusownictwo. Istoty, którym miano człowieka w zupełności się nie należy, zabijają pandy np. dla ich cennego, wyjątkowego, czarno-białego futra.
  • Także sam bambus jest dość kłopotliwą rośliną – jego kwitnięcie poprzedza obumieranie pędów.
  • Współczynnik przyrostu naturalnego pand jest ujemny, a to znaczy, że więcej pand umiera niż się rodzi. Zwierzęta te mają problem z rozmnażaniem się – nawet gdy samica urodzi kilka niedźwiadków, nie wszystkie z nich przeżyją.
Niedźwiedzia polarnego, podobnie jak pandę, zobaczyłam po raz pierwszy w życiu.
Pan foka, lew morski, mors?
Gdzie w Europie można spotkać pandy?
W 5 ogrodach zoologicznych. W Szkocji, w Edynburgu; w Belgii, w Brugelette; we Francji, w Saint-Aignan; w Hiszpanii, w Madrycie oraz oczywiście w Austrii, w Wiedniu. W Wiedniu są jednak dwa ogrody zoologiczne, zapamiętajcie, że pandę spotkacie w Tiergarten Schönbrunn, czyli w najstarszym zoo świata, wpisanym na listę UNESCO (tak, tak!).   
Ten hipcio wyglądał na bardzo ciężkiego...
Parę słów o samym zoo: jest ogromne, z mamą nie dałyśmy rady zobaczyć wszystkich zwierząt, wybrałyśmy te największe i najbardziej egzotyczne oraz te, których np. nie ma w toruńskim zoo. Wybiegi są naprawdę spore, pracownicy postarali się, aby jak najbardziej przypominały naturalne warunki, w jakich żyją zwierzęta, wiele z nich ma własne stawy, mogą się w nich ochłodzić. My trafiłyśmy akurat na porę karmienia słoni i pand. :)
Wyobrażacie sobie mnie przy klatce z pandami? Stałam tam dobre kilkanaście minut, próbując przecisnąć się przez tłum. Nie wiem, jakie uczucie najlepiej opisałoby mój ówczesny stan. Radość, euforia, szczęście? Po prostu cieszyłam się, że po pierwsze udało mi się zobaczyć zwierzątko pochodzące z daleka, bo aż z Chin, po drugie dotarłam do jednego z nielicznych europejskich miast, w których mieszkają pandy, po trzecie zobaczyłam gatunek zwierzęcia, który, jeśli niektórzy nie zmądrzeją i nie znajdą sumienia, może wyginąć.

Pozdrawiam Was serdecznie kochani!
Sara                                    
PS Ten post miał pierwotnie zawierać około 20 zdjęć pand. Oszczędziłam Wam. Po więcej pand, a także w sprawie zakupu pocztówek po 50 groszy piszcie na sara.watrak@wp.pl

15 komentarzy:

  1. Jak ja Ci zazdroszczę! Bardzo chciałabym zobaczyć pandy na żywo! Te zwierzęta są naprawdę piękne. Szkoda, że grozi im wyginięcie. Mam nadzieję jednak, że dobrym ludziom uda się jednak rozmnożenie gatunku do takiej ilości, że zagrożenie wyginięciem nie będzie już nad nimi wisieć.
    Swoją drogą - jakbyś miała ochotę zobaczyć jeszcze kiedyś na żywo słonie, tygrysy, żyrafy, zebry, strusie, niedźwiedzie brunatne czy inne zwierzęta, a niekoniecznie miałabyś ochotę wyjechać z Polski, zapraszam do poznańskiego Nowego Zoo (bo jest jeszcze Stare Zoo, dużo mniejsze od nowego, ale równie ciekawe). :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice twierdzą, że byłam w obydwóch ogrodach zoologicznych w Poznaniu jako małe dziecko, ale ja tego nie pamiętam. ;) Więc pewnie kiedyś sobie przypomnę. :D

