środa, 5 października 2016

Paryż - ceny, praktyczne wskazówki i informacje


Opowiedziałam Wam o wszystkim, co widziałam w Paryżu. Nadszedł czas, by podzielić się z Wami szczegółami organizacyjnymi tej podróży.

Bilety lotnicze kupiłyśmy z mamą w lipcu, gdy Ryanair ogłosił kilkudniową promocję -20% na loty we wrześniu i październiku.  Za cztery bilety (dwa w jedną i dwa w drugą stronę) zapłaciłyśmy w sumie 372zł.


Leciałyśmy z Modlina, do którego dostałyśmy się pociągiem z przesiadką w Warszawie. Nie zapomnijcie powiedzieć pani w kasie, że chcecie bilet na lotnisko, a nie tylko do Modlina. ;) Oprócz podróży koleją czekał nas jeszcze dziesięciominutowy przejazd autobusem do terminala.

To, co kosztowało najwięcej, to przejazd z lotniska Beauvais do Paryża. Szukałam w Internecie najtańszych opcji. Gdy wpiszecie w Google "transport z lotniska Beauvais do Paryża" jeden z linków zaproponuje Wam firmę Bus Paris. Koszt przejazdu – 13 euro. Brzmi super. Ja jednak po przeczytaniu komentarzy na różnych forach, nie chciałam zaufać temu przewoźnikowi. Znalazłam innego. Wtedy okazało się, że chwilowo zawiesił on transport z lotniska do Paryża… Ale podano nam namiary na kogoś innego. Nie miałyśmy już za bardzo wyjścia, więc zdecydowałyśmy się na ludzi poleconych przez Transport Paris. Koszt przejazdu jednej osoby – 20 euro. Na pewno kontakt z firmą był utrudniony – długo czekałam na odpowiedzi na maile. Jednak na sam przejazd samochodem nie mogę narzekać. Kierowcy byli punktualni. Jeden z nich co prawda zgubił się w Paryżu i przez 20 minut krążyliśmy między jednokierunkowymi uliczkami, ale w końcu kierowca wysadził nas przed samym hostelem. W drugą stronę również skorzystałyśmy z usług tego samego przewoźnika.

Nie pytajcie, co mam na głowie, bo ja też nie wiem.



Gdzie spałyśmy? W hostelu Plug Inn-Montmartre Boutique. Nie uwierzycie, jaki miałyśmy kłopot ze znalezieniem noclegu!  W większości tanich, paryskich hosteli nie przyjmują osób powyżej 35. roku życia. Mama jest moim najlepszym kompanem w podróży, więc czułam się źle, że tak ją dyskryminują. Zależało nam na tym, by w hostelu było darmowe WiFi. W końcu znalazłyśmy miejsce, w którym do dyspozycji była kuchnia, rano serwowano śniadanie, Internet, mimo że  wolny, było za darmo, a na łóżkach czekały na nas świeżo wyprane ręczniki i pościel, dzięki czemu nie musiałyśmy pchać tych rzeczy do walizki. Jak już wspominałam w jednym z poprzednich wpisów, ogromnym plusem naszego hostelu była lokalizacja, minusem zaś obsługa – pani recepcjonistka, którą spotykałyśmy najczęściej, wydawała się nieprzystępna i dość przemądrzała. Raz mnie zbyła, gdy chciałam o coś zapytać… Za dwa noclegi dla dwóch osób zapłaciłyśmy w sumie 90 euro czyli ok. 400zł.Dodam, że jak zawsze rezerwowałyśmy nocleg w pokoju wieloosobowym, ale tym razem trafiła nam się tylko jedna współlokatorka. Hostele paryskie, w porównaniu do hosteli w innych stolicach, jakie do tej pory odwiedziłyśmy, były dość drogie.


Pierwszego dnia po Paryżu poruszałyśmy się pieszo, bo nie miałyśmy zbyt wiele planów.
Drugiego dnia podjęłyśmy jedną z najlepszych decyzji w życiu i kupiłyśmy dwa jednodniowe bilety na wszelkie środki transportu. Gdziekolwiek jesteśmy, rozważamy zakup takich biletów i zawsze okazuje się to genialnym wyborem. W drogim Paryżu zapłaciłyśmy za nie 14,60 euro czyli nieco ponad 60zł. Gdyby nie te bilety, na pewno nie udałoby nam się zobaczyć tylu paryskich atrakcji. 
Trzeciego dnia kupiłyśmy jednorazowe bilety – koszt jednego to 1,9 euro, można się przesiadać przez półtorej godziny między różnymi liniami metra, nie wychodząc poza bramki.




