niedziela, 1 marca 2015

Prawdopodobnie jedna z wielu wycieczek do Warszawy


Warszawa przywitała nas słońcem i brakiem miejsc parkingowych. Tak samo nas pożegnała i właściwie tak też nas ugościła.

Mieliśmy kilka zadrukowanych kartek, nawigację i wielką ochotę zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Obawiam się, że to cecha niejednego turysty.

Pierwszym punktem miała być Gnojna Górka, która niegdyś była wysypiskiem śmieci, a teraz jest po prostu skarpą znajdującą się na Starym Mieście. Można stamtąd podziwiać Wisłę. Niestety, mimo iż zarówno nawigacja, jak i ulice wskazywały nam, że już jesteśmy na miejscu, my Gnojnej Górki nie znaleźliśmy… Może się to wydawać absurdalne – w jaki sposób można przeoczyć górę? Weszliśmy na niewielkie wzgórze, ale to chyba nie było to… 










Pogoda nie zachęcała do powrotu do samochodu, dlatego też skierowaliśmy się w stronę Barbakanu, a następnie Zamku Królewskiego i Kolumny Zygmunta. Po drodze czekały na nas Same Fusy, mijały nas dorożki…
 





Pod kolumną kwestowały osoby niebędące przeciwnikami mniejszości seksualnych, a kilkanaście kroków od nich płakała panda, nazwana przez jedną z kobiet koalą („Patrz kochanie, koala!”). 




Na placu natknęliśmy się też na mężczyznę, któremu udało się zakończyć przygodę z alkoholem, rozpocząć natomiast przygodę z jogą. Obstawiam, że było mu zimno i niewygodnie, ale może się mylę?




Nie wiem, co na to wszystko król Zygmunt, ale chyba nie usiadł z wrażenia. 




To był jedynie prolog tego, co zamierzaliśmy zobaczyć. Głównym punktem naszej wycieczki miały być miejsca związane w jakiś sposób z Żydami.

Po kolejnych problemach z zaparkowaniem skierowaliśmy się w stronę Teatru Żydowskiego (zaczęłam się zastanawiać, co to właściwie oznacza.)

a) przedstawienia skierowane są do Żydów

b) spektakle opowiadają historie o Żydach
c) w teatrze najczęściej występują Żydzi

d) wszystkie odpowiedzi są poprawne. 




Tuż obok teatru znajdowała się restauracja żydowska, my jednak nie zaglądnęliśmy tam, bo w samochodzie wieźliśmy tuzin kanapek, a poza tym za kilka godzin mieliśmy rozkoszować się zupą pomidorową mojej babci.
 


Kolejny punkt to synagoga ortodoksyjna – jedyna czynna świątynia żydowska w Warszawie. W sobotę zamknięta, o czym wiedzieliśmy wcześniej i na co ja zareagowałam krzykiem pełnym rozpaczy jeszcze w domu.
 


Niedaleko synagogi mogliśmy obejrzeć wystawę poświęconą judaizmowi, a ja zrobiłam sobie jeszcze zdjęcie przy graffiti w językiem hebrajskim albo jidysz... Za tłumaczenie będę wdzięczna. :)
 





Nie zdecydowaliśmy się, głównie ze względu na mojego młodszego brata, na zwiedzanie Muzeum Historii Żydów Polskich, jednak byliśmy przed tym budynkiem, aby zobaczyć pomnik poświęcony bohaterom getta.




Zupełnie przy okazji sfotografowaliśmy również ławeczkę Jana Karskiego – emisariusza i, jak głosi napis, człowieka, który próbował powstrzymać Holokaust. Wszyscy wiemy, że mu się nie udało.




Nasz następny cel okazał się niewypałem. Mimo fascynacji kulturą żydowską kompletnie nie pomyślałam, że cmentarz w sobotę będzie zamknięty. Pominę to, iż mężczyźni mogą wchodzić tam jedynie w czapce. Pozostaje nam wrócić do Warszawy…

Niezaplanowane miejsce okazało się tym, które wzbudziło w nas największe emocje. Pozostałości muru getta znajdują się między blokami mieszkalnymi. Nacisnęłyśmy z mamą wszystkie możliwe numery na domofonie, aby dostać się do środka; na szczęście pewna kobieta wchodziła akurat do bloku i wpuściła nas na podwórze. Fragmenty muru getta to prawdziwy kawałek historii, tych cegieł dotykali i naziści, i Żydzi. Niektórzy przypłacili za to życiem. 