      Usuń
    2. Zaprasza, zapraszam, bo warto! :D

      Usuń
  2. Jako małe dziecko zawsze chciałam mieć pandę (i koalę też :)) i nigdy nie rozumiałam jak wszyscy mi tego odmawiali. Dla mnie był to taki fajny misiak. Z czasem jednak zrozumiałam, że nie każde zwierzątko można mieć w domu :D Ogółem od dziecka uwielbiam chodzić do zoo i chyba nigdy mi się to nie znudzi. Dobrze, że czasami jeździmy tam z dzieciaki z ZHP to nie podpada, że razem z R. jesteśmy takimi dzieciakami co się cieszą na widok zwierzątek :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy w żadnym zoo nie byłam. Zazdroszczę Ci takiej wycieczki! Pandy są przesłodkie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ZOO! Byłam w kilku i zawsze mi się podoba, choć najbardziej spodobało mi się to w Holandii :) Akurat wiedziałam, że wiedeńskie ZOO jest na liście UNESCO, bo tworząc post o pocztówce z Wiednia znalazłam tą informację. W sumie to pandy pandami (zawsze chciałam je zobaczyć na żywo), ale niedźwiedź polarny! <3 Uwielbiam te białe misie! Chętnie bym jednego zobaczyła :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Och widziałaś Pandy! Zazdroszczę. ♥
    Jednym z moich marzeń jest odwiedzić przynajmniej jedno zoo w każdym kraju, który odwiedzę.
    Póki co, najbardziej mi się podobało w zoo w Rotterdamie i Berlinie. Choć nie ma tam pandy ( byłam bardzo zawiedziona, kiedy tam pojechałam i już jej nie było ;_;), to nadal jest to naprawdę placówka warta zwiedzenia.
    Chyba mnie przekonałaś do austryjackiego zoo. Już planuje swoją podróż. ;)
    Na oglądanie tygrysa zapraszam wszystkich do Bydgoszczy, bo gości u nas od niedawna! W Toruniu też w ogrodzie fauny, czy jakoś tak się to zwie, też są ładne zwierzątka tak nawiasem. ^^
    Pozdrawiam Saro. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietne uczucie! Prawda? :) My widzialysmy pierwszy raz pande i koale w maju w Madrycie :) ale miska polarnego jeszcze nie widzialam :( udostepniam Twoj wpis na naszym FP :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam ten wpis i nieustannie się uśmiecham :D. Cieszę się, że udało Ci się zobaczyć upragnione pandy! W ogóle całe wyjście do zoo to super sprawa. Ja szukam okazji, żeby wybrać się po raz juz czwarty do tego w Gdansku, jednak albo mam jakieś inne plany, albo pogoda nie taka. Oczywiście nie ma to porównania z Twoją wycieczką :D!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja polecam również Wrocławskie Zoo oraz jakiś niedawno otwarte tam oceanarium i afrykarium :) może i nie ma pandy, bo tak jak mówisz, można je spotkać tylko w 5 zoo w Europie, ale miejsce samo w sobie robi meeeeeega wrażenie :D

    kochana dzięki za miłe słowa :*
    żółty z różem- ten świetny pomysł :D chętnie wykorzystam :)

    miłego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  9. :o zazdroszczę! Też muszę kiedyś zobaczyć pandę na żywo

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez pierwszą chwilę zastanawiałam się czy widziałam pandę na żywo,ale nie widziałam no bo gdzie? Za granica w zoo nigdy nie byłam tylko w tych Polskich jak już ;P
    ale chciałam bym zobaczyć pandę na żywo,Tobie oczywiście można pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam 2 razy w ZOO - w Chorzowie i w Krakowie. Mogłabym takie miejsca odwiedzać częściej, gdyby były bliżej mnie. Zazdroszczę Ci tak wspaniałej wycieczki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ahh mi jednak było szkoda pieniędzy i wyszłam z założenia, że kiedyś pojadę do Chin i tam je zobaczę (nadal chcę xD). Za to w Polsce również możemy oglądać pandy w zoo, tyle, że czerwone. Też zagrożony gatunek i też są fantastyczne, polecam! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)