Na co jeszcze wydałyśmy pieniądze? Na kawy w Starbucksie (burżujstwo, wiem). Taka latte kosztuje ok. 5 euro. Kupowałyśmy pocztówki (w wielu miejscach można spotkać okazję 12 kartek za 2 euro albo jedna sztuka za 20 centów). Nakupowałyśmy też trochę słodyczy, mojemu facetowi przywiozłam słodkie, migdałowe makaroniki.


Jakie są moje rady dotyczące podróży do Paryża?

  • Przede wszystkim uważajcie na siebie. Trzymajcie aparaty, komórki, portfele, szczególnie w metrze miejcie się na baczności.

  • Nie przeliczajcie w głowie euro na złotówki, bo nic nie kupicie. Nawet cheeseburgera w Macu (1,50 euro).

  • Zjedzcie croissanty i bagietki. A najlepiej wybierzcie hostel ze śniadaniem (sporo jest takich!). Ja po zjedzeniu typowego francuskiego śniadanka nie mogłam się doczekać kolejnego dnia, gdy skosztuję go ponownie.

  • Wejdźcie na Wieżę Eiffla albo Łuk Triumfalny, aby podziwiać Paryż z góry. A jeśli szkoda Wam kasy, to po prostu wybierzcie się na wzgórze, na którym znajduje się bazylika Sacre Coeur.

  • Transport z lotniska Beauvais można znaleźć na miejscu. Natknęłyśmy się na ludzi z tabliczkami, którzy oferowali przejazd za 15 euro… Czyli my przepłaciłyśmy.

  • Dogadacie się po angielsku. Trzeba tylko pytać odpowiednich osób, haha. Weźcie pod uwagę, że możecie usłyszeć odpowiedź w języku… francuskim.

  • Komunikacja w Paryżu jest świetna. Metro jeździ co chwilę. Nawet gdy nie byłyśmy pewne, jak się gdzieś dostać, wystarczyło zerknąć na listę stacji i zobaczyć, w którym miejscu można się przesiąść na inną linię.

  • Znaczki kupuje się tam w sklepach z papierosami. Albo na poczcie, jak już jakąś znajdziecie.

  • Paryż jest szalony. Jest niebezpieczny i dziki. Ale warto tam jechać. Serio.

Trzydniowa wycieczka do Paryża dla dwóch osób kosztowała w sumie… ok. 1400zł. Przy czym naprawdę pozwalałyśmy sobie na wszystko – jeśli miałyśmy ochotę na croissanta albo kawę dyniową, po prostu kupowałyśmy. Cieszę się, że moja mama po raz pierwszy poleciała samolotem. Podobało jej się. ;) 

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, śmiało, piszcie!  

Mam nadzieję, że relacja i zdjęcia z Paryża Wam się spodobały. ;) 

Sara

4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie wpisy z cyklu "co trzeba wiedzieć" (u mnie na blogu też się staram dużo takich wrzucać). Świetny tekst, mnóstwo przydatnych informacji np. o transferach. :) Paryż jeszcze przede mną, więc z rad na pewni skorzystam. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się przelicza euro na złotówki to wychodzi wszystko drogo, lepiej zarabiać w euro i zwiedzać za euro :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 1400 zł na trzydniową wycieczkę to teoretycznie sporo... No ale jeśli wziąć pod uwagę, że to Paryż, że to euro... Myślę, że warto! :D Cieszę się, że udało Ci się zobaczyć następną stolicę i życzę Ci kolejnych takich podróży. I może kiedyś skorzystam z tego poradnika. :p Bo ja o Paryżu marzę właściwie od dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety ciężko się oduczyć tego przeliczania. Ja po powrocie z Anglii w zeszłym roku wybrałem się na zakupy do tesco, wyszło mi do zapłaty coś ok. 80zł, automatycznie pomnożyłem to razy 5 i mi się trochę nogi ugięły, na szczęście byłem już w Warszawie. Ostatnio za pomocą wyszukiwarki lotów udało mi się poskładać fajną wycieczkę żeby odwiedzić moich przyjaciół w Niemczech i Holandii, a w międzyczasie wyskoczyć jeszcze na dwa dni do Barcelony, wszystko za ok. 350zł łącznie z powrotem do Polski, ponad tydzień podróży, niestety troszkę mi się nie kalkuluje na ten moment wydawanie w euro przez tyle dni.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)