sobota, 9 września 2017

Znowu na Słowacji!


Gdy jesteśmy w Tatrach czy Bieszczadach, staramy się wybrać na Słowację.  Tak było i w minione wakacje – chociaż Bratysławy nie cierpię, to inne zakątki naszych południowych sąsiadów odkrywam z miłą chęcią.
W promieniu 100-150km od polskiej granicy można natknąć się na Słowacji na ogromnie ciekawe miejsca, w tym mnóstwo zamków. Nie wiedzieliśmy, który wybrać. Ostatecznie udaliśmy się do położonego najbliżej zamku w Kieżmarku.
W drodze zatrzymaliśmy się by sfotografować cudowne widoki na Tatry Wysokie. Nie mam zbyt dobrej kondycji, więc nie dla mnie zdobywanie dwutysięczników, ale na góry mogę patrzeć bez końca. Było nam zimno, ale na zdjęciach udało się uwiecznić naprawdę zapierające dech w piersiach widoki. Choć chyba nic nie pobije scenerii roztaczającej się znad Morskiego Oka. Wracając z Kieżmarku, ponownie zatrzymaliśmy się w celu zrobienia zdjęcia i… utknęliśmy w błocie. Na szczęście daliśmy radę wyjechać z tego bagienka, ale samochód wyglądał prawie tak, jak po przebyciu rajdu Dakar.
Dojeżdżając do Kieżmarku, przejechaliśmy przez swoistą cygańską dzielnicę. Kieżmark to niewielkie miasteczko, zamieszkuje je nieco ponad 16 tysięcy osób. Oprócz zamku można tam zobaczyć cerkiew czy drewniany kościół wpisany na listę UNESCO. Jednak my ostatecznie dotarliśmy tylko do zamku. Sama budowla wygląda na dość współczesną. Powstała jednak w XV wieku, a później wielokrotnie ją rozbudowywano. Zdecydowaliśmy się nie zwiedzać zamku, lecz umiejscowioną w nim wystawę zabytkowych aut. To niezbyt duża, ale dość efektowna ekspozycja. Można było na niej podziwiać nie tylko samochody z I połowy XX wieku, lecz także stare motocykle i rowery.
Sam zamek może nie rzucił nas na kolana, ale jeśli będziecie w pobliżu (na przykład przy okazji wizyty w Jaskini Beliańskiej), zajrzyjcie na dziedziniec. To bezpłatna atrakcja.
Kieżmark położony jest 60km od Zakopanego, weźcie jednak pod uwagę, że trasa prowadzi przez górskie tereny, nie spalcie hamulców! Jeśli kiedykolwiek wybierzecie się w rejon Tatr Wysokich, uważajcie na siebie, nie tylko podczas zdobywania szczytów. Drogi są wąskie, a zakręty potrafią dać w kość.

Na Słowacji jest wiele wartych zobaczenia zamków. Może następnym razem zwiedzimy inny?
Byliście na Słowacji? Co udało Wam się zobaczyć w tym kraju?
Sara

czwartek, 7 września 2017

Święta przyszły w tym roku wcześniej


Jak poczuć świąteczny klimat w sierpniu albo we wrześniu? Wystarczy wybrać się do toruńskiego Can U Escape?

Mikołaj się nie wyrabiał, więc musieliśmy mu pomóc. Znaleźliśmy wszystkie prezenty i w ostatniej chwili uratowaliśmy święta. Świetnie się przy tym bawiliśmy, chociaż nie brakowało nerwów.

"Kto uratuje święta?" to uroczy i bardzo przyjemny pokój. Urządzony jest – nic zaskakującego – w iście świątecznym klimacie. W pomieszczeniu stoi choinka, w zakamarkach poukrywane są upominki, a z głośników płynie delikatna muzyczka.

Pokój przeznaczony jest dla osób początkujących. Faktycznie – nie jest zbyt trudny. Trzeba jednak wykazać się niebywałą precyzją przy otwieraniu kłódek. Mimo że odgadliśmy poprawne kody, straciliśmy sporo czasu na ich wpisywanie.

Zagadki są naprawdę różnorodne. Trzeba było dokładnie przeszukać pokój, ale też skorzystać z różnych zmysłów. Ogromnie spodobały mi się sposoby na otwieranie szuflad. Zdradzę Wam, że nie wszystkie były zamknięte na kłódkę… 

W Can U Escape? po raz pierwszy spotkaliśmy się z tym, że o podpowiedzi właściwie się nie prosiło. Nie ma tam krótkofalówek ani interkomu. Wskazówki wyświetlają się na ekranie. To twórcy pokoju decydują, kiedy je zobaczymy. Chyba że kręcimy się w kółko i nie możemy ruszyć dalej, wtedy machamy i możemy liczyć na podpowiedź. Jednak nie ma tutaj rozmowy, więc możemy uzyskać podpowiedź nie taką, jaka jest nam obecnie potrzebna. Nieużywanie krótkofalówek i interkomu ma swoje plusy i minusy. Przy walkie-talkie może zdarzyć się tak, że zamiast podpowiedzi usłyszymy taksówkarzy, którzy mają postój nieopodal escape roomu… Czasami pojawiają się też inne problemy z łącznością. Jednak gdy mamy dostęp do krótkofalówek czy interkomu, pytamy dokładnie o to, o co chcemy.

