poniedziałek, 5 września 2016

Magiczna Piotrkowska - Łódź cz. 1



- Jedziemy z mamą do Łodzi.

- Po co?

- Pozwiedzać.

- Łoho, to się naoglądacie!

Tak sarkastycznie reagowała większość osób, którym zwierzyłam się z naszego pomysłu. Wyjazd do województwa podlaskiego nie wypalił, a że dla mnie siedzenie w domu jest niczym kara, wybrałam Łódź jako swój kolejny cel podróży. Miasto niegdyś przemysłowe, dzisiaj mogące poszczycić się wyjątkowymi miejscami.
Z Tuwimem czyli poetą, którego jeszcze w miarę rozumiem.

Wolicie Seksmisję czy Vabank? A może... Kilera?
Nie mogę powiedzieć o Łodzi, że to piękne miasto, że wpadłam w zachwyt itd. Zwiedzając ją, można natknąć się na gustownie zdobione kamieniczki, ale i na szare, brudne budynki.
To była pierwsza zauważona przez nas kamienica na Piotrkowskiej. Niestety nie wiem, co znajduje się w środku. Czyżby teatr...?

Ale wiecie co? Łódź ma coś więcej do zaoferowania niż ulicę Piotrkowską. Miasto to można zwiedzać kategoriami – Łódź bajkowa, Łódź przemysłowa, Łódź żydowska… Z mamą starałyśmy się zaliczyć wszystkie oblicza w jeden dzień. Czy nam się udało? Przekonacie się w najbliższych dniach.


Z aktorem Stefanem Jaraczem.
Do Łodzi dotarłyśmy przed 11. Na dworcu miły pan z informacji turystycznej nieco nam pomógł. Ruszyłyśmy w  drogę – na razie na piechotę. Ale na tym skończy się chronologiczna relacja, gdyż postanowiłam uraczyć Was aż trzema postami na temat Łodzi. Dziś skupimy się na wspomnianej już, powszechnie znanej, ulicy Piotrkowskiej.
A oto łodzianie, którzy wykupili sobie własną kostkę na Piotrkowskiej! Ten "pomnik" ciągnie się przez blisko 400 metrów!

Niegdyś całe życie łodzian skupiało się wokół tej ulicy. Piotrkowska jest naprawdę długa, my więc, by oszczędzać nogi, które i tak nas potem bolały, zaczęłyśmy spacer od deptakowej części ulicy (i tak od czasu do czasu jeżdżą po niej samochody). Większość kamieniczek przy Piotrkowskiej jest godna zobaczenia. Na ulicy tej właściwie co kawałek można zauważyć obiekt warty sfotografowania. A to ławeczka, a to figura kogoś sławnego (ewentualnie część ciała znanego pisarza…).
Tylko udaję, że potrafię grać.

"Dupa Tuwima" bez cenzury.
Najśmieszniejsze jest to, że, wypisując sobie miejsca, którego chcemy zobaczyć w Łodzi, na pierwszym miejscu umieściłyśmy z mamą Starbucks, a na drugim Dunkin’ Donuts. Cóż, to nie pierwszy raz, gdy jedziemy do innego miasta na… jedzenie, hahah. :D Byliśmy już z rodzinką na rogalach świętomarcińskich w Gnieźnie, kebabach w Poznaniu, przyszedł czas na amerykańskie pączki i pyszną kawę w Łodzi. Ostatecznie do Starbucksa nie zawitałyśmy, bo było nam nie po drodze, ale w Dunkin’ też mają pyszną kawę. Rozkoszowałyśmy się więc napojem bogów i donutami obficie polanymi czekoladą. W Toruniu niestety nie ma takich hipsterskich lokali.

Podjadłyśmy i kontynuowałyśmy nasz spacer Piotrkowską. Jednym z budynków na tej ulicy, schowanym nieco na uboczu, jest Pasaż Róży. Na pewno zapamiętam tę kamienicę na długo, a to z racji szklanej mozaiki. Aż trudno było zrobić zdjęcia, bo odbijałam się w każdym szkiełku. Wygląda to naprawdę zjawiskowo. Znaczy, nie moje odbicie, tylko sama mozaika.
Jak widać, nie jestem za stara na zdjęcia w lustrze!

Kolejna część mojej relacji z Łodzi już niebawem!
Uściski!
Sara
PS Macie wolne kilka sekund? Jeśli tak, ślicznie proszę o lajka. <3 Biorę udział w konkursie organizowanym przez Fundację NEUCA dla Zdrowia. :D

6 komentarzy:

  1. Rogale świętomarcińskie w Gnieźnie, a w Poznaniu tylko kebab? Toż to herezja! :D
    Łódź... Niby miasto, na które kompletnie nie mam ochoty (tj. żeby je odwiedzić czy coś), a z drugiej strony coraz więcej osób wraca zadowolonych z wizyty tam! Może kiedyś uda się odwiedzić to poprzemysłowe miasto, zobaczyć co ciekawsze... Najbardziej interesują mnie te liczne pomniki! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Machulskiego bardzo polecam "Next ex"! Świetna komedia zarówno do obejrzenia (rola Marysi wykreowana wg mnie wprost mistrzowsko), jak i do przeczytania.
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. moje rejony:) 5 lat studiowałam w Łodzi, mieszkałam niedaleko Piotrowskiej, więc bywałam na niej praktycznie codziennie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Piotrkowską. Dobrze, że Łódź mam blisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że ludzie dają szansę Łodzi, bo to na prawdę nie jest takie złe miejsce :D Ostatnio sporo się tam zmienia i jest coraz bardziej przyjazna. Ja na początku byłam trochę przestraszona, ale z biegiem czasu okazało się, że są takie miejsca ja na przykład Piotrkowska, gdzie ma się ochotę bywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piotrkowska to mój cel :D! Kiedyś, jak byłam z tatą w Łodzi, Piotrkowska była w remoncie, innym razem, kiedy byliśmy z Adasiem, mieliśmy niewiele czasu i zaliczyliśmy tylko Manufakturę i Pałac Izraela K. Poznańskiego. Nie rozumiem, czemu tak wszyscy się dziwili, że tam jedziecie :D.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)