poniedziałek, 16 listopada 2015

Jak to jest w tej Ameryce? - USA #10



Mieszkałam przez 10 dni u amerykańskiej rodziny. Chodziłam do amerykańskiej szkoły, jadłam amerykańskie, niezdrowe jedzenie. Byłam w stolicy Stanów Zjednoczonych oraz w ukochanym przez turystów i najczęściej przez nich odwiedzanym miastem USA - Nowym Jorku. To pewne, że przez 10 dni nie można poznać Stanów Zjednoczonych ani Amerykanów. Marek Wałkuski, którego książkę "Ameryka po kaWałku" obecnie czytam (dziękuję Mikołajowi za pożyczenie!), potrzebował 12 lat na poznanie chociażby kilkudziesięciu kawałków USA. Ja mogę się z Wami podzielić tym, co zauważyłam podczas wymiany oraz tym, co dostrzegli inni Polacy, i zechcieli się ze mną tym podzielić. 

  • Amerykanie mają fioła na punkcie Halloween. Oczywiście zdarzają się tacy, którzy nie cierpią tego święta (Sarayna twierdzi nawet, że są większością). Ale to nie spowodowało zamknięcia sklepów specjalizujących się w przebraniach halloweenowych, strasznych dekoracjach czy gadżetach. Niektórzy Amerykanie całe swoje mieszkania zamieniają w wielkie domy strachu. Stroją nie tylko podwórko, ale i wnętrze domów. Dla przykładu – w domu S. obrus leżący w kuchni nie dość, że był czarny, to jeszcze wyszywany w pająki. Na ścianach i schodach zostały przyklejone czarne, odrażające szczury. Na komodzie stał nagrobek, na stole kieliszki z napisem "Trick and Treat". Przed drzwiami z kolei przerażające kukły. 

  • Jak Halloween, to i dynie. Jak powiedziała Sarayna, Amerykanie w jesienno-halloweenowym okresie myją się dyniami, pachną dyniami, jedzą dynie i piją dynie. Ja bym jeszcze do tego dodała dekorują dynie. To nie przesada.  Do Polski przywiozłam żel pod prysznic pachnący jak dynia, w pokoju, w którym spałam, roznosił się zapach dyniowej świeczki, wszędzie można było kupić dyniowe ciastka, ciasteczka, babeczki i kawę. Z kolei w szkole pewnego dnia ozdabialiśmy… co? Dynie! 

  • Jak może wiecie, w USA można mieć prawo jazdy od 16. roku życia. Co za tym idzie wiele osób młodszych ode mnie jeździ tam do szkoły samochodem. Nie wiem, czy akurat ja tak trafiłam, czy po prostu jest to tak popularne i powszednie w Stanach – dużo osób niespokrewnionych (mam tu na myśli znajomych ze szkoły) odwoziło i podwoziło siebie nawzajem. W Polsce, przynajmniej w moim otoczeniu, nie jest to tak częste, żeby ktoś dzień w dzień albo co drugi dzień zabierał kogoś obcego ze szkoły. W USA raz jechałam w 8 osób, a innym razem w 9 osób, w aucie pięcioosobowym…

  • Niestety, Amerykanie nie wiedzą zbyt wiele o Polsce. Nierzadko słyszeliśmy pytania typu: A macie w Polsce pizzę? A macie marchewki? Internet? Gdy spytałam Saraynę, co typowego do jedzenia mogę przywieźć z Ameryki do Polski oprócz syropu klonowego i masła orzechowego, ona zaczęła mnie pytać, czy mamy w Polsce żelki, Kitkaty albo tabliczki czekolady… Niektórzy dziwili się, gdy mówiliśmy, że Polska leży w Europie. Ponadto wszyscy, jak jeden mąż, nawet nauczyciele, byli przekonani, że w naszym kraju jest zimno. Po prostu zimno. Tłumaczyliśmy, że mamy klimat podobny do ich klimatu, tj. zimą naprawdę chłodno, latem ciepło. Nie dowierzali. 
  • W USA niezwykle popularne są iPhony. U nas, gdy ktoś ma jakieś urządzenie z firmy Apple, to jest wielkie wow. Takie zakupy nie są na porządku dziennym. Tymczasem w Stanach smartphony i inne urządzenia tej firmy są tanie i ogólnodostępne. 