Pokój "Kto uratuje święta?" poleciłabym wszystkim, którzy chcą zacząć swoją przygodę z escape roomami, zarówno najmłodszym, jak i najstarszym. Naszej trójce bardzo spodobała się ta przygoda, zagadki nie należały do grupy "Ale jak ja miałam na to niby wpaść?!", były logiczne, a sama atmosfera panująca w pomieszczeniu wprawiła w świąteczny nastrój.
W Can U Escape? możecie również odwiedzić pokoje: "Lekcja iluzji" oraz "Anatomia zła". 
Co sądzicie o takim fabularnym escape roomie?
Pozdrawiam ciepło
Sara

poniedziałek, 4 września 2017

Wystawa figur woskowych w Zakopanem

W Londynie najbardziej podobał mi się nie Big Ben czy Pałac Buckingham. Najmilej wspominam wizytę w Muzeum Figur Woskowych. Dlatego, gdy odkryłam, że w Zakopanem można zwiedzać wystawę figur z wosku, namówiłam rodziców, byśmy właśnie tam wybrali się w niezbyt pogodny dzień.
Wystawa Figur Woskowych EXPO znajduje się na Krupówkach. Nie jest ona zbyt duża, ale można nieźle się pośmiać, oglądając figury sławnych i mniej sławnych osób. Na wystawie znalazły się podobizny superbohaterów, słynnych polityków, muzyków takich jak Mick Jagger czy Lady Gaga, sportowców np. Adama Małysza, papieży czy popularnych gwiazd filmowych. Niektóre są bardziej podobne do swoich pierwowzorów, inne mniej.
Na pewno  dużym plusem wystawy jest to, że można podziwiać na niej figury Polaków. Nie mamy w kraju żadnego oddziału muzeum Madame Tussauds, więc cieszę się, że powstają chociaż takie namiastki tej wspaniałej instytucji.
Na wystawie znajdują się również figury… ludzkich ewenementów. Osoby z trojgiem oczu, z największym biustem, człowiek-wilkołak czy człowiek-cyklop. Mnie akurat te figury w ogóle się nie podobały, wręcz obrzydzały. Ale na pewno wyróżniają one zakopiańską wystawę spośród innych tego typu wystaw.
Według mnie najgorzej odwzorowanymi postaciami byli bohaterowie z filmów o Harrym Potterze… Gdyby nie stroje, trudno byłoby stwierdzić, kto to jest. A kto był najbardziej podobny… tu trudno mi wybrać jedną gwiazdę. :D
Na pewno to miejsce jest warte odwiedzenia w deszczowy dzień. Kiedy szlaki śliskie, a w górach zimno. Jednak gdybym miała wybierać, to wolę londyńskie Madame Tussauds. Marzy mi się, żeby zwiedzić Muzeum Figur Woskowych w innym mieście… Może w Nowym Jorku?
Wiem, że w Krakowie niedawno otwarto Muzeum Figur Woskowych. Byliście, widzieliście? A może odwiedziliście wystawę w Zakopanem?
Dajcie znać, jakie jest Wasze zdanie na temat tego typu miejsc.
Uściski
Sara

piątek, 1 września 2017

Oj, działo się... - sierpień 2017

Te podsumowania pokazują mi, że moje życie wcale nie jest takie nudne. Okazuje się, że nawet czasami wychodzę z domu.

Co robiłam w sierpniu

Świętowałam. Miałam ku temu całkiem sporo powodów. Urodziny Maćka, rocznica związku, 300 tysięcy na blogu.

Bawiłam się. Na weselu i podczas oglądania przedstawienia w ramach Festiwalu Spektakli Ulicznych.
Chorowałam. Całkiem przypadkiem, przez ból brzucha, dowiedziałam się, że jestem dość poważnie chora. I muszę brać tabletki. Cztery dziennie. Ale spoko, jeszcze nie umieram.

Pracowałam. Całe trzy dni. A potem rzuciłam tę robotę, bo co to za praca, że mam łzy w oczach i przez to źle wydaję resztę.

Przeżywałam doznania muzyczne. Przytuliłam Alexandra Rybaka (którego notabene mam na liście swoich przyszłych mężów), Ed Sheeran (którego mam w tym samym spisie) wydał radosny i uroczy teledysk do "Bibia Be Ye Ye", a Taylor (która już nie jest częścią listy…) powróciła. <3 Jak ja to przeżywałam. Nie wyobrażacie sobie mojego szczęścia, zdumienia, radości. Brakowało mi mojej Tay. Wróciła odmieniona. Czekam na 10 listopada – wtedy wyjdzie nowa płyta.
Zwiedzałam. W końcu dotarłam do warszawskich Łazienek!                                          
Uciekałam. Z różnym skutkiem z różnych escape roomów. W tym z pikantnego "Sex roomu", uroczego "Kto uratuje święta?" i tajemniczej "Celi".

Byłam sierotą. Czyli jak zwykle. Kawał drewna do kominka spadł mi na stopę. Co prawda palce mi nie odpadły, ale ładnie spuchły.

Narzekałam. Na mój ukochany Skyway. Z roku na rok jest coraz gorzej. :(
Przegrywałam. W kręgle i w "Pędzące żółwie".

Sierpień – jaki był dla Was? Co ciekawego zrobiliście?
Uściski!
Sara