Warszawa wydaje mi się idealnym miejscem do wycieczek tematycznych. Śladami Żydów, śladami bohaterów Lalki (nadal nienawidzę tej lektury), śladami powstańców… Coraz bardziej lubię naszą stolicę.

A Wy jakie macie wspomnienia związane z Warszawą? Byliście w którymś z wymienionych przeze mnie miejsc?

Ściskam!

Sara

25 komentarzy:

  1. muszę przyznać, że nigdy nie byłam w Wawie:)

    _________________________________
    the best fashion street from Mediolan
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pojechać! :) Każdy znajdzie coś dla siebie.

      Usuń
  2. W Warszawie byłam tylko raz - jakieś 10 lat temu. I to z wycieczką szkolną. Wstyd ...
    Marzy mi się wyjazd do Warszawy na takie zwiedzanie. Od dawna obiecuję sobie, że chociaż 2 razy w miesiącu będę gdzieś jeździła, zwiedzała. Ale na obietnicach się kończy. Może we wakacje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, rozumiem Cię, bo to albo brakuje czasu, albo pieniędzy, albo pogoda nie sprzyja... Warszawę warto odwiedzić zdecydowanie i to niejeden raz. Ja byłam tam już kilka razy i za każdym razem staram się oglądać coś nowego. :)

      Usuń
  3. Jeżeli chodzi o Gnojną Górkę (mało kto w W-wie wie, ze to miejsce się tak nazywa :)), to najlepiej tam się dostać z Rynku Starego Miasta. Wchodząc na Rynek od razu kierować się w prawo i prosto przez cały czas aż się dojdzie do wąskiej uliczki pomiędzy domami, za którą jest właśnie taras widokowy na Gnojnej Górce :) Tam też znajduję się umieszczana na pocztówkach ulica Dawna z kolorowym domkiem ;) Z tarasu można zejśc też schodkami w dół.
    Widzę, ze odkryliście Same Fusy. Byliście w środku? Jeżeli nie, to polecam. Jest to chyba najbardziej klimatyczna herbaciarnia w tym miejscu. NA dole w piwnicach podają herbaty z całego świata, a na górze kawy i nieliczne herbaty.
    Ja już nieraz się wybierałam w rejony byłego getta, i na wybieraniu się skończyło. Niestety jak ktoś ma coś prawie pod nosem, to często odkłada to na później. Ale tak mnie nakręciłaś, ze chyba w następny weekend pojadę do W-wy pokręcić się w tych rejonach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, następnym razem, jak będę w Warszawie, a będzie to prawdopodobnie w wakacje (bo chcemy z mamą same jechać do Muzeum Historii Żydów Polskich), to zapiszę sobie Twoją instrukcję dojścia do Gnojnej Górki! :D
      Nie byliśmy w Samych Fusach, dość szybko przeszliśmy przez Stare Miasto, ale nazwa tak nam się spodobała, że później opowiadaliśmy o niej wszystkim. Herbatę i kawę uwielbiam, więc już mam kolejne miejsce z Warszawy do odwiedzenia ;)
      Tak zazwyczaj jest, że miejsca, które są blisko, odkładamy na potem... Dlatego mnie już od jakiegoś czasu chodzi po głowie wycieczka po moim województwie - w końcu cudze chwalicie, a swego nie znacie... Warto zobaczyć to, co blisko, bo może to coś wspaniałego i naprawdę godnego zwiedzenia, a i niedaleka wycieczka nie jest taka droga. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Gnojna Góra jest przy ulicy Brzozowej.
    Z Rynku Starego Miasta trzeba wejść w Celną i prosto do celu.
    Alternatywnie z tego samego narożnika wejść w Jezuicką a potem skręcić w Dawną.
    Autem najlepiej podjechać od strony Wybrzeża Gdańskiego i skręcić w Boleść a potem w Bugaj.
    Przy odrobinie szczęścia da się tam znaleźć miejsce do zaparkowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za tę instrukcję, Tomku, musi ona jednak zaczekać do następnej wizyty w Warszawie.
      Właściwie to udało nam się wejść na jakieś, hm, wzniesienie, ale wyglądało zupełnie inaczej niż Gnojna Górka na zdjęciach, więc stwierdziliśmy, że to nie to. Wjeżdżaliśmy nie od strony Starego Miasta, a teraz widzę, że stamtąd najlepiej jest się dostać, czyli po prostu trzeba gdzieś postawić samochód, a potem pieszo.