  • Amerykanie to naród, który można nazwać otwartym i tolerancyjnym. Nie wskazują może na to statystyki morderstw, ale na co dzień mieszkańcy USA zachowują się nad wyraz życzliwie. Jeśli ktoś u nas, w Polsce, przefarbuje się na różowo, to wszyscy od razu się na niego gapią, nawet odwracają na ulicy, komentują to. W USA albo na nikim nie zrobi to wrażenia, albo jeszcze rzucą komplement. Gdy wracałam z S. ze szkoły, jeden chłopak, którego kompletnie nie znała, pochwalił jej koszulkę. Popularnością cieszy się tam także tzw. small talk, czyli uprzejma wymiana zdań o pogodzie, o niczym istotnym. W sklepie bądź w kawiarni niemal zawsze można usłyszeć "How are you?" + jakąś pochwałę, coś w stylu "Podoba mi się twój plecak". Przyznaję szczerze, że nie pasowało mi to. Powinnam się cieszyć, że ktoś jest życzliwy i otwarty, we mnie natomiast ujawniała się typowa polska podejrzliwość, czujność i złośliwość: "Co on ode mnie chce?" albo "Przecież i tak cię nie obchodzi co u mnie, więc po co pytasz?". Rzecz jasna nie wypowiadałam tych myśli na głos, aby nikogo nie urazić. 

  • Dla Amerykanów futbol amerykański to sport narodowy. Ja do tej pory nie znam zasad, pomimo tego że oglądałam fragment w telewizji i cały mecz na żywo. Flaki z olejem...
Co kraj, to obyczaj. Cieszę się, że mogłam zobaczyć fragment amerykańskiej kultury na żywo.
A Wam z czym kojarzą się Stany Zjednoczone?
Udanego tygodnia!
Sara
PS Kochani, jeszcze kilka postów o USA na pewno się pojawi. Nie opowiedziałam Wam jeszcze o Waszyngtonie ani o tym, co też przywiozłam zza oceanu. Dlatego zachęcam do odwiedzin. :)

22 komentarze:

  1. Z przyjemnością czytam Twoje wspomnienia ze Stanów! Ada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! :) Domyślam się, że Ty też masz niezwykłe wspomnienia z Twojej podróży do Stanów. :)

      Usuń
    2. Pewnie, że mam, ale Tobie zazdroszczę tego, że mogłaś mieszkać u "prawdziwej amerykańskiej rodziny" i żyć z nimi na co dzień, poznając ich zwyczaje. Super sprawa!
      Teraz tak sobie pomyślałam, że Sarayna jeszcze długo może do Ciebie nie przyjechać przez to co się dzieje teraz w Europie :( Ada

      Usuń
  2. Chciałabym pojechać do Stanów i zwiedzić Nowy Jork. Może też pojechałabym do Polaków w Chicago XD
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś zupełnie mnie do Stanów nie ciągnie. Chociaż bardzo lubię Twoje wpisy i opowieści o tym kraju. Szkoda, że Amerykanie tak widzą Polskę i Polaków. Mam wrażenie, że interesuje ich tylko własny kraj i nawet nie chcą się czegoś dowiedzieć o Polsce. Ale w Europie też nie zawsze wiedzą o Polsce. Moja koleżanka była na wymianie w Portugalii i osoba, u której mieszkała mówiła jej, że też Polska kojarzy się z zimnym krajem. Pamiętam też, że kiedyś Justin Bieber jak miał przylecieć na koncert do Polski to gdzieś na twitterze czy FB napisał najpierw, że jedzie do Rosji, dopiero potem go poprawiali, że to nie Rosja ale Polska. Wiele osób kojarzy nasz kraj z Rosją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam tę sytuację z Justinem Bieberem. W Internecie można znaleźć takie mapy "Jak Amerykanie widzą świat/Europę". I na wschód od Niemiec jest po prostu wielka "Rosja.
      Gdy ja przyjmowałam Amerykankę w kwietniu, to spytałam ją, co wiedziała o Polsce, zanim tu przyleciała. A ona, że językiem urzędowym jest u nas język rosyjski... Oczywiście wyprowadziłam ją z błędu.

      Usuń
    2. Oni chyba nie tylko nie kojarzą Polski, ale pewnie też właśnie innych krajów pomiędzy Niemcami a Rosją. Nie chcę, żeby nasz naród był utożsamiany z Rosjanami. Choć tyle lat trudnej historii naszego kraju, gdzie przez wiele lat (najpierw zabory, potem II wojna światowa, potem komunizm) spowodował, że wiele innych narodów nadal myśli, że jesteśmy Rosją i Rosjanami. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni.

      Usuń
  4. nieznajomość geografii europejskiej wśród Amerykanów prawdę powiedziawszy mnie nie dziwi. co prawda stereotypowe myślenie o nas i mylenie nas z Rosją jest nieco irytujące, ale przyznajmy, mało który nastolatek potrafi coś więcej powiedzieć o jakimś kraju w Azji czy Ameryce Południowej, o Afryce już nie wspominając :)
    szał na dynie za to mi się bardzo podoba! uwielbiam smak i zapach dyni więc myślę, że bardzo by mi się podobał tak szeroki i bogaty asortyment produktów związanych z dynią.
    a futbolu amerykańskiego też nie rozumiem, oglądałam w telewizji, byłam nawet na meczu, ale... to zdecydowanie nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie gdyby przeciętnego Polaka spytać, co wie np. o Wietnamie, to niewiele osób podałoby chociażby stolicę. Ale jakoś mi się wydawało, że Polska to taki dość znany w świecie kraj. Nie aż taki malutki, mamy niejednego słynnego Polaka... No ale cóż. :/

      Usuń
  5. Świetny post :)
    Cieszę się, że u nas Halloween nie jest tak popularny jak w USA. Jakoś nie przemawia do mnie ten rodzaj zabawy, jedyne co by mi przypadło do gustu to ciasteczka i inne smakołyki dyniowe.
    Na pocieszenie mam dla Ciebie informację, że nie tylko Amerykanie nic nie wiedzą o Polsce. Parę lat temu gdy byłam we Włoszech spotkałam się z ludźmi, którzy twierdzili, że u nas cały rok leży śnieg, żyją u nas pingwiny, a do tego nie mamy lodówek w domu, bo w sumie po co nam, gdy wszytko możemy trzymać na zewnątrz. Największe oczy Włosi robili gdy pokazywałam im zdjęcia z rodziną. Oczywiście większą uwagę zwracali na otoczenie i nie mogli wyjść z zachwytu, że w Polsce jest tak pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra! Totalna ignorancja. To przykre w sumie, dlatego warto opowiadać o Polsce cudzoziemcom. Rozwiewajmy stereotypy. :) Fajnie, że pokazałaś zdjęcia, przynajmniej mogli zobaczyć choć kawałek Polski. :)

      Usuń
  6. Dziękuję za post! Zdobienie na zewnątrz mi się podoba, ale raczej w domu bym sobie odpuściła. Chyba ,że robiłabym imprezę tego typu :) Szkoda ,że Amerykanie mało wiedzą o Polsce. Ta uprzejma wymiana zdań jest spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyobrażałam sobie Amerykę właściwie tak, jak ją opisałaś. Po przeczytaniu takiej ilości amerykańskich książek i obejrzeniu filmów, chyba mnie już nic nie zaskoczy :p Aczkolwiek sama dziwnie bym się czuła przy tych rozmowach z nieznajomymi, przynajmniej będąc przyzwyczajonym do Polskiej mentalności ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne z tym podwożeniem ;) Ciekawy sposób na zawieranie nowych znajomości i integrację
    blog Przygody-Mileny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze się dziwiłam jak słyszałam opinię Amerykanów, którzy przyjeżdżali do Polski i spali w hotelu, w którym pracuję, że są zdziwieni, że to taki piękny kraj, wszyscy są mili i że wszystko tutaj mamy. Zawsze przywozili ze sobą mnóstwo rzeczy, bo myśleli, że my tutaj nic nie mamy, a kraj wygląda jak w PRLu (o czym już kiedyś chyba pisałam u Ciebie w komentarzach ;) ). A o ich znajomości geografii nie będę się wypowiadać, bo wiele razy udowodnili, że czasami z tym u nich jest ciężko... (choć oczywiście nie chcę każdego wrzucać do jednego worka, bo tak nie jest :) ). Co do iphoneów... są popularne nie tylko w Stanach, ale w wielu europejskich krajach również - Austria, Niemcy itp. I nie uważają oni tego za "szpan" czy "skoro on ma to ja też" - tylko po prostu telefony te są takie intuicyjne, że i osoba młoda i starsza mogą łatwo i szybko wszystko zrobić, używają ich zawsze jako nawigacji - zamiast kupować takiej typowej do samochodu, a do tego mogą za darmo pisać do siebie smsy, a nawet prowadzić wideokonferencje (wystarczy tylko mieć internet), więc chcąc nie chcąc za rachunki płacą mniej :D Sama chyba bym się nie wypłaciła pisząc wiele smsów z chłopakiem, który tam mieszka, więc ciesze się, że jest coś takiego jak iMessage :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iMessage? pierwszy raz słyszę. :D ale nie wiedziałam, że iPhony tak działają. w Polsce jednak niektórzy je kupują, bo to szpan, bo lans itp. Ja jakoś nigdy nie rozważałam zakupu iPhona, bo cena mnie zwalała z nóg. :/ Ale to pisanie esemesów za darmo brzmi spoko, chociaż skoro potrzebny jest do tego Internet, to tak samo działa Facebook. ;)