      Usuń
  5. Widzę, że pogoda dopisała, a to najważniejsze :)
    Byłam w Warszawie tylko raz i to przez cały dzień padał deszcz. Ale widziałam Stare Miasto, byłam też w PKiN. Może następnym razem zwiedzę więcej i przede wszystkim nie zmarznę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zwiedzane w deszczu to się mija z celem.. :( Zimno, nieprzyjemnie, mokniemy, wszystko wygląda jakoś smutniej, szaro, nierzadko nawet nie możemy dobrze czegoś zobaczyć. :/ My właśnie mieliśmy piękną, słoneczną pogodę i chociaż było zimno, to przyjemnie się spacerowało.

      Usuń
  6. Super czapka!
    A Pan Panda chyba trochę przygnębiony. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Warszawę odwiedziłam tylko raz. Byłam tam przez tydzień, ale jako dziecko, więc na pewno wiele się pozmieniało przez te 17 lat. Co do Lalki, to była to jedna z moich ulubionych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O moich krótkich pobytach w Warszawie już chyba Ci wspominałam, to się powtarzać nie będę. W każdym razie zbyt wiele nie widziałam, więc już mam ustaloną trasę następnej wycieczki po Warszawie - tym razem nastawię się na zwiedzanie ;)
    Fajnie, że pogoda dopisała, bo to sprzyja jednak udanym wycieczkom :) Poza tym, strasznie podoba mi się jogin i człowiek panda! Pandę widziałam na zdjęciach z Kielc, ale nie jeździła na rolkach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post ;-) zainteresowałaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  10. w sumie wyjaśniłabyś,czemu nie lubisz Lalki? ;)
    moizm zdaniem - komentarz o Karskim mogłaś sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyjaśniam: właściwie to z trudem przychodzi mi czytanie lektur - uwielbiam czytać, ale odnoszę wrażenie, że jeżeli ktoś każe mi coś przeczytać, to kiepsko mi to wychodzi. Zaczęłam czytać "Lalkę", jednak po kilkudziesięciu stronach porzuciłam tę lekturę. Miała wiele stron i wiem, że przebrnięcie przez nią zajęłoby mi mnóstwo czasu, a naprawdę wolałabym czytać coś innego. Do "Lalki" zraził mnie stres przed lekcjami (bo jednak jej nie przeczytałam), a także fakt, jak wielu szczegółów od nas wymagano (wspominałam o tym nawet w filmiku).
      Komentarz o Karskim to jedynie zacytowanie tego, co jest napisane na jego pomniku. A to, że nie udało mu się powstrzymać Holokaustu jest przecież powszechnie wiadome, a ważne jest, abyśmy pamiętali o tym, czym był Holokaust, o tym, że taka nieludzka tragedia miała miejsce. Jeśli nie będziemy pamiętali, do jakich okrucieństw jest zdolny człowiek, to w przyszłości możemy nie uchronić się przed podobną zagładą.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jeszcze odnośnie "Lalki" mogę dodać, że możliwe, iż nie pasuje mi styl pisania Bolesława Prusa. Kiedyś z własnej woli sięgnęłam po "Anielkę" i tak mi się źle czytało, że zrezygnowałam.

      Usuń
  11. Piękne zdjęcia, warszawa jest piękna ! <3
    Poklikałabyś w baner Sheinside w prawej kolumnie ? Z góry dziękuję <3
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. a mi dopiero marzy się Warszawa, niestety nie udało mi się jej jeszcze odwiedzić :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Amazing pics :) Yes, I follow you on gfc #118, follow back?

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo ciekawa wycieczka! szczerze, nie planowałam takich atrakcji przy mojej wizycie w Warszawie, która będzie mieć miejsce najprawdopodobniej w wakacje, ale widzę, że dostarczyłaś mi inspiracji :)! będę musiała umiejscowić w moim urlopiku wspomniane przez Ciebie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze jest poznać lepiej swoją stolicę. Większość ludzi nie przepada za Warszawą, wiadomo z jakich względów, ale od czasu czasu fajnie się do niej wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Stolica kraju, w którym się wychowuję a jeszcze ani razu nie udało mi się jej odwiedzić! :o
    Bardzo ciekawe zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze mieć więcej czasu na zwiedzanie Warszawy. U mnie niestety zazwyczaj w pośpiechu. Za Warszawą tez jest pięknie, np w okolicach Warki nad Pilicą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)