      Usuń
    2. Z jednej strony masz racje, bo działa podobnie jak facebook, ale z drugiej strony - starsi ludzie, większość naszych rodziców itd nie mają kont na portalach społecznościowych i nie mają zamiaru zakładać tylko po to żeby się skontaktować z kimś, a tak - działa to jak normalny sms, czy rozmowa, bez żadnych dodatkowych aplikacji, internetu (a raczej danych) zużywa mniej niż jakakolwiek aplikacja, więc cieszy się to popularnością :) A tak jak już sama zauważyłaś - za granicą wszyscy mają iphony - począwszy od dzieci w wieku kilku(nastu?) lat po osoby w starszym wieku, więc wtedy to się przydaje ;)

      Usuń
    3. w sumie masz rację, moi rodzice nie mają Facebooka itp., więc gdy pisałam ze Stanów, to pisałam do brata na fejsie i do taty na viberze (taka aplikacja do telefonowania i pisania wiadomości, gdy ma się dostęp do Internetu. czyli w sumie działa tak, jak iMessage, tylko że trzeba to specjalnie zainstalować).
      więc dla starszych osób czy ludzi niemających żadnych dodatkowych aplikacji faktycznie na plus!

      Usuń
  10. Amerykanie chyba nie znają geografii Europy, bo często mylą też Holandię i Polskę (przynajmniej z tego co mi wiadomo). Pewnie też po jakimś czasie miałabym podejrzenia co do tej ich uprzejmości, bo myślałabym, że mają w tym jakiś interes. Pogaduszki o pogodzie? Hmm, choć język można podszkolić :D ale ile można gadać o pogodzie? Nie lubię dyni :/ Halloween też nie świętuję, więc to wszystko jest takie inne, że aż chciałabym zobaczyć i poczuć ten klimat na żywo :)
    W końcu nadrobiłam amerykańskie posty, więc czekam na inne o tym wyjeździe ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holandię i Polskę? Serio :O? Zaskoczyłaś mnie.
      Jeszcze kilka amerykańskich postów na pewno się pojawi, ale Ty pewnie będziesz mogła je przeczytać po powrocie z wojaży. ;)

      Usuń
  11. My kiedyś jechaliśmy ze znajomymi skodą octavią chyba, no wiadomo - 5 os, jechaliśmy w 7 :D. Na pewno komfortowe to nie było, ale co tam. O tym, że Amerykanie o Polsce mało wiedzą, to się domyślałam. Mam wrażenie, że Oni w ogóle mało wiedzą o innych krajach. Ja nie rozumiem tego szaleństwa na iPhony. A już nie rozumiem w ogóle osób, które z racji, że mają ten cudowny nabytek, czują się jeszcze bardziej cudowni i podkreślają to na każdym kroku, coś wspaniałego... Otwartość to akurat fajna sprawa w tym kraju. Chciałabym, aby ludzie w PL nie mierzyli tak okropnie wzrokiem innych osób, które w jakiś sposób się wyróżniają, wyrażając tym samym siebie. Ale fakt, takie zagadywanie ciągłe mogłoby i mi przeszkadzać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, te spostrzerzenia że Amerykanie często nic nie wiedzą o Polsce są dosyć popularne. Kiedy moja koleżanka pojechała na roczną wymianę w liceum do USA pytano ją czy mamy w Polsce centra handlowe i w jakim języku mówi się w Polsce... Natomiast ja sama zawsze chciałam zobaczyć takie dekoracje na Halloween! Sama nie obchodzę tego święta, ale jest coś nowego, innego i chciałabym raz zobaczyć je na żywo :) I myślę, że dobrze bym się czuła mieszkając tam właśnie ze względu na tolerancję dla wszystkich i dla wszystkiego. Nikt na ciebie krzywo nie patrzy jeśli ubrałaś coś innego niż wszyscy. To w sumie